Michael Redd: „Mam siłę, aby żyć jak należy, ponieważ Jezus żyje we mnie”.

Posted: 24 czerwca 2013 in SPORTOWCY
Tagi:

Michael Redd był jednym z najlepszych koszykarzy NBA, kiedy był w swojej najwyższej formie. W ciągu zaledwie trzech lat przeszedł drogę od bycia wybranym dopiero w drugiej rundzie draftu (2000) do gwiazdy ligi. Wraz ze wzrostem rozpoznawalności przyszły jednak także wyzwania dla tego wówczas zaledwie 20-letniego syna pastora.

usab_michael_redd

„Pamiętasz jak Szatan kusił Jezusa i pokazał Jemu wszystkie królestwa mówiąc, „Mógłbyś mieć to wszystko.” Tak samo było ze mną. Jestem pewny, że wielu 20-latków nie jest wystarczająco dojrzałych, aby w tak młodym wieku poradzić sobie samemu z nieoczekiwaną sławą, pieniędzmi czy pokusami. Trzeba staczać wówczas wielką walkę.”

Michael dorastał w kościele, lecz pomimo to miał jeszcze wiele do nauki.

„Dopiero po dołączeniu do Milwaukee Bucks (klub Michaela), zacząłem nawiązywać prawdziwą relację z Jezusem Chrystusem. Myślałem sobie wcześniej, że skoro jestem synem pastora i bardzo wierzącej matki to nic mi nie stoi na przeszkodzie w osiągnięciu zbawienia.”

„Przez fakt bycia synem duchownego, będącego bardzo znanym w mieście wiedziałem, że wszystko, co robię nie uchodzi uwadze ludzi. Byłem pod mikroskopem. Kiedy już jednak poszedłem do colleag’u, mogłem odetchnąć i krzyknąć: Woooah!”

Po trzech latach szkoły Michael został wybrany w drafcie do ligi NBA.

„W wyborach do ligi NBA zostałem wybrany dopiero w drugiej rundzie, z dalekim numerem (43). Mój ojciec powiedział mi wówczas, ‚Synu, nie chodzi o pozycję, lecz o pozycję‚. Odpowiedziałem, ‚Tato, nie mam ochoty tego słuchać. Jestem zły. Zostałem wybrany z bardzo dalekim numerem w dodatku w drugiej rundzie. Nie mów mi teraz o kwestiach duchowych. Jestem wściekły.’ Po pewnym czasie zrozumiałem jednak co ojciec miał na myśli. Mówił, ze nie liczy się pozycja, numer z jakim zostałem wybrany, lecz miejsce jakie Bóg miał dla mnie w tamtym czasie. Nie dostrzegałem tego. Powiedziałem, ‚Ray Allen jest tutaj. Glen Robinson również, podobnie jak Sam Cassell. Jakim cudem uda mi się zagrać choć przez chwilę?”

Na początku Michael rzeczywiście po prostu nie grał. Był sfrustrowany swoim zawodowym życiem, co przekładało się negatywnie na jego życie prywatne.

„Kiedy przybyłem do Milwaukee, był to pierwszy raz, kiedy byłem naprawdę odizolowany od rodziców. Było to dla mnie wyzwanie. Robiłem rzeczy, które chciałbym, aby nigdy się nie wydarzyły. Znalazłem się w świecie, który prawie mnie zniszczył. To było życie bez żadnego celu z nieczystością i alkoholem na czele. Spędzałem mnóstwo czasu w klubach nocnych robiąc rzeczy, które czułem, że nie dają mi szczęścia.”

Jedna noc w Atlancie zmieniła jednak wszystko.

„To był jeden mecz. Nie byłem wówczas takim człowiekiem jakim powinienem być. Mówiłem sobie wówczas w duszy, ‚Panie, chcę być wolny. Naprawdę chcę żyć dobrze. Pomóż mi żyć tak jak należy.’ Tak więc graliśmy w Atlancie. Podczas zwyczajowej drzemki przed meczem, jaką drużyna robiła, Bóg obudził mnie i powiedział, ‚Módl się’. Wstałem i zacząłem się modlić. Łzy zaczęły lecieć mi z oczu. Poprosiłem Ojca o wybaczenie i pomoc w powrocie na właściwą ścieżkę.”

Michael poświęcił swoje życie Bogu. Rzeczy zaczęły się zmieniać.

„Kontynuowałem ciężką pracę na treningach, posiadanie dobrego podejścia do wszystkiego codziennie i tak dzięki Bogu zacząłem grac najpierw po 5 minut na mecz, potem 21, a jeszcze później po średnio 28 minut. W taki sposób stałem się podstawowym graczem Milwaukee i jednym z lepszych całej ligi.”

Redd stał się jednym z najbardziej cenionych obrońców ligi, a po pewnym czasie zaoferowano mu olbrzymi kontrakt.

„Widziałem z jakiego miejsca Bóg mnie podźwignął i jestem Jemu bardzo wdzięczny za to. Mnóstwo osób z drugiej rundy draftu nie miało szczęścia, aby przełamać się w NBA.”

Obecnie Michael żyje tak, jak zawsze naprawdę chciał żyć. Ma żonę, a także założył fundację Michael Redd Foundation zajmującą się działalnością charytatywną. Kupił także nowy kościół dla swojego ojca w którym może on głosić ewangelię.

„Codziennie mówię ludziom, że koszykówka jest tym co robię, a nie tym kim jestem. Jestem człowiekiem który kocha Boga. To po pierwsze. Posiadanie prawdziwej relacji z Jezusem Chrystusem jest najlepszą rzeczą jaką mógłbyś kiedykolwiek mieć. Naprawdę. Masz spokój umysłu. Jedną z charakterystycznych rzeczy w wierze jest właśnie ten spokój, który ciężko zrozumieć. Kiedy bowiem czasy są ciężkie, on wciąż jest we mnie i to jest zasługa Jezusa Chrystusa. Mam siłę, aby żyć jak należy, ponieważ On żyje we mnie.”

Michael Redd osiągnięcia:

– złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Pekinie 2008

– złoty medal na Mistrzostwach Ameryki 2007

– wybór do Meczu Gwiazd NBA 2004

– rekordzista NBA w celnych rzutach za 3pkt w jednej kwarcie (8 rzutów przeciwko Houston)

http://www.cbn.com/entertainment/sports/michael_redd050707.aspx

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s