Salvadore Dali – jeden z najbardziej znanych surrealistów.

Posted: 15 listopada 2014 in Uncategorized
Tagi:

salvador-daliSalvador Dali to jeden z najsłynniejszych i najbardziej okrzyczanych artystów XX w., lansowany i wprost czczony, obok Picassa, przez tych, dla których sztuka jest największym bożkiem. Z pewnością był wielkim artystą (takiej pewności nie mam już w stosunku do Picassa). Był też postacią nieco schizofreniczną – zarazem lewakiem, skrajnym liberałem i… praktykującym katolikiem. Kiedyś z wielką szczerością, która była zawsze jego cechą, powiedział: „Od wariata różni mnie jedynie to, że ja nim nie jestem”.

Dziwakiem, oryginałem, ekscentrykiem był od najmłodszych lat. Jak napisał w swoich wspomnieniach pt. „Moje sekretne życie”, od dziecka kierowała nim żądza imponowania, dominowała w nim chęć zwrócenia na siebie, za wszelką cenę, uwagi otoczenia, mania wielkości. Pierwszy rozdział tej książki notabene nosi tytuł „Czy jestem geniuszem?”. Dali pisze w nim, że w wieku 7 lat chciał być Napoleonem. Kierując się takimi pobudkami, już w szkole wsławił się wśród kolegów między innymi tym, że skupował monety 5-centymowe, płacąc za nie po 10 centymów za sztukę, i ogłaszaniu wszystkim (gdy stracił już poważną sumę), że zarobił krocie. Kilka lat później pobił ciężko swojego kolegę, który grał na skrzypcach, i zniszczył mu instrument. Nauczyciele wybaczyli mu, gdy powiedział, że chciał wykazać wyższość malarstwa nad muzyką.

Im później, tym było gorzej. Wyrzucano go z kolejnych szkół, również z Akademii Sztuk Pięknych. W jego życiu skandal gonił skandal. Świat zaś – czy jak kto woli, to co nazywa się „tym światem” – wybaczał mu wszystko. Kilka tylko rzeczy i spraw było w jego życiu – w opinii „tego świata” – nie do wybaczenia: jego obrazy religijne (między innymi „Ostatnia Wieczerza” i „Ukrzyżowanie” – na tym obrazie widać Chrystusa oczami Boga Ojca – z góry – ten obraz zapewne wpłynął na ostatnie sceny „Pasji” Mela Gibsona) oraz jego słowa na temat Boga, wiary, katolicyzmu i roli, jaką spełni w przyszłości.

Warto się na nie powołać. Pewnego dnia powiedział:

„Pomiędzy tyloma rzeczami, które pozostaną dla nas na zawsze tajemne i niezgłębialne, jedna tylko prawda nie przestaje błyszczeć z równą siłą i wielkością: żadne z filozoficznych, moralnych, estetycznych czy biologicznych odkryć nie pozwala zanegować Boga. Co więcej, świątynia, której mury wzniosły nauki szczegółowe, nie może mieć innego dachu prócz Boskiego nieba”.

Gdy zdał sobie sprawę, iż coś złego dzieje się z Europą, napisał, że to musi się skończyć wielkim kataklizmem, z którego „wyłoni się Europa zubożała”, a „ratunek jej będzie” w „tradycji katolickiej”.

Stanisław Krajski, „Nasz Dziennik” 2006-09-28

486143_325724630862931_1626620219_n

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.