Keylor Navas – najlepszy bramkarz Primera Division.

Posted: 5 lipca 2014 in SPORTOWCY

Keylor/Keilor Antonio Navas Gamboa – kostarykański piłkarz występujący na pozycji bramkarza. Od 2011 roku gra w Levante UD. Najlepszy goalkeeper hiszpańskiej Primera Division, który stał na progu szatni Wisły Kraków, a na mundialu w Brazylii doprowadził do łez Rooneya, Balotellego i przede wszystkim Gekasa.

6-24-2014-10-59-40-am-10723015

Postawa reprezentacji Kostaryki na mundialu w Brazylii może być niespodzianką dla każdego, tylko nie dla Navasa. Golkiper już w kwietniu zszokował dziennikarza La Gazzetta dello Sport, twierdząc, że w grupie D pewniakiem do awansu jest zespół Los Ticos, a reszta drużyn będzie się bić o drugie premiowane kwalifikacją miejsce. – Zagramy dalej, to jest pewne. Czy Włochy do nas dołączą? Nie mam pojęcia – przekonywał

Wtedy brzmiało to jak przepowiednia wariata, dzisiaj wiemy, że miał rację. Co więcej, prognozy Navasa nie znalazłyby potwierdzenia w rzeczywistości, gdyby nie jego fantastyczna gra. Bramkarz kapitalnie prezentował się w fazie grupowej, ale samego siebie przeszedł w 1/8 finału. To on zatrzymał Greków, najpierw genialnie broniąc w czasie meczu, a następnie wybijając strzał Teofanisa Gekasa w serii rzutów karnych. Nieprzypadkowo władze FIFA po raz drugi w czasie mistrzostw w Kraju Kawy wybrały go najlepszym piłkarzem spotkania (wcześniej ten tytuł przypadł mu za mecz z Anglią), a to przecież nie koniec turnieju.

Jak Diego Costa

Navas na co dzień broni w Levante, gdzie jest niekwestionowaną gwiazdą. – Dla naszego zespołu jest ważny niczym Diego Costa dla Atletico czy Carlos Bacca dla Sevilli, czyli piłkarze, którzy strzelają po 20 goli. Moim zdaniem to najlepszy bramkarz świata – powiedział prowadzący w minionym sezonie klub z Walencji Joaquin Caparros. Trudno się dziwić jego słowom, gdy okaże się, że Navas został uznany najlepszym golkiperem La Liga. Nie Valdes, Diego Lopez czy Courtois, tylko właśnie Kostarykanin, który musiał interweniować nawet dwa razy więcej niż wymienieni. Wystarczy powiedzieć, że gracz Levante zaliczył najwięcej obron spośród wszystkich bramkarzy w Hiszpanii (np. 150 przy 71 Courtois).

Przepis na sukces 27-latka jest prosty – praca, praca i jeszcze raz praca. – Keylor dzień w dzień haruje, by być jeszcze lepszy. Rzadko widuje się tak pokornego i samokrytycznego piłkarza. Jest skupiony na osiągnięciu swoich celów i nic go od nich nie odciągnie – wyjaśnia trener bramkarzy Levante Luis Llopis. Szkoleniowiec może nie mieć więcej okazji do pracy z Kostarykaninem, ponieważ po jego usługi ustawiła się kolejka złożona z najmocniejszych klubów Starego Kontynentu. Arsenal, Liverpool, Sevilla, Atletico – nazwy tych drużyn przewijały się w kontekście transferu Navasa jeszcze przed początkiem mundialu, a z każdym kolejnym meczem golkipera dołączają następne.

Gorliwy katolik

Kibice Kostaryki nie mieliby dzisiaj tylu powodów do radości, gdyby nie anonimowy 12-latek, który zainspirował liczącego pięć wiosen Navasa do zostania bramkarzem. Przyszła gwiazda Los Ticos zobaczyła interwencje starszego kolegi na jednym z boisk w jego rodzinnym San Isidoro i już wiedziała, co chce robić w życiu. – Nigdy nie zapomnę tamtych parad – zarzeka się piłkarz. Od tamtej pory piłka nożna stała się dla niego numerem dwa. Dlaczego dwa? Bo dla golkipera Levante najważniejsza jest religia.

– Od zawsze Boga stawiam na pierwszym miejscu – ujawnia Navas. Bramkarz przed każdym spotkaniem klęka na linii bramkowej, rozpościera ramiona i modli się, co nie wszystkim przypada do gustu. – Będę tak robił nawet wtedy, gdy ludzie zaczną mnie obrażać – stwierdza. Zresztą jego dewizą jest cytat z Listu do Galatów, będący częścią Nowego Testamentu: A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa.

O krok od Wisły

Co ciekawe, niewiele brakowało abyśmy oglądali Navasa na boiskach polskiej ekstraklasy. W 2010 roku golkiper był absolutnym numerem jeden na liście życzeń działaczy Wisły Kraków. Bramkarz był już dogadany w kwestii kontraktu i dokumenty czekały na podpisanie, ale wtedy na drodze stanął ówczesny pracodawca piłkarza. Szefowie Deportivo Saprissa twierdzili, że umowa wygasa w październiku, co według agenta Kostarykanina było niezgodne z prawem FIFA. W grę wchodziła kwota odstępnego wahająca się między 200 a 250 tysiącami euro.

W Krakowie nie zamierzali jednak czekać aż sprawa feralnej umowy zostanie rozwiązana. Obawiano się długich i zawiłych rozwiązań prawnych. Mówiąc krótko, działacze Wisły zrezygnowali, bo Navas i jego klub mieli bajzel w papierach. Prostowanie takich spraw z szefami kostarykańskich przedsiębiorstw jest – delikatnie to ujmując – trudne. Ostatecznie transfer upadł, a bramkarz trafił do hiszpańskiego Albacete, z którym spadł do trzeciej ligi. Potem trafił do Levante, gdzie – jak wiadomo – stał się najlepszym golkiperem La Liga.

Autorzy: Mateusz Janiak i Mateusz Karoń.

http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/ms-2014,keylor-navas-gwiazda-reprezentacji-kostaryki,artykul,480054,1,1036.html

Advertisements

Możliwość komentowania jest wyłączona.