Archiwum dla Lipiec, 2014

Anna Przybylska – polska aktorka oraz fotomodelka. Pierwsza polska aktorka, której było dane zostać międzynarodową twarzą kosmetyków marki Astor. W telewizji zadebiutowała w 1998 rolą Marylki w serialu TVP2 Złotopolscy. Właśnie ta rola sprawiła, że stała się dużo szerzej rozpoznawalna.

anna-przybylska-1

Aktorka i fotomodelka Anna Przybylska: „kumpluję się z Panem Bogiem”.

Obszernego wywiadu udzieliła magazynowi „VIVA” po tym, jak została zwyciężczynią konkursu „VIVA! Najpiękniejsi”.

Jak mówi, razem z latami przybyło jej dużo mądrości.

„Jak byłam małą dziewczynką, piękne wydawało mi się to, co było na zewnątrz. Gdy dziewczyna była ostro umalowana, korale błyszczały na jej szyi, uczesana w loki i ubrana w kolorowe ciuchy, wydawała mi się najpiękniejsza. Ale teraz, kiedy jestem już dorosła, pięknem dla mnie jest zgoda z samą sobą, harmonia wewnętrzna. To jest takie piękno, którego nie da się zmierzyć ani wyważyć, ani wystylizować” – wyjawia swoje przemyślenia aktorka.

Podkreśla, że dla niej pięknem są teraz także czyny.

„Dopiero, kiedy staniemy na Sądzie Ostatecznym przed Panem Bogiem, nasze czyny zostaną ocenione” – zaznacza.

Przybylska podchodzi dziś do tego zagadnienia inaczej niż przed laty.

„Kiedyś w szkole na religii katechetka kazała nam prowadzić dziennik dobrych uczynków. Jeśli zapisałam trzy lub cztery, to myślałam, że nie pójdę do piekła. Teraz nie jestem już dzieckiem, które wyszło właśnie z lekcji katechezy. Teraz mi się wydaje, że dobro to umieć naprawiać błędy, jakie popełniliśmy. I to nie tylko te rzeczywiste, ale też te w myślach. Zaczęłam więc pracować nad sobą, żeby nie ściągać tyle złej energii, która niszczy, kiedy masz w sobie złość. Teraz zaczynam to kontrolować. Dawniej, kiedy facet zajechał mi drogę, wyzywałam go w myślach od najgorszych. A przecież można tego człowieka jakoś wytłumaczyć, zrozumieć – był zamyślony albo ma jakiś problem domowy albo po prostu nie jest dobrym kierowcą. Wyzbywam się więc złych emocji, które nagromadzone we mnie sprawiają, że cierpią na tym najbliższe mi osoby. Staram się więc nie ulegać impulsom, nie złościć, być po prostu na co dzień życzliwą. To działa w obie strony, bo im ja jestem lepsza dla siebie, tym jestem lepsza dla innych. Czynienie dobra powinno przede wszystkim dotyczyć nas samych” – argumentuje aktorka.

Anna Przybylska dodaje też, że zmieniła swój sposób myślenia.

„Byłam skrajną pesymistką, wszystko widziałam w czarnych barawach i wiele niedobrych rzeczy sobie przepowiedziałam. Teraz jednak przesterowałam moją głowę na pozytywne myślenie, żeby cieszyć się życiem. I walczyć, bo mam o co. I wiesz co? Wyspowiadałam się pierwszy raz od 13 lat. Teraz znowu kumpluję się z Panem Bogim, chodzimy co niedziela na kawę. Bardzo dobrze mi z tą przyjaźnią, lecz nie narzucam nikomu mojej wiary, nie manifestuję jej i nie zmuszam innych, aby razem ze mną na tę niedzielną kawę chodzili. Ale po tych spotkaniach jest mi naprawdę o wiele lżej. I myślę, że dostałam swoją lekcję od Niego w jakimś celu. Po coś” – skończyła wywiad aktorka.

Latem ubiegłego roku Przybylska przeszła operację wycięcia guza trzustki i ma nadzieję, że będzie zdrowa. Jak przyznaje, teraz cieszy się każdą chwilą życia.

http://chnnews.pl/index.php/pl/rozrywka/item/1272-anna-przybylska-mowi-o-sadzie-ostatecznym-i-swojej-przyjazni-z-bogiem.html#

lkkkjDušan Kuciak – słowacki piłkarz występujący na pozycji bramkarza. Od 2011 roku zawodnik Legii Warszawa. Był trzecim bramkarzem reprezentacji Słowacji na Mistrzostwach Świata 2010. Jego starszy brat Martin jest bramkarzem w słowackim pierwszoligowym klubie FC ViOn Zlaté Moravce.

Bramkarz Legii Warszawa, Dusan Kuciak, podziękował Bogu podczas Gali T-Mobile Ekstraklasy.

To był wyjątkowy wieczór w karierze słowackiego golkipera. Został uznany za najlepszego bramkarza sezonu.

– Naprawdę jestem zaskoczony. Szczerze mówiąc, ten sezon nie był dla mnie tak udany jak pierwsze dwa moje w Polsce, ale chcę podziękować rodzinie – żonie i córce, trenerom, kolegom z drużyny i Panu Bogu, bo bez Niego by nic nie było – powiedział po otrzymaniu wyróżnienia.

W pokonanym polu Kuciak pozostawił innych nominowanych: Mateusza Bąka z Lechii Gdańsk, Radosława Janukiewicza z Pogoni Szczecin, Michała Miśkiewicza z Wisły Kraków i Richarda Zajaca z Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Kuciak miał na gali podwójne powody do radości, ponieważ za drużynę sezonu uznano Legię Warszawa, która zdobyła mistrzostwo kraju.

http://chnnews.pl/index.php/pl/rozrywka/item/1550-uznany-za-najlepszego-w-ekstraklasie-bramkarz-legii-warszawa-mowi-o-bogu-wideo.html

Kevin David Sorbo (ur. 24 września 1958 roku w Mound w stanie Minnesota, USA) – amerykański aktor telewizyjny i filmowy. Najbardziej znany z głównej roli w słynnym serialu „Herkules”. Wcielił się również w postać kapitana Dylana Hunta w serialu „Andromeda”.

her

Konserwatywne poglądy Kevina Sorbo nie są w Hollywood mile widziane…

Aktor twierdzi, że z powodu swojej nieliberalnej opinii na temat polityki i spraw społecznych znalazł się na hollywoodzkiej „czarnej liście”.

– Nie jestem imprezowiczem. Bo obu stronach sceny politycznej są ludzie, z którymi się nie zgadzam. Staram się stwierdzić, kto jest najlepszy. To samo w sobie wystarcza do umieszczenia mnie na czarnej liście w Hollywood – mówi Sorbo.

Aktor wyjawia, że w świecie gwiazd filmu w USA nie ma miejsca dla osób, które mają inne zdanie.

– Domagają się tolerancji, wolności słowa, ale jeśli całkowicie nie zgadzasz się z tym, co mówią, to mogą umieścić cię na czarnej liście. Mają taką władzę – tłumaczy.

Sorbo przyznaje, że natrafia często na ostry sprzeciw w związku ze swoją chrześcijańską wiarą.

– Jest odczuwalny negatywny stosunek do ludzi, którzy nie są liberalni. Nie mam wątpliwości, że zaszkodził mi w Hollywood fakt, że nie głosowałem na Obamę – twierdzi aktor.

Sorbo zagrał ostatnio ateistycznego profesora w filmie „God’s Not Dead” (Bóg nie umarł). Rzuca w nim wyzwanie jednemu ze swoich studentów, by udowodnił istnienie Boga.

– Nie jestem ateistą, więc granie ateisty było zabawne. Jesteśmy aktorami i ciekawie jest grać różne role. Ten film ma w sobie wspaniałe przesłanie. Uwielbiam grać w filmach o wierze, ale nie chcę, żeby to było głoszenie do chóru. Chór już mamy. To ludzie, którzy wierzą w Boga, w Jezusa. Takie filmy są raczej dla tych, którzy siedzą przy płocie, powiedzmy, do niezależnych wyborców – wyjaśnia.

Największą sławę do tej pory przyniosły mu role Herkulesa i kapitana statku kosmicznego Andromeda. Poniżej fragment filmu „God’s Not Dead”.

http://chnnews.pl/index.php/pl/rozrywka/item/1387-poznajecie-tego-aktora-z-filmow-o-herkulesie-mowi-o-swojej-wierze-i-przesladowaniach-w-hollywood.html

Keylor/Keilor Antonio Navas Gamboa – kostarykański piłkarz występujący na pozycji bramkarza. Od 2011 roku gra w Levante UD. Najlepszy goalkeeper hiszpańskiej Primera Division, który stał na progu szatni Wisły Kraków, a na mundialu w Brazylii doprowadził do łez Rooneya, Balotellego i przede wszystkim Gekasa.

6-24-2014-10-59-40-am-10723015

Postawa reprezentacji Kostaryki na mundialu w Brazylii może być niespodzianką dla każdego, tylko nie dla Navasa. Golkiper już w kwietniu zszokował dziennikarza La Gazzetta dello Sport, twierdząc, że w grupie D pewniakiem do awansu jest zespół Los Ticos, a reszta drużyn będzie się bić o drugie premiowane kwalifikacją miejsce. – Zagramy dalej, to jest pewne. Czy Włochy do nas dołączą? Nie mam pojęcia – przekonywał

Wtedy brzmiało to jak przepowiednia wariata, dzisiaj wiemy, że miał rację. Co więcej, prognozy Navasa nie znalazłyby potwierdzenia w rzeczywistości, gdyby nie jego fantastyczna gra. Bramkarz kapitalnie prezentował się w fazie grupowej, ale samego siebie przeszedł w 1/8 finału. To on zatrzymał Greków, najpierw genialnie broniąc w czasie meczu, a następnie wybijając strzał Teofanisa Gekasa w serii rzutów karnych. Nieprzypadkowo władze FIFA po raz drugi w czasie mistrzostw w Kraju Kawy wybrały go najlepszym piłkarzem spotkania (wcześniej ten tytuł przypadł mu za mecz z Anglią), a to przecież nie koniec turnieju.

Jak Diego Costa

Navas na co dzień broni w Levante, gdzie jest niekwestionowaną gwiazdą. – Dla naszego zespołu jest ważny niczym Diego Costa dla Atletico czy Carlos Bacca dla Sevilli, czyli piłkarze, którzy strzelają po 20 goli. Moim zdaniem to najlepszy bramkarz świata – powiedział prowadzący w minionym sezonie klub z Walencji Joaquin Caparros. Trudno się dziwić jego słowom, gdy okaże się, że Navas został uznany najlepszym golkiperem La Liga. Nie Valdes, Diego Lopez czy Courtois, tylko właśnie Kostarykanin, który musiał interweniować nawet dwa razy więcej niż wymienieni. Wystarczy powiedzieć, że gracz Levante zaliczył najwięcej obron spośród wszystkich bramkarzy w Hiszpanii (np. 150 przy 71 Courtois).

Przepis na sukces 27-latka jest prosty – praca, praca i jeszcze raz praca. – Keylor dzień w dzień haruje, by być jeszcze lepszy. Rzadko widuje się tak pokornego i samokrytycznego piłkarza. Jest skupiony na osiągnięciu swoich celów i nic go od nich nie odciągnie – wyjaśnia trener bramkarzy Levante Luis Llopis. Szkoleniowiec może nie mieć więcej okazji do pracy z Kostarykaninem, ponieważ po jego usługi ustawiła się kolejka złożona z najmocniejszych klubów Starego Kontynentu. Arsenal, Liverpool, Sevilla, Atletico – nazwy tych drużyn przewijały się w kontekście transferu Navasa jeszcze przed początkiem mundialu, a z każdym kolejnym meczem golkipera dołączają następne.

Gorliwy katolik

Kibice Kostaryki nie mieliby dzisiaj tylu powodów do radości, gdyby nie anonimowy 12-latek, który zainspirował liczącego pięć wiosen Navasa do zostania bramkarzem. Przyszła gwiazda Los Ticos zobaczyła interwencje starszego kolegi na jednym z boisk w jego rodzinnym San Isidoro i już wiedziała, co chce robić w życiu. – Nigdy nie zapomnę tamtych parad – zarzeka się piłkarz. Od tamtej pory piłka nożna stała się dla niego numerem dwa. Dlaczego dwa? Bo dla golkipera Levante najważniejsza jest religia.

– Od zawsze Boga stawiam na pierwszym miejscu – ujawnia Navas. Bramkarz przed każdym spotkaniem klęka na linii bramkowej, rozpościera ramiona i modli się, co nie wszystkim przypada do gustu. – Będę tak robił nawet wtedy, gdy ludzie zaczną mnie obrażać – stwierdza. Zresztą jego dewizą jest cytat z Listu do Galatów, będący częścią Nowego Testamentu: A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa.

O krok od Wisły

Co ciekawe, niewiele brakowało abyśmy oglądali Navasa na boiskach polskiej ekstraklasy. W 2010 roku golkiper był absolutnym numerem jeden na liście życzeń działaczy Wisły Kraków. Bramkarz był już dogadany w kwestii kontraktu i dokumenty czekały na podpisanie, ale wtedy na drodze stanął ówczesny pracodawca piłkarza. Szefowie Deportivo Saprissa twierdzili, że umowa wygasa w październiku, co według agenta Kostarykanina było niezgodne z prawem FIFA. W grę wchodziła kwota odstępnego wahająca się między 200 a 250 tysiącami euro.

W Krakowie nie zamierzali jednak czekać aż sprawa feralnej umowy zostanie rozwiązana. Obawiano się długich i zawiłych rozwiązań prawnych. Mówiąc krótko, działacze Wisły zrezygnowali, bo Navas i jego klub mieli bajzel w papierach. Prostowanie takich spraw z szefami kostarykańskich przedsiębiorstw jest – delikatnie to ujmując – trudne. Ostatecznie transfer upadł, a bramkarz trafił do hiszpańskiego Albacete, z którym spadł do trzeciej ligi. Potem trafił do Levante, gdzie – jak wiadomo – stał się najlepszym golkiperem La Liga.

Autorzy: Mateusz Janiak i Mateusz Karoń.

http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/ms-2014,keylor-navas-gwiazda-reprezentacji-kostaryki,artykul,480054,1,1036.html