ARGUMENTY ZA WIARĄ#30 Nieprawdopodobna odmienność Jezusa od otaczającej Go kultury.

Posted: 7 grudnia 2013 in ARGUMENTY ZA WIARĄ

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

blog_rk_274380_5196223_tr_ihs1— Uderzające jest to, iż na tle historycznie dobrze uściślonym i kulturalnie wystarczająco określonym widać, jak porusza się osoba, która czyni i mówi rzeczy niewytłumaczalne, absolutnie sprzeczne z kulturą swoich czasów. Skąd pojawia się nagle ten Jezus? Jak może tak bardzo kontrastować ze środowiskiem, które go otacza? Oto pytania, na które nie znajduję odpowiedzi.

Chce potwierdzić, że właśnie pogłębianie nowoczesnych badań czyni zagadkę wokół bohatera Ewangelii bardziej nieprzebytą:

— Dzięki także zdobyczom mojej dyscypliny [antropologia kulturalna] wiemy, że żaden człowiek nigdy nie spada „z nieba”, w sposób nieprzewidziany i nieprzewidywalny. Każdy człowiek jest dzieckiem swoich czasów, zanurza korzenie w swojej glebie kulturalnej.

— Także osobowości nadzwyczajne, takie, których imiona dostają się później do książek historycznych?

— Tak, nawet najbardziej nadzwyczajni liderzy każdego środowiska nie mogą wymknąć się ogólnej regule: są niekiedy katalizatorami, scalającymi punktami szczególnie znaczącymi dla kultury ich czasów. Ale od tej kultury nie mogą uciec.

W sumie nikt nie był i nigdy nie będzie mógł być „niezrozumiałym”; a jednak Jezus, tylko on sam, wydaje się taki:

— Nie, nie da się utrzymać prawdopodobieństwa wytłumaczenia go przez przypisywanie mu charakterystycznych cech geniusza, choćby nawet bardzo wyjątkowego. Gdyby było „tylko” to, poruszałby się jednak zawsze wewnątrz współczesnych uwarunkowań kulturalnych, które stanowią dla wszystkich pręty klatki nie do przebycia. W nim jednak jest coś więcej, coś innego. Ale o co chodzi, nauka nie potrafi powiedzieć. Uczony nie może iść dalej poza stwierdzenie tej ,,odmienności”.

>>>”NIECIĄGŁOŚĆ” JEZUSA CHRYSTUSA<<<

Przypomniałem jej, że — na innej drodze niż antropologia kulturalna — bibliści, egzegeci doszli do tych samych konkluzji. Usiłują mianowicie przestudiować autentyczność opowieści ewangelicznych opierając się na nowych kryteriach, między nimi na kryterium „nieciągłości”: zostały w ten sposób ocenione jako wiarygodne słowa i czyny Jezusa, które nie były możliwe do wymyślenia, ponieważ były w sprzeczności zarówno z kulturą żydowską, jak i kulturą rodzącej się wspólnoty chrześcijańskiej, w której środowisku Ewangelie zostały napisane. Odkryto w ten sposób, że „nieciągłość” Nazarejczyka jest taka, iż każe podnieść, i to bardzo, poziom wiarygodności historycznej Ewangelii. Gdyby były one rzeczywiście mitami lub legendami, dostosowałyby się do kultury ich autorów, gdy tymczasem wymykają się jej w istotnych punktach i w sposób niewytłumaczalny.

>>”TY”, A NIE „WY”<<

— Zostałam uderzona przede wszystkim faktem, że siła jego orędzia jest skierowana do jednostki, do pojedynczego podmiotu. „Ty” jest dla Chrystusa zawsze przeważające nad „wy”. On zwraca się do osoby. I to jest już, wydaje mi się, faktem nienormalnym dla kultury żydowskiej, całej zwróconej (widać to wyraźnie w literaturze prorockiej, w całym Starym Testamencie) do grupy, do wspólnoty, do narodu. Ale również w stosunku do innych starożytnych kultur religijnych jest całkowicie czymś niezwykłym mówca religijny, który przemawia do pojedynczej osoby. Również dlatego nowożytny Zachód jest nie do pomyślenia bez Ewangelii: jest tam, gdzie działa ta osoba, która wskazuje palcem nie na masy, lecz na każdego, która mówi „ty musisz”, jest tam, gdzie tworzy się pojęcie „ja”, jednostkowości, podmiotu, osoby.

— A jednak — zauważyłem — starożytność klasyczna przedstawia niezwykłe postaci nauczycieli: oprócz jak zwykle Sokratesa, stoika Epikteta, cynika Diogenesa, Epikura…

Odpowiedź była zdecydowana:

— Tym myślicielom brakuje wymiaru osoby w jej całości, jak my ją rozumiemy i jak jest uzasadniona tylko w Ewangeliach, z których się wywodzi. Nauczanie tych mistrzów jest na poziomie prawie tylko rozumowym, a więc niekompletne. Brakuje wymiaru także uczuciowego, emocjonalnego, brakuje więc człowieka w jego pełni: jednym słowem, brakuje osoby. Dla Chrystusa cały człowiek, umysł i serce, ciało i dusza, jest wezwany do miłości.

>>PODEJŚCIE DO SZABATU<<

Ale jest element „pęknięcia”, „nieciągłości” z kulturą otaczającą i z kulturą następującą, który w szczególny sposób uderza antropologa. Jest to kwestia szabatu i interpretacji gorsząco pomniejszającej, jaką Jezus zastosował do sakralności tego dnia: już nie bóstwo, którego trzeba się obawiać, lecz jak gdyby większa możliwość zaofiarowana człowiekowi.

— Każdy badacz kultur ludzkich dobrze wie, że wszędzie występuje podział czasu na „święty” i „świecki”, na dni „słabe” i „mocne”. „Powszedni” i „świąteczny” dzień w kalendarzu są stałymi rzeczywistościami każdego społeczeństwa. W społeczeństwie żydowskim osiągały one najwyższe szczyty. Wiemy dobrze, z jaką drobiazgowością był strzeżony żydowski „czas święty”. Otóż, z tego środowiska wywodzi się osoba, która odbrązawia szabat, mianowicie dzień Boży, jako czas wydzielony. Jest to niezrozumiałe dla antropologa, który nie znajduje wytłumaczenia dla tak niesłychanego działania.

>>POJĘCIE „CZYSTEGO” I „NIECZYSTEGO”<<

Inne punkty niewytłumaczalnego „pęknięcia” dokonanego przez Jezusa, uczona wyodrębnia w przezwyciężeniu pojęcia „czystego” i „nieczystego”:

— Kto zna judaizm pierwszego wieku, wie dobrze, jak troska nie tylko o przestrzeganie szabatu, ale także o przestrzeganie czystości legalnej, osiągnęła formy obsesyjne, często neurotyczne, jak u esseńczyków. Przychodzi ten Jezus i obwieszcza, że jedynymi rzeczywistościami, jakie zanieczyszczają człowieka, są te, które wychodzą z niego. Także tutaj antropolog stoi wobec nierozwiązalnego problemu: jak może „wytwór” kulturalny być w tak poważnej sprzeczności z otaczającą kulturą? Istotnie, również tutaj Jezus nie był rozumiany. Nie mógł być rozumiany, ponieważ poruszał się w innej sferze niż sfera jego słuchaczy.

>>PODEJŚCIE DO CZYSTOŚCI SEKSUALNEJ<<

Zagadkowy Nazarejczyk nie wydaje się jej nawet dręczony problemem innej „czystości”, czystości seksualnej, która przenika wszystkie koncepcje religijne.

— Każda kultura, włącznie z naszą, jest trapiona przypisywaniem nadmiernej wagi płci. Tak więc, najpierw się jej bała, potem o niej milczała; obecnie w dalszym ciągu boi się jej, ale mówiąc o niej na wszelki wypadek, usiłuje zażegnywać ją. Ewangelie mają tylko bardzo nieliczne, zwięzłe informacje o płci. Może dlatego, że Jezus chce wskazać na ideał osoby, w której każdy element jest w równowadze. Płciowość nie jest dla niego udręką, a więc należy przywrócić jej właściwy wymiar. Jest tylko jednym pośród licznych aspektów człowieka, powołanego do czystości wewnętrznej, nie legalistycznej, do całkowitego opanowania swojego ciała. W każdym razie także tutaj jest to prorok bardzo zdumiewający dla historyka religii porównawczych. Jeszcze raz orędzie nowe, nie wynikające z otaczającej kultury.

>>JEZUS O ZACHOWANIU WOBEC KOBIET<<

— Chrystus Ewangelii różni się w sposób radykalny także w tym, co dotyczy zachowania wobec kobiet, nie tylko od kultury Starego Testamentu, ale od wszystkich innych kultur.

Potwierdziła to swoje przekonanie i zwierzyła się z rozgoryczenia:

— Ale czy pan wie, że wiele feministek nie chce tego zrozumieć? Z braku przygotowania, z fanatyzmu, nie tylko obarczają Chrystusa odpowiedzialnością za błędy chrześcijan wobec kobiet; ale zrzucają na chrześcijaństwo winy, które pochodzą od społeczeństwa rzymskiego, od społeczeństwa germańskiego. Jezus — przypomniała — jest tym, który chwali Marię, siostrę Łazarza, która razem z mężczyznami słucha i przyswaja sobie jego słowa nie robiąc nic innego, podczas gdy nie ma żadnej pochwały dla Marty, która trudzi się by mu usługiwać. I on, zmartwychwstały, ukazuje się kobietom i prosi je, aby poszły zaświadczyć o tym fakcie decydującym, fundamentalnym dla wiary, jakim jest jego powrót do życia: — Jest to wezwanie do włączenia społecznego, jest to głośne zrównanie z mężczyznami.

Rozmawiał Vittorio Messori z Idą Magli – jedną z najwybitniejszych włoskich specjalistów antropologii kulturalnej

„Pytania o chrześcijaństwo” – Vittorio Messori

Jezus śmiech

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s