Archiwum dla Wrzesień, 2013

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

* * *

Dwóch profesorów z Oksfordu, Gilbert West* i lord Lyttleton**, postanowiło kiedyś obalić podstawy wiary chrześcijańskiej. West zamierzał wykazać, że zmartwychwstanie było oszustwem, Lyttleton natomiast miał udowodnić, że Szaweł z Tarsu nigdy nie przeszedł na chrześcijaństwo. Obaj panowie zgodnie doszli jednak do przeciwnych wniosków i stali się żarliwymi naśladowcami Jezusa. Lord Lyttleton pisze: „Samo nawrócenie i apostolstwo św. Pawła, rozpatrzone należycie, jest już wystarczającym dowodem na to, że chrześcijaństwo jest Boskim Objawieniem” [George Lyttleton, The Conversion of St. Paul, American Tract Society, New York 1929, s. 467.]. Wnioskuje, że jeśli dwadzieścia pięć lat cierpień Pawła i jego służby Chrystusowi było rzeczywistością, w takim razie jego nawrócenie było prawdziwe, bowiem wszystko, co uczynił, rozpoczęło się od tamtej nagłej przemiany. Jeśli natomiast jego nawrócenie było prawdziwe, to znaczy że Jezus Chrystus zmartwychwstał, bowiem wszystko, co Paweł uczynił, i wszystko, kim się stał, było konsekwencją spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem.

* Dr. Bejamin Gilbert-West z Uniwersytetu Cambridge był jednym z tych naukowców, którzy usilnie chcieli skompromitować Chrześcijaństwo. Odstawiając na bok swoje zajęcia zabrał się za studium i pisanie książki, która miała być uwieńczeniem jego zamierzeń. Jednak, w wyniku wnikliwego studium, doszedł do całkiem przeciwnych wniosków zostając gorliwym wyznawcą Jezusa. Powiedział:

„Nie odrzucaj, dopóki nie zbadasz dowodów”

Dr. West napisze później książkę p.t. „”Observations on the History and Evidences of the Resurrection of Jesus Christ”- (Obserwacja Historiii i Dowodów Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa).

** Lord George Littelton – członek Parlamentu i Komisarz Skarbowy także nie potrafił uwierzyć w bezsprzeczną słuszność Chrześcijaństwa. W tym samym czasie, co i dr. Gilbert West, podjął się on udowodnienia nie racji Chrześcijan oraz wykazania, że Św. Paweł nigdy nie nawrócił się do wiary w Chrystusa. Po roku badań, tak jak i jego przyjaciel oraz prawnik, Gilbert West, również i on nawrócił się do wiary w Jezusa. Następnie oświadczył w liście do dr. Gilberta West’a:

„…poza wszelkimi dowodami, które można wyciągnąć z przepowiedni zamieszczonych w Starym Testamencie, z koniecznych połączeń jakie istnieją z całą religią żydowską, z cudów Jezusa oraz dowodów odnoszących się do Niego podanych przez innych apostołów, uznałem, że nawrócenie i apostolat Świętego Pawła, niewystarczająco rozpatrzony, – jest sam w sobie demonstrujący wystarczające dowody na potwierdzenie Chrześcijaństwa jako Boskiej interwencji”.

„Sprawa Zmartwychwstania” – Josh McDowell

http://www.wiara.us/Jezus-Nawroceni.html

Arthur Leonard Schawlow (ur. 5 maja 1921 w Mount Vernon, zm. 28 kwietnia 1999 w Palo Alto) – amerykański fizyk, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki.

Artur_Schawlow,_Stanford_University

Arthur Schawlow – laureat nagrody Nobla.

Jego matka, Helen Mason, pochodziła z Kanady, a ojciec, Arthur Schawlow, był emigrantem z Łotwy. W 1924 roku przeniósł się wraz z rodzicami do Toronto, gdzie ukończył szkołę i studia na Uniwersytecie (przerwane przez II wojnę światową). Po wojnie uzyskał tytuł doktora na Uniwersytecie w Toronto i jesienią 1949 wyjechał na staż podoktorski na Uniwersytecie Columbia. Tam współpracował m.in. z Charlesem Townesem. W latach 1951-61 pracował w Bell Labs, a od 1961 na Uniwersytecie Stanforda, aż do 1996 roku.

W 1981 roku wraz z Kai Siegbahnem i Nicolaasem Bloembergenem otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki za wkład do rozwoju mikroskopii laserowej i elektronowej wysokiej rozdzielczości.

W 1951 roku poślubił młodszą siostrę Townesa – Aurelię. Mieli troje dzieci: córki Helen i Edith oraz syna Arthura Jr. Arthur był dzieckiem autystycznym z bardzo małą zdolnością mowy. Schawlow silnie zaangażował się w działania na rzecz rodzin dzieci autystycznych. Promował m.in. kontrowersyjną metodę tzw. komunikacji uproszczonej (ang. facilitated communication). Jego syn przebywał w ośrodku w miejscowości Paradise, od 1999 roku nazwanym Arthur Schawlow Center. W 1991 Aurelia Schawlow, jadąc w odwiedziny do syna, uległa wypadkowi samochodowemu i zmarła. Schawlow zmarł w 1999 roku na białaczkę.

Brał udział w debatach o nauce i religii. Jeśli chodzi o Boga, powiedział:

„Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne… Znajduję potrzebę Boga we wszechświecie i swoim własnym życiu… Mamy szczęście, że mamy Biblię a szczególnie Nowy Testament, który mówi nam tak wiele o Bogu w szeroko dostępnych ludzkich kategoriach.”

http://pl.wikipedia.org/wiki/Arthur_Leonard_Schawlow

mickey_rourke

Mickey Rourke.

Znany aktor amerykański Mickey Rourke („Sincity”, „Zapaśnik”) wyraził wdzięczność Bogu za to, że dał mu „drugą możliwość” w życiu, aby przezwyciężyć uzależnienie od narkotyków i alkoholu.

W wywiadzie dla ukazującego się w Sarajewie dziennika „Avaz” przebywający obecnie na festiwalu filmowym w stolicy Bośni twórca opowiedział o niektórych etapach swej kariery i o roli wiary w jego życiu.

„Bóg dał mi drugą możliwość w życiu i za to Mu dziękuję” – stwierdził aktor, który zyskał szeroką popularność w latach osiemdziesiątych dzięki filmom akcji i przesyconych erotyzmem. Ale na początku następnej dekady porzucił kino dla boksu, czemu towarzyszyło uzależnienie od narkotyków i alkoholu. W rozmowie z dziennikiem bośniackim przyznał, że przeżywał wówczas najtrudniejsze okresy w życiu, myślał nawet o samobójstwie.

„Gdy upadasz, ludzie cię jeszcze bardziej popychają. Świat jest pełen materializmu i zawiści. Gdy jesteś sławny i upadniesz, ludzie nie chcą, abyś się podniósł. Prawie niemożliwy jest powrót” – mówił z goryczą Rourke. Podkreślił, że bardzo trudny jest taki powrót do życia za pierwszym razem, „ale jeśli ma to być drugi raz, to tak jakbyś nie istniał”. „Bóg dał mi taką drugą możliwość, pomógł mi z góry” – powiedział aktor.

Kilka lat temu zaczął wracać na wielki ekran i w tym roku zdobył nagrodę Złotego Globu za główną rolę w filmie „The Wrestler” (Zapaśnik), a nawet kandydował do Oscara. Obecnie, jak przyznał, „nie myśli wiele o Hollywood”. „Nie interesuje mnie, czym jest Hollywood i co sądzą tamtejsi ludzie. Nie myślę, jak on działa, bo mnie to po prostu nie interesuje. I nie marzę o nim” – podkreślił rozmówca „Avaza”.

Wcześniej w jednym z dzienników ujawnił, że w 2005, gdy zaczęto mu powierzać ważne role w kinie, często spotykał się ze swym proboszczem w Nowym Jorku, będąc jednocześnie bliski myśli o samobójstwie. „Gdybym nie był katolikiem, straciłbym rozum” – oświadczył aktor.

Mickey Rourke (właściwie Philip Andre Michael Rourke Jr.), urodzony 16 września 1953 w miasteczku Schenectady w stanie Nowy Jork, jest amerykańskim aktorem i scenarzystą. W dzieciństwie i wczesnej młodości był m.in. bokserem, odnosząc nawet pewne sukcesy w stanie Floryda. W 1978 zaczął w Los Angeles (Hollywood) grać w filmach. W 1985 w dramacie kryminalnym Michaela Cimino „Rok smoka” stworzył ciekawy portret ostatniego sprawiedliwego w świecie moralnego upadku, przedwcześnie posiwiałego, brutalnego i egoistycznego policjanta, syna polskich emigrantów, samotnie walczącego w Dzielnicy Chińskiej z wszechpotężną mafią.

W połowie lat dziewięćdziesiątych przeżywał poważny kryzys zawodowy i życiowy, gdy po kłótniach ze środowiskiem filmowym przestał otrzymywać większe role i z willi w Hollywood przeniósł się do małego mieszkania. Wsparli go wtedy i pomogli mu najbliżsi przyjaciele. W 2000 Robert Rodriguez powierzył mu rolę Billy’ego w thrillerze „Pewnego razu w Meksyku: Desperado 2”, a w 2005 – obsadził go w głównej roli Marva w dramacie kryminalnym Franka Millera, Rodrigueza i Quentina Tarantino „Sin City: Miasto Grzechu”; za tę rolę otrzymał szereg nagród amerykańskich i zagranicznych.

Na festiwalu w Wenecji w 2008 „Zapaśnik” otrzymał nagrodę jako najlepszy film, a grający w nim główną rolę Rourke został uznany za najlepszego aktora, choć ze względów regulaminowych nie otrzymał oficjalnej nagrody. Wówczas to przewodniczący jury – Wim Wenders tuż po wręczeniu nagród skrytykował zasady festiwalu, według których nie można temu samemu filmowi przyznać nagród za najlepszy film i dla najlepszego aktora.

W styczniu 2009 roku Rourke został nominowany do Oscara jako najlepszy aktor pierwszoplanowy za rolę w „Zapaśniku”. W tym samym miesiącu odebrał Złoty Glob dla najlepszego aktora w filmie dramatycznym. Są to dwie doroczne nagrody: filmowa (od 1944) i telewizyjna (od 1956), przyznawane przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej.

http://ekai.pl/wydarzenia/wydarzenia/x22041/m-rourke-dziekuje-bogu-za-druga-mozliwosc-zycia-i-pracy/

Sally Read jeszcze dwa lata temu była zatwardziałą ateistką i – jak sama mówi – nienawidziła Kościoła katolickiego. Wszystko zmieniło się w ciagu kilku miesięcy 2010 r. Teraz cały świat czyta świadectwo nawrócenia poetki. Jej historię opublikował portal Catholic News Agency.

sally-read

Sally Read.

„Cały proces trwał od marca do grudnia, a do Kościoła Katolickiego zostałam przyjęta w Watykanie w grudniu. Zmiana nastąpiła jak błyskawica” – cytuje słowa literatki CNA. 41-letnia Sally Read jest uznawana za wschodzącą gwiazdę w świecie poezji. Jej wydawca opisuje byłą pielęgniarkę, jako „przedstawicielkę poetów nowej generacji, którzy kształtują przyszłość brytyjskiej poezji”.

Obecnie kobieta mieszka we włoskim nadmorskim miasteczku Santa Marinella z mężem i córką. To właśnie tam rozpoczęła się historia jej konwersji, gdy tworzyła antologię utworów na podstawie swoich doświadczeń z pacjentami szpitala psychiatrycznego. – Gdy pisałam tę książkę, zaczęłam zastanawiać się, gdzie jest moja dusza, a przecież nie wierzyłam, że takowa istnieje! To naprawdę doprowadzało mnie do rozpaczy – wspomina Read. Jej frustracja zmusiła ją do dyskusji, a często nawet płomiennych debat z kanadyjskim kapłanem, który przebywał w nadmorskim kurorcie.

Początkowo zaczęła mówić o Bogu wyłącznie jako poetka, jak sama mówi, „używać” Go w swoich wierszach. Wydawało się, że jest już bliska wiary, ale zrezygnowała z przyjęcia chrześcijaństwa. Zadzwoniła do znajomego księdza i powiedziała mu, że nie jest w stanie jej zmienić. – Chrystus Cię zmieni, ja nie zamierzam Cię przekształcać… – usłyszała w słuchawce.

Read poczuła, że „wszystko, w co kiedykolwiek wierzyła, zostało teraz wywrócone do góry nogami”.

– To było bardzo, bardzo trudne. Nie spałam, nie mogłam się skupić, byłam w emocjonalnym szoku – wspomina poetka. Jej rozterki skończyły się pewnego popołudnia, kiedy postanowiła odwiedzić miejscową światynię katolicką. – Tamtego dnia płakałam i w bezsilności powiedziałam w stronę obrazu Chrystusa: „Jeśli tam jesteś, to musisz mi pomóc”. Wtedy stało się coś, co jest bardzo trudne do wytłumaczenia. Czułam, jakbym powstała fizycznie, moje łzy zostały zatrzymane, a sama poczułam „tę” obecność – mówi wzruszona kobieta.

Odczucie opisuje jako „absolutnie namacalne”, tak bardzo, że od tej pory już wiedziała, iż jej życie „było poświęcone dla Chrystusa” i „nie było niczego więcej”. Zostanie katoliczką było już tylko kwestią czasu.

– Zdałam sobie sprawę, że istnieje tylko jeden Kościół, a drogą, aby być najbliżej Chrystusa jest katolicyzm, bo kluczem jest Eucharystia i przyjmowanie Komunii – tłumaczy Read.

Mimo sprzeciwu członków rodziny i szoku liberalnego establishmentu, Read uważa, że jest „szczęśliwsza, niż kiedykolwiek wcześniej”. Zawsze powtarza to z szerokim uśmiechem.

Niebawem zostanie wydany jej trzeci tomik poezji. Jeszcze nie wie w jakim kierunku podąży jej twórczość, ale – jak sama mówi – powinna być interesująca.

http://www.fronda.pl/a/poetka-ateistka-przyjela-katolicyzm-teraz-opowiada-o-swoim-nawroceniu,21194.html

Radamel Falcao García Zárate (ur. 10 lutego 1986 w Santa Marta, Magdalena) – kolumbijski piłkarz grający na pozycji napastnika w AS Monaco. Już jako dziecko występował w młodzieżowych sekcjach reprezentacji Kolumbii, następnie w reprezentacji U-20, a obecnie gra w pierwszej drużynie. Jest jednym z najdroższych piłkarzy w historii (AS Monaco zapłaciło za niego 60mln euro). Dwa razy wygrał Ligę Europy (raz w barwach FC Porto, a raz jako gracz Athletico Madryt).

falcao

„With Jesus you will never be alone”.

W jego życiu wiara w Boga to najważniejsza rzecz, o czym nie boi się mówić i demonstrować.

– Po wygraniu Ligi Europy wszedłem do pokoju hotelowego, uklęknąłem i podziękowałem Bogu – wyznaje. – Staram się żyć zgodnie ze słowem Bożym, zamieniać je w czyn. Czytam biblię i modlę się, jestem pewien, że to pomaga mi na boisku i poza nim – dodaje.

Po strzeleniu bramki w finale Ligi Europy 2011 w barwach FC Porto Falcao odsłonił napis pod koszulką – With Jesus you will never be alone (Z Jezusem nigdy nie będziesz sam.) Rok później po zwycięstwie w finale tych samych rozgrywek już w barwach Atletico Madryt miał podkoszulek z napisem – Belive. And you will see the glory of god.
(Wierz, a zobaczysz chwałę Boga.) Swoją późniejszą żonę poznał w kościele w Buenos Aires, w czasach występów w River Plate. Według powtarzanej anegdoty już wtedy powiedział – >ona będzie moją żoną…<. Wybranka nazywa się Lorolei Dahiana Taron – jest Argentynką niemieckiego pochodzenia. Śpiewa i komponuje piosenki, zapewnia, że jej
utwory są zainspirowane miłością do męża. Są małżeństwem od 2007 roku.Radamel dodatkowo przewodniczy w młodzieżowych grupach katolickich „Locos Por Jesus” i „Atletas de Cristo.”

http://podbramkowo.blogspot.com/2013/06/radamel-falcao-czyli-el-tigre-tylko-dla.html

Louis de Funès, właśc. Louis Germain David de Funès de Galarza (ur. 31 lipca 1914 w Courbevoie, zm. 27 stycznia 1983 w Nantes) – francuski aktor komediowy, scenarzysta i reżyser, pochodzenia hiszpańskiego. Zagrał w ponad 130 rolach filmowych oraz ponad 100 na deskach scenicznych.

funes-2

Louis de Funes, którego 95 rocznica urodzin przypada właśnie dziś (tj. 31 lipca, tekst pochodzi z 2009 roku – red.), nie jest w Polsce znany inaczej, jak przez pryzmat zagranych przez siebie ról filmowych. Niewielu widzów ma świadomość, że ciepłe i serdeczne poczucie humoru z jakim traktował w swojej twórczości Kościół zbudowane było na głębokiej wierze. Wątki religijne nie są wprawdzie w jego filmach nadmiernie eksponowane, bo był mistrzem dziedziny dalekiej od koniecznej powagi, ale nawet nieliczne zapadają w pamięci.

Widz świadomy jego katolickiej gorliwości i tradycjonalistycznych poglądów z pewnością pomiędzy „wierszami” odczyta wiele aluzji i komentarzy – ot, choćby pierwszy z brzegu, jakim była scena z udziałem częstej bohaterki serii z „Żandarmem”, gdy siostra szarytka spotkawszy inspektora Cruchota na plaży – a trzeba dodać, że ubrana była w skąpe bikini i wielki kornet siostry miłosierdzia – tłumaczy mu, że oto „wychodzi do ludu jak to teraz czynią księża-robotnicy”. W zakończeniu „Kapuśniaczka”, który miał być jego ostatnim filmem, odlatujący ku niebu w statku kosmicznym Claude Ratinier i jego przyjaciel Garbus śpiewają Ave Maria – refren pochodzącej z Lourdes maryjnej pieśni „Po górach, dolinach”. Podobnych fragmentów jest w filmach de Funesa wiele. Trzeba dodać, że ten rodzaj poczucia humoru nie budził protestów katolików, ale właśnie zwolenników „laickiej republiki”, których mierziło każde, najmniejsze nawiązanie do religii.

Poglądy de Funesa sprawiały, że udzielał wsparcia Bractwu Św. Piusa X i jego założycielowi arcybiskupowi Lefebvre’owi domagającemu się po Soborze prawa do „eksperymentu Tradycji”. Sławny komik wspomagał finansowo księdza Ducaud-Bourget w czasie pierwszych, trudnych lat „okupacji” paryskiego kościoła Saint-Nicolas du Chardonnet, który tradycjonalistyczni wierni zajęli w 1977 roku. Samemu Bractwu zapisał w testamencie 1/3 swego pokaźnego majątku. Patriotyzm i rojalizm sprawiały, że nigdy nie zapominał o 21 stycznia – dniu śmierci Ludwika XVI, i uczestniczył w stosownych obchodach.

Żal, że słysząc nazwisko de Funes większość z nas kojarzy je najczęściej z „Żandarmem z Saint-Tropez”, a w najlepszym razie z molierowskim Harpagonem. Żal, że telewizja wypełniając swą „misję publiczną” pokazuje widzom „Gwiazdy tańczące na lodzie”, a nie np. wczesne role de Funesa, równie znakomite jak te późniejsze.

http://jacquesblutoir.blogspot.com/2009/07/louis-de-funes.html

———————————

Jest Pan wierzący?
– Oczywiście, oczywiście.
– Od dawna?
Od zawsze… Jezus był wpływowym towarzyszem mojego dzieciństwa, jest wpływowym towarzyszem mojego życia zawodowego i mego życia w ogóle.
– Czy pomaga Panu w życiu zawodowym?
-Nieustannie. Byłem bardzo szczęśliwy i to z pewnością dzięki niemu.
– Jakie ma Pan wyobrażenie o Jezusie?
Na obrazkach mego katechizmu był zawsze kimś bardzo delikatnym, jasnowłosym i czuło się, że każdy poryw wiatru może go unieść… Choć był on synem cieśli. Uwierz mi, że był facetem, który miał metr dziewięćdziesiąt, niezwykłą siłę i że miał takie bicepsy! Kiedy wyrzucał kupców za drzwi świątyni brał ich po trzech… i hop! Mówił donośnym głosem, czynił cuda… Przewodził ludziom i mnie również, widzę go śmiejącego się.

(Fragment książki Eric Léguebe’a pt. “Louis de Funès, Roi du Rire” będący zapisem wywiadu telewizyjnego udzielonego Guy’owi Béartowi w Wigilię B.N. 1981 roku)

396783-pierce_brosnan_james_bond_007Były odtwórca roli agenta 007, irlandzki aktor Pierce Brosnan oświadczył, że wiara katolicka zawsze była dla niego wsparciem w trudnych okresach życia, kiedy „dryfował”. Wspomniał zwłaszcza o śmierci swej pierwszej żony, chorej na raka, Cassandry Harris, o wypadku samochodowym syna, z którego ledwo uszedł z życiem i o nieobecności swego ojca, który odszedł, gdy Pierce miał zaledwie dwa lata.

– Wiara uzdalnia mnie do wykonywania mojej pracy i do znoszenia cierpienia, które spotyka mnie na mojej drodze – powiedział Brosnan w irlandzkiej stacji radiowo-telewizyjnej RTE. Dodał, że wiara ma dla niego istotne znaczenie.

Wspominając swe dzieciństwo w Navan, w środkowej Irlandii, 59-letni aktor podkreślił też rolę, jaką Kościół katolicki odegrał w jego edukacji.

– Kościół wypełniał dużą część mego życia. Byłem ministrantem i służyłem do Mszy – ujawnił Brosnan, dodając, że wciąż chodzi do kościoła, aby uczestniczyć we Mszy.

Brosnan grał rolę Jamesa Bonda w latach 1995-2004 w czterech filmach z tej serii: Golden Eye w którym wystąpił razem z Izabellą Scorupco, Jutro nie umiera Nigdy, Świat to za mało i Śmierć nadejdzie jutro.

http://www.niedziela.pl/artykul/4702/Pierce-Brosnan-wiara-ma-dla-mnie-istotne

10547468_517037461731646_3506666814158184331_n

Sir Philip Anthony Hopkins, (ur. 31 grudnia 1937 w Port Talbot) – brytyjski aktor teatralny i filmowy. Uważany jest za jednego z najwybitniejszych aktorów współczesnych, potrafiących grać w szerokim spektrum gatunków filmowych i teatralnych. Wielki wpływ miał na niego w młodości Richard Burton, którego poznał osobiście mając 15 lat. Hopkins znany jest min. z takich filmów jak „Milczenie owiec” czy „Joe Black”.

anthony-hopkins

Anthony Hopkins.

Anthony Hopkins zdradził w jaki sposób odnalazł Boga. Aktor wyznał, że nawrócił się w trakcie walki z uzależnieniem od alkoholu, którą stoczył w latach 70. Jak wspomina, w pewnym momencie nie mógł przestać pić. Postanowił wówczas poszukać pomocy w religii.

„Kiedyś byłem ateistą. Przez lata byłem agnostykiem. Jakieś 35 lat temu przechodziłem kryzys i byłem na drodze ku autodestrukcji. Mieszkałem wtedy w Nowym Jorku i naprawdę było ze mną źle. Ciągle piłem, nie potrafiłem przestać. Byłem jakby opętany przez demona. To był nałóg i nie umiałem sobie z tym poradzić” – wyznał aktor w programie „Piers Morgan Tonight” w CNN.

„Nagle, gdy byłem w Los Angeles, zdecydowałem się i poprosiłem o pomoc. Pewna kobieta powiedziała mi: ‚Po prostu zaufaj Bogu’. Pomyślałem: ‚Dlaczego nie’. To był krok milowy w moim życiu” – wyjaśnił Hopkins.

„Sama prośba o pomoc jest formą modlitwy. Wcześniej wmawiałem sobie: ‚Mogę to zrobić sam. Mogę wszystko zrobić sam. Pokonam wszystko’, ale to był nonsens. Nie dałem rady tego pokonać na własną rękę” – dodał.

Aktor zmienił swoje postrzeganie świata dzięki rozmowie z księdzem. Hopkins jest przekonany, że to pomogło przywrócić jego życiu właściwy bieg.

W swoim nowym filmie, thrillerze „The Rite”, 73-letni Hopkins wcielił się w rolę księdza – egzorcysty.

Legenda współczesnego horroru psychologicznego ma wkrótce zagrać w nowej produkcji opartej na biografii Alfreda Hitchcocka. Hopkins ma się w niej wcielić w rolę samego mistrza suspensu i twórcy takich klasyków, jak: „Ptaki” i „Zawrót głowy”.

http://film.interia.pl/wiadomosci/film/news/anthony-hopkins-zamienil-alkohol-na-boga,1593561,38

Sylwester Stallone o swoim nawróceniu.

Posted: 17 września 2013 in Aktorzy

Aktor i reżyser Sylvester Stallone, znany m.in. z takich filmów jak „Rocky” i „Rambo”, od jakiegoś czasu publicznie mówi o tym jak ważna jest dla niego wiara w Chrystusa.

Sylvester-Stallone

Sylvester Stallone.

„Im więcej chodzę do kościoła, im bardziej powracam do wiary w Jezusa, słucham Jego Słowa i pozwalam Mu prowadzić się za rękę, czuję jakby ten świat przestawał wywierać na mnie presję” – powiedział znany aktor. Ostatni film Stallone, „Rocky Balboa”, który wszedł na ekrany kin rok temu, jest ostatnim szóstym odcinkiem serii filmów o pięściarzu o tym samym imieniu. Stallone jest jednocześnie reżyserem, scenarzystą i odtwórcą głównej roli filmu. Historia duchowego nawrócenia pięściarza, który przed każdą walką czyta Biblię, została napisana na podstawie doświadczeń aktora. „Musiałem jeszcze raz przejść przez procesy i udręki mojej duszy, zanim byłem w stanie dojrzeć do napisania takiej historii jak ta o Rocky Balboa” – wyznał Stallone, co cytuje na stronach magazynu internetowego Life Site Gudrun Schultz.

Bohater jego filmu odkrywa, że życie nie jest samotną walką, lecz podążaniem za Chrystusem. „W ten sposób Rocky został wybrany, stał za nim Jezus, a on chciał być tym, który żyje przykładem Jezusa” – powiedział aktor podczas konferencji prasowej, w której wzięli udział także duchowni. „On jest bardzo, bardzo wyrozumiały. Nie ma w Nim żadnej zawziętości. Zawsze nadstawia drugi policzek. To tak jakby całe życie było służbą” – mówił aktor. „Wychowałem się w katolickim domu, chrześcijańskim domu, i uczęszczałem do katolickiej szkoły. Aż pewnego dnia, wiecie, wszedłem w tak zwany prawdziwy świat, poznałem czym są pokusy. Zgubiłem moją drogę i dokonałem wielu złych wyborów – wyznał Stallone. Przyznał, że większość jego poprzednich filmów była bardzo krwawa. „To był wynik mojej młodości, gdy psuło się moje małżeństwo i czułem się pociągany przez pokusy Hollywoodu” – mówił aktor. Stallone dodał, że chce mówić tym, którzy oglądają jego filmy, jak ważne jest chodzenie do kościoła i jak bardzo potrzeba wsparcia w chrześcijańskiej wierze. „Potrzebujesz oceny i przewodnictwa drugiego człowieka. Nie pociągniesz sam. Czuję to samo odnośnie do chrześcijaństwa i Kościoła: Kościół jest salą gimnastyczną duszy” – powiedział Sylwester Stallone.

Za pierwszą część filmu w 1976 roku Rocky Stallone otrzymał dwie nominacje do Oscara – za scenariusz i główną rolę. Sam film otrzymał aż 10 nominacji i dostał Oscara dla najlepszego filmu roku.

http://ekai.pl/wydarzenia/x11874/sylvester-stallone-o-swoim-nawroceniu/

1008956_388947507873976_1609954322_o

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

* * *

„I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom” (Mat. 24:14a).

To jedno powyższe zdanie wypowiedziane przez Jezusa w I wieku (i zapisane w tym wieku, gdyż obecnie nikt nie kwestionuje faktu że NT został spisany w I wieku), jeśliby się okazało w przyszłości nieprawdą wystarczyłoby, aby zdyskredytować wiarę w chrześcijaństwo i zmartwychwstanie Chrystusa (a prawdopodobieństwo, że chrześcijaństwo obejmie cały świat było bliskie 0 w pierwszym wieku n.e.). Prawdę mówiąc Jezus mówiąc to postawił sprawę na ostrzu noża. Albo chrześcijaństwo jest prawdą albo nie jest  prawdą.

Ewangelie i nauka Jezusa rozprzestrzeniły się po świecie wprost lotem błyskawicy. Przykładowo, Papirus Rylandsa z Egiptu, potwierdzający Ewangelię św. Jana, a który jest zaledwie 20 lat  starszy od oryginału, wskazuje nam niebywałe tempo w jakim Ewangelie i Chrześcijaństwo opanowywały odległe rejony.

Za sprawą apostołów już w latach 40, czyli wkrótce po odejściu Chrystusa, Chrześcijaństwo zaczęło utrwalać się poza Palestyną tj. w Egipcie, Azji Mniejszej, Syrii, Grecji, a również w Rzymie. W latach pięćdziesiątych n.e do niemałej ilości wspólnot chrześcijańskich bardzo licznie przynależeli Grecy i Rzymianie. Największe ośrodki chrześcijańskie powstawały w Damaszku, Antiochii Syryjskiej, Cezarei, Ikonium, Efezach, Atenach, Laodycei, Filadelfii w Bizancjum, Koryncie, Tesalonikach, Smyrnie, Filipii oraz w Rzymie. W II wieku n.e. Chrześcijaństwo dotarło do Kartaginy. W owym czasie religie tą przyjęło wiele uznanych postaci tamtych czasów jak np. Orygenes, Tertulian czy Cyprian z Kartaginy. W pierwszej połowie lat 300-tnych już nawet całe państwa jak np. państwo armeńskie, etiopskie czy Georgia przyjęły religię chrześcijańską jako narodową, a za nimi niebawem tj. w roku 380 nastąpiło ustanowienie oficjalnego Kościoła Chrześcijańskiego w Rzymie. Następnie, Chrześcijaństwo podążało  dalej i dalej, aby w końcu stać się najliczniejszą religią świata oraz dotrzeć do wszystkich jego zakątków. Ponadto, proszę pamiętać, że cały ten tak szybki rozwój Chrześcijaństwa następował w klimacie intensywnych i okrutnych prześladowań. Z kolei, biorąc pod uwagę fakt, że działo się to w czasach kiedy przepływ informacji był jeszcze mało doskonały, możemy szczerze uznać, że nie działo się to bez przyczyny.

Ewidentnie, takie szybkie zawierzenie przez innych, mogło się dokonać tylko i wyłącznie dzięki wiarygodnym osobom będącym, naocznymi świadkami misji samego Jezusa na Ziemi oraz Jego Zmartwychwstania, jak również tego co Jezus czynił i nauczał, a które następnie szczerze zaświadczały o tym wszystkim.

http://www.wiara.us/Jezus-Bog.html