ARGUMENTY ZA WIARĄ#7 Jezus Chrystus był postacią historyczną.

Posted: 20 sierpnia 2013 in ARGUMENTY ZA WIARĄ

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

Poniższy artykuł jest kontynuacją innego tego samego autora. Link poniżej:

https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2013/08/09/argumenty-za-wiara5-autentycznosc-nowego-testamentu/

——————————

Jak się przedstawia kwestia historyczności Chrystusa? Wiadomo przecież, że swojego czasu istniały różne teorie o mityczności osoby Chrystusa (Paul-Louis Couchoud czy Bruno Bauer). Mamy więc prawo pytać, czy Chrystus istniał rzeczywiście, czy mamy na to jakieś dowody, czy też może Chrystus rzeczywiście jest tylko postacią mityczną.

Niezależne od siebie doniesienia wskazują na to, że w czasach starożytnych nawet przeciwnicy chrystianizmu nigdy nie powątpiewali w historyczność Jezusa, którą po raz pierwszy, i to bez dostatecznych podstaw, kilku autorów zakwestionowało dopiero pod koniec XVIII wieku, a potem w wieku XIX i na początku XX stulecia.
The New Encyclopadia Britannica (1976), Macropadia

feng-shui-true-or-falsePrzed przystąpieniem do właściwych argumentów warto zastanowić się chwilę nad naturą mitu. Czym charakteryzuje się mit? Otóż mit:

•odnosi się do jakichś odległych, ściśle niesprecyzowanych czasów (można tu porównać choćby np. mity greckie);

•charakteryzuje się długim na ogół procesem powstawania; niekiedy trzeba aż kilku pokoleń, żeby mit się ostatecznie uformował;

•przedstawia swego bohatera w sposób bardzo ogólny, a poszczególne relacje o tym bohaterze nierzadko są między sobą sprzeczne;

•mało się przejmuje prawdopodobieństwem historycznym.

A jak jest w wypadku Pana Jezusa? Św. Łukasz zaczynając relacje o jego publicznej działalności, poprzedzonej przez wystąpienie Jana Chrzciciela, notuje znamienne słowa:

„Roku piętnastego panowania Tyberiusza cesarza, gdy Piłat Poncjusz zarządzał Judeą i Herod był tetrarchą Galilei, a Filip, brat jego, tetrarchą Iturei i krainy Trachonickiej, gdy Lizaniasz był tetrarchą Abileny, za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza…” (Łk 3,1-2).

Stojąc przed tego rodzaju aparaturą historyczną, można by się zapytać już nie o ilość mitów, ale o ilość dzieł historycznych, które by z taką skrupulatną dokładnością notowały czas opisywanych przez siebie wydarzeń. A trzeba dodać, że dane – wymienione w cytowanym tekście Łukasza – zostały potwierdzone przez badania historyczne.

Ale chodzi tu nie tylko o to dokładne, typowo „niemityczne” określenie czasu działalności Pana Jezusa. Jeszcze ciekawsze jest to, że Ewangelie były napisane i rozpowszechniane w czasie tak bardzo bliskim od opisywanych wydarzeń. Czy w takiej sytuacji w ogóle istniała możliwość powstania mitu? Tutaj nie trzeba wielkich argumentów, odpowiedź wskazuje sam zdrowy rozsądek, zwłaszcza gdy weźmie pod uwagę, że 1) chodziłoby tutaj o stworzenie mitycznej postaci przez to samo pokolenie, do którego miałaby należeć owa nie istniejąca osoba, 2) przy tym ów absurdalny mit miałby się stać nie tylko pustym wierzeniem, ale w ogóle całym sensem życia wielu ludzi. Ludzie ci nierzadko za ten mit mieliby oddawać życie.

Hipoteza mityczności Chrystusa zawiera w sobie zbyt wiele sprzeczności, by ją poważnie traktować – w tego rodzaju okolicznościach mit nie miałby żadnych szans przetrwania.

### C.S. Lewis (nawrócony autor “Opowieści z Narnii” i krytyk literacki) : Jako historyk literatury jestem święcie przekonany, że Ewangelie na pewno nie są legendami. Odznaczają się zbyt małym artyzmem. (…) Większa część życia Jezusa pozostaje nieznana, a twórcy legendy by na to nie pozwolili.

* * *

Weźmy inny fakt: Czy można wytłumaczyć czymś innym niż historycznym istnieniem Pana Jezusa ten nagły „wybuch” kultu Jego osoby, który miał miejsce w trzydziestych i czterdziestych latach I w.? Chodzi tu o „wybuch” w prawie dosłownym znaczeniu. Bo z jednej strony wówczas po raz pierwszy pojawiło się w historii ludzkości imię Jezusa Chrystusa – do tej pory nikt nigdy o człowieku tego imienia ani nie mówił, ani nawet nie słyszał. A z drugiej strony imię to od razu zdobyło sobie szeroką popularność: w ciągu niewielu lat potworzyły się liczne grupy wyznawców Jezusa Chrystusa nie tylko w Palestynie, ale też w Azji Mniejszej, w Rzymie, na Bałkanach, w Egipcie, Etiopii.

Grupy te były tak liczne, że już w latach 43-44 doszło do ich prześladowania za czasów Heroda Agryppy, a w dwadzieścia lat później do wielkiego prześladowania za czasów Nerona.

To, że problem Jezusa Chrystusa powstał w zupełnie określonym czasie, prawie nagle, i że od razu nabrał szerokiej popularności jest następnym argumentem za historycznością tej Jedynej w dziejach świata Osoby. Bo przecież mity powstają zupełnie inaczej.

——————————-

europe-development-of-christianity-to-1300-1956-map-66774-p

Rozwój chrześcijaństwa do 1300r.

Weźmy pod uwagę inną okoliczność: Jakkolwiek dzisiaj wszystkie pisma Nowego Testamentu są wydawane często razem, to jednak są to dzieła zupełnie odrębne – różne osoby są ich autorami, powstawały w różnych miejscowościach i w różnych okolicznościach. Jedno jest w tym wszystkim najbardziej zadziwiające: w swoich relacjach o osobie Jezusa Chrystusa są one całkowicie zgodne.

Zgodnie przedstawiają życie Pana Jezusa wszystkie cztery Ewangelie. Zgodnie z Ewangeliami przedstawiają Chrystusa również pozostałe pisma Nowego Testamentu, co jest tym ciekawsze, że ich celem nie jest opis życia Chrystusa, i jedynie ubocznie zawierają o tym pewne wzmianki. Zgodność ta jest tak daleka, że nawet gdyby nie było Ewangelii, bylibyśmy w stanie odtworzyć życie Pana Jezusa, przynajmniej w głównych zarysach.

Te pozaewangelijne dane Nowego Testamentu o Chrystusie zebrał Józef Ricciotti w swoim dziele „Życie Jezusa Chrystusa”. Dlatego pozwolę sobie przytoczyć go tutaj dosłownie wraz z odpowiednimi odnośnikami: Jezus nie był bynajmniej niebieskim eonem, ale „człowiekiem” (Rz 5,15), „powstałym z niewiasty” (Ga 4,4) jako potomek Abrahama (por. Ga 3,16), z pokolenia Judy (por. Hbr 7,14), z domu Dawida (por. Rz 1,3).

Matka Jego miała imię Maryja (Dz 1,14), nazywano Go Nazarejczykiem (Dz 2,22) lub mówiono o nim „ten z Nazaretu” (Dz 10,38).

Miał „braci” (Dz 1,14), z których jeden nosił imię Jakub (Ga 1,19). Był ubogi (2 Kor 8,9), cichy i łaskawy (2 Kor 10,1). Został ochrzczony przez Jana Chrzciciela (Dz 1,22).

Zebrał uczniów, z którymi żył w stałej łączności (Dz 1,21-22); dwunastu z nich nosiło miano „apostołów” i do tej grupy należeli m.in. Kefas, tj. Piotr i Jan (1 Kor 9,5; 15,5-7; Dz 1,13,26).

W swym życiu dokonał wielu cudów (Dz 2,22) i przeszedł dobrze czyniąc (Dz 10,38). Raz ukazał się swym uczniom chwalebnie przemieniony (2 P 1,16-18).

Został zdradzony przez Judasza (Dz 1,16-19). W nocy, w której został wydany, ustanowił Eucharystię (1 Kor 11,23-25), umierał modląc się (Hbr 5,7). Urągano Mu (Rz 15,3), i był mniej ceniony niż zbrodniarz (Dz 3,14); umarł za Heroda i Poncjusza Piłata (1 Tm 6,13; Dz 3,13; 4,27; 13,28).

Był ukrzyżowany (Ga 3,1; 1 Kor 1,13,23; 2,2; Dz 2,36; 4,10) poza bramą miasta (Hbr 13,12). Został pogrzebany (1 Kor 15,4; Dz 2,29; 13,29). Zmartwychwstał trzeciego dnia (1 Kor 15,4; Dz 10,40). Potem ukazał się wielu (1 Kor 15,5-8; Dz 1,3; 10,41; 13,31) i wstąpił do nieba (Rz 8,34; Dz 1,9-10; 2,33-34).

Również i ten fakt całkowitej zgodności w relacjach o osobie Pana Jezusa wyklucza wątpliwości co do jej historyczności, zwłaszcza że pozaewangelijne relacje Pisma św. o Panu Jezusie zostały wypowiedziane zupełnie mimochodem, tzn. w innym celu niż dla podania szczegółów biograficznych.

————————–

200px-Tiberius_bust

Cesarz Tyberiusz (42 p.n.e. – 37 n.e.)

Powiedzieliśmy na wstępie tego rozdziału, że mit mało się przejmuje prawdopodobieństwem historycznym. Jak problem ten wygląda w wypadku Chrystusa Pana? Cesarz August, cesarz Tyberiusz, namiestnik Piłat, najwyżsi kapłani Annasz i Kajfasz, jeden i drugi król Herod – to tylko najważniejsze znane nam skądinąd historyczne osoby, których imiona się przewijają w przekazanych nam przez Ewangelie danych biograficznych o Chrystusie. Dane te są podane przy tym zupełnie prawidłowo, bez błędów chronologicznych.

A dalej – nie tylko dla biblistów, ale również dla znających Palestynę niefachowców, jest rzeczą oczywistą, jak bardzo prawdziwe są ewangelijne opisy różnych miejscowości, związanych z życiem i działalnością Pana Jezusa. Chodzi tu nie tylko o położenie geograficzne, ale również o krajobrazy, o odległości i o różne specyficzne właściwości, po których jeszcze dziś można rozpoznać prawdziwość zawartych w Ewangeliach opisów.

Archeologowie i historycy stwierdzają prawdziwość ewangelijnych opisów świątyni jerozolimskiej, samego miasta i innych jego zabytków i osobliwości. Ta prawdziwość opisów nawet w szczegółach nie jest czymś bagatelnym – jak wiadomo w r. 70 Jerozolima została zdobyta przez rzymskie legiony i prawie zrównana z ziemią, a cały kraj został splądrowany. Fakt ten czyni jeszcze bardziej nieprawdopodobnym przypuszczenie, aby historia życia Jezusa Chrystusa była zwykłym zmyśleniem. – Jak na zmyślenie jest to historia zbyt szczegółowa i zbyt wrośnięta we wszystkie ówczesne warunki; u jeszcze dziwniejszy byłby brak w niej niekonsekwencji i „potknięć”, od których powinnaby się roić, zwłaszcza jeżeli się zważy na wydarzenia z r. 70.

—————————–

Warto jeszcze zwrócić uwagę na inny szczegół, przedtem jednak małe porównanie. Wyobraźmy sobie, że w naszym polskim Krakowie pojawia się grupa osób, która bardzo propaguje, czy to słowem, czy to pismem, już nawet nie kult, ale zwykłą ludzką wielkość (czy jak by to nazwać?) jakiegoś człowieka. Dziwni ci ludzie twierdzą przy tym, że człowiek ów, przed rokiem czy, powiedzmy sobie, choćby nawet przed dziesięciu laty, był w Krakowie powszechnie znany, że znane były jego wielkie czyny, a jego tragiczna śmierć była dużym przeżyciem dla całego miasta.

Wyobraźmy przy tym sobie, że człowiek ów w ogóle nie istniał. Pomijając nawet kwestię, czy jest psychologicznie możliwe stać się w takich warunkach propagatorem podobnego ruchu, można by zapytać, czy ruch ten miałby w Krakowie jakiekolwiek szanse powodzenia, czy miałby choć minimalne szanse na to, by nie zostać rozpoznanym jako zwykle oszustwo, a w następstwie wyśmianym i skazanym na zapomnienie.

A przecież w takiej sytuacji znajdowaliby się pierwsi głosiciele religii Chrystusowej w stosunku do mieszkańców Jerozolimy, gdyby nie było prawdą historyczne istnienie Pana Jezusa. Przecież oni bardzo często ułatwiali sobie pracę ewangelizacyjną w Jerozolimie nawiązywaniem do osoby Chrystusa i przypominaniem, że Chrystus zupełnie niedawno działał i umarł w Jerozolimie, który to fakt przypominali Jerozolimczykom jako powszechnie znany.

talmud01

Talmud – święta księga wyznawców Judaizmu, pomimo wrogości do chrześcijan potwierdza istnienie Chrystusa.

Weźmy pod uwagę inny fakt: Wiadomo, z jaką niechęcią, a nieraz i nienawiścią odnosili się do pierwotnego chrześcijaństwa starozakonni Żydzi. Mówią o tym nie tylko pierwsi pisarze chrześcijańscy, ale wskazują na to również Talmud i Midrasz – księgi zawierające tradycję żydowską. Otóż proszę sobie wyobrazić fakt, że owi zdecydowani przeciwnicy chrześcijaństwa jakoś nie wpadli na ten niezwykle prosty koncept, aby swą walkę oprzeć na tak świetnym argumencie, że chrześcijanie są mitomanami, bo wierzą w człowieka, którego nigdy nie było.

Zwolennicy Starego Prawa wysuwali różne, często sprzeczne ze sobą argumenty, mające na celu zniesławienie pochodzenia Jezusa i całej Jego osoby (o czym można się dowiedzieć choćby z pisanych przez ówczesnych chrześcijan apologii), nigdy jednak nie zaprzeczają Jego historycznego istnienia. Sytuacja paradoksalna.

Skąd ten paradoks? Bo fakt istnienia Chrystusa był wówczas dla wszystkich – zarówno dla Jego przyjaciół, jak i dla wrogów – niewątpliwy, dla wielu zaś był znany nawet z autopsji: widzieli Chrystusa własnymi oczami.

o. Jacek Salij

http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/szukajacym_drogi/007.php

ZOBACZ TAKŻE –> http://www.znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/03/02/argumenty-za-wiara7a-sceptyczni-historycy-o-absurdzie-teorii-jezus-mit/

Reklamy
Komentarze
  1. […] ARGUMENTY ZA WIARĄ#7 Jezus Chrystus był postacią historyczną. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s