ARGUMETY ZA WIARĄ#22 Źródła pozabiblijne o Chrystusie.

Posted: 3 listopada 2013 in ARGUMENTY ZA WIARĄ

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

zwojeRzecz znamienna, że do końca XVIII wieku nikt nie podważał historyczności osoby Jezusa Chrystusa. A przecież najłatwiej było to uczynić przeciwnikom chrześcijaństwa w I i II stuleciu. Gdyby zarzuty takie były zasadne, chrześcijanie nie byliby w stanie ich odeprzeć. Różni poganie kwestionowali Bóstwo Chrystusa, ale nikt nie zaprzeczał, że Jezus naprawdę istniał.

„Niezależne od siebie doniesienia wskazują na to, że w czasach starożytnych nawet przeciwnicy chrystianizmu nigdy nie powątpiewali w historyczność Jezusa, którą po raz pierwszy, i to bez dostatecznych podstaw, kilku autorów zakwestionowało dopiero pod koniec XVIII wieku, a potem w wieku XIX i na początku XX stulecia”. – Encyklopedia Britannica

Dopiero skrajny racjonalizm oświecenia z końca XVIII wieku — z przesłanek filozoficzno-światopoglądowych, a nie historycznych — zaczął głosić, że postać Chrystusa należy do rzędu bajek. Cóż można przeciwstawić wszystkim zwolennikom mityczności postaci Jezusa? Po prostu należy rzetelnie poznać źródła historyczne tyczące osoby Chrystusa. Okaże się, osoba Chrystusa jest bardziej historycznie udokumentowana niż wiele innych postaci starożytności, jak filozof Sokrates, poeta Wergiliusz, Aleksander Macedoński czy rzymscy cesarze.

ŹRÓDŁA ŻYDOWSKIE

Warto zacząć od analizy świadectw żydowskich o historyczności Chrystusa. I tak Józef Flawiusz (ur. ok. 37 po Chr.), żydowski kapłan jerozolimski, jest jednym z dowódców w galilejskim powstaniu przeciw Rzymianom w roku 66 po Chr. W tajemniczych okolicznościach przechodzi na stronę nieprzyjaciół rzymskich pod wodzą Wespazjana i bierze udział w kampanii przeciw Jerozolimie burzonej na jego oczach. Po zwycięstwie Tytusa nad Jerozolimą Józef wiernie służy rodzinie Flawiuszów, jako ich nadworny pisarz i bierze od nich przydomek „Flawiusz”. Najbardziej znane są dwa fragmenty z pism Flawiusza o Jezusie. Jeden powszechnie uznawany za w pełni autentyczny, a drugi za zmodyfikowany.

„Zwołał posiedzenie Sanhedrynu i stawił przed nim człowieka imieniem Jakub, brata Jezusa, zwanego także Chrystusem, i kilku innych. Oskarżył ich o łamanie prawa i wydał ich na ukamieniowanie”.

Poza powyższym fragmentem, który jest powszechnie uznawany za wiarygodny także wśród niewierzących historyków jak Keller, istnieje także drugi (Testimonium Flavianum), który jest przez część historyków częściowo podważany.

„Istniał także w owym czasie Jezus, mąż mądry, czy jednak godzi się nazwać Go mężem, był On bowiem wykonawcą cudownych dzieł, nauczycielem ludzi, którzy prawdę chętnie przyjmują. Wielu Żydów, wielu też pogan przyciągnął do siebie. Był On Chrystusem. Kiedy Go Piłat oskarżonego przez naszych przełożonych ludzi skazał na śmierć krzyżową, nie przestali Go kochać ci, co Go najpierwsi umiłowali. Objawił im się im bowiem trzeciego dnia jako zmartwychwstały, jak to i wiele innych cudownych rzeczy przepowiedzieli o Nim boscy prorocy. Plemię, które wzięło od Niego nazwę przetrwało aż do naszych czasów”.

Dzisiaj istnieje interesująca zgodność wśród uczonych żydowskich i chrześcijańskich, że fragment ten jest autentyczny jako całość, chociaż mogą się w nim zawierać interpolacje. Np:

„W owym czasie żył Jezus człowiek mądry”. Takie określenie nie było zazwyczaj używane przez chrześcijan wobec Jezusa więc wydaje się, że jest autentyczne i pochodzi od Józefa. Ale następna fraza: „czy jednak godzi się nazwać Go mężem”, oznacza, że Jezus był kimś więcej niż człowiekiem, co wygląda na interpolację.

Następnie czytamy: „Był On bowiem wykonawcą cudownych dzieł, nauczycielem ludzi, którzy prawdę chętnie przyjmują. Wielu Żydów, wielu też pogan przyciągnął do siebie”. Ten fragment wydaje się być zgodny ze słownictwem Józefa stosowanym w innych miejscach, jest więc powszechnie uznawany za autentyczny. Następnie mamy jednoznaczne stwierdzenie: „Był on Chrystusem”. To wydaje się interpolacją, ponieważ w pierwszym fragmencie o Jakubie napisał, że Jezus był „nazywany Chrystusem”. Następna część fragmentu, opisująca proces Jezusa, jego ukrzyżowanie i miłość wyznawców, jest uznawana za autentyczną. Kolejna fraza: „Objawił im się bowiem trzeciego dnia jako zmartwychwstały” jest wyraźną deklaracją wiary w zmartwychwstanie, dlatego mało prawdopodobne jest by napisał to Flawiusz. Wydaje się więc, że te trzy frazy to interpolacje.

Fragment ten został prawdopodobnie napisany na temat Jezusa, choć bez tych trzech fraz. Nawet w takiej postaci jest jednak potwierdzeniem ważnych informacji o Jezusie: że był przywódcą kościoła w Jerozolimie, zginął męczeńską śmiercią, że był mądrym nauczycielem, który pozyskał licznych i wiernych zwolenników, pomimo faktu, że został ukrzyżowany za Poncjusza Piłata na podstawie oskarżenia przedstawionego przez żydowskich przywódców.

W miejscu  tym należy także wspomnieć o arabskiej wersji Testimonium Flavianum, która przez wielu historyków uznawana jest za najbliższą oryginałowi. Została ona odnaleziona w 1971 roku i pochodzi z X wieku.

„W tym czasie był mądry człowiek zwany Jezusem. Jego postępowanie było dobre i znany był jako cnotliwy. I wielu ludzi tak spośród Żydów jak i innych narodów zostało jego uczniami. Piłat skazał go na śmierć krzyżową. A ci, którzy zostali uczniami nie opuścili swego uczniostwa. Rozgłosili, że ukazał im się po swym ukrzyżowaniu i że żyje i że był mesjaszem o którym prorocy opowiadali cuda”.

Z. Ziółkowski komentował w związku z tym: „Naturalnie, że urywek Flawiusza został spreparowany, najwybitniejsi jednak historycy są zdania, że w tym miejscu znajdowała się wzmianka o Jezusie, czego dowodem może być cytowany wyżej rękopis arabski”.

Józef Flawiusz jest powszechnie uznawany za wiarygodnego historyka. Przykładowo jego opisy wojny żydowskiej zostały potwierdzone przez wykopaliska archeologiczne w Masadzie i przez historyków, na przykład Tacyta. Józef pisał także o tym, że port w Cezarei był porównywalny do portu w Pireusie, co było kwestionowane. Archeologia potwierdziła jednak i to poprzez badania podwodne.

O Jezusie wspomina także w pewnym miejscu Talmud, w materiale datowanym na I wiek (z czasów Eliezera ben Hirkana i Akiby), o czym donosił (i z czym zgadzał się) nawet jeden z ojców racjonalizmu europejskiego, A. Robertson. Żydzi zasadniczo nie pisali o heretykach. Pomimo tego istnieje kilka fragmentów Talmudu, które wymieniają Jezusa jako fałszywego mesjasza, który praktykował magię i został sprawiedliwie skazany na śmierć. Powtarzają także pogłoskę, że Jezus był dzieckiem rzymskiego żołnierza i Marii. W takim razie na zasadzie negatywu wzmianki te  potwierdzają pewne fakty o Jezusie.

Profesor M. Wilcox wyraził to w swoim artykule w taki sposób: „Tradycyjna literatura żydowska, chociaż wymienia Jezusa stosunkowo dość rzadko (i musi być wykorzystywana z ostrożnością), potwierdza słowa ewangelii, według których Jezus uzdrawiał i dokonywał cudów, choć przypisuje te wydarzenia czarom. Poza tym zawiera wspomnienie o tym, że był nauczycielem i  że miał uczniów (podaje 5 z nich), a także stwierdza, że przynajmniej we wczesnych okresie rabinistycznym nie wszyscy mędrcy byli przekonani, że jest „heretykiem” i oszustem „”

*

ŹRÓDŁA RZYMSKIE

Poza źródłami żydowskimi istnieją także źródła rzymskie wspominające o Jezusie jak Tacyt (najważniejszy historyk rzymski I wieku) czy Pliniusz Młodszy. Tacyt zapisał prawdopodobnie najważniejszą wzmiankę o Jezusie poza Nowym Testamentem. W roku 115 po Chrystusie wyraźnie stwierdza, że Neron prześladował chrześcijan, których obarczył winą za podpalenie Rzymu w roku 64 po Chrystusie, aby oddalić podejrzenia od siebie samego.

„Neron podstawił winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata, a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko co potworne albo sromotne zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników. Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznań ogromne mnóstwo innych i udowodniono im nie tyle zbrodnię podpalenia, ile nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu”.

U Tacyta nie ma takich sprzeczności jak u Józefa. Tacyt mówi bowiem o chrześcijanach z pogardą, uważa ich za wrogów państwa, za grupę zabobonną i szkodliwą. Takiej oceny nie mógł dodać do tekstu żaden chrześcijański kopista. Negatywny, wrogi i pogardliwy stosunek Tacyta do chrześcijaństwa przemawia za autentycznością tego fragmentu.

Obok Tacyta zwykło się wymieniać świadectwo Pliniusza Młodszego (żył w latach 62-114 n.e), który pełnił obowiązki pretora Bitynii za Trajana w latach 111-113. W jego liście do cesarza (prawdopodobnie z 112 roku) nie ma mowy o Jezusie, lecz o chrześcijanach. W obszernych relacjach Pliniusz donosi cesarzowi o swych wątpliwościach, jak postępować z chrześcijanami:

“Dla mnie było zupełnie jasne – pisał – że do czegokolwiek by się przyznali, karać ich należało za upór i zaciętość. Pewnych spośród tych, którzy ulegli temu szaleństwu, jako obywateli rzymskich, wysłałem do stolicy. Wkrótce, w toku samej rozprawy, jak to zwykle bywa, lista przestępców zaczęła się, coraz bardziej powiększać. ( … ) Twierdzili, że ich wina,lub błędy polegają tylko na tym, że w ustalone dni zbierali się razem przed wschodem słońca, śpiewali kolejno hymny pochwalne na cześć Chrystusa jako Boga ( … ) W związku z tym wszystkim uznałem za jeszcze bardziej konieczne przesłuchać z zastosowaniem tortur tych, którzy byli ich kapłanami. Nie dowiedziałem się jednak niczego nowego prócz tego, że jest to jakiś dziwny i doprowadzony do krańcowości zabobon…”

Niektórzy krytycy zarzucają, że Pliniusz pisze głównie o chrześcijanach, a o Jezusie jest tylko krótka wzmianka, że był obiektem kultu. Czy to jednak mało. Jeśli jednak Pliniusz urodził się 30 lat po śmierci Chrystusa, to nie mógł mieć o Nim wiele do powiedzenia, skoro nie miał osobistego kontaktu z wydarzeniami z Nim związanymi. Zrobił więc to, co mógł zrobić najlepszego (i najbardziej obiektywnego), i potwierdził, że już w roku 112 chrześcijanie wierzyli w Jezusa jako Boga. To bardzo doniosłe świadectwo.

Tacyt i Pliniusz Młodszy to dwa najważniejsze źródła rzymskie mówiące o Jezusie i chrześcijanach. Nie oznacza to jednak, że są to jedyne źródła. Obok tych dwóch historyków, wspomnieć należy min. Swetoniusza czy Celsusa.

Dla przykładu wyżej wspomniany Celsus,  jeden z pierwszych krytyków chrześcijaństwa i filozof z II wieku, opierając się zapewne na relacjach współczesnych mu Żydów, oskarżył Jezusa o to, że kłamał za życia mówiąc że narodził się z dziewicy, podczas gdy naprawdę pochodził z pewnej wioski żydowskiej i był synem wieśniaczki zarabiającej na życie jako tkaczka. Jej mąż, z zawodu cieśla, opuścił ją ponieważ była mu niewierna. Porzucona i zniesławiona kobieta – według tych relacji – potajemnie urodziła Jezusa, którego ojcem był żołnierz rzymski o imieniu Pantera. Lata wczesnej młodości Jezus spędził w Galilei, a potem udał się do Egiptu gdzie pracował jako najemny robotnik. W Egipcie nauczył się popularnej wśród Egipcjan sztuki magii. Następnie powrócił do Palestyny z nadzieją, że dzięki temu stanie się kimś wielkim, i zaczął mówić o sobie, że jest bogiem.

To oczywiście jest polemiczna wersja, jaka powstała w środowisku żydowskim. Jest ona o tyle cenna, że pośrednio potwierdza relacje Ewangeliczne o Jezusie jako cieśli (Mt 13,55; Mk 6,3), cudach i zarzutach faryzeuszów, że Jezus czynił to za pomocą nieczystych sztuczek (Mt 12,24; Mk 3,22), a także potwierdza ona ideę boskości Jezusa (J 1,1; 20,28; Dz 20,28; 1 J 5,18).

Zarzut dotyczący Swetoniusza:

Swetoniusz, rzymski historyk i biograf pisał w 120 roku n.e. w książce ‚Żywoty cesarzy’, że ‚cesarz Klaudiusz wypędził z Rzymu Żydów, którzy nieustannie sieli niepokój w tym mieście za namową niejakiego Chrestusa – buntownika i agitatora’. Ale ów Chrestus – wynikałoby z tego – żył kilkanaście lub kilkadziesiąt lat po śmierci biblijnego Jezusa.

Odpowiedź:

Niekoniecznie. Tekst Swetoniusza wcale nie podaje, że owe namowy odbywały się w tym czasie i na bieżąco. Można to zrozumieć w ten sposób, że owi Żydzi byli podburzeni wcześniej przez Chrestosa, np. jakimiś jego naukami. Inni tłumaczą ten tekst tak: „Klaudiusz wypędził Żydów z Rzymu, którzy podżegani przez Chrestosa wywoływali częste zamieszki”. Słowo „podżegani” czy „podburzeni”, jak tłumaczą to słowo w tym tekście również trzej inni niewierzący badacze historii chrześcijaństwa, można z powodzeniem zrozumieć w ten sposób, że Chrestos nie podburzał ich osobiście, tylko że spowodowały to jakieś jego idee lub nauki. Korespondowałoby to doskonale z tym, co podają Dzieje Apostolskie, w których czytamy, że „Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów” (Dz 18,2). Żydzi nieraz wszczynali w Rzymie zamieszki z powodu nauczania Jezusa, co ukazuje choćby przykład opisany w Dz 22. Warto też dodać, że w przypadku dzieł Swetoniusza znów jest tak, iż posiadamy tylko fragmenty, nie możemy więc stanowczo orzekać, jak dużo napisał on w rzeczywistości o Chrystusie

*

DLACZEGO JEST TAK „MAŁO” ŹRÓDEŁ MÓWIĄCYCH O CHRYSTUSIE?

Pomimo pewnej liczby tekstów pozabiblijnych dowodzących istnienia Jezusa,  czasami możemy spytać siebie samego, czy tych tekstów nie powinno być jednak więcej. Przecież Jezus jest obecnie uważany za najbardziej wpływową postać historii. Żaden człowiek nie miał tak dużego wpływu na to jak wygląda obecny świat.

Edwin Yamauchi (Uniwersytet Miami) – jeden z najlepszych specjalistów w dziedzinie historii starożytności: „Gdy zaczyna się jakiś nowy ruch religijny, często dopiero wiele pokoleń później ludzie zaczynają spisywać związane z im informacje. Faktem jest jednak, że posiadamy lepszą dokumentację historyczną dla Jezusa niż dla założyciela jakiejkolwiek innej starożytnej religii (…) Na przykład Gaty Zaratusztry, około 1000 lat przed Chrystusem, uważa się za autentyczne, większość z nich została spisana dopiero po trzecim wieku po Chrystusie. Nauki Buddy, który żył w szóstym wieku przed Chrystusem, zostały spisane dopiero w epoce chrześcijaństwa. Chociaż posiadamy słowa Mahometa (570-632 n.e.) w Koranie, jego biografia została napisana dopiero w roku 767, ponad wiek po jego śmierci. Dlatego sytuacja z Jezusem jest tak wyjątkowa, powiedziałbym  uderzająca, gdy weźmiemy pod uwagę jak wiele dowiadujemy się o nim z NT”.

Z kolei Józefa Flawiusza interesowały sprawy polityczne i walka przeciwko Rzymowi, dlatego np. Jan Chrzciciel, o którym wspomina w swoich tekstach był dla niego ważniejszy, ponieważ był traktowany jako większe zagrożenie polityczne niż Jezus. Gdyby Jezus był zelotą, to napisałby więcej. Chrystus jednak nie sprzeciwiał się płacenia podatków dla cezara. Jezus i jego uczniowie nie stanowili większego zagrożenia politycznego, dlatego Józef więcej interesował się zelotami (zeloci stawiali sobie za cel walkę z rzymianami).

Jak zauważał jeden z niewierzących badaczy, Tacyt „nie wspomina nawet o bardziej znacznych, stojących nad prokuratorem legatach, namiestnikach Syrii, w skład której wchodziła Judea”. A więc widać, że główny cel redakcyjny historyków tego czasu był inny: pisać głównie o konkretnych politykach i możnych tamtego świata, a o innych rzeczach wspominać o tyle, o ile się one jakoś z tym zjawiskiem wiązały. Biorąc pod uwagę fakt, że Jezus i pierwsi chrześcijanie mieli z początku znikomy wpływ na główne wydarzenia polityczne i społeczne tamtych czasów, staje się zupełnie zrozumiałe, dlaczego ówcześni historycy ignorowali to zjawisko i poświęcali mu tak niewiele miejsca.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że np. esseńczycy niewątpliwie istnieli w czasach Jezusa, nie znajdujemy jednak o nich nawet najmniejszej wzmianki w Nowym Testamencie. Czy to więc oznacza, że esseńczycy tak naprawdę nie istnieli? Oczywiście, że nie, to oznacza tylko tyle, że mamy tu kolejne potwierdzenie faktu, iż nie pisano ani nie wzmiankowano o czymś, co nie należało do przedmiotu zainteresowań danego autora.

Nawet Zenon Kosidowski, guru polskich racjonalistów, zwraca uwagę na fakt, że skoro w pożarze Rzymu za Nerona spłonęły archiwa państwowe i to samo spotkało archiwa Sanhedrynu w Jerozolimie za Tytusa, to tym samym dysponujemy tylko szczątkowymi dokumentami z pierwszego wieku. W świetle tego faktu co najmniej nie na miejscu jest wyrzucanie chrześcijanom, że nie posiadamy zbyt obszernych relacji świeckich z I wieku naszej ery na temat chrześcijaństwa.

I argument ostateczny: historycy czasów Jezusa zgodnie nie wspominali ani jednym słowem o istnieniu pewnych postaci historycznych, takich jak prokonsul Cypru czy tytuł namiestnika rzymskiego na Malcie. O istnieniu tych postaci wiemy jednak z pewnych odkryć archeologicznych (i z Biblii – por. Dz 13,7; 28,7). To ostatecznie przesądza o tym, że milczenie źródeł „świeckich” na temat konkretnych postaci historycznych o niczym nie świadczy. Niniejszym, nawet gdyby żadne źródło niebiblijne z I wieku naszej ery nie wspominało o Jezusie (a tak nie jest), to nie byłoby to żadnym argumentem przeciw historycznemu istnieniu Jezusa Chrystusa. Warto też dodać w tym miejscu, że argumentowanie ex silentio jest uważane za błąd logiczny, dlatego ci, którzy argumentują na podstawie milczenia źródeł świeckich o Jezusie, popełniają ten właśnie błąd.

Inne powody:

– Palestyna to była tylko prowincja Rzymu, jedna z ogromnej ilości, dodatkowo bardzo mała

– w tamtych czasach oczekiwania mesjańskie były największe w historii Izraela; było wielu ludzi podających się za mesjasza

– pisma z I wieku najzwyczajniej w świecie przepadły w ogromnej większości

– poważni historycy pisali głównie o władcach, wojnach, polityce itp.

Załóżmy teraz , że nie mamy NT i żadnych pism chrześcijańskich. Czego wówczas moglibyśmy się dowiedzieć o Jezusie ze starożytnych źródeł niechrześcijańskich, takich jak Józef Flawiusz, Tacyt, Pliniusz i innych? Pisał o tym min. wyżej wspomniany Yamauchi:

„Nawet gdybyśmy nie posiadali chrześcijańskich ksiąg Nowego Testamentu, to na podstawie takich pozachrześcijańskich pism, jak Józefa Flawiusza, Tacyta czy Pliniusza Młodszego i Talmudu, moglibyśmy ustalić, że: (1) Jezus był żydowskim nauczycielem; (2) wielu wierzyło, że dokonuje On uzdrowień i egzorcyzmów; (3) został odrzucony przez przywódców żydowskich; (4) został ukrzyżowany za Poncjusza Piłata w czasie panowania Tyberiusza; (5) pomimo tak haniebnej śmierci jego zwolennicy, wierzący, że On wciąż żyje, rozproszyli się poza Palestynę, tak iż do 64 roku wielu z nich znalazło się w Rzymie; (6) na początku II wieku cześć jako Bogu oddawali Mu ludzie z najrozmaitszych warstw, z miast i wsi – mężczyźni i kobiety, niewolnicy i wolni”

Opracowano min. na podstawie książki Lee Strobela „Sprawa Chrystusa”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s