ARGUMENTY ZA WIARĄ#58 Ewangelia Jezusa, ofiarna miłość i teoria ewolucji.

Posted: 27 marca 2015 in ARGUMENTY ZA WIARĄ
Tagi: , , ,

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

finger-love

Człowiek żyje na tej ziemi kilkadziesiąt lat. Jest to okres dosyć krótki, dlatego trzeba by go wykorzystać jak najlepiej. Patrząc zdroworozsądkowo, najmądrzejszą rzeczą jaką można zrobić jest maksymalizacja przyjemności jakie można znaleźć w życiu. Skrajny egoizm jest tym, co powinno cechować racjonalne podejście do życia. Wiemy jednak, że nie wszyscy ludzie są zawsze egoistami w 100%. Istnieje coś takiego jak altruizm. I teraz to co jest ważne, to to, że naukowo, poprzez teorię ewolucji można najpewniej wyjaśnić takie bądź inne zachowanie niesamolubne. Nie to jest jednak najważniejsze. To co jest naprawdę istotne i co jednocześnie stanowi serce Ewangelii Jezusa, to miłość i to nie tylko taka, która jest przyjemnym uczuciem, które to odczuwamy min. w stanie zakochania, choć także oczywiście później. Jezus poprzez swoje słowa, a również, co nie mniej ważne, czyny mówi/pokazuje nam, że sens ludzkiego istnienia znajduje się w całkowitym darze z siebie drugiej osobie. Nie chodzi tutaj o jedno czy drugie altruistyczne zachowanie, które można by wyjaśnić przez ewolucjonizm. Chodzi o SENS istnienia i jedyne źródło prawdziwego szczęścia, którym byłby całkowity dar z siebie. Jeżeli Chrystus mówił – jak wierzą chrześcijanie – prawdę. Jeżeli kto chce zachować swoje życie straci je (inaczej zmarnuje), a kto straci je z powodu Chrystusa żyć będzie, to nauka tego nie wyjaśni i nie zrozumie nigdy. A nie zrobi tego, ponieważ aby to pojąć, trzeba wyjść poza przyrodę, trzeba odnieść się do świata nadprzyrodzonego, do Boga. Człowiek z pozoru uważa, że im więcej oddaje tym więcej traci. Logika Boga jest jednak paradoksalna: im więcej daję tym więcej zyskuję. Czy jest to jednak, aby na pewno prawda? Cóż, aby prawdziwie się upewnić, każdy musi przekonać się na własnej skórze. Innej drogi nie ma, gdyż teoria to za mało. Jedni dochodzą do tego wcześniej, inni dopiero u schyłku życia zaczynają rozumieć, że szczęście nie jest zależne od tej czy innej rzeczy, którą posiadają.

——————————————-

Konstytucja Gaudium et Spes o Kościele w świecie współczesnym: Przede wszystkim człowiek, który na ziemi jest jedyną istotą jaką Bóg stworzył dla niej samej nie może znaleźć swej pełni inaczej niż przez całkowity dar z siebie. Nieco wcześniej w tym samym paragrafie Konstytucja przypomina słowa Jezusa z modlitwy arcykapłańskiej: Aby wszyscy stanowili jedno jak Ty Ojcze jesteś we Mnie, a Ja w Tobie, sugerując, że właściwy wzór dla naszego oddania odnajdziemy jedynie w darze jakim jest całe ziemskie życie Jezusa. Właściwą myśl Ojców Soboru pomaga nam lepiej zrozumieć odsyłacz do Mateusza, rozdział 16, wiersz 25, gdzie Jezus mówi do swych uczniów: Kto będzie chciał zachować swoje życie straci je, a kto je straci zachowa je. Jest to przedziwny werset i jedyny taki, który w 4 Ewangeliach pojawia się co najmniej 7 razy. Wprawdzie w trochę różnych wersjach, ale jego sens pozostaje zawsze ten sam. Trzeba stracić życie żeby je znaleźć, żeby je zachować, żeby je zbawić. Co to znaczy? Pomóc nam tutaj może Ewangelia wg świętego Jana w której ten werset występuje tylko raz. Warto jednak przyjrzeć się całemu kontekstowi. Jest to 12 rozdział, występujący natychmiast po triumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy. Do jednego z apostołów, konkretnie do Filipa przychodzą poganie tutaj nazywani Hellenami, Grekami. W tym okresie jest to określenie często stosowane na określenie pogan zwłaszcza wśród Żydów mówiących po grecku. Przychodzą oni do Filipa i mówią, że chcieli by spotkać się z Jezusem. Filip powiedział o tym Andrzejowi, a potem obaj poszli do Jezusa. On zaś dał im taką odpowiedź: Nadeszła godzina aby uwielbiony był Syn Człowieczy. Innymi słowy, aby Syn Człowieczy wszedł w chwałę Ojca.

Charakterystyczne, że w Ewangelii św. Jana aż do momentu, kiedy zacznie się rzeczywista męka Jezusa nie będzie mowy ani o Jego ukrzyżowaniu, ani o Jego śmierci, a tyko o wywyższeniu i uwielbieniu. Taka jest perspektywa w jakiej św. Jan widzi kres ziemskiego życia Jezusa: wywyższenie na krzyżu i wywyższenie w chwale. Tutaj Jezus mówi właśnie o nadejściu swojej godziny i zaraz dodaje pouczenie: zaprawdę, zaprawdę powiadam wam jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze zostaje samo jedno, ale jeśli obumrze przynosi plon obfity. Kto kocha swoje życie straci je, a kto nienawidzi swojego życia na tym świecie zachowa je na życie wieczne. Odnajdujemy tutaj w nieco zmienionej formie werset do którego odsyła nas jak widzieliśmy Konstytucja Soborowa. Ów tekst Janowy pojawia się nieraz w liturgicznych czytaniach, ale chyba zawsze zaczyna się od słów o ziarnie pszenicy. Słuchacze odnoszą wrażenie, że jest to nauka jakiej Jezus udziela swoim uczniom. I rzeczywiście tak właśnie jest, bo Jezus zaraz potem dodaje: Kto chciałby mi służyć niech idzie za mną (a właściwie ze mną) a gdzie Ja jestem tam będzie i mój sługa. Przyjrzyjmy się jednak dokładnie tekstowi, a łatwo się przekonamy, że to tylko cząsteczka prawdy.

Jezus mówi tu przede wszystkim o sobie. I to nadaje Jego słowom całkiem inne brzmienie. On sam jest tym ziarnem pszenicznym, które musi umrzeć, żeby wydać owoc. A ci szukający Go poganie są dla Niego znakiem, że nadeszła już Jego godzina, godzina śmierci i wejścia w chwałę. On wie, że do pogan trafi dopiero przez swoją śmierć. Przyszedł zatem czas na złożenie daru ze swego życia. I tutaj mamy wzór i wskazaną drogę, bo nie darmo Jezus mówi o sobie, że jest Drogą, Prawdą i Życiem. Ale zaraz rodzą się pytania: dlaczego? w jaki sposób ma się to odnosić do nas? Prawda jest prosta. Człowiek został stworzony właśnie do takiego daru z siebie. Jak bowiem czytamy na początku Księgi Rodzaju: Bóg stworzył człowieka na swój obraz, na obraz Boga go stworzył, stworzył ich mężczyzną i niewiastą. Tak więc stworzeni jesteśmy mężczyzną i niewiastą właśnie dlatego, że Bóg stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje. A on sam w odróżnieniu od Bogów świata pogańskiego objawia się nam już od pierwszych stronić Biblii jako Bóg dla człowieka (patrz imię Boga). Jesteśmy zatem i my również stworzeni do daru z siebie. Ten, kto na ów dar się nie zdobędzie, nie znajdzie nigdy szczęścia w życiu. Nie jest ważne jak to nam wychodzi. Lepiej, aby ów dar był koślawy, niż żeby go w ogóle nie było.

I jeszcze jedno, jak już mówiliśmy dar zawsze zakłada wzajemność. A ten wzajemny dar to miłość, której najlepszą definicją moim zdaniem jest przyjmowanie i dawanie. Pewien duchowy napisał: Kochać to nie znaczy brać, ale przyjmować i dawać. I taka też jest, jeśli można tak powiedzieć, tajemnica Boga Trójjedynego. Znajduje to swój może najpełniejszy wyraz w słowach Jezusa z 17 rozdziału Ewangelii św. Jana, gdzie Pan nasz na progu wieczności mówi do swojego Ojca: wszystko co moje Twoje jest, a co Twoje moje. Te słowa w szczególny sposób łączą się z przypowieścią o miłosiernym ojcu z 15 rozdział Ewangelii św. Łukasza. Kiedy zbuntowany starszy syn nie chce wejść do domu oskarżając ojca o brak sprawiedliwości, bo tak uroczyście powitał tego nicponia, swego marnotrawnego syna, a jemu nigdy nie dał nawet koźlęcia, żeby się zabawił ze swymi przyjaciółmi, ojciec mówi mu: Dziecko moje, ty jesteś zawsze ze mną i wszystko co moje twoje jest. Odkrywamy tu przedziwną zgodność, bo Łukasz na pewno nie korzystał z Jana, bo gdy pisał swoją Ewangelię, Janowej, przynajmniej tej, którą znamy dzisiaj jeszcze nie było. Jan z kolei na pewno nie korzystał z Łukasza. Taka zbieżność zdaje się wskazywać, że są to słowa samego Jezusa i w nich właśnie odnajdujemy tajemnice daru.

Anna Świderkówna, „Nie tylko o Biblii”

Anna Świderkówna (1925 – 2008) – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka, oblatka tyniecka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii. Ponad 30 lat kierowała Katedrą Papirologii (późniejszym Zakładem Papirologii) UW.

ZOBACZ TAKŻE–> http://ps-po.pl/wszyscy-musza-umrzec-aby-mogli-przejsc-do-nowego-zycia-23-kwietnia-2015/

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.