ARGUMENTY ZA WIARĄ#45A MISTYKA – ZNANE OSOBISTOŚCI.

Posted: 21 października 2014 in ARGUMENTY ZA WIARĄ, CUDA
Tagi: , ,

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

PAUL CLOUDEL – DRAMATURG FRNCUSKI PRZEŁOMU XIX/XX WIEKU

Paul_Claudel_cph.3b31258Po południu, nie mając nic lepszego do roboty, poszedłem na nieszpory. Chłopcy chóru katedralnego w białych komeżkach przy współudziale seminarzystów śpiewali właśnie, jak później się dowiedziałem „Magnificat”. Stałem w tłumie  przy drugim  filarze u wejścia do chóru, na prawo po stronie zakrystii.

Wtedy to zdarzył się fakt, który przesądził o całym moim życiu. W mgnieniu oka serce moje zostało porażone i UWIERZYŁEM. Uwierzyłem z taką mocą przekonania, z takim porywem całego jestestwa, z przeświadczeniem tak dogłębnym, z taką oczywistością nie dopuszczającą cienia wątpliwości, że od tej chwili żadne książki, żadne dowodzenia, żadne przygody burzliwego życia nie zdołały zachwiać mojej wiary, czy też  choćby jej  naruszyć.  Owładnęło mną nagle rozdzierające uczucie niewinności, wiekuistego dziecięctwa Bożego: niewysłowione doznanie! Gdy próbuję, po raz nie wiadomo który, odtworzyć sobie  sekundy,  które  nastąpiły bezpośrednio do tej chwili nie pojętej,  znajduję  tylko  porwane myśli,  które  wszakże wówczas stanowiły jeden błysk, jedną broń w ręku Boga, by porazić i rozewrzeć nareszcie serce biednego, zrozpaczonego chłopca: ,,Jakżeż szczęśliwi są ci, którzy wierzą! – A gdyby to jednak była prawda? – To jest prawda! – Bóg istnieje, jest tam. To ktoś tak konkretny jak ja, osoba. – On kocha mnie, woła mnie”. Z oczu moich trysnęły łzy, a rzewny śpiew kolędy „Adeste” potęgował jeszcze moje wzruszenie. Wzruszenie  jakże  słodkie, choć zmieszane z uczuciem przestrachu i niemal grozy. Albowiem moje przekonania filozoficzne pozostały nietknięte. Bóg zlekceważył je po prostu; nie widziałem, co by można w nich zmienić, religia katolicka wydawała mi się nadal istnym stekiem niedorzecznych klechd, księża i wierni budzili we mnie tę samą odrazę, która dochodziła do nienawiści i niemal wstrętu. Gmach moich poglądów i wiadomości stał niezachwiany i nie  widziałem  na  nim  żadnej rysy. I tylko tak się złożyło, że wyszedłem zeń ja. Objawił mi się ktoś nieznany i groźny, z przeraźliwymi wymaganiami w stosunku do młodzieńca i artysty we mnie i ja nie wiedziałem, jak go pogodzić z otaczającym mnie światem. Byłem jak człowiek, którego żywcem odarto by ze skóry i przeniesiono w obce ciało, w nieznany świat: oto jedyne porównanie, które narzuca mi się, ilekroć próbuję wyrazić ten stan dogłębnej rozterki. Co było najwstrętniejsze dla  moich poglądów i dla moich upodobań, właśnie było prawdą, właśnie z tym, chcąc nie chcąc, miałem się pogodzić. Muszę się przyznać, że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, by stawić opór. Ten opór trwał cztery lata. Śmiem rzec, że była  to piękna  obrona,  walka lojalna i na całego. Nie zaniedbałem żadnego środka: jedna po drugiej wysuwała mi się z ręki bezskuteczna broń. Byt to największy przełom w moim życiu, ta ,,agonia  myśli”,  o  której  Artur Rimbaud pisze: ,,Walka duchowa jest tak brutalna jak trud bitewny. Twarda noc! Wyschła krew dymi na obliczu!” Młodzi ludzie, którzy tak łatwo rzucają wiarę, nie zdają sobie sprawy, jak ciężko ją odzyskać i za cenę jakich mąk! Idea piekła,  a  także  myśl  o  tych wszystkich przyjemnościach i urokach, których musiałbym się wyrzec, oto główne moje hamulce na drodze do prawdy. A jednak zaraz owego pamiętnego dnia, w katedrze Notre-Dame, gdy nareszcie powróciłem do domu słotnymi ulicami, które teraz oto wydały mi się takie inne, takie dziwne, wziąłem do rąk Biblię protestancką podarowaną ongiś mojej siostrze Kamili przez przyjaciółkę Niemkę i po raz pierwszy usłyszałem ten słodki i nieugięty głos, który odtąd nigdy już nie przestał rozbrzmiewać w moim sercu. Znałem tylko za pośrednictwem Renana historię Jezusa i – zgodnie z myślą tego oszczercy – nie wiedziałem nawet, że mienił się Synem Bożym.

Każde słowo, każdy wiersz z dostojną prostotą zadawały kłam bezwstydnym twierdzeniom apostaty i  zdzierały mi łuski z oczu. To prawda, wyznawałem wraz z setnikiem, tak, Jezus jest Synem Bożym. Mnie, Pawła, wpośród  wszystkich  innych  poraziła łaska; mnie przyrzekł swoją miłość. Lecz jednocześnie, o ile nie chciałbym iść za Nim, nie pozostawiał mi innego wyjścia krom potępienia. Ach, nie trzeba było mi tłumaczyć, czym jest piekło, sprawdziłem na sobie, co znaczy w nim ,,Pobyt”! Wystarczyło mi tych kilka godzin, by zrozumieć, że piekło jest wszędzie, gdzie nie ma Pana Jezusa. Cóż mnie obchodził cały świat wobec tego  gościa natrętnego, który wdarł się w mój dom? Tak mówił we mnie ,,nowy” człowiek, ale ,,stary” wierzgał ze wszystkich sił i nie chciał wyrzec się za nic tego życia, które stało przed nim otworem. Mamże być szczery? W gruncie rzeczy najbardziej hamował mnie w wyznaniu moich nowych przekonań ludzki wzgląd. Na samą myśl, że będę musiał przyznać się do swego nawrócenia, powiedzieć rodzicom, że chcę pościć w piątki, ogłosić się jednym z tych katolików tak zjadliwie wyszydzanych, oblewał mnie zimny pot; toteż gwałt, jaki mi zadawano, budził we mnie rzetelne oburzenie. Lecz czułem na sobie twardą rękę!

WIĘCEJ: http://www.recogito.pologne.net/recogito_12/poczta1.htm

ALFONS RATYZBONE – CZŁONEK SŁYNNEJ RODZINY ŻYDOWSKICH BANKIERÓW

AlphonseRatisbonneWydarzeniem, które poruszyło prawie cały świat połowy XIX wieku, było nawrócenie na katolicyzm pochodzącego z rodziny bankierów żydowskich Alfonsa Ratisbonne’a.

Starannie wykształcony wyznawca judaizmu z pogardą odnosił się do chrześcijaństwa, szczególnie zaś do katolicyzmu. Niechęć ta jeszcze się zwiększyła w momencie, gdy jego brat Teodor nawrócił się i został księdzem, a później przewodził Arcybractwu Serca Maryi. Alfons, spośród wszystkich członków rodziny, był najbardziej zawziętym przeciwnikiem nawróconego brata.

Pewnego roku młody Ratisbonne zatrzymał się w Rzymie, gdzie wspaniałe świątynie – pomniki chwały Kościoła katolickiego, jeszcze bardziej utwierdzały go w nienawiści do Chrystusa. Po latach wyznał: Żywiłem w sercu nienawiść do księży, świątyń, klasztorów, przede wszystkim zaś do jezuitów. Samo ich wspomnienie doprowadzało mnie do szału.

Goszcząc w Wiecznym Mieście, postanowił odwiedzić swego przyjaciela Gustawa de Bussieres, brata hrabiego Teodora de Bussieres. Jakiś czas potem, de Bussiers poszedł do Kosćioła załatwić pewne formalności. Alfons z kolei spacerował po kościele i przyglądał się poszczególnym ołtarzom. Ścierały się w nim skrajne uczucia. Z jednej strony był pełen podziwu dla piękna katolickiej świątyni, z drugiej zaś ciągle bardzo krytycznie nastawiony wobec Kościoła katolickiego, oskarżał go w duchu o wszelkie możliwe nieszczęścia swego narodu.

W pewnym momencie Ratisbonne spostrzegł, że chociaż w całym kościele było ciemno, to w kaplicy św. Michała pokazała się jakaś cudowna jasność. Jakież było jego zdumienie, gdy okazało się, że widzi Niepokalaną Dziewicę w takiej postaci jak na Cudownym Medaliku. Mimo woli zbliżył się do Niebieskiej Pani, upadł na kolana i pozostał tak przez długi czas nieruchomy. Ukazała mi się Maryja Dziewica, taka, jak przedstawiona na medaliku! – mówił później do swego przyjaciela. Alfons relacjonował, że Maryja dała mu znak, by uklęknął i wypowiedziała tylko jedno słowo: dobrze. To jednak wystarczyło, żeby Alfons zrozumiał wszystko i wszystko w swoim życiu zmienił. Wiarę, plany życiowe… Wszystko! Teodor de Bussieres znalazł go klęczącego z oczami zalanymi łzami przed jednym z ołtarzy. Musiał trącić go parę razy, zanim ten zauważył jego obecność.

Odmieniony Alfons Ratisbonne potem mówił:

O Boże! Pół godziny temu jeszcze bluźniłem, czując wściekłą nienawiść do religii katolickiej… Po ludzku sądząc, niemożliwym mi było zmienić religię: rodzina moja żydowska, narzeczona Żydówka… Jakże jestem szczęśliwy!… Jaka pełnia łaski i dobroci!

WIĘCEJ: http://www.pch24.pl/nawrocenie-alfonsa%E2%80%93ratisbonnea-,19318,i.html

BLAISE PASCAL – UCZONY FRANCUSKI

Blaise_Pascal_VersaillesW listopadzie 1654 roku Pascal stał się prawdopodobnie jednym z uczestników wypadku na moście Neuilly-sur-Seine, gdzie konie prowadzące karetę przeskoczyły barierę, niemalże pociągając za sobą do rzeki pojazd. Szczęśliwie wodze pękły i kareta zawisła na krawędzi mostu, pozwalając pasażerom na wyjście z niebezpiecznej sytuacji bez szwanku. Wrażliwy filozof jednak, przerażony bliskością śmierci, zemdlał i przez pewien czas pozbawiony był świadomości. Piętnaście dni później, 23 listopada pomiędzy 10:30 a 12:30 w nocy doświadczył wizji religijnej, której treść natychmiast zapisał w krótkiej notatce, zaczynającej się słowami: „Ogień. Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba, a nie filozofów i uczonych…” i zakończonej cytatem z Księgi Psalmów 119:16: „Nie zapomnę mów twoich. Amen”. Po przeżyciu tym ostrożnie wszył notkę, znaną dziś jako Pamiątka, w swój płaszcz i zawsze przekładał ją do ubrania, które aktualnie miał na sobie; po jego śmierci została ona przypadkiem odnaleziona przez jednego ze służących[. Niektórzy biografowie Pascala kwestionują jednak tezę, jakoby historia z karetą miała doprowadzić go do objawienia opisanego w Pamiątce.

„Pamiątka
w roku łaski 1654,
w poniedziałek 23 listopada, święto Św. Klemensa, Papieża i Męczennika oraz innych Męczenników,
w wigilię św. Chryzogonusa, Męczennika i innych,
od około wpół do jedenastej wieczorem do pół godziny po północy
Ogień!
Boże Abrahama, Boże Izaaka, Boże Jakuba (Wy 3,6; Mt 22,32)
Nie filozofów czy uczonych.
Pewność. Pewność. Uczucie. Radość. Pokój.
Boże Jezusa Chrystusa.
„Twój Boże i mój Boże” (J20,17)
Zapominanie o świecie i wszystkim za wyjątkiem Boga.
Jego możemy znajdywać jedynie na sposoby nauczane w Ewangelii.
Wielkość Ludzkiej Duszy.
„Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz ja Ciebie poznałem” (J17,25)
Radość, radość, radość, łzy radości.
Oddzieliłem się od Niego.
„Opuścili Mnie, źródło żywej wody” (Jer 2,13)
„Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46)
Niech nie będę oddzielony od Niego wiecznie.
„A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J17,3)

Jezus Chrystus
Oddzieliłem się od Niego,
Uciekłem od Niego,
Zaparłem się Go,
Ukrzyżowałem Go,
Obym nigdy nie był od Niego oddzielony.
Posiadamy Go tylko przez sposoby opisane W Ewangelii.
Wyrzeczenie się, zupełne i słodkie.
Pełne poddanie Jezusowi Chrystusowi i mojemu przewodnikowi.
Wiecznie w radości za dzienne szkolenie na ziemi.
„Słów Twoich nie zapomnę” (Ps 119,16) Amen

ANDRE FROSSARD – SŁYNNY DZIENNIKARZ FRANCUSKI „LE FIGARO”

frossardAndré Frossard – francuski dziennikarz, pisarz i filozof katolicki pochodzenia żydowskiego (jego babcia była Żydówką), syn Ludwika Oscara Frossarda – założyciela Francuskiej Partii Komunistycznej. Wieloletni felietonista „Le Figaro”, publikujący na pierwszej stronie. Jako ateista doznał nawrócenia w 1935 roku po przypadkowej wizycie w kościele.

Frossard wszedł do kościoła. Bez żadnych zmartwień miłosnych ani niepokoju, ani ciekawości. Religia była dla niego jak to powiedział „starą chimerą, a chrześcijanie gatunkiem opóźnionym na drodze historycznej ewolucji”. Kiedy spojrzał na główny ołtarz, jego uwagę przykuł wystawiony Najświętszy Sakrament. Nie wiedział, co to jest, gdyż po raz pierwszy w życiu widział monstrancję z Najświętszym Sakramentem. Nagle, w sposób niewytłumaczalny i całkowicie niezależny od niego, Frossard czuje, że w jego wnętrze wnika jakaś tajemnicza moc, która uwalnia go od duchowej ślepoty spowodowanej przez ateizm i umożliwia mu doświadczenie istnienia innego świata, bardziej rzeczywistego aniżeli ten, który poznajemy naszymi zmysłami. „Przede wszystkim zostają mi dane słowa duchowego życia – pisze Frossard – (…) słyszę je jakby wypowiadane obok mnie cichym głosem przez osobę, która widzi, czego ja jeszcze nie widzę”. Po usłyszeniu tych słów Frossard zostaje ogarnięty nadprzyrodzoną rzeczywistością, promieniującą wprost od Najświętszego Sakramentu. „Jest to niezniszczalny kryształ o nieskończonej przejrzystości – próbuje opisać to doświadczenie A. Frossard – jasności prawie nie do zniesienia lekko niebieskiego światła (jeden stopień więcej byłby mnie uśmiercił). To jest inny świat o takim blasku i realności, że nasz świat wydaje się przy nim podobny do rozwiewających się cieni sennych marzeń. Tę nową rzeczywistość i prawdę widzę z ciemnego brzegu, na którym stoję. To jest ład we wszechświecie, a na jego szczycie jest Oczywistość Boga, która jest Obecnością i Osobą. Jeszcze przed sekundą zaprzeczałem Jej istnienia. Chrześcijanie nazywają ją »naszym Ojcem«. Doświadczam Jej łagodnej dobroci i łaskawości, której nie jest w stanie dorównać żadna inna. Łagodność ta jest zdolna przemienić każde ludzkie serce – również takie, które jest twardsze od najtwardszego kamienia. Temu wtargnięciu rzeczywistości Boga towarzyszy radość, która jest entuzjazmem uratowanego od śmierci, w samą porę wydobytego z oceanu rozbitka. Dopiero teraz uświadamiam sobie, w jakim błocie byłem pogrążony, i dziwię się, jak mogłem tam żyć i oddychać. Jednocześnie zostałem obdarowany nową rodziną, a jest nią Kościół katolicki. Jego zadaniem jest prowadzenie mnie tam, dokąd muszę iść, gdyż pozostaje mi do przebycia jeszcze kawał drogi (…). Kościół jest wspólnotą; w niej obecny jest Jedyny, którego imienia nigdy więcej nie będę mógł napisać bez trwogi, że zranię Jego miłość. Stoję przed Nim jak dziecko, któremu przypadło w udziale szczęście otrzymania przebaczenia” (Istnieje inny świat, ss. 39-40).

– Frossard bulwersuje, niewątpliwie — mówił paryski pisarz agnostyk. — Ale gdyby „spotkanie”, o którym mówi, było tylko złudzeniem, pomyłką, czy jego skutki nie rozwiałyby się szybko? A tymczasem przez pięćdziesiąt lat ten człowiek żyje tak, jak w ciągu tych kilku minut mu „wskazano”. Jest to może jedyny możliwy dowód na to, że się nie pomylił.

WIĘCEJ: https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/02/15/andre-frossard-najslynniejszy-publicysta-polityczny-francji/

ZOBACZ TAKŻE: https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/08/26/argumenty-za-wiara45-mistyka/

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.