Tomasz Morus.

Posted: 22 lipca 2013 in Pisarze

Świetlaną postacią rozjaśniającą mroki angielskiej historii czasów okrutnego króla Henryka VIII jest Tomasz Morus. Humanista, sędzia, mąż stanu, męczennik. – tak lapidarnie opisuje leksykon teologiczny osobę i działalność tego zdumiewającego człowieka.

morusUrodzony prawdopodobnie około 1477 roku w Londynie wychował się na dworze arcybiskupa Canterbury i lorda kanclerza kardynała Mortona, a następnie studiował prawo w Oksfordzie i Londynie. Kilkakrotnie uciekał za mury londyńskiego klasztoru kartuzów, z których wielu później podobnie jak on przypłaciło męczeństwem wierność jedności z Kościołem katolickim, poddając próbie swoje powołanie do stanu kapłańskiego. Ostatecznie jednak zdecydował się na „życie w świecie” jako prawnik i troskliwy ojciec rodziny.

W 1529 roku, po zdjęciu z urzędu lorda kanclerza kardynała Thomasa Wolseya, król powołał go jako jego następcę. Henryk VIII żywił nadzieję, że we własnej sprawie rozwodowej uda mu się przeciągnąć na swoją stronę Morusa, który już wtedy odgrywał w królestwie rolę moralnej instancji. Ponieważ papież nie anulował związku małżeńskiego zawartego z Katarzyną Aragońską, władca zerwał łączność z Rzymem i nadał sobie tytuł „najwyższego zwierzchnika Kościoła Anglii”. Morus wielokrotnie bezskutecznie zwracał się z prośbą o zwolnienie go z obowiązków. Powołując się na całą tradycję Kościoła, odmówił złożenia przysięgi na nową konstytucję kościelną, wskutek czego utracił wszystkie urzędy i został uwięziony w londyńskiej Tower. Obsadzony królewskimi kreaturami trybunał wydał na niego bestialski wyrok z powodu zdrady stanu. Miano go najpierw powiesić, a następnie odciąć i drgające jeszcze ciało poćwiartować. Król zmienił łaskawie wymiar kary na .zwykłe ścięcie”. Z pogodnym humorem Morus stwierdził, że dziękuje Jego Majestatowi za tę łaskę i prosi, aby Bóg oszczędził jej wszystkim jego przyjaciołom.

Z więzienia pisał do swojej rodziny wzruszające listy. W jednym z nich, adresowanym do córki Małgorzaty, czytamy:

„Z pewnością, droga Meg, nie możesz mieć słabszego, bardziej delikatniejszego serca niż Twój ojciec. I chociaż cała moja natura sprzeciwia się cierpieniu, a mnie szczutka przyprawia o drżenie, to przecież właśnie w tym kryje się moja siła, droga córko, że we wszystkich przeżytych śmiertelnych lękach, dzięki miłosierdziu i potędze Boga nigdy nie pomyślałem o tym, aby wyrazić zgodę na coś, co byłoby przeciwne wyrokowi mojego sumienia”.

W kręgu wielkich humanistów swojej epoki, z których wielu, jak Erazm z Rotterdamu, było z nim blisko zaprzyjaźnionych, Tomasz Morus wyróżniał się rzeczywiście jako głęboko pobożny chrześcijanin. 6 lipca 1535 roku został ścięty toporem przed zamkiem Tower w Londynie. Krótko przedtem podobny los spotkał jego przyjaciela, czcigodnego humanistę i kardynała Johna Fishera, który jako jedyny biskup Anglii podobnie nie ustąpił przed żądaniami króla. W znacznie okrutniejszy sposób przyprawiono o śmierć wielu kartuzów z Londynu. W tym stuleciu historia angielskiego dworu królewskiego nie ustępowała w niczym grozie Szekspirowskich dramatów scenicznych.

Przebywając w Tower, więzień napisał po łacinie do jednego z przyjaciół list pożegnalny węglem, gdyż zabroniono mu korzystania z pióra i atramentu. Stwierdza w nim między innymi:

„Niech Bóg się zmiłuje nad nami i z tego burzliwego życia pozwoli nam dojść do chwały Nieba, gdzie nie trzeba pisać listów, mury nie dzielą, a żaden strażnik więzienny nie podsłuchuje naszych rozmów”.

W słynnej już za jego życia Utopii, piśmie traktującym na temat idealnego państwa na ziemi, Morus zaprotestował przeciwko panowaniu autokratycznego władcy.

Przed egzekucją skazaniec modlił się za Kościół, króla i ojczyznę, a następnie zwrócił się do stojących wokoło:

„Wszystkich tutaj obecnych proszę, aby na tym świecie modlili się za mnie. Gdzie indziej ja będę to czynił za was. Módlcie się gorąco za króla, aby Bóg zechciał posłać mu dobrych doradców. Ja sam umieram jako wierny sługa królewski, ale w pierwszym rzędzie jako sługa Boga”.

Te ostatnie słowa dotarły za pośrednictwem listu do Paryża, a stamtąd wyznanie angielskiego męża stanu, że posłuszeństwo względem Boga stoi ponad wszystkim, rozeszło się po całej Europie. Zanim kat wzniósł topór, Morus zwyczajem człowieka szlachetnego, prawdziwego dżentelmena, wręczył mu sztukę złota. Kiedy już złożył głowę na pniu, odsunął na bok swoją wspaniałą brodę i z łagodną ironią zauważył:

„Ona nie popełniła zdrady stanu”.

http://www.katolik.pl/sztuka-umierania,1626,812,cz.html?idr=600

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s