ARGUMENTY ZA WIARĄ#6 Czy takie stworzenia mogą być dziełem przypadku?

Posted: 13 sierpnia 2013 in ARGUMENTY ZA WIARĄ
Tagi: ,

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

“Byłeś odbiciem doskonałości,
pełen mądrości i niezrównanie piękny.
Mieszkałeś w Edenie, ogrodzie Bożym”
Księga Ezechiela – rozdział 28, wers 12

Czy takie stworzenia mogły powstać przypadkowo? Czy bezmyślne procesy i prawa przekształcające materie doprowadziły do powstania w sposób przypadkowy (niezamierzony) najpierw jednokomórkowców, a następnie tak niesamowitego stworzenia jak człowiek? Ktoś może powiedzieć, że tak i ma prawo do tego. Patrząc jednak (zdroworozsądkowo) na poniższe zdjęcia (a także w lustro) czasami jednak ciężko odpowiedzieć twierdząco.

Powiadają, że teoria ewolucji udowadnia nieistnienie Boga. Zastanówmy się jednak przez chwilę. Czworonogie, kudłate stworzenia chodziły kiedyś po Ziemi. Następnie zaczęły się zmieniać; zrzucały sierść i prostowały się. Z czasem zaczęły przypominać małpę, choć nią nie były. Następnie w jedną stronę poszły małpy, a w drugą stronę coś co z czasem zaczęło przypominać małpoluda. Wszystkie te stworzenia można powiedzieć z wyglądu były raczej nieciekawe. Następnie ewolucja postępuje i z czasem rodzi się taka dajmy na to (choć nie trzeba aż tak daleko sięgać) Claudia Schiffer czy Monica Bellucci. Ze świata zwierząt wyszło coś co pomimo posiadania rąk, nóg czy głowy w ogóle nie przypomina zwierzęcia. Czy patrząc na to wszystko z takiej szerszej perspektywy teoria ewolucji przeczy istnieniu Boga czy wręcz przeciwnie? Cóż, każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie.

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób to żaden dowód na istnienie Boga. Znajdą się być może jednak i tacy, dla których piękno ludzkiego ciała (i porównanie go do ciał zwierząt obecnych jak i tych z których miał wyewoluować organizm człowieka) może być największą przesłanką do uwierzenia w Stwórce, zwłaszcza w czasach obecnych, kiedy tak dużą wagę (czasami nawet przesadnie) ludzie przywiązują do wyglądu zewnętrznego. Bóg bowiem ze wszystkiego potrafi wyciągnąć dobro.

965-pretty-cute-girl-800x600

cute-babies-wallpapers-color-desktop-hd-l-a-ibackgroundz_com_

dziewczynka blue

a-nice-girl

starsza2

starsza dziewczyna

cutebaby

Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież poza ludźmi fizycznie atrakcyjnymi, istnieją również ci mniej urodziwi, nie wspominając o tych, których ciało zostało negatywnie zmienione przez chorobę. Istnienie jednak takich osób nie sprawia, że ludzie na powyższych zdjęciach przestają istnieć lub że są wyjątkami. Po drugie kiedy człowiek napotyka na piękno, to go nie kwestionuje. Nie zadaje sobie pytania: dlaczego to tu jest. Po prostu zatrzymuje się i chłonie je. Traktuje jako coś co ma prawo do istnienia. To kiedy natrafiamy na zło, niesprawiedliwość czy brzydotę to krytykujemy je i kwestionujemy. Pytamy się: czemu to tu jest? Czujemy że coś jest nie tak, choć jeśli jesteśmy tylko i wyłącznie tworem tego świata, to nie powinniśmy zauważać, że coś jest nie w porządku. John Elderidge (autor Dzikiego serca) w pewnym sensie wspominał o tym w jednej ze swoich książek:

“Znaczenie naszego życia jest ujawniane poprzez doświadczenia, które z pozoru nie mają ze sobą niczego wspólnego – chwile, które chcielibyśmy, aby nigdy się nie zaczęły i momenty, które pragnęlibyśmy, aby nigdy się nie skończyły. Te wieczne doświadczenia, które chcielibyśmy, aby trwały wiecznie szepczą nam, że tak miało być”.

Po trzecie kiedy widzimy piękno, to je stopniujemy. Jedne rzeczy są ładniejsze inne brzydsze. I teraz pytanie: czy to co nazywamy pięknem jest autentycznie piękne czy jest tylko naszym wymysłem? Jeżeli zgodzimy się, że niektóre rzeczy są autentycznie czy też obiektywnie piękne dla praktycznie każdego człowieka to przyznajemy istnienie nadprzyrodzonego standardu, do którego odwołujemy się określając czy coś jest piękne czy nie. A od takiego standardu już tylko mały krok do Boga.

Patrząc na człowieka możemy zachwycać się jego wyglądem: wyprostowaną sylwetką, włosami na głowie a nie jakąś sierścią czy piękną twarzą, która tak bardzo różni się od twarzy zwierząt, pomimo posiadania tych samych części składowych (oczy, nos, usta). To wszystko jest wspaniałe, lecz przecież to nie wszystko. Oprócz tego co zewnętrzne, istnieje jeszcze to co niewidzialne, wewnętrzne, a jest to coś jeszcze bardziej niezwykłego od naszych ciał. Posiadamy przecież świadomość tego ze żyjemy, umysł, rozum któremu możemy ufać, pozwalający nam zajmować się skomplikowanymi naukami ścisłymi i poznawaniem kosmosu, wolna wola czy spójne myśli w głowie, a nie jakiś bełkot, którego powinniśmy się z góry spodziewać. Dodajmy do tego sumienie, śmiech, wstyd, łzy z żalu, pragnienie piękna, sprawiedliwości, prawdy plus pragnienie nieśmiertelności i to ustawiczne poszukiwanie Boga, widoczne praktycznie w każdej cywilizacji jaka istniała na naszej planecie, to nie trudno zrozumiemy, że za nasze istnienie odpowiada jakaś niewyobrażalna inteligencja, którą nazywamy Bogiem.

Oczywiście, to co powyżej zostało napisane tak naprawdę nie jest argumentem w ścisłym czy w sumie w jakimkolwiek słowa znaczeniu. Powiedzmy, że jest to po prostu takie odwołanie do zdrowego rozsądku czy intuicji, które sprawiają, że ludzie zawsze będą wierzyć w to, że nie są przypadkiem, jak starają się im wmówić elity intelektualne świata zachodniego poprzez np. swoje pseudofilozoficzne dodatki do nauki, jak w przypadku teorii ewolucji, do której doczepia się więcej niż ona sama mówi.

PS Ostatnio gdzieś czytałem, że naukowcy są zdania, że z biegiem lat rodzi się procentowo coraz więcej pięknych kobiet. Nie mam pojęcia jak oni do tego doszli. Jeżeli jednak tak właśnie jest (no chyba, że to zasługa coraz lepszych kosmetyków:)), to kto wie, może to i sam Bóg za tym stoi, aby otworzyć oczy ludzi, którzy „patrzą i nie widzą”. „Piękno zbawi świat” powiedział ustami Myszkina Dostojewski w swoim „Idiocie”. Może i miał rację.

zdjęcia z google/grafika

Reklamy
Komentarze
  1. SH pisze:

    Rozumiem temat ale uważam że niektóre zdjęcia nie powinny tu być.
    A tak po za tym dodam jeszcze.
    Uważa się, że wszystko powstało za sprawą wielkiego wybuchu. Świat powstał przez wybuch. Czy może coś samo z siebie powstać? Powstaje para jak woda się zagotuje. Powstaje ogień, jak się zapali zapałkę. Ale jest jedno ale. W świecie jest sporo takich „zasad” powstawania czegoś. I one też jakoś musiały powstać. Wszystko jakoś musiało powstać. Idąc dalej. Uważa się, że wielki wybuch stworzył całą ziemię i wszystko co na niej istnieje. Spowodowane to było potężną energią (tak się uważa). Teraz pytanie. Skąd ta energia powstała i kto ją stworzył? Oczywiście pewno ta energia stworzyła wszystkie reguły powstawania. Mówi się że ona jest wieczna. I tutaj wszyscy którzy tak mówią „strzelają sobie w stopę”. Ta energia nie może być wieczna. Bo zgodnie z zasadami logiki musiałaby jakoś powstać. 90% naukowców tak uważa i przyznaje rację zasadzie powstawania. Więc idąc zgodnie z nauką ktoś tą energię musiał stworzyć. Inaczej ma się sprawa z Bogiem z Administratorem, który jest ponad wymiar, ponad materię, i ponad czas. Jeśli Bóg jest Administratorem i wszystko do Niego należy to oczywiste jest, że jest wieczny. O tym świadczy sama istota, że Bóg jest Bogiem. Dla Boga nie ma czegoś takiego jak powstanie / narodziny. Więc pewno wszyscy zaczną mówić że ta owa energia która stworzyła świat jest bogiem.
    Bzdura. Gdyby ta energia była bogiem, to bym mógł gadać z tą energią i ona by wiedziała jak się czuję, co myślę, jaki mam charakter (nie mówię o podłączaniu jakiś kabelków do głowy) i co najważniejsze znałaby przyszłość … nauką i światem (takie jest powiązanie tej energii (ona wszystko stworzyła)) jak z zwykłą osobą. Czemu jak z zwykłą osobą. A czy coś co jest martwe z czym nie da się rozmawiać, coś co nie ma inteligencji może coś zaprojektować? Nauka z którą nie da się gadać może coś zaprojektować? Ale czy mogę powiedzieć do świata coś? Czy jak coś powiem to świat / nauka czy ta martwa energia mnie usłyszy? Oczywiście że nie.
    Bóg istnieje i objawia się ludziom i daje się im znaleźć. Ale trzeba Jego szukać z całego serca i być blisko Niego, wtedy nieraz usłyszy się głos Boga.
    Wystarczy przyjąć prostą zasadę, że Bóg istnieje, że będzie niebo lub piekło i zdarzają się cuda i znaki – po przyjęciu takiej zasady, w Biblii nikt nie znajdzie ani przecinka kłamstwa. Nie mówiąc o tym, że wszystko co pisze spełnia się krok po kroku. Która religia uważa się za głupią? Tylko chrześcijańska. Pisze o tym, że ewangelia będzie głupstwem dla świata.

    „Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata?” 1 Kor 1, 20

    „Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.” 1 Kor 1, 18

    Modlitwa w dzisiejszych czasach nie jest modna – główna przyczyna ateizmu.

    • Dzięki za komentarz. Co do zdjęć to powiedziałbym, ze niektóre są po prostu na styku:)

      „Bóg istnieje i objawia się ludziom i daje się im znaleźć. Ale trzeba Jego szukać z całego serca i być blisko Niego, wtedy nieraz usłyszy się głos Boga.”

      To prawda. Problem jednak w tym, że ludzie nie chcą szukać Boga. Inni w ogóle się nad tym nie zastanawiają, a jeszcze inni z góry tak trochę bezmyślnie zakładają że Bóg to bajka jak krasnoludki, na co ogromny wpływ ma nasze środowisko świata zachodniego, gdzie człowiek otacza się ludźmi, którzy albo nie wierzą, albo milczą na temat Boga w ogóle nie poruszając tego tematu jako coś tabu. Nie wspominając o ogromnym wpływie mediów (z ich wartościami wpompowywanymi w nas) na człowieka.

      „Wystarczy przyjąć prostą zasadę, że Bóg istnieje, że będzie niebo lub piekło i zdarzają się cuda i znaki”

      Niestety wielu z góry zakłada, ze cuda się nie zdarzają (a doświadczenia mistyczne to choroba psychiczna itp). Najśmieszniejsze jest to, że ateiści zarzucają osobom wierzącym, że te są ograniczone, że nie są jak to się mówi open-minded. Jednak to osoba wierząca może lecz nie musi uznać danego cudu. Ateista musi odrzucić cud, choćby nie wiadomo jak spektakularne było np. uzdrowienie nagłe danej osoby. Może tylko stwierdzić, że „nauka w przyszłości udowodni to czy tamto”. A podobno to osoby wierzące wszystko biorą na wiarę.

      Co do początków świata to najzabawniejsze jest to, że to co Biblia mówi już w pierwszym zdaniu, czyli że świat miał początek, nauka współczesna udowodniła dopiero w XX wieku. Wielcy uczeni jak Einstein czy Eddington starali się za wszelką cenę wykazać że wszechświat jest wieczny (gdyż jeśli wszechświat miał początek, to zdrowy rozsądek (i zasada przyczynowości) podpowiada że miał i przyczynę, która musi stać poza czasem, gdyż i czas miał swój początek razem z materią, energią i przestrzenią podczas bigbangu), jednak kolejne obserwacje sprawiły, ze niemal wszyscy obecnie uważają teorię Big-Bang za prawdę. Dla jednych była to wystarczająca przesłanka za uwierzeniem w Stwórcę kosmosu. Inni natomiast zaczęli mówić, ze nasz świat jest tylko jednym z wielu (nawet nieskończenie wielu) wszechświatów, które istnieją bądź istniały. Cóż, to co wiemy jednak na pewno jest to że istnieje nasz wszechświat i że miał początek, o ewentualnych innych nie wiemy nic. I tu znowu pojawia się słowo wiara w odniesieniu do nauki.

      „Modlitwa w dzisiejszych czasach nie jest modna – główna przyczyna ateizmu.”

      Jest to przede wszystkim główna przyczyna odchodzenia od wiary ludzi (jak i całych społeczeństw, państw), którzy kiedyś byli wierzący. Człowiek staje się ateistą kroczek po kroczku, przez to, że poprzez brak jakiejkolwiek praktyki (przede wszystkim modlitwa i życie wg nauk Chrystusa, które sprawia, ze sumienie człowieka wyostrza się i zaczyna działać tak jak powinno – dlatego tak ważne aby osoba wierząca nie była letnia) zapomina w co i dlaczego wierzy. Niestety wielu jest ludzi wierzących tylko i wyłącznie poprzez tradycję i wychowanie. w tym jak żyją niestety nie różnią się od osób niewierzących (które czasami oczywiście mogą żyć wg bardzo chwalebnych zasad moralnych). Sam byłem i jeszcze wciąż częściowo jestem taką osobą, której wiara to tylko i wyłącznie kwestia wychowania. Trzeba prosić w modlitwie o to aby Bóg nam pomagał w przemianie w takie stworzenie jakim chciałby abym był. O własnych siłach niewiele można zrobić (co nie znaczy że mamy usiąść i nic nie robić).

      ” Nie mówiąc o tym, że wszystko co pisze spełnia się krok po kroku.”

      No właśnie. Niezwykle jest to, że w I wieku n.e. zostało zapisane w Nowym Testamencie zarówno to, że chrześcijaństwo obejmie cały świat („I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom”.) (co wówczas było nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę że chrześcijanie mieli za wrogów zarówno żydów jak i Imperium Rzymskie), jak i to, że potem ta wiara niemal kompletnie zaniknie („Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę jak powróci”)

      Kiedy tak patrzę na to wszystko co nas otacza , zdaję sobie sprawę że wszystko chyba rozchodzi się o to czy ktoś chce aby Bóg istniał czy nie chce. Dla tych pierwszych Bóg dał wystarczająco wiele powodów do wiary, tak że nie muszą bać się że rozum zaprzeczy wierze. Rozum ( i zdrowy rozsądek) sprawia że istnienie Boga jest możliwe (nie pewne, lecz możliwe). Rozum jednak ma swoje ograniczenia i może nam tylko towarzyszyć do pewnego punktu. Ostatni krok należy już tylko do wiary i to wtedy człowiek uzyskuje wewnętrzną pewność co do tego, że jego wiara nie jest iluzją. Osoby, które nie chcą, aby Bóg istniał nie uznają jednak, przesłanek widocznych zarówno w człowieku jak i otaczającym ich świecie za wystarczające. W ten sposób ludzka wolna wola, która jest dla Boga świętością nie zostaje pogwałcona. Należy sobie tylko zadać pytanie: „Czy jeśli nie chcę aby Bóg istniał, to czy powinienem narzekać, jeśli spędzę całą wieczność bez Boga?”.

  2. Rigel pisze:

    Jak Wszechświat mógł powstać z niczego i jakie jest współczesne rozumienie nicości, w świetle mechaniki kwantowej: http://www.youtube.com/watch?v=sNh-pY3hJnY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s