ARGUMENTY ZA WIARĄ#54 Pieśń Sługi Jahwe i jej rewolucyjne idee.

Posted: 21 stycznia 2015 in ARGUMENTY ZA WIARĄ
Tagi: ,

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

isaiah

Zapis czatu z prof. Anną Świderkówną, który odbył się dnia 09.03.2008

KSIĄDZ: Witamy Panią Profesor. Dzisiaj wielkopostnie – temat o cierpiącym Słudze Jahwe z Izajasza…. Zapraszam do zadawania pytań i rozmowy.

ANNA ŚWIDERKÓWNA: I ja witam Państwa.

PYTANIE: Pieśni Sługi Jahwe powstały 500 lat przed Chrystusem. Kim był Sługa Jahwe według ich autora?

ANNA ŚWIDERKÓWNA: Bardzo chcielibyśmy umieć na to pytanie odpowiedzieć, ale ludzie mądrzejsi ode mnie nie znajdują na nie odpowiedzi. Musimy pogodzić się z faktem, że w Biblii nie wszystko można sobie ładnie wyobrazić.

Pierwszą próbą zrozumienia tego tekstu była xix-wieczna koncepcja Bernarda Duhma – uczonego niemieckiego – który zaproponował, by w rozdziałach 42, 49, 50 i 52-53 Księgi Izajasza wyróżnić Pieśni Sługi Jahwe – najprawdopodobniej cztery pieśni, które zostały do niej włożone. Od razu jednak pojawia się kilka pytań.

Zwykle, jeśli mamy do czynienia z pieśniami, możemy wyróżnić ich granice. W tym przypadku bardzo trudno jest określić zwłaszcza koniec każdej z nich. Wyjątkiem jest tu pieśń IV, której granice są oczywiste.

Drugim znakiem zapytania jest sam autor – pieśni Sługi Jahwe zostały wmontowane w tę część księgi Izajasza, którą nazywamy Drugim Izajaszem. O autorze tym wiemy tylko, kiedy żył – w 538 roku, kiedy Cyrrus zdobył Babilon i pozwolił wrócić Izraelitom do Jerozolimy, i nieco przed tym okresem.

Pytanie trzecie dotyczy właśnie tego, kim jest ów Sługa, i czy jest to ten sam Sługa we wszystkich czterech pieśniach. Jeśli próbujemy czytać Biblię bardzo często jednak okazuje się, że nie wiemy wszystkiego i nie potrafimy odpowiedzieć na nasze pytania. Po prostu trzeba się tym pieśniom przyjrzeć…

W pieśni pierwszej (Iz 42, 1-7) Jahwe sam opowiada o swoim Słudze, któremu dał swojego Ducha, podobnie jak dawał go prorokom i królom. Sługa ma przynieść Prawo narodom i pouczenie wyspom. Trzeba tu powiedzieć, że słowo „narody” w Biblii oznacza zawsze pogan. „Wyspy” również oznaczają pogan – na wyspach na Morzu Egejskim zwykle mieszkali poganie. Sługa ma być przymierzem dla ludzi i światłością dla narodów. Oznacza to, że Jego misja jest skierowana przede wszystkim do pogan.

W pieśni drugiej zabiera głos sam Sługa Jahwe – zwraca się do wysp i ludów najdalszych, mówi o swoim powołaniu z łona matki i o swojej roli narzędzia w planach Bożych. Jednocześnie mówi też o rozterce wewnętrznej: „Próżno się trudziłem, na darmo, i na nic zużyłem swe siły”. Inaczej to jednak wygląda w oczach Jahwe: „A teraz przemówił Jahwe, który mnie ukształtował od początku na Swego Sługę, bym nawrócił do niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela”. „Ustanowię Cię światłością dla pogan” – mówi Jahwe do Sługi – „aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”. W tej pieśni jest już mowa o wielkim poniżeniu Sługi i zarazem o jego przyszłej chwale.

Przechodzimy teraz do najważniejszych tekstów: pieśń III (Iz 50, 9-11) przynosi nową wypowiedź Sługi, którego „Bóg obdarzył go językiem wymownym”, i każdego rana „budzi jego ucho, by słuchał jak ci, których uczą”. W tej pieśni znajdujemy jeszcze stwierdzenie, że Sługa – bity, opluwany i znieważany – zachowuje spokój, bo wspomaga go Jahwe.

Pieśń IV (Iz 52,13-53,12) jest najdłuższa i najtrudniejsza w interpretacji, a jednocześnie najbardziej doniosła. W pierwszej jej części (Iz 52, 11-15) mowa jest o „moim Słudze” (słyszymy w tych słowach samego Boga):

„Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na jego widok, bo nieludzko został oszpecony jego wygląd i postać jego była niepodobna do ludzi. Tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed nim usta, gdyż ujrzą coś, czego nigdy nie opowiadano i pojmą coś niesłychanego.”

Tutaj horyzont jest niezmiernie szeroki, pojawiają się mnogie narody i królowie. Sługa zostaje najpierw oszpecony, czy może okaleczony tak bardzo, że staje się niepodobny do człowieka. Potem jednak, przez jakąś nagłą odmianę sytuacji, dostępuje chwały, która każe wszystkim oniemieć ze zdumienia. To wywyższenie przez najgłębsze, rozpaczliwe poniżenie jest czymś niesłychanym, wydarzeniem bez żadnego precedensu. Otwiera to nową epokę.

Zaczyna się rozdział 53. Z tym początkiem zmienia się osoba mówiącego. Wcześniej podmiotem było „ja” teraz przechodzimy na „my”. Niełatwo odpowiedzieć na pytanie, kto się za tym „my” kryje, a to jest bardzo ważne. Możemy sobie zadać pytanie, czy ta wyjątkowa misja Sługi odnosi się tylko do samego Izraela, czy może do wszystkich narodów.

Druga cześć pierwszego wersetu wydaje się jednak wskazywać na powód, dla którego wydarzenie to jest prawdziwie niesłychane, chodzi o słowa „w kim objawia się ramię Jahwe?”. Ramię, to znaczy moc. Moc Boga objawia się w skrajnej słabości Sługi. Niemniej zadziwiające są dalsze słowa tej pieśni: „Wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi, nie miał też wdzięku ani blasku, żebyśmy zwrócili na niego uwagę, ani wyglądu by się nam podobać. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa. Wzgardzony tak, że mieliśmy go za nic.”

„A było to nasze cierpienie, którym się obarczył, nasze boleści, które dźwigał, my zaś uznaliśmy, ze Bóg go ukarał, uderzył i upokorzył. Lecz on został przebity za nasze grzechy, zmiażdżony za nasze niegodziwości, spadła nań chłosta, która jest naszym pokojem, a w jego ranach nasze zdrowie. Wszyscy pobłądziliśmy jak owce, każdy z nas zwrócił się ku własnej drodze, a Jahwe zwalił na niego winy nas wszystkich.” (Iz 53, 2-6),

Co jest charakterystyczne: wszystkim, którzy nań patrzą Sługa wydaje się niegodny uwagi (warto zauważyć, że Biblii zwykle, jeśli ktoś jest wybrany przez Boga, Bóg mu daje także piękny wygląd, dla autorów biblijnych piękność jest znakiem Bożego błogosławieństwa). Spadają na niego same ciosy, jest wzgardzony i odepchnięty przez ludzi.

W wersecie czwartym następuje przedziwna zmiana – ten, kto przemawia, odkrywa niespodziewanie, że to poniżenie ma głęboki sens dla nas samych. Sługa nie jest – jak to sądzili wcześniej – ukarany przez Boga, on dźwiga ich własne cierpienia, został zmiażdżony za ich własne niegodziwości, a wszystko po to, aby przynieść im zdrowie i pokój. Trzeba tylko dodać, że pokój – po hebrajsku szalom – to nie tylko brak wojny, ale ogólna harmonia, obejmująca cały świat.

Czytelnik nie zauważa na ogół rewolucyjności tego tekstu, bo nawet jeśli nie jest chrześcijaninem odruchowo tłumaczy te słowa na sposób chrześcijański, i dlatego nie dziwi się, że Sługa został zabity za cudze grzechy. Chrześcijanie przecież wierzą, że Chrystus umarł za grzechy wszystkich ludzi. Trzeba sobie jednak powiedzieć, że Biblia hebrajska zna ofiary ekspiacyjne, jednak zawsze są to ofiary ze zwierząt. Nie wolno składać ofiar z ludzi. Nigdy tez nie słyszymy, żeby człowiek mógł cierpieć za innych lub wziąć na siebie cudze grzechy.

Warto wrócić jeszcze do pewnych fragmentów tekstu:

„Dręczony, pokornie się poddawał, nawet nie otworzył ust swoich, jak baranek na rzeź prowadzony. Po udręce i sądzie został usunięty, a kto się przejmuje jego losem? Tak, został zabrany z ziemi żyjących, uderzony za grzechy swojego ludu. Grób mu wyznaczono między bezbożnymi, a w śmierci swej był na równi z bogaczami, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy.”

W tym momencie tekst nie jest do końca jasny nawet jeśli czyta się po hebrajsku. Warto jednak przyjrzeć się przynajmniej zakończeniu: „Spodobało się Jahwe zmiażdżyć go cierpieniem. Jeśli wyda swe życie na ofiarę za grzechy ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Jahwe spełni się przez niego. Po udrękach swej duszy ujrzy światło i nim się nasyci. Będąc sam sprawiedliwy usprawiedliwi wielu, ponieważ dźwigał ich nieprawość. Dlatego w nagrodę przydzielą mu tłumy i posiądzie możnych jako zdobycz, ponieważ sam się na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. On zaś wziął na siebie grzech wielu i wstawia się za przestępcami (Iz 53,10-12).

Oczywiście nie mamy czasu, by analizować każde słowo. Najważniejsze jest jednak to, co powraca wielokrotnie – że Sługa cierpi, a nawet umiera. Śmierć Sługi nie oznacza jednak końca wszystkiego. Autorowi – jak się wydaje – brak jeszcze słów, żeby wypowiedzieć to, co chyba chciałby powiedzieć. Nie ma jeszcze słów na zmartwychwstanie.

Pojecie zmartwychwstania dojrzeje dopiero w II wieku przed Chrystusem i po raz pierwszy zostanie sformułowane w Księdze Daniela (Dn 12, 2) i w drugiej Księdze Machabejskiej (2 Mch 7, 9.14 oraz 12, 43)

O samym Słudze słyszymy niewiele – że ujrzy potomstwo i dni swe przedłuży, co znaczy, że będzie żył otoczony błogosławieństwem Boga. Ale jak może żyć, skoro umarł i został pogrzebany?

Trzeba się zastanowić, kim w takim razie jest ten cierpiący Sługa Jahwe, a przede wszystkim, kim on był dla autora owych pieśni? Były takie pomysły, że skoro autor nie chciał nam tego powiedzieć, to może tego nie dochodźmy, trudno się jednak pogodzić z taką niewiedzą. Pytanie pozostaje. Niektórzy sądzą, że Sługa jest osobowością zbiorową – że chodzi o lud Izraela lub przynajmniej tzw. Resztę – ci nieliczni, którzy pozostali wierni Bogu. Pomysłów tu jest bardzo dużo.

Chrześcijanom narzuca się widzenie tej w postaci Chrystusa. W Dziejach Apostolskich, w rozdziale 8, Filip – jeden z diakonów – słyszy głos Anioła, który każe mu udać się na drogę prowadzącą do Gazy. Tam spotyka urzędnika dworskiego królowej Etiopii. Eunuch ten wraca z Jerozolimy, dokąd się udał złożyć pokłon Jahwe, należał bowiem do „bojących się Boga” – pogan, którzy nie chcieli przyjąć wszystkich zasad judaizmu, ale przyjeżdżali do Jerozolimy oddać pokłon Bogu.

Ten pobożny Etiop czytał właśnie IV pieśń Sługi Jahwe – a w starożytności jeśli ktoś czytał, to zawsze czytał głośno. Wtedy podszedł do niego Filip i zapytał: Czy rozumiesz, co czytasz? Na to Etiop odpowiedział: „Skąd mam wiedzieć, skoro mnie nikt nie pouczył?” Wtedy Filip zaczyna go pouczać, przekazuje mu Dobrą Nowinę o Jezusie wychodząc właśnie od tekstu Izajasza.

Jeszcze nie ma spisanej żadnej Ewangelii, a Filip wykorzystuje Księgę Izajasza, by wytłumaczyć temu barbarzyńcy najgłębsze prawdy zbawienia i Jezusa. W czasach, gdy jeszcze nie było Nowego Testamentu, pierwsi chrześcijanie posługiwali się z upodobaniem drugą księgą Izajasza by wyjaśnić Dobrą Nowinę

PYTANIE: W Pieśniach Sługi Jahwe nie ma utożsamienia tej postaci z Mesjaszem – pomazańcem. Czy Sługa Jahwe ma cechy Mesjasza, albo czy można odnaleźć Jego rysy w innych proroctwach mesjańskich?

ANNA ŚWIDERKÓWNA: W tym kontekście warto zajrzeć do tzw. drugiego Zachariasza. Jest to druga część tej niewielkiej księgi (Za 9-14). Ten tekst najprawdopodobniej powstał w końcu IV wieku przed Chrystusem, i na pewno nie jest dziełem proroka Zachariasza, który działał w Jerozolimie na przełomie VI i V wieku przed Chrystusem.

W tej księdze ten, w którym niewątpliwie Zachariasz upatrywał Mesjasza, ma trzy oblicza: jest Królem, ale pokornym królem pokoju, który wjeżdża do Jerozolimy na oślątku, źrebięciu oślicy (Za 9, 9-10). Jest też dobrym Pasterzem (Za 11, 4-17), a Pasterz ten zostanie odrzucony i zabity, i jego ofiara przyczyni się do odnowienia przymierza. Jest też Kimś nienazwanym, zostaje przebity i jest opłakiwany, a stanie się źródłem Ducha Łaski.

Tu padają znamienne słowa, które wracają pod koniec Ewangelii według Św. Jana: „Będą patrzeć na tego, którego przebodli, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym. W owym dniu wytryśnie źródło dla domu Dawida i dla mieszkańców Jerozolimy, na obmycie grzechu i zmazy” (Za 12,10 i 13,1).

Otóż w tym szczególnym tekście łatwo jest rozpoznać rysy cierpiącego Sługi Jahwe. Trudność polega na tym, że bibliści do dziś nie potrafią rozstrzygnąć, czy ta postać ma charakter królewski, czy profetyczny, i nie wiadomo, czy można ją powiązać z tradycją mesjaniczną. Wydaje się jednak niewątpliwe to, że autor drugiej części księgi Zachariasza znał pieśni Cierpiącego Sługi Jahwe i takie powiązania widział i starał się ukazać.

KSIĄDZ: I tyle na dzisiaj 🙂 Jak widać problematyka jest na tyle skomplikowana, że odpowiedzi na pytania wymagają niemalże całego wykładu.

PODSUMOWANIE

Do dzisiaj zaskakuje tak duża precyzja proroctwa i niektóre sformułowania wręcz rewolucyjne jak na czasy, w których zostały napisane. Opisane w czwartej części wywyższenie Sługi poprzez jego poniżenie było rzeczą absolutnie bez precedensu wśród żydów, którzy wierzyli, iż łaska Boga objawia się powodzeniem w doczesnym życiu, a choroby i cierpienie spotykające człowieka są karą za grzechy. Sługa był oszpecony, wzgardzony i odtrącony przez ludzi. A jednak nie była to kara za grzechy, tylko ofiara za występki i grzechy wszystkich ludzi. Wszystko po to, aby przynieść tym ludziom pokój. Wyjaśnić należy, iż hebrajskie słowo szalom (pokój) ma dużo szersze znaczenie niż w języku polskim. W języku hebrajskim słowo to zawiera w sobie również takie znaczenia jak: dobrobyt, szczęśliwy los, zdrowie itd. Zatem hebrajski pokój to pełna harmonia we wszystkich sferach życia. Sługa Jahwe niesie więc ludziom szczęście poprzez ofiarę z samego siebie. I właśnie ta ofiara jest drugą niespotykaną wśród ludu Izraela rzeczą. Bo choć Stary Testament zna ofiary ekspiacyjne, to jednak zawsze są one pod postacią zwierząt. Nie składano ofiar przebłagalnych z ludzi. Tymczasem Sługa Jahwe bierze na siebie grzechy jego ludu i ginie.

Tu pojawia się trzeci i najbardziej zaskakujący element tekstu. Śmierć i pogrzebanie sługi nie oznaczają ostatecznego końca. Autor Pieśni jeszcze nie potrafi w pełni wyrazić tego co, jak się wydaje, pragnie czytelnikowi przekazać. Pojęcie zmartwychwstania pojawi się bowiem dopiero 4 wieki później – w II w. p.n.e. – w Księgach Daniela i 2 Machabejskiej. A jednak Sługa Jahwe będzie oglądał potomstwo i dni swe przedłuży. Nie tylko więc będzie żył, ale będzie się cieszył szczególnymi względami Boga: oglądać będzie światłość, poznaniem Jahwe będzie nasycony oraz odziedziczy wielkie rzesze jako zdobycz. Sens tej przepowiedni jest absolutnie unikalny w całym Starym Testamencie. Żadna inna starotestamentowa zapowiedź mesjańska nie obejmuje żadnego z tych trzech, tak ważnych dla chrześcijan, elementów [1]:

[A] wywyższenia poprzez poniżenie,
[B] złożenia samego siebie w ofierze za grzechy ludzi,
[C] zwycięstwa poprzez śmierć i zmartwychwstanie.

———————————

Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli?
Na kimże się ramię Jahwe objawiło?
On wyrósł przed nami jak młode drzewo
i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.
Nie miał On wdzięku ani też blasku,
aby na Niego popatrzeć,
ani wyglądu, by się nam podobał.
Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa
wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści,
a myśmy Go za skazańca uznali,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz On był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Wszyscyśmy pobłądzili jak owce,
każdy z nas się obrócił ku własnej drodze;
a Jahwe zwalił na Niego
winy nas wszystkich.
Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,
nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony
jak owca niema wobec strzygących ją,
tak On nie otworzył ust swoich!
Po udręce i sądzie został usunięty;
a kto się przejmuje Jego losem?
Tak! zgładzono Go z krainy żyjących;
za grzechy mego ludu został zbity na śmierć.
Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi,
i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem,
chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy
i w Jego ustach kłamstwo nie postało.
Spodobało się Jahwe zmiażdżyć Go cierpieniem.
Jeśli wyda swe życie na ofiarę za grzechy,
ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży,
a wola Jahwe spełni się przez Niego.
Po udrękach swej duszy,
ujrzy światło i nim się nasyci.
Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu
ich nieprawości On sam dźwigać będzie.
Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy,
i posiądzie możnych jako zdobycz,
za to, że Siebie na śmierć ofiarował
i policzony został pomiędzy przestępców.
A On poniósł grzechy wielu.
i oręduje za przestępcami (Iz 53).

Była to ostatnia z czterech pieśni o tzw. Cierpiącym Słudze Jahwe.

[1] http://www.studiuje-biblie.pl/index.php?co=piesn_o_sludze

http://biblia.wiara.pl/doc/422890.Cierpiacy-Sluga-Jahwe

Advertisements

Możliwość komentowania jest wyłączona.