ARGUMENTY ZA WIARĄ#5 NT powstał w I wieku.

Posted: 9 sierpnia 2013 in ARGUMENTY ZA WIARĄ
Tagi: , , ,

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

* * *

Na początku wypada wyjaśnić samo pojęcie autentyczności Ewangelii. Otóż zawiera ono w sobie dwa aspekty. Z jednej strony chodzi tu o autentyczność co do czasu powstania Ewangelii: czy rzeczywiście wszystkie cztery Ewangelie powstały w pierwszym wieku, jak to podaje tradycja chrześcijańska? Z drugiej zaś strony chodzi tu o autentyczność co do nienaruszalności samego tekstu: czy dzisiejszy tekst Ewangelii nie jest przypadkiem przeróbką tekstu pierwotnego, czy jest tym samym tekstem, który wyszedł spod pióra Mateusza, Marka, Łukasza i Jana? Jakie mamy dowody na to, że Ewangelie są autentyczne? Zacznijmy od dowodów najbardziej przekonywających, które z samej swojej natury oddalają jako nieprawdziwe wszelkie hipotezy o późnym pochodzeniu Ewangelii. Dowody te polegają po prostu na tym, że znamy rękopisy Ewangelii, pochodzące z III, a nawet II wieku. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na papirusy Chester Beatty’ego, Rylandsa oraz tzw. papirus Bodmer II.

240px-Papyrus_47_Rev_13,16-14_4

Papirus Chester Betty’ego.

Najnowsza historia papirusów Chester Beatty’ego zaczęła się w r.1931. W tym roku dwunastoma papirusowymi kodeksami, będącymi w posiadaniu bogatego kwakra Chester Beatty’ego zajął się dawny dyrektor British Museum Fr. Kenyon. Okazało się, że w liczbie tych kodeksów znalazły się trzy z tekstami Nowego Testamentu. Pierwszy z nich zawierał wszystkie cztery Ewangelie i Dzieje Apostolskie, drugi – dziesięć listów Pawłowych z listem do Hebrajczyków, ale bez listów pasterskich (są to: oba listy do Tymoteusza, jeden do Tytusa i do Filemona), wreszcie trzeci kodeks zawierał Apokalipsę.

Rewelacyjnym okazał się wiek owych papirusów: pochodziły z III wieku, i to z pierwszej jego połowy, a więc od powstania pism Nowego Testamentu dzielił je okres zaledwie ok. 150 lat (chodzi o przeciętną, bo faktycznie od Ewangelii Mateusza dzielił je okres 170-180 lat, a od Ewangelii Jana 120-130 lat).

O ile jednak już sam wiek tych papirusów był rewelacyjny, to jeszcze bardziej rewelacyjną okazała się ich zawartość. Przed opublikowaniem papirusów, niektórzy uczeni racjonalistyczni spodziewali się znaleźć w nich dowody na poparcie swoich twierdzeń o ewolucji tekstu Ewangelii. Tymczasem okazało się, że tekst papirusów Chester Beatty’ego nie tylko w swej istocie, ale nawet w drobnych szczegółach nie różni się od tekstu przekazanego nam przez kodeksy późniejsze i znane nam dzisiaj. Prawie wyłącznymi, zresztą bardzo drobnymi, różnicami z tekstem dzisiejszym są pewne błędy, popełnione przez kopistów, ale błędy tego rodzaju są prawie nieuniknione przy przepisywaniu i zawierają je wszystkie rękopisy, również rękopisy o tysiąc lat późniejsze.

papirus rylandsa

Papirus Rylandsa.

Jeszcze donioślejszą wagę niż papirus Chester Beatty’ego ma dla stwierdzenia autentyczności Ewangelii tzw. papirus Rylandsa (p5). Został on opublikowany przez angielskiego uczonego Robertsa w r.1935. Jest to właściwie tylko mały skrawek papirusu, zawierający z obu stron część tekstu Ewangelii św. Jana. Bezcenna dla nauki wartość tego papirusu polega na tym, że pochodzi on z czasów panowania cesarza Hadriana (117-138), a niektórzy paleografowie, np. Schubert, datę powstania tego rękopisu przesuwają nawet poniżej r. 117.

Wartość tego papirusu została już od pierwszej chwili wysoko oceniona przez uczonych. Papirus bowiem jest młodszy od autografu Janowej Ewangelii o zaledwie mniej więcej dwadzieścia lat. A co jest w tym wszystkim najważniejsze: tekst, który przekazuje papirus Rylandsa, jest zupełnie identyczny – słowo w słowo – z tym tekstem, jaki zawierają dwudziestowieczne greckie wydania Ewangelii: bez żadnych uzupełnień i bez żadnych skreśleń.

Nawiasem warto wspomnieć, że papirus Rylandsa nie tylko jest dowodem-faktem na autentyczność Ewangelii św. Jana. Pochodzi on z Egiptu, a więc dwadzieścia lat od czasu swego powstania Ewangelia św. Jana znalazła się już o 1000 kilometrów od Efezu, miejsca swego powstania! Fakt ten – wziąwszy pod uwagę ówczesne środki wymiany myśli – bardzo wiele mówi o natychmiastowym i zdecydowanym przyjęciu czwartej Ewangelii za księgę świętą przez wszystkich chrześcijan, również przez chrześcijan egipskich.

Trzecim wreszcie najważniejszym dla badań Nowego Testamentu papirusowym odkryciem XX wieku był opublikowany w r. 1956 tzw. papirus Bodmer II. Aby się nie rozpisywać, ograniczę się tylko do zasygnalizowania, że zawiera on prawie w całości pierwsze czternaście rozdziałów Ewangelii św. Jana, których tekst jest zgodny z tekstem znanym nam obecnie, Papirus pochodzi z końca II wieku, a więc dzieli go niecałe sto lat od daty powstania Ewangelii.

„Porównanie greckiego Nowego Testamentu z językiem papirusów upewniło nas także co do dokładności przekazu Nowego Testamentu” – mówi Millar Burrows z Yale.

William Albright, który był jednym z najświetniejszych archeologów zajmujących się tematyką związaną z wydarzeniami opisanymi w Biblii, pisał:

„Możemy już z pewnością stwierdzić, że nie ma żadnej solidnej podstawy do tego, by datować którąkolwiek z ksiąg Nowego Testamentu na okres po 80 roku po Chr., czyli o dwa pełne pokolenia przed latami 130-150, podawanymi przez bardziej radykalnych krytyków Nowego Testamentu”

Sir William Ramsay uważany jest za jednego z najwybitniejszych archeologów wszechczasów. Wywodzi się z niemieckiej szkoły historyków, którzy utrzymywali, że Dzieje Apostolskie to rzekomo produkt połowy drugiego stulecia po Chr., a nie pierwszego. Po przestudiowaniu współczesnej mu krytyki Dziejów Apostolskich doszedł do przekonania, że Dzieje nie są godnym zaufania opisem tamtych czasów (50 rok po Chr.), toteż nie zasługują na uwagę historyka. W konsekwencji, prowadząc badania nad historią Azji Mniejszej, Ramsay prawie wcale nie zwracał uwagi na Nowy Testament. Jednak jego badania zmusiły go w końcu do rozważenia zapisów św. Łukasza. Zaobserwował u niego skrupulatną dokładność co do szczegółów historycznych i stopniowo jego stosunek do Dziejów Apostolskich zaczął się zmieniać. Musiał wreszcie dojść do wniosku, że

„Łukasz jest pierwszorzędnym historykiem (…) jako autor powinien być umieszczony wśród najwybitniejszych historyków”.

Ramsay ostatecznie przyznał, że ze względu na dokładność Dziejów w najdrobniejszych szczegółach niemożliwe jest, aby były one dokumentem z drugiego wieku, lecz raczej z połowy pierwszego.

Nietrudno zauważyć, że najważniejsze ostatnie odkrycia papirusowe na temat autentyczności Ewangelii odnoszą się zwłaszcza do Ewangelii św. Jana. Jest w tym coś prawie intrygującego: bo podczas gdy przeciw autentyczności pierwszych trzech Ewangelii nie w suwano na ogół większych zarzutów, to autentyczność Ewangelii Janowej była przedmiotem największych ataków. Jeszcze w r. 1933 – najwybitniejszy w owym czasie racjonalistyczny biblista – Loisy wywodził, że czwarta Ewangelia została napisana w latach 135-140 i że w dodatku w latach 150-160 została przerobiona. Teza ta wyjątkowo nie miała szczęścia: nawet najsubtelniejsze argumenty na jej korzyść musiały ustąpić wobec opublikowanego o dwa lata później papirusu Rylandsa.

*

lupa tekstCzy oprócz „dowodów papirusowych” są jakieś inne dowody na autentyczność Ewangelii? Owszem, są i jest ich nawet wiele. Bardzo ciekawe są na przykład tzw. dowody wewnętrzne. Ogólnie biorąc dowody wewnętrzne polegają na analizie samego tekstu, w naszym wypadku oczywiście tekstu Ewangelii. Chodzi o to, że autentyczność co do daty powstania tekstu jest dla specjalistów wykrywalna z samego tekstu.

W czasach starożytnych, a również w średniowieczu, dość częste były wypadki, iż autor przypisywał swoje dzieło jakiemuś znanemu człowiekowi, żyjącemu w przeszłości. Aby zaś mu uwierzono, nadawał swemu dziełu odpowiednie pozory historyczne, geograficzne, personalne itp. Nie robiono zresztą tego z jakiejś perwersji: najczęściej takim „podrabiaczom” chodziło o nadanie głoszonym przez siebie ideom większego autorytetu.

Rzecz jednak w tym, że tego rodzaju podrabianie jest rzeczą niezwykle trudną i prawie niemożliwe jest uniknąć przy tym pewnych potknięć. Różne to mogą być potknięcia: Czasem „podrabiaczom” wymknie się jakaś aluzja do wypadków późniejszych, których nie mógł znać podsunięty przez niego autor, czasem będą to błędy chronologiczne, nieścisłości co do osób z otoczenia domniemanego autora, niekiedy „podrabiacz” użyje takiego słowa, które jeszcze nie było znane za czasów owego autora itd. itd.

Otóż odpowiednio przygotowani do tego specjaliści wychwytują te często niezauważalne dla zwykłego laika potknięcia i wykazują w ten sposób nieautentyczność tekstu, oznaczają w przybliżeniu czas jego powstania, a niekiedy nawet – coś wręcz nieprawdopodobnego znajdują osobę „podrabiacza”.

Tymczasem jeśli chodzi o Ewangelie, jakkolwiek były one poddane najczęstszym i najdokładniejszym analizom krytycznym, to jednak nie znaleziono w nich żadnych poszlak, które by mogły świadczyć o ich późniejszym powstaniu czy choćby tylko późniejszej przeróbce. Świadczy to oczywiście o autentyczności Ewangelii – zarówno co do daty powstania, jak i co do tekstu.

Nie znaczy to oczywiście, że tego rodzaju potknięć nie usiłowano się gdzieś w Ewangeliach dopatrzyć. Głośne swojego czasu były dwa teksty z Ewangelii Janowej, do których przeciwnicy autentyczności tej Ewangelii przywiązywali dużą wagę. W pierwszym z nich (18,13) św. Jan pisze o Kajfaszu, że „był najwyższym kapłanem roku tego”. Tymczasem – wywodzono – funkcja najwyższego kapłana u Żydów była funkcją dożywotnią, jak na to wskazują księgi Starego Testamentu. Dlatego owa wzmianka miała wskazywać, że autorem czwartej Ewangelii nie był Jan Apostoł, który przecież na pewno by wiedział o dożywotności funkcji arcykapłana, ale jakiś żyjący o kilka wieków później, semityzujący Grek z Azji Mniejszej.

Jednak i bez odkryć papirusowych argument ten nie wytrzymywał krytyki. Bo cała rzecz w tym, że chociaż teoretycznie funkcja arcykapłana była rzeczywiście dożywotnia, to jednak w czasach Chrystusa praktycznie było zupełnie inaczej: rzadko zdarzało się, by jakiś arcykapłan umarł na swoim urzędzie. Na podstawie źródeł historycznych, zwłaszcza historyka żydowskiego Józefa Flawiusza i Talmudu, wiadomo, że w okresie od początku panowania Heroda do śmierci Pana Jezusa było około piętnastu arcykapłanów, a niektórzy, jak na przykład trzej bezpośredni poprzednicy Kajfasza: Izmael, Eleazar i Szymon, nie pełnili urzędu dłużej niż po jednym roku.

litostrotos06

Litostrotos w Jerozolimie.

Bardziej jeszcze niefortunnym okazał się argument przeciw autentyczności czwartej Ewangelii na podstawie wzmianki, jaka się w niej zawiera, że obok pałacu Piłata znajdował się litostrotos, czyli rodzaj kamiennego podwórca (19,13). Otóż niektórzy uczeni wywiedli, że pierwszowieczna architektura palestyńska nie znała jeszcze litostrotosów i że wobec tego odnośna wzmianka Ewangelii Janowej dowodzi, iż cała Ewangelia jest pochodzenia późniejszego.

Cały problem definitywnie rozstrzygnęły badania archeologiczne, prowadzone w latach 1930-1945 pod kierunkiem dominikanina Vincenta na terenie twierdzy Antonia. Definitywnie – bo odkopano wówczas olbrzymie (37 x 52 m) podwórze wyłożone kamiennymi płytami, którego wiek określono na ok. 30 r. p.n.e. Było ono używane do r. 70 n.e., tj. do zburzenia Jerozolimy. A więc są to czasy Chrystusa Pana, a samo podwórze, to ten sam litostrotos, o którym wspomina Jan w swojej Ewangelii.

Nie dlatego przytoczyłem tutaj oba te zarzuty, aby je odpierać. Zarzuty te należą już dzisiaj do historii. Przytoczyłem je w innym celu: wskazują one bowiem, jak bardzo wewnętrzna krytyka tekstu potwierdza autentyczność Ewangelii. Ewangelie tak mocno „siedzą” w pierwszym wieku naszej ery, że nawet najbardziej wnikliwa analiza wewnętrzna nie jest w stanie wyszukać żadnych rzeczowych argumentów, które by świadczyły o ich późniejszym pochodzeniu.

Jeśli już mowa o dowodach wewnętrznych, chciałbym przynajmniej zasygnalizować, że nie ograniczają się one tylko do tej swojej postaci, jaka była omówiona wyżej. W oparciu o wewnętrzną analizę tekstu Ewangelii można wykazać również rzeczy bardziej pozytywne. Można w ten sposób dowiedzieć się wiele np. o autorach czy też o okolicznościach powstania poszczególnych Ewangelii. A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że tego rodzaju dane zdobyte z analizy tekstu pokrywają się z tymi, jakie przekazuje starożytna tradycja chrześcijańska.

Wspomnę jeszcze o licznych specjalistycznych studiach stwierdzających fantastyczną wprost niekiedy dokładność wszystkich dwudziestu siedmiu ksiąg Nowego Testamentu w odniesieniu do znajdujących się w nich danych geograficznych, osób, obrzędów, zwyczajów, praw, podziału administracyjnego itp. Dokładność ta wyklucza całkowicie hipotezę o nieautentyczności Ewangelii.

*

Krytyka wewnętrzna tekstu stwierdza autentyczność Ewangelii niezależnie od odkryć papirusowych. Ale zarówno pierwsze, jak i drugie – to osiągnięcia czasów dopiero najnowszych. Powstaje więc pytanie, czy nie znamy innych, dawniejszych dowodów na autentyczność Ewangelii. Wiadomo przecież, że zwłaszcza w wieku XIX autentyczność ta była często kwestionowana przez różnych uczonych. Na ile więc owych uczonych można by usprawiedliwić brakiem tych danych, które obecnie są nam już znane?

Postaram się wskazać pewne fakty, które świadczą, że również w XIX w. nauka była w stanie wykazać autentyczność Ewangelii.

– Już od roku 1740 znano pochodzący z ok.180 r. dokument (tzw. fragment Muratoriego), który zawiera niemal kompletny spis ksiąg Nowego Testamentu. Dokument ten wykazuje również cztery Ewangelie, przy czym autorów Ewangelii trzeciej i czwartej wymienia imiennie jako lekarza Łukasza i Jana Apostoła (ta część dokumentu, w której były wymienione imiona dwóch pierwszych Ewangelistów, niestety nie zachowała się).

euzebiusz z cezarei

Euzebiusz z Cezarei.

Znano jednak – dzięki „Historii Kościoła” Euzebiusza z Cezarei – jeszcze starszy dokument, bo pochodzący już z r.130, którego autorem był, pamiętający jeszcze czasy Apostołów, Papiasz. Papiasz również informuje o czterech Ewangeliach, podaje imiona ich autorów oraz pewne dane o nich. Informacje Papiasza najzupełniej się pokrywają z tradycyjną nauką Kościoła na ten temat, co ma oczywiście wielkie znaczenie naukowe.

Dziewiętnasty wiek znał również wypowiedź św. Ireneusza, żyjącego w drugiej połowie II w., którą ze względu na jej wagę i zwięzłość pozwolę sobie przytoczyć w całości: „Otóż Mateusz dla Hebrajczyków napisał i wydał Ewangelię w ich języku ojczystym, podczas gdy Piotr i Paweł w Rzymie Ewangelię opowiadali i zakładali Kościół. Po ich odejściu Marek, uczeń i tłumacz Piotrowy, przekazał nam również na piśmie to, co Piotr głosił, Łukasz zaś, towarzysz Pawła, w księdze swej złożył Ewangelię, jak ją ten Apostoł rozszerzał. Następnie Jan, uczeń Pański, który spoczywał na piersi Jego, także wydał Ewangelię za swego pobytu w Efezie” (Adv. haer. III, 1,1).

Warto nadmienić, że św. Ireneusz był bardzo ściśle powiązany z czasami apostolskimi. Mianowicie jego mistrz, św. Polikarp, był bezpośrednim uczniem św. Jana Apostoła.

Te trzy wymienione wyżej to może najważniejsze, ale bynajmniej nie jedyne, znane w XIX w. dokumenty, które mogły coś powiedzieć na temat autentyczności Ewangelii co do czasu powstania.

Dla tych zaś superkrytyków, którzy mogliby mieć jakieś wątpliwości, czy pierwotny tekst Ewangelii nie był przypadkowo później przerabiany, była do dyspozycji bogata literatura patrystyczna z II i III wieku, z której można było w sposób zupełnie pewny przekonać się, że Ewangelie, którymi posługiwano się w owym czasie, były identyczne z tymi, które znamy dzisiaj. To prawda, że była to droga trudniejsza, niż proste stwierdzenie na odkrytym papirusie nieskażoności tekstu, ale nauka nie cofała się i nie cofa przed trudnościami.

Na tym może zakończę ten krótki – bardziej sygnalizujący niż wyjaśniający – przegląd dowodów na autentyczność Ewangelii. Starałem się pokazać trzy najbardziej znane, a niezależne od siebie drogi, na których można tę autentyczność stwierdzić: 1) na podstawie odkryć papirusowych tekstów Ewangelii, 2) na drodze krytyki wewnętrznej tekstu, 3) poprzez badania licznych cytatów i wzmianek o Ewangeliach, znajdujących się we wczesnych dziełach patrystycznych oraz innych dokumentach z I-III w.

Rozdział ten wypada tylko zakończyć stwierdzeniem, że dowody te, zwłaszcza razem wzięte, są takiej wagi, że stwierdzają autentyczność Ewangelii jako coś naukowo pewnego i nie podlegającego dyskusji. Jest to stwierdzenie większości zajmujących się tym problemem uczonych.

o. Jacek Salij

http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/szukajacym_drogi/007.php

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s