Archiwum dla Marzec, 2015

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

finger-love

Człowiek żyje na tej ziemi kilkadziesiąt lat. Jest to okres dosyć krótki, dlatego trzeba by go wykorzystać jak najlepiej. Patrząc zdroworozsądkowo, najmądrzejszą rzeczą jaką można zrobić jest maksymalizacja przyjemności jakie można znaleźć w życiu. Skrajny egoizm jest tym, co powinno cechować racjonalne podejście do życia. Wiemy jednak, że nie wszyscy ludzie są zawsze egoistami w 100%. Istnieje coś takiego jak altruizm. I teraz to co jest ważne, to to, że naukowo, poprzez teorię ewolucji można najpewniej wyjaśnić takie bądź inne zachowanie niesamolubne. Nie to jest jednak najważniejsze. To co jest naprawdę istotne i co jednocześnie stanowi serce Ewangelii Jezusa, to miłość i to nie tylko taka, która jest przyjemnym uczuciem, które to odczuwamy min. w stanie zakochania, choć także oczywiście później. Jezus poprzez swoje słowa, a również, co nie mniej ważne, czyny mówi/pokazuje nam, że sens ludzkiego istnienia znajduje się w całkowitym darze z siebie drugiej osobie. Nie chodzi tutaj o jedno czy drugie altruistyczne zachowanie, które można by wyjaśnić przez ewolucjonizm. Chodzi o SENS istnienia i jedyne źródło prawdziwego szczęścia, którym byłby całkowity dar z siebie. Jeżeli Chrystus mówił – jak wierzą chrześcijanie – prawdę. Jeżeli kto chce zachować swoje życie straci je (inaczej zmarnuje), a kto straci je z powodu Chrystusa żyć będzie, to nauka tego nie wyjaśni i nie zrozumie nigdy. A nie zrobi tego, ponieważ aby to pojąć, trzeba wyjść poza przyrodę, trzeba odnieść się do świata nadprzyrodzonego, do Boga. Człowiek z pozoru uważa, że im więcej oddaje tym więcej traci. Logika Boga jest jednak paradoksalna: im więcej daję tym więcej zyskuję. Czy jest to jednak, aby na pewno prawda? Cóż, aby prawdziwie się upewnić, każdy musi przekonać się na własnej skórze. Innej drogi nie ma, gdyż teoria to za mało. Jedni dochodzą do tego wcześniej, inni dopiero u schyłku życia zaczynają rozumieć, że szczęście nie jest zależne od tej czy innej rzeczy, którą posiadają.

——————————————-

Konstytucja Gaudium et Spes o Kościele w świecie współczesnym: Przede wszystkim człowiek, który na ziemi jest jedyną istotą jaką Bóg stworzył dla niej samej nie może znaleźć swej pełni inaczej niż przez całkowity dar z siebie. Nieco wcześniej w tym samym paragrafie Konstytucja przypomina słowa Jezusa z modlitwy arcykapłańskiej: Aby wszyscy stanowili jedno jak Ty Ojcze jesteś we Mnie, a Ja w Tobie, sugerując, że właściwy wzór dla naszego oddania odnajdziemy jedynie w darze jakim jest całe ziemskie życie Jezusa. Właściwą myśl Ojców Soboru pomaga nam lepiej zrozumieć odsyłacz do Mateusza, rozdział 16, wiersz 25, gdzie Jezus mówi do swych uczniów: Kto będzie chciał zachować swoje życie straci je, a kto je straci zachowa je. Jest to przedziwny werset i jedyny taki, który w 4 Ewangeliach pojawia się co najmniej 7 razy. Wprawdzie w trochę różnych wersjach, ale jego sens pozostaje zawsze ten sam. Trzeba stracić życie żeby je znaleźć, żeby je zachować, żeby je zbawić. Co to znaczy? Pomóc nam tutaj może Ewangelia wg świętego Jana w której ten werset występuje tylko raz. Warto jednak przyjrzeć się całemu kontekstowi. Jest to 12 rozdział, występujący natychmiast po triumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy. Do jednego z apostołów, konkretnie do Filipa przychodzą poganie tutaj nazywani Hellenami, Grekami. W tym okresie jest to określenie często stosowane na określenie pogan zwłaszcza wśród Żydów mówiących po grecku. Przychodzą oni do Filipa i mówią, że chcieli by spotkać się z Jezusem. Filip powiedział o tym Andrzejowi, a potem obaj poszli do Jezusa. On zaś dał im taką odpowiedź: Nadeszła godzina aby uwielbiony był Syn Człowieczy. Innymi słowy, aby Syn Człowieczy wszedł w chwałę Ojca.

Charakterystyczne, że w Ewangelii św. Jana aż do momentu, kiedy zacznie się rzeczywista męka Jezusa nie będzie mowy ani o Jego ukrzyżowaniu, ani o Jego śmierci, a tyko o wywyższeniu i uwielbieniu. Taka jest perspektywa w jakiej św. Jan widzi kres ziemskiego życia Jezusa: wywyższenie na krzyżu i wywyższenie w chwale. Tutaj Jezus mówi właśnie o nadejściu swojej godziny i zaraz dodaje pouczenie: zaprawdę, zaprawdę powiadam wam jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze zostaje samo jedno, ale jeśli obumrze przynosi plon obfity. Kto kocha swoje życie straci je, a kto nienawidzi swojego życia na tym świecie zachowa je na życie wieczne. Odnajdujemy tutaj w nieco zmienionej formie werset do którego odsyła nas jak widzieliśmy Konstytucja Soborowa. Ów tekst Janowy pojawia się nieraz w liturgicznych czytaniach, ale chyba zawsze zaczyna się od słów o ziarnie pszenicy. Słuchacze odnoszą wrażenie, że jest to nauka jakiej Jezus udziela swoim uczniom. I rzeczywiście tak właśnie jest, bo Jezus zaraz potem dodaje: Kto chciałby mi służyć niech idzie za mną (a właściwie ze mną) a gdzie Ja jestem tam będzie i mój sługa. Przyjrzyjmy się jednak dokładnie tekstowi, a łatwo się przekonamy, że to tylko cząsteczka prawdy.

Jezus mówi tu przede wszystkim o sobie. I to nadaje Jego słowom całkiem inne brzmienie. On sam jest tym ziarnem pszenicznym, które musi umrzeć, żeby wydać owoc. A ci szukający Go poganie są dla Niego znakiem, że nadeszła już Jego godzina, godzina śmierci i wejścia w chwałę. On wie, że do pogan trafi dopiero przez swoją śmierć. Przyszedł zatem czas na złożenie daru ze swego życia. I tutaj mamy wzór i wskazaną drogę, bo nie darmo Jezus mówi o sobie, że jest Drogą, Prawdą i Życiem. Ale zaraz rodzą się pytania: dlaczego? w jaki sposób ma się to odnosić do nas? Prawda jest prosta. Człowiek został stworzony właśnie do takiego daru z siebie. Jak bowiem czytamy na początku Księgi Rodzaju: Bóg stworzył człowieka na swój obraz, na obraz Boga go stworzył, stworzył ich mężczyzną i niewiastą. Tak więc stworzeni jesteśmy mężczyzną i niewiastą właśnie dlatego, że Bóg stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje. A on sam w odróżnieniu od Bogów świata pogańskiego objawia się nam już od pierwszych stronić Biblii jako Bóg dla człowieka (patrz imię Boga). Jesteśmy zatem i my również stworzeni do daru z siebie. Ten, kto na ów dar się nie zdobędzie, nie znajdzie nigdy szczęścia w życiu. Nie jest ważne jak to nam wychodzi. Lepiej, aby ów dar był koślawy, niż żeby go w ogóle nie było.

I jeszcze jedno, jak już mówiliśmy dar zawsze zakłada wzajemność. A ten wzajemny dar to miłość, której najlepszą definicją moim zdaniem jest przyjmowanie i dawanie. Pewien duchowy napisał: Kochać to nie znaczy brać, ale przyjmować i dawać. I taka też jest, jeśli można tak powiedzieć, tajemnica Boga Trójjedynego. Znajduje to swój może najpełniejszy wyraz w słowach Jezusa z 17 rozdziału Ewangelii św. Jana, gdzie Pan nasz na progu wieczności mówi do swojego Ojca: wszystko co moje Twoje jest, a co Twoje moje. Te słowa w szczególny sposób łączą się z przypowieścią o miłosiernym ojcu z 15 rozdział Ewangelii św. Łukasza. Kiedy zbuntowany starszy syn nie chce wejść do domu oskarżając ojca o brak sprawiedliwości, bo tak uroczyście powitał tego nicponia, swego marnotrawnego syna, a jemu nigdy nie dał nawet koźlęcia, żeby się zabawił ze swymi przyjaciółmi, ojciec mówi mu: Dziecko moje, ty jesteś zawsze ze mną i wszystko co moje twoje jest. Odkrywamy tu przedziwną zgodność, bo Łukasz na pewno nie korzystał z Jana, bo gdy pisał swoją Ewangelię, Janowej, przynajmniej tej, którą znamy dzisiaj jeszcze nie było. Jan z kolei na pewno nie korzystał z Łukasza. Taka zbieżność zdaje się wskazywać, że są to słowa samego Jezusa i w nich właśnie odnajdujemy tajemnice daru.

Anna Świderkówna, „Nie tylko o Biblii”

Anna Świderkówna (1925 – 2008) – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka, oblatka tyniecka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii. Ponad 30 lat kierowała Katedrą Papirologii (późniejszym Zakładem Papirologii) UW.

ZOBACZ TAKŻE–> http://ps-po.pl/wszyscy-musza-umrzec-aby-mogli-przejsc-do-nowego-zycia-23-kwietnia-2015/

Reklamy
William Mitchell Ramsay

Sir William Mitchell Ramsay

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

SIR WILLIAM MITCHELL RAMSAY – wybitny archeolog i historyk specjalizujący się w Azji Mniejszej; był pierwszym profesorem Archeologii Klasycznej na Oxfordzie; wykształcenie zdobył min. na Szkole Tybindzkiej, znanej z podważania historyczności NT.

Pewien nieprzyjazny krytyk nazwał kiedyś Dzieje Apostolskie „zbiorem najgorszego rodzaju błędów”. Jednym z ludzi, którzy w największym stopniu przyczynili się do obalenia (przypadkowo) takich nieprzychylnych opinii, był brytyjski uczony, Sir William Mitchell Ramsay. Ramsay rozpoczął swoje poszukiwania jako przekonany i wyposażony w mocne argumenty sceptyk. Postanowił osobiście udać się do Azji Mniejszej i odbyć podróż śladami Pawła, dzięki czemu miał nadzieję niezbicie ustalić wszystkie błędy zawarte w historycznych sprawozdaniach Nowego Testamentu. Ku swemu zdumieniu, Ramsay odkrył, że Łukasz niezmiennie pisał prawdę. Im ściślej prowadził swe badania, tym więcej gromadził dowodów, tak iż wreszcie porzucił swój sceptycyzm i po niemal pięćdziesięciu latach starannej pracy opublikował swoje osobiste przekonania. Oto fragmenty jego dzieł:

„Narracja [dotycząca pobytu Pawła w Atenach – Dz. rozdz. 17] nigdy się nie myli, pomimo znaczącej szczegółowości” [St. Paul the Traveller and Roman Citizen, s. 238].

„Utrzymuję, iż sprawozdania historyczne Łukasza nie mają sobie równych w swej wiarygodności. (…) Możecie poddać słowa Łukasza największym próbom, a one ostoją się nawet pod najsilniejszym naciskiem” [Luke the Physician, s. 177.179].

Trzy kolejne cytaty pochodzą natomiast z książki „The Bearing Of Recent Discovery On The Trustworthiness Of The New Testament”:

„Dalsze badania ukazują że<książka [Dzieje] może znieść najdokładniejszą kontrolę faktów z zakresu świata Morza Egejskiego, i że została napisana z takim przemyśleniem, umiejętnością, sztuką i percepcją prawdy, że może być modelem opracowań historycznych” (s.85)

„Wyruszyłem, aby szukać prawdy na granicy Grecji i Azji Mniejszej i znalazłem ją tam [w Dziejach]. Można badać pracę Łukasza z większym rygorem niż jakiekolwiek inne dzieła historyczne, a ostanie się ona najostrzejszej kontroli i najdokładniejszemu badaniu” (s.89)

„Łukasz jest pierwszorzędnym historykiem (…) jako autor powinien być umieszczony wśród najwybitniejszych historyków” (s.222)

Cytat (ang) mówiący o podejściu jakie na początku miał Ramsay do NT:

„I may fairly claim to have entered on this investigation without any prejudice in favour of the conclusion which I shall now attempt to justify to the reader [i.e., the reliability of the book of Acts]. On the contrary, I began with a mind unfavourable to it, for the ingenuity and apparent completeness of the Tübingen theory had at one time quite convinced me. It did not lie then in my line of life to investigate the subject minutely; but more recently I found myself often brought in contact with the book of Acts as an authority for the topography, antiquities, and society of Asia Minor. It was gradually borne in upon me that in various details the narrative showed marvellous truth. In fact, beginning with the fixed idea that the work was essentially a second-century composition, and never relying on its evidence as trustworthy for first-century conditions, I gradually came to find it a useful ally in some obscure and difficult investigations.” [Ramsay, St. Paul the Traveller and the Roman Citizen, 1904, Putnam and Sons, p.8.]

A.N. SHERWIN-WHITE – uczony, specjalizujący się w historii starożytnej, wykładający na Oxfordzie, członek British Academy; Prezydent The Roman Society – najważniejsza organizacja brytyjska zajmująca się badaniami związanymi ze starożytnym Rzymem.

Kolejnym naukowym świadectwem zdumiewającej historycznej dokładności Dziejów Apostolskich jest książka A. N. Sherwina-White’a, zatytułowana „Roman Society and Roman Law in the New Testament” (1963). White był jednym z największych brytyjskich specjalistów w dziedzinie historii i prawa rzymskiego, a w swojej książce z pełnym uznaniem wyraża się o Dziejach Apostolskich:

„W Filippi, kiedy Paweł zostaje po raz pierwszy przyprowadzony przed rzymski trybunał, Dzieje Apostolskie opisują tę scenę z wyjątkową dokładnością” (s. 101).

„W tej części Dziejów Apostolskich, opisującej przygody Pawła w Azji Mniejszej i Grecji, stale towarzyszy nam świadomość uwarunkowań hellenistycznych i rzymskich. Historyczne tło jest ukazane bardzo realistycznie. Jeśli chodzi o szczegóły dotyczące czasu i miejsc, są one podane bez zarzutu” (s. 120).

„Historyczna wiarygodność Dziejów Apostolskich jest zdumiewająca. (…) Wszelkie próby odrzucenia historycznej poprawności tej księgi, nawet w najdrobniejszych szczegółach, muszą wydawać się absurdalne. Rzymscy historycy przez długi czas uważali ją za bezbłędną” (s. 189).

Wielu innych uczonych, podobnie jak Ramsay i Sherwin–White, pod wpływem dowodów zostało przekonanych do zajęcia takiego stanowiska. Dzięki takim ludziom nasza wiedza na temat czasów biblijnych pogłębiła się i poszerzyła w ciągu minionych dwóch stuleci.

Na koniec zaznaczyć trzeba jedną bardzo ważną rzecz: niezależnie od tego czy autorem Dziejów jest św. Łukasz czy ktoś inny (jak twierdzą nieliczni), faktem jest, że autor Dziejów Apostolskich jest jednocześnie autorem Ewangelii św. Łukasza. Jeżeli jest on tak dokładny w tym, co opisuje w Dziejach, to czy nie powinniśmy patrzeć z dużo większym zaufaniem na to wszystko, co zostało napisane w Ewangelii św. Łukasza? F.F. Bruce – biblista z University of Manchester:

„Wszystkie dowody, świadczące o precyzji Łukaszowego opisu, nie są przypadkowe. Człowiek, którego dokładność da się wykazać w tym co jesteśmy w stanie sprawdzić, będzie zapewne dokładny nawet wówczas, gdy sprawdzenie tego nie będzie możliwe. Dokładność to nawyk umysłu, a wiemy na podstawie szczęśliwych (czy nieszczęśliwych) doświadczeń, że są ludzie z przyzwyczajenia dokładni, tak samo jak są i tacy, po których możemy z całą pewnością spodziewać się niedbałości”. [Wiarygodność Pism NT, s.116]

ZOBACZ –> http://historicalapologetics.org/the-old-man-and-the-sea/
A TAKŻE –> http://truthbomb.blogspot.com/2012/01/84-confirmed-facts-in-last-16-chapters.html

bible

Biblia: między mitem a historią. Jest to jeden z rozdziałów książki Anny Świderkówny [Biblia a człowiek współczesny].

„Czym właściwie jest Biblia? Zbiorem mitów czy opowieści historycznych. Ani jednym ani drugim. To wielki księgozbiór na który złożyły się pisma należące do najróżniejszych gatunków literackich. Znajdziemy tam, zarówno fragmenty pisane językiem mitycznym, jak i teksty historyczne. Trzeba zawsze jednak pamiętać, że historia tworzona w czasach starożytnych, różni się bardzo od tego, co rozumiemy pod tym pojęciem dzisiaj”.

„Izrael podobnie jak pozostałe ludy Starożytnego Wschodu nie miał właściwego języka, którym mógłby przekazać swoje refleksje filozoficzne czy teologiczne. Posługiwał się więc obrazowym i symbolicznym językiem mitów, aby wyrazić największe prawdy, a nawet objawienie Boże.”

„Jedyną w Biblii szeroko rozbudowaną bajkę spotykamy w rozdziale IX Księgi Sędziów. Drzewa rozprawiają tam ze sobą, bo postanowiły wybrać króla i nie wiedzą, które z nich ma nim zostać. Co ciekawe, chociaż opowieść ta znalazła się w Piśmie Świętym, nikt nie próbuje dowodzić, że Pismo naucza, iż kiedyś drzewa mówiły i wybierały króla. Dlaczego? Bo w tym przypadku nawet nie wiedząc o tym, umiemy rozpoznać gatunek literacki. Kłopot pojawia się dopiero tam, gdzie go nie rozpoznamy”.

„Autorzy biblijni korzystali z języka mitycznego, jednak bardzo starannie oczyszczali cegiełki przejęte ze świata pogańskiego”.

„Przyznaję, że rozdział pierwszy Księgi Rodzaju raczej mnie denerwował. Złościł mnie tak długo, póki nie zobaczyłam go na tle mitologii bliskowschodniej z której przecież wyrasta. Wtedy dopiero oceniłam podobieństwa i różnice”.

„To co czytamy w Biblii, aż do połowy czwartego wersetu rozdziału drugiego ma formę hymnu liturgicznego na cześć jedynego Stwórcy nieba i ziemi. Wszystko jest tu stworzone, także to co i gdzie indziej, nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i w Grecji było uznawane za bóstwa: ciała niebieskie, Słońce, księżyc, gwiazdy. W tekście biblijnym są to lampy, które Bóg wiesza na sklepieniu nieba, żeby pomagały ludziom tworzyć kalendarz i odróżniać dzień od nocy”.

„Wszystkie znane mi kosmogonie są zarazem teogoniami, co oznacza, że powstawanie świata ściśle wiąże się z narodzinami bogów. To dlatego, że rodzą się coraz to nowi bogowie, powstaje niebo, Ziemia, księżyc, gwiazdy, morze i wszystko inne. Początek Księgi Rodzaju to jedyny tekst w którym mowa jest tylko o kosmogonii. Nie znajdujemy w niej genealogii Boga. Nie słyszymy, aby miał On żonę albo żony. Nie dowiadujemy się niczego o Jego dzieciach. I nas to nie zdumiewa, gdyż myślimy zawsze w kategoriach monoteizmu […] Trzeba uświadomić sobie, że kiedy ten tekst powstał, prawdopodobnie na przełomie VI i V wieku przed naszą erą, nigdzie w znanym mi świecie starożytnym takiego Boga nie było. I to jest naprawdę zadziwiające”.

„Nie bójmy się zatem tego, co mityczne. Nie szukajmy w pismach sprzed wielu wieków naszego rozumienia historii. Nie próbujmy decydować, jakimi gatunkami literackimi Bóg ma prawo się posługiwać. Wsłuchajmy się raczej w Jego słowo, które w swej dobroci sam  zechciał wcielić w słowo ludzkie”.

CAŁY ROZDZIAŁ PONIŻEJ. CZYTA KRYSTYNA CZUBÓWNA.

Anna Świderkówna (1925 – 2008) – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka, oblatka tyniecka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii. Ponad 30 lat kierowała Katedrą Papirologii (późniejszym Zakładem Papirologii) UW.