ZARZUTY „Zmartwychwstanie Chrystusa jest tylko plagiatem mitologii pogańskiej”. CZ.II

Posted: 4 stycznia 2015 in ZARZUTY WOBEC CHRZEŚCIJAŃSTWA

Ress

Mimo fundamentalnych różnic (patrz koniec artykułu) w rozumieniu zmartwychwstania, skojarzenia Jezusa z bogami misteryjnymi mogły się rodzić i rodziły się już w początkach chrześcijaństwa.

Pewne podobieństwo Jezusa do Mitry, Adonisa czy Ozyrysa, budziło niepokój np. Tertuliana (ok. 150-ok. 220), który widział w tym działanie demonów, małpujących prawdę Ewangelii. Uważał że wszystko poza chrześcijaństwem jest szkodliwe i bluźniercze. Teolog ten miał tak radykalne poglądy, że doprowadziło go to do zerwania z Kościołem, gdyż po kilku latach przynależności do niego, zaczął uważać Kościół za zbyt liberalny i zbyt otwarty na filozofię pogańska, przystąpił więc do sekty montanistów.

Zupełnie inne podejście miał jeden z pierwszych apologetów – Justyn (ok. 100-167). Odwoływał się on do doktryny o Logosie preegzystującym w czasach Starego Testamentu (praeparatio evangelica biblica), który objawił ziarna prawdy o sobie (Logos spermatikos) niektórym filozofom (praeparatio evangelica filosofica), natomiast w pełni objawił się dopiero w osobie Jezusa z Nazaretu, Mesjasza, Syna Bożego. Logos spermatikos, czyli „Słowo rozsiane”, jest jedną z tych genialnych intuicji Justyna, dzięki której był zdolny znaleźć wspólny język z filozofią swego czasu. Ponadto kategoria ta, która po raz pierwszy pojawia się właśnie w pismach Justyna, stała się podstawą refleksji teologicznej Kościoła różnych epok (czasami niestety zapomnianej) o ziarnach prawdy obecnych w innych religiach i kulturach.

W naszych czasach idea ta powróciła wraz z nauczaniem Soboru Watykańskiego II. Istotą tej koncepcji jest przekonanie, że od początku istnienia wszechświata ziarna prawdy zostały rozsiane przez boski Logos wśród wszystkich ludzi i w ten sposób wszyscy w różnym stopniu odkrywają prawdę i w różnym stopniu mają udział w boskim Logosie. Dzięki Objawieniu się całego Logosu w osobie Chrystusa pełnię prawdy o Bogu i człowieku oraz pełne uczestnictwo w mocy boskiego Logosu mają oczywiście tylko chrześcijanie. Natomiast zarówno objawienie starotestamentowe, jak też filozofia są tylko częściowym odkryciem prawdy.

Choć Logos spermatikos jest oryginalną koncepcją Justyna, to została ona zainspirowana trzema różnymi tradycjami: filozoficznymi tradycjami neoplatonizmu i stoicyzmu, judaizmem hellenistycznym, zwłaszcza nauką Filona Aleksandryjskiego o bytach pośrednich między Bogiem i ludźmi, oraz oczywiście wcześniejszą tradycją chrześcijańską, zwłaszcza dotyczącą zdolności naturalnego poznania Boga (Rz 1-2). Kategoria Logos spermatikos pozwoliła Justynowi nie tylko dostrzec ziarna prawdy w innych tradycjach religijnych i filozoficznych, ale uzupełniona o koncepcję Logosu pełnego (można by ją określić jako Logos totus), okazała się również kluczowa w prezentacji chrześcijaństwa jako jedynej i najpełniejszej ze wszystkich filozofii. Widziane w takiej perspektywie chrześcijaństwo jest nauką uniwersalną, pełnią takiego poznania prawdy, której wszyscy inni poszukują niejako po omacku.

Taka optyka była i nadal pozostaje podstawą misyjnego zaangażowania chrześcijan w głoszenie Ewangelii wszystkim ludziom. Dla Justyna pełnia prawdy znajdowała się tylko w chrześcijaństwie, zaś w pozostałych religiach czy kulturach obecne były jedynie ziarna Logosu (semina Verbi), elementy prawdy. Na podstawie nauki o Logosie rozsianym Justyn opracował również swoją teologię historii zbawienia. Według apologety istnieje tylko jedna historia zbawienia ludzkości, zarówno Żydów, Greków, jak i barbarzyńców, i jest ona historią świętą, gdyż kieruje nią Bóg objawiający się na różne sposoby, a ostatecznie w osobie swojego Syna. Ponieważ to właśnie w historii dokonuje się zbawienie człowieka, każdy jest zaproszony do prowadzenia życia zgodnie z zasadami Logosu, które mogą być poznane poprzez wiarę, jak w przypadku chrześcijan, albo za pomocą naturalnego światła rozumu ludzkiego. Zbawczy plan Boga jest więc propozycją dla wszystkich ludzi.

Do Żydów Bóg przemawiał przez proroków, do pogan poprzez prawdę „objawienia naturalnego”, przeznaczoną do odkrycia rozumem, natomiast do wszystkich poprzez Ewangelię swego wcielonego Syna. Warto postawić sobie pytanie, czy Bóg, który się objawił w tradycji hebrajskiej i w Jezusie Chrystusie, zawarł również z „poganami” jakąś formę zbawczego „przymierza”, tak że i oni mogą być nazywani „ludami Boga”, „ludami Boga przymierza”. Z problemem przynależności „innych” do historii zbawienia i ich związku przymierza z Bogiem żywym łączy się problem objawienia Boga ludziom poprzez historię „wiele razy i na wiele sposobów”, nim objawił się „ostatecznie w tych dniach … przez Syna” (Hbr 1, 1-2). Autor listu do Hebrajczyków miał na myśli objawienia Boga przez proroków tradycji hebrajskiej, Jacques Dupuis w książce „Chrześcijaństwo i religie” stawia jednak pytanie, czy nie należy poszerzyć perspektywy otwartej przez tekst na całość historii ludzkości. Jeśli w plan Bożych przymierzy i w historię zbawienia są włączone wszystkie narody, to czyż nie należałoby wnioskować, że w jakiś sposób, niechby nawet wstępny i niepełny, Bóg objawił się w ich historii przez słowa objawiające i zbawcze gesty?

Czy można przyjąć, że w innych tradycjach religijnych, w pamięci zapisanej w ich świętych księgach jak też w ich żywej praktyce religijnej, mamy do czynienia ze śladami słów Boga i gestów zbawczych, „różnym obliczem Boskości”, które można odkryć, wydobyć i uhonorować. Jacques Dupois stawia kontrowersyjną tezę, że działalność Ducha Świętego dosięga wyznawców innych religii za pośrednictwem ich tradycji. Jest to szokujące stwierdzenie. Czy niebiblijne Księgi mogą pośredniczyć w działalności Ducha w życiu religijnym ich wyznawców? W jaki sposób ją wspomagają i ułatwiają doświadczenie religijne? W jaki sposób wzywają wyznawców tych religii do posłuszeństwa wierze, która zbawia? Czy jest rzeczą możliwą, by teologia zebrała w Świętych Księgach innych tradycji religijnych żniwo autentycznego objawienia Bożego – prawdziwe Słowo Boga skierowane do ludzi? Jeśli w innych tradycjach religijnych istnieje prawdziwe, choć niepełne, pośrednictwo tajemnicy, wynika z tego, ze mogą one służyć jako „drogi” czy „ścieżki” zbawienia swoim członkom.

Taka działalność innych tradycji religijnych w porządku zbawienia powinna oczywiście, patrząc na to z chrześcijańskiego punktu widzenia, zawsze być umieszczana w globalnym planie Boga wobec ludzkości, który swój szczyt znajduje w Wydarzeniu Jezusa Chrystusa. Bóg, choć wypowiedział swoje ostateczne Słowo w Jezusie Chrystusie, choć mówił przez proroków Starego Testamentu, wypowiedział początkowe lub zarodkowe słowa do ludzi przez proroków innych narodów – słowa, których ślady można odnaleźć w Księgach Świętych światowych tradycji religijnych. Słowo ostateczne nie wyklucza innych słów: wprost przeciwnie, zakłada je. Nie możemy powiedzieć, że pierwszym słowem było słowo zapisane w Starym Testamencie. Nie: to właśnie ten dokument zaświadcza, że Bóg przemawiał do narodów wcześniej, nim zwrócił się do Izraela. Gwarancją tego są przymierza Boga z Adamem i z Noem i zażyłość w obu przypadkach, z jaką Bóg odnosi się do ludzi. Święte Księgi narodów reprezentują więc, razem ze Starym i Nowym Testamentem, różne sposoby i formy, w jakich Bóg zwraca się do ludzi w ciągłym procesie Bożego samo-objawienia skierowanego do nich. „Ziarna Słowa” zawarte w wierzeniach innych religii są słowami zarodkowymi i początkowymi Boga, w których jest też obecny wpływ Ducha.

Wpływ Ducha jest powszechny. Rozciąga się na słowa kierowane przez Boga do ludzkości w każdym okresie Jego samo-objawienia. To św. Tomasz z Akwinu napisał cytując Ambrozjastera: Omne verum a quocumque dicatur a Spiritu Sancto est („Każda prawda, niezależnie przez kogo powiedziana, pochodzi od Ducha Świętego”) (S.T., I, II, 109, 1, ad 1). Każda prawda pochodzi od Boga, który jest Prawdą, i winna być jako taka szanowana, niezależnie od tego, jakim kanałem do nas dociera. Słowa Boga i objawienia Bożego nie należy pojmować jak monolitu, lecz jako rzeczywistość zróżnicowaną i kompleksową. I tu wracam do zasadniczej kwestii. Oto teza, którą chcę zaproponować:

Może pogańskie intuicje na temat umierającego bóstwa, występujące w kulturach całego świata, to maska pod którą Jedyny Bóg ukrywał się od początku? Być może prawda jest rozrzucona w wielu mitach po całym świecie, a nie tylko w Biblii. Czy pogańskie mity mogły zapowiadać wcielenie?

Clive Staples Lewis (autor „Opowieści z Narnii”) w eseju „Mit stał się faktem”, napisał: „Istotę chrześcijaństwa stanowi mit, który jest również faktem. Stary mit o umierającym Bogu, nie przestając być mitem, schodzi z nieba legendy i wyobraźni na ziemię historii. Wydarza się w określonym dniu, w konkretnym miejscu”. Archetyp umierającego boga staje się prawdą, staje się rzeczywistym i historycznym wydarzeniem.

W powieści Marguerite Steedman „Ucieczka do Avalonu” jednym z bohaterów jest wierny sługa i przyjaciel Józefa z Arymatei – Grek Filon, który został w młodości wtajemniczony w misteria dionizyjskie. Gdy poznaje on Jezusa, zaczyna widzieć w nim urzeczywistnienie swojej wiary. Dostrzega pewną analogię symboliki używanej przez Jezusa z atrybutami łączonymi z Dionizosem. Wszystko to naprowadza go na przekonanie, ze Jezus jest Bogiem i ostatecznie ten człowiek, nie będący Żydem i nie znający religii żydowskiej, wcześniej niż wielu Żydów, oczekujących na przyjście Mesjasza, staje się wyznawcą Jezusa Chrystusa.

Według Lewisa pogańskie mity o umierającym i wracającym do życia bóstwie, odzwierciedlają tęsknotę wszczepioną przez Boga, aby przygotować ludzkość na Wcielenie. Te pogańskie intuicje są oczywiście niedokończone i niepełne, posługują się alegorią i myśleniem mitycznym, zapowiadają jednak najlepszą opowieść – Dobrą Nowinę, że Jedyny prawdziwy Bóg, naprawdę stał się człowiekiem, umarł na krzyżu dla naszego zbawienia, a potem, pokonawszy śmierć, zmartwychwstał. Lewis zastanawiał się nawet, czy niektórym współczesnym ludziom nie należy przedstawić najpierw przedchrześcijańskich, pogańskich intuicji, aby przygotować ich odpowiednio na przyjęcie Ewangelii.

Również Odo Casela twierdzi , że misteria pogańskie były szkołą, przygotowaniem dla chrześcijaństwa, podobnie jak takim przygotowaniem był Stary Testament. To, czego pogaństwo szukało i oczekiwało w misteriach, a nawet o wiele więcej, przyniosło z sobą chrześcijaństwo. To właśnie i jeszcze wiele więcej zawiera w sobie chrześcijańska liturgia. Czego szukali bowiem poganie w misteriach o odradzających się bogach? Przedstawiali w dramatach misteryjnych życie i cierpienie bóstwa, aby samemu otrzymać udział w nieśmiertelnym życiu bogów i w ten sposób znaleźć zbawienie. A to właśnie przyniosło chrześcijaństwo.

Biblista Ronald H. Nash podaje następujące różnice:

1. Pogańscy bogowie-zbawiciele nie umierali za kogoś innego, dlatego śmierć Boga-człowieka w miejsce człowieka jest czymś unikalnym.
2. Chrystus umarł za grzechy, jak żaden z pogańskich bogów.
3. Jezus umarł raz na zawsze (Hbr7, 27; 9, 25-28; 10, 10-14), podczas gdy bogowie czczeni w misteriach umierali corocznie.
4. Ozyrys, Attis czy Adonis ponieśli śmierć w wyniku różnych okoliczności, natomiast Jezus złożył swe życie dobrowolnie.
5. Śmierć Jezusa jest wydarzeniem historycznym, natomiast śmierć bogów-zbawców jest tylko mitycznym dramatem – alegorią odradzającej się przyrody.

Roman Zając

http://www.kosciol.pl/article.php/20070129232607667/print

ZOBACZ TAKŻE CZ. I–> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2015/01/02/argumenty-za-wiara52a-zmartwychwstanie-chrystusa-a-adonis-ozyrys-i-reszta-towarzystwa/

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.