ZARZUTY Kilka słów o Księdze Rodzaju…

Posted: 9 października 2015 in ZARZUTY WOBEC CHRZEŚCIJAŃSTWA

image019

Kilka słów o Genesis, czyli stworzenie świata i człowieka według Biblii.

Temat, który chciałbym tutaj poruszyć jest tak rozległy, iż można by tworzyć o nim całe książki, wielu już tak zrobiło. Wpis ten postaram się jednak napisać tak zwięźle jak to możliwe.

Często słyszy się, że wielu ludzi nie wierzy chrześcijaństwu ponieważ jest ono sprzeczne ze współczesną nauką. Ziemia i kosmos nie powstały w sześć dni, człowiek pochodzi od małpy (skrót myślowy) i tak dalej. Poniżej napiszę w skrócie w kilku punktach dlaczego autor niniejszego tekstu nie widzi tutaj żadnego problemu dla wiary chrześcijańskiej.

[1] – DWA OPISY STWORZENIA – Po pierwsze ludzie odpowiedzialni za umieszczenie opisów stworzenia świata i człowieka w Biblii nie byli zainteresowani przekazaniem naukowego, czyli zgodnego z rzeczywistością opisu powstania świata. Już wyjaśniam dlaczego tak uważam. Pierwsze dwa rozdziały Księgi Rodzaju zawierają nie jeden, a DWA opisy stworzenia świata. To co jest tutaj ważne, to to, że istnieją między nimi duże różnice, które natychmiast rzucają się w oczy. Najważniejszą z nich jest moment pojawienia się człowieka na ziemi. W Genesis 1 pojawia się on „dnia” szóstego, czyli po roślinach (dzień trzeci) i zwierzętach (dzień piąty i szósty). W Genesis 2 czytamy natomiast:

Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, 5 nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię 6 i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby – 7 wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

Wyraźna sprzeczność, wobec której możemy przyjąć dwie różne postawy. Pierwsza jest taka, że twórcy i ci, którzy umieścili te opisy w Biblii byli nie tylko kłamcami, ale także idiotami, którzy nie dostrzegali wyraźniej sprzeczności lub ją dostrzegali, lecz tak beznadziejnie nieumiejętnie starali się ją usunąć, że ślepy ją zauważy. Druga postawa to taka, że teksty te nigdy nie miały nam przekazywać wiedzy naukowej o tym jak powstał świat i człowiek. Biorąc pod uwagę fakt, że osoby odpowiedzialne za umieszczenie ich na początku Biblii należały do elity intelektualnej swoich czasów (kapłani), jak i fakt istnienia wielu symboli i obrazów w tych tekstach, przyjęcie pierwszej postawy wydaje się być absurdem.

[2]  MNÓSTWO SYMBOLI I OBRAZÓW – Punkt drugi poruszyłem w ostatnim zdaniu powyżej. Teksty te są bowiem w sposób oczywisty przepełnione symbolami, obrazami, alegoriami i ogólnie rzecz biorąc są pisane językiem mitycznym. Orygenes u początku III wieku omawiając stworzenie raju, argumentował:

„Czyż znajdzie się taki prostak, który by sądził, że Bóg, niby jakiś rolnik, «zasadził drzewa w raju, w Edenie na wschodzie» oraz posadził «drzewo życia», to znaczy widzialne i dotykalne drzewo?” [Orygenes, O zasadach, III, 1.]

W tym miejscu należy jeszcze dodać, że przynajmniej pierwszy opis biblijny w dużo większym stopniu wygląda jak poezja, aniżeli proza. Widzimy przecież ciągłe powtarzające się teksy, co trochę może przypominać na przykład refren. A potem Bóg rzekł… I stało się tak… A Bóg widział, że były dobre… I tak upłynął wieczór i poranek i tak kilka razy.

[3] CELEM POLEMIKA Z MITOLOGIĄ POGAŃSKĄ –  Cel powstania tych opowieści. Co nim było? Dla biblistów jest on oczywisty, ale aby go rozpoznać potrzeba znać choć odrobinę kontekst kulturowy w którym to, co znajdujemy na początku Biblii powstało. Księga Rodzaju powstała w VI wieku przed Chrystusem. Mówiąc natomiast dokładniej był to okres tzw. niewoli babilońskiej, kiedy to wielu Żydów zostało deportowanych ze swoich ziem i zmuszonych do osiedlenia się w Mezopotamii będącej pod panowaniem Babilonu. Żydzi wówczas zetknęli się po raz pierwszy tak bezpośrednio z wierzeniami innych ludów. Wierzeniami całkowicie innymi od wiary Izraelitów. Pogańskie bóstwa po pierwsze były bardzo liczne, po drugie w sposób nierozerwalny złączone z naturą/kosmosem. Ciała niebieskie, niebo, ziemia, morze i cała reszta była uważana za wielkie bóstwa, których powstanie było równoznaczne z powstaniem wszechświata. Kosmogonia była równoznaczna z teogonią. Jaki cel przybrali sobie twórcy początków Pisma Świętego? Była nim oczywiście polemika z mitologią pogańską. Już pierwsze zdanie Biblii nią jest.

NA POCZĄTKU BÓG STWORZYŁ NIEBO I ZIEMIĘ (RODZ 1:1)

Zdanie niezwykłe, co niestety ludzie współcześni rzadko zauważają. Bóg jest jeden (zamiast całego panteonu), a cała natura jest przez Niego stworzona. Nie ma w niej niczego boskiego. Nie należy jej ani czcić ani się bać. Polemiczny cel tych tekstów widać najwyraźniej podczas opisu stworzenia ciał niebieskich:

14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; 15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. 16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. 17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; 18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre. 19 I tak upłynął wieczór i poranek – dzień czwarty.

Ciała niebieskie nie są bogami jak to było w mitologii pogańskiej. Ich celem jest z jednej strony oświetlanie, z drugiej pomoc w wyznaczaniu pór roku itp. Bardzo ciekawe jest tutaj również użycie zwrotów „większe i mniejsze ciało jaśniejące”. Nadanie bowiem im nazw (Słońce i Księżyc) sugerowałoby, że są to bóstwa posiadające swoje imiona. W ten sposób nastąpiła całkowita demitologizacja natury. Jak wiemy rozwój nauki pokazał, że Izraelici mieli rację. Słońce, Księżyc i cała reszta to żadni bogowie. Zwyczajne kawałki materii i nic więcej. Dla nas to oczywiste.

Ciekawą kwestią jest również umieszczenie ciał niebieskich pomiędzy takimi rzeczami jaki rośliny (dzień trzeci) i zwierzęta (dzień piąty). Naturalnym zabiegiem wydawać by się mogło wspomnienie ciał niebieskich przed bądź po roślinach i zwierzętach. Dlaczego tak nie zrobiono? Myślę, że głównym powodem było podkreślenie tej demitologizacji Słońca i Księżyca. Ciała niebieskie w dużo większym stopniu były uważane za bóstwa niż rośliny czy zwierzęta, które były zazwyczaj uważane za coś zwyczajnego. Umieszczając ciała niebieskie pomiędzy jedną a drugą zwyczajną rzeczą podkreślono w ten sposób ich zwyczajność. Ten zabieg pokazuje nam również, że biblijny opis stworzenia nie tylko nie należy brać jako siedem 24-godzinnych dni (jak to zostanie ukazane poniżej), lecz również sekwencja powstawania kolejnych bytów jest tutaj uzależniona od celów teologicznych. Nie należy w niej doszukiwać się zgodności z naukową ewolucją wszystkiego co widzimy w naturze.

[4] – SZEŚĆ DNI STWORZENIA – A teraz czas na kilka słów o sześciu „dniach” stworzenia. Mówiąc w skrócie to nie jest tak, że interpretacje niedosłowne i alegoryczne pojawiły się dopiero wtedy jak nauka „udowodniła” że świat powstał w więcej niż w kilka dni. To co Kościół uważał za fakt (i z czego szybko robił dogmat), to to, że nasz świat ma początek (co w XX wieku udowodniła teoria wielkiego wybuchu). Nigdy jednak nie dotyczyło to tego jak i ile trwało powstawanie wszechświata. Chrześcijanie od samego początku mocno różnili się w tym jak na to zagadnienie patrzeć. To prawda, niektórzy uważali, że sześć dni należy rozumieć dosłownie jako okresy 24-godzinne. Od samego jednak początku byli i tacy, którzy uważali, że tych sześć dni to tylko zabieg literacki. Kościół pozwalał tutaj na rozbieżności, gdyż po pierwsze nie miało to większego znaczenia, a po drugie najwyraźniej kierował się tym o czym wspomniał św. Augustyn w jednym ze swoich dzieł traktujących o Genesis:

W tym, co niejasne i poza naszymi możliwościami poznania, znajdujemy w Piśmie Świętym fragmenty, które można interpretować na wiele sposobów, jednocześnie bez narażania na szwank wiary, którą przyjęliśmy. W takich sytuacjach nie powinniśmy pośpiesznie i jednostronnie upierać się przy czymś, co zostanie podważone przez dalszy postęp w poszukiwaniu prawdy, gdyż wtedy i my wraz z tym – upadniemy [Św. Augustyn, De Genesi ad Litteram Libri Duodecim, ks. I, 18,37].

Jakie podstawy biblijne mieli wybitni chrześcijanie do tego, aby nie traktować sześciu „dni” dosłownie? Po pierwsze natura dnia numer siedem (dzień odpoczynku Boga). Każdy z sześciu pierwszych dni kończył się słowami „i tak upłynął wieczór i poranek dzień…”. Nie dotyczy to dnia siódmego. Inne miejsca Biblii w sposób wyraźny sugerują natomiast, że ten ostatni „dzień” trwa do dnia dzisiejszego:

Lękajmy się przeto, gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Jego odpoczynku, aby ktoś z was nie mniemał, iż jest jej pozbawiony [Heb 4:1].

Przeto przysiągłem w moim gniewie: «Nie wejdą do [miejsca] mego odpoczynku» [Ps 95:11].

„For he [the pagan Celsus] knows nothing of the day of the Sabbath and rest of God, which follows the completion of the world’s creation, and which lasts during the duration of the world, and in which all those will keep the festival with God who have done all their work in their six days” (Orygenes – Against Celsus 6:61).

A teraz zastanówmy się kiedy zaczyna się pierwszy dzień. Czy jest to wers numer jeden? Raczej nie. Każdy z dni (od drugiego do szóstego) zaczyna się od słów „Bóg rzekł”, a kończy słowami „i tak upłynął wieczór i poranek dzień…”. Wzór ten wskazywałby, że „dzień” pierwszy rozpoczyna się wersem numer trzy:

3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. 4 Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. 5 I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy.

Tak więc pierwsze dwa wersy mówiące po prostu o stworzeniu „nieba i ziemi” znajdują się poza (przed) ciągiem kolejno następujących po sobie sześciu „dni”, które traktują już o uporządkowywaniu przez Boga stworzonej wcześniej materii. Ile trwał okres tworzenia „nieba i ziemi” nie wiemy.

Poza tym wszystkim chrześcijanie przywoływali inne fragmenty, jak te mówiące o tym, że u Boga jeden dzień jest jak tysiąc lat (Cyprian czy Laktancjusz), czy to, że ciała niebieskie wyznaczające długość dnia powstały dnia czwartego, tak więc pierwsze trzy dni nie mogły być interpretowane dosłownie. Na koniec cytat ze wspomnianego wcześniej św. Augustyna:

„For in these days [of creation] the morning and evening are counted until, on the sixth day, all things which God then made were finished, and on the seventh the rest of God was mysteriously and sublimely signalized. What kind of days these were is extremely difficult or perhaps impossible for us to conceive, and how much more to say!” (The City of God 11:6 [A.D. 419]).

Dlaczego teksty te zostały napisane w taki a nie inny sposób? Odpowiedź jest prosta. Ponieważ w pierwszej kolejności były skierowane do ludzi żyjących przeszło 2500 lat temu i miały być przede wszystkim zrozumiałe dla nich. Stąd występują w nich motywy mityczne jak lepienie człowieka z gliny czy antropomorfizmy w opisie Boga jak np. spacer Boga po ogrodzie obrazujący bliskość Stwórcy i człowieka istniejącą przed pojawieniem się grzechu. Dlaczego Bóg nie natchnął dawnych pisarzy, aby przekazali nam oni jak powstał świat i człowiek? Ponieważ Pismo Święte opowiada nam to co jest dla nas istotne: historię zbawienia. Człowiek bowiem sam siebie zbawić nie może. Tylko Bóg może. Dlatego Stwórca nam w tym pomaga. Aby być zrozumiałym wykorzystuje jednak do tego innych ludzi z ich wszystkimi zdolnościami jak i ograniczeniami. Dlatego to Biblia nie spadła nam na głowę z nieba. Co do struktury świata i całej reszty to pomoc Boga jest nam zbędna. Mamy rozum wystarczająco potężny, aby samemu zrozumieć otaczającą nas naturę.

[5] TEORIA EWOLUCJI – Często słyszy się, że ewolucja biologiczna (i nie tylko) sprawia, że inteligentna osoba nie może wierzyć w to, że kosmos jak i człowiek zostały stworzone przez Boga, gdyż ewolucja to proces niekierowany (ang. unguided proces). Gdyby Bóg żył w czasie to argument byłby zasadny. Prawda jest jednak taka, że zarówno Biblia jak i tradycja chrześcijańska twierdzą od samego początku, że czas został przez Boga stworzony, a sam Stwórca znajduje się poza czasem. Jak to się mówi dla Boga zawsze jest teraz. Tak więc już „na początku” stwarzania świata Bóg nie tyle przewidywał, co po prostu widział naraz jaki kształt nabiera cały stworzony przez niego kosmos. Patrząc z naszej perspektywy ewolucja to w dużym stopniu przypadek. Patrząc jednak z perspektywy Boga nie może być jednak mowy o żadnym przypadku.

Ewolucjonizm jest dobrym przykładem na to, że współczesna inteligencja, jeśli niszczy cokolwiek, z pewnością niszczy samą siebie. Ewolucjonizm albo w niewinny sposób opisuje powstawanie pewnych zjawisk na ziemi, albo – jeśli stara się być czymś więcej – atakuje myśl jako taką. Jeśli ewolucjonizm niszczy , to nie religię, ale racjonalne myślenie [jeśli za ludzki rozum odpowiada tylko i wyłącznie bezmyślna natura to podstawy aby jemu ufać są nikła, zwłaszcza w sprawach mniej przyziemnych – admin]. Jeśli ewolucjonizm głosi po prostu, że obiektywnie istniejąca rzecz zwana małpą zmieniła się bardzo powoli w inną obiektywnie istniejącą rzecz zwaną człowiekiem, to dla większości ludzi o ortodoksyjnych poglądach jest on zupełnie nieszkodliwy – osobowy Bóg może bowiem dokonywać czegoś zarówno szybko, jak i powoli, zwłaszcza jeśli, tak jak Bóg chrześcijan, znajduje się on poza czasem [G.K. Chesterton – Ortodoksja].

Oprócz tego dodać należy dwie charakterystyczne cechy biblijnego opisu stworzenia człowieka. Po pierwsze słowo Adam w starożytnych językach, oznaczało min. człowiek, rozumianego zarówno jako pojedyncza istota, jak i cały rodzaj ludzki. Oprócz tego tekst biblijny mówi wyraźnie o tym, że to człowiek jest koroną stworzenia. Tylko ludzie zostali stworzeni „na obraz Boga”. Należałoby się więc spodziewać, że dzień w którym powstał człowiek, będzie dniem w którym nie powstanie żadne inne stworzenie (aby podkreślić jego wyjątkowość). Tak jednak nie jest. Szóstego dnia obok (przed)człowieka powstały bowiem również zwierzęta lądowe. Kto wie, może zawiera się tutaj jakieś natchnione przeczucie dotyczące pokrewieństwa człowieka i reszty świata zwierzęcego.

ZOBACZ–>http://www.catholic.com/tracts/creation-and-genesis
A TAKŻE–>https://chantelelston.wordpress.com/2013/10/07/evolution-is-a-supplement-to-my-faith/
http://onetheology.com/2015/10/13/review-of-scripture-and-cosmology-by-kyle-greenwood/

Advertisements

Możliwość komentowania jest wyłączona.