ARGUMENTY ZA WIARĄ#65A Czas i lokalizacja Ziemi umożliwiająca „czytanie” Księgi Natury [CZ.II – LOKALIZACJA].

Posted: 11 listopada 2015 in ARGUMENTY ZA WIARĄ, Na początku było Słowo...

Co było na początku? Materia i bezosobowa natura wszechświata, czy też może Rozum – Inteligencja – Umysł? Chrześcijanie razem z wybitnymi myślicielami Starożytności powiedzieli by Logos. Seria NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO… ma pomóc czytelnikowi w odpowiedzi na to pytanie. W tym miejscu jednak jedna uwaga. Staraj się patrzeć drogi czytelniku na całą serię przede wszystkim w sposób całościowy.

Night-Sky-Wallpaper-Wonderfull-World

We wcześniejszych wpisach z serii Na początku było Słowo… wspomnieliśmy już min. o tym, że człowiek z jednej strony jest istotą posiadającą w sobie pragnienie prawdy, nawet jak nie jest ona powiązana bezpośrednio z jego sprawami przyziemnymi, związanymi z przetrwaniem itp. Chcemy po prostu wiedzieć. Z drugiej strony posiadamy zarówno wystarczająco potężny rozum, którego wykorzystanie wykracza często bardzo dalece poza codzienne doświadczenia homo sapiens. Zaglądamy do wnętrza atomu w zdumiewający świat mechaniki kwantowej, tworzymy modele początków wszechświata itp. Oprócz tego żyjemy w bardzo korzystnym czasie w historii kosmosu, aby dokonywać najróżniejszych odkryć, zwłaszcza tych związanych z pochodzeniem wszechświata. Wiemy, że materia, energia przestrzeń a nawet czas mają początek. Teoria Big-Bang, która o tym mówi nie cieszyła się dużą popularnością wśród uczonych, a jednym z głównych powodów tego były implikacje teologiczne z niej płynące. Jeśli natura ma początek to bardzo możliwe, że przyczyna jest ponadnaturalna, czy mówiąc bardziej składnie nadprzyrodzona. Czy wszechświat mający początek udowadnia, że Bóg istnieje. Niekonieczne, lecz daje bardzo mocną przesłankę.

Pamiętajmy także, że zarówno wielcy uczeni starożytności jak i współcześni naukowcy z początku XX wieku uważali, że kosmos jest wieczny i niezmienny. Chrześcijanie i Żydzi już na podstawie pierwszego zdania Biblii – Na początku Bóg stworzył Niebo i Ziemię – twierdzili, że wszechświat ma początek.

Tak więc czas jest odpowiedni do tego, aby poznawać naturę kosmosu. Czas i rozum to jednak za mało. Sam charakter stworzenia – w naszym przypadku cechy fizyczne Ziemi i jej otoczenia – musi także nadawć się do tego, aby dokonywać najważniejszych odkryć. W przypadku naszej planety w bardzo dużym stopniu tak właśnie jest. W niniejszym wpisie skupimy się na kilku cechach naszej planety i jej lokalizacji, które przyczyniają się do dokonywania ważnych odkryć naukowych.

*************

[ZAĆMIENIA SŁOŃCA] Pierwsza rzecz o której chciałbym wspomnieć to zaćmienia słońca. Zazwyczaj, kiedy o nich myślimy, to pierwszą rzeczą, która przychodzi na myśl jest ich piękno. Często jednak nasze myślenie kończy się na tym. Zjawisko w którym księżyc znajduje się dokładnie pomiędzy naszą planetą, a Słońcem jest nie tylko piękne, lecz jak pokazała historia nauki bardzo ważne i pożyteczne dla rozwoju astronomii. Aby tak jednak było, nie wystarczy jednak jakieś słońce i jakiś księżyc. Ich wielkości – patrząc z planety, która jest platformą do obserwacji – musi być identyczna (Słońce jest 400 razy dalej od Ziemi niż Księżyc, lecz jest jednocześnie 400 razy większe od naszego satelity). Jest to zjawisko oczywiście bardzo rzadkie. Nie jest to jednak jedyne utrudnienie.

Inny problem to pojawienie się na planecie istot rozumnych dokładnie w tym wąskim oknie czasowym, w którym takie całkowite zaćmienie ma miejsce. Przykładowo w przeszłości księżyc patrząc z powierzchni Ziemi był większy niż obecnie, gdyż był bliżej. W przyszłości będzie się oddalał, co sprawi, że stanie się niezdatny do tego, aby w pełni zasłonić tarczę słoneczną naszej gwiazdy. Słońce z kolei – jak to mają w zwyczaju gwiazdy – rok po roku rozszerza się. Za około 250 milionów lat całkowite zaćmienia słońca nie będą możliwe. Ktoś może powiedzieć, że 250mln lat to długi okres. Czym on jednak jest wobec wieku Ziemi, która ma prawie 5 miliardów lat? To tylko około 5% wieku tej planety

Dodajmy do tego, że ze wszystkich grubo przeszło 65 głównych księżyców w naszym Układzie Słonecznym, tylko z Ziemi widoczne są idealne zaćmienia Słońca. Poza tym ze wszystkich planet posiadających księżyce, Ziemia jest najbliżej naszej gwiazdy, co umożliwia nam dostrzeżenie większej ilości detali w koronie słonecznej, która to podczas zaćmienia jest jedyną częścią widzialną naszej gwiazdy, a której badanie przyczyniło się w dużym stopniu do rozwoju nauki. W taki oto sposób doszliśmy do tego, co najważniejsze, czyli, w jaki sposób całkowite zaćmienie tarczy słonecznej przyczyniło się do postępów naukowych.

Po pierwsze omawiane zjawisko pomogło nam odkryć naturę gwiazd. Naukowcy od czasów Isaaca Newtona (1666) wiedzieli, że światło słoneczne rozszczepia się na wszystkie kolory tęczy, kiedy przechodzi przez pryzmat. Możliwość obserwowania zjawiska zaćmień słonecznych przez spektroskop wyposażony w pryzmat pojawiła się jednak dopiero w XIX wieku. Kombinacja technologii stworzonej przez człowieka z naturalnym zjawiskiem pozwoliła astronomom nie tylko na odkrycie tego, jak spektrum słoneczne jest tworzone, lecz również samą naturę Słońca. Ta wiedza pomogła astronomom analizować spektra, a co za tym idzie chemię odległych gwiazd. Tak więc, doskonałe zaćmienia słoneczne w dużym stopniu przyczyniły się do rozwoju astrofizyki.

Po drugie zaćmienie słoneczne dało możliwość bardzo szybkiego potwierdzenia prawdziwości Ogólnej Teorii Względności Einsteina. Ważną postacią jest tutaj Sir Arthur Eddington, który to mocno interesował się  obserwacyjną weryfikacją teorii Einsteina. Zorganizował on wyprawę na Wyspę Książęcą, leżącą u wybrzeży Afryki Zachodniej, w celu obserwacji całkowitego zaćmienia Słońca 29 maja 1919. W czasie zaćmienia wykonał pomiary pozycji gwiazd w otoczeniu Słońca i stwierdził, że pozycje te uległy przesunięciu zgodnie z przewidywaniem teorii względności na skutek ugięcia promienia światła w polu grawitacyjnym. Teoria Einsteina stała się w dużym stopniu fundamentem współczesnej kosmologii.

*************

[ATMOSFERA] Czas na drugi przykład, który to jest powiązany z tym co zostało wspomniane powyżej. Możliwość obserwacji całkowitych zaćmień słonecznych jest bardzo pomocna do rozwoju nauki. W tym miejscu pojawia się jednak jeden mały problem, a jest nim atmosfera. Aby inteligentne istoty mogły badać kosmos, ta powłoka gazowa, która otula ciało niebieskie musi być przezroczysta, powiedzielibyśmy transparentna. Jak często jednak zdarza się, aby atmosfera występująca na danej planecie, umożliwiała widok odległych ciał niebieskich?

Obserwacja naszego Układu Słonecznego pokazuje, że niezbyt często. Neptun, Uran, Saturn, Jowisz, Ziemia, Wenus i Tytan (księżyc Saturna) to jedyne ciała niebieskie w naszym US, które posiadają atmosferę. Na tych siedem obiektów tylko Ziemia posiada przezroczystą atmosferę. Ktoś w tym momencie mógłby powiedzieć, że transparentność atmosfery nie jest nam konieczna do obserwacji, ponieważ możemy wysłać teleskop na orbitę okołoziemską. To prawda, lecz wówczas cały rozwój astronomii (najstarszej dziedziny nauki) trwałby duuużooo dłużej niż to miało miejsce w naszym przypadku.

*************

[CZARNA NOC] Posiadanie przezroczystej atmosfery jest konieczne do astronomicznych obserwacji. Konieczne nie znaczy jednak wystarczające. Przyjmujemy bowiem niesłusznie za coś oczywistego, że nocne niebo jest czarne, dzięki czemu możemy widzieć odległe gwiazdy, galaktyki i super-klastery. Czarne płótno nieba jest bowiem idealnym kontrastem dla jaśniejących ciał niebieskich. Takie jednak ciemne niebo nie zawsze musiałoby być oczywistością. Gdyby wszechświat był wieczny, to wówczas wszystkie odległe gwiazdy nakładałyby się na siebie (światło, które do nas jeszcze nie dotarło już by tu było) i całe niebo byłoby jasne. Coś jak nakładające się na siebie drzewa w środku lasu. Gdyby kosmos był mniejszy i odległości pomiędzy gwiazdami, galaktykami były mniejsze to nawet wobec wszechświata mającego początek niebo mogłoby być jasne nocą. [Poniżej filmik z polskimi napisami].

Gdyby prędkość światła była większa to światło wyemitowane przez te odległe ciała niebieskie zdążyłoby do nas dotrzeć przez co jasnych punkcików na naszym nocnym niebie byłoby tyle, że nawarstwiałyby się na siebie. Tak samo mogłoby być, gdyby ekspansja przestrzeni była wolniejsza. Gdyby Ziemia była przez cały czas obrócona ciągle tą samą stroną do Słońca (jak to jest w przypadku Księżyca wobec Ziemi) to życie – jeśli w ogóle byłoby możliwe – ograniczałoby się jedynie do tej nasłonecznionej strony globu. Gdybyśmy posiadali kilka księżyców jaśniejących nocą to ich blask utrudniałby obserwacje. Ktoś w tym miejscu mógłby powiedzieć, że jakbyśmy nie mieli ani jednego księżyca to byłoby lepiej niż jeden jaśniejący satelita, ale o tym później. Gdybyśmy żyli na Ziemi wcześniej, kiedy Księżyc był trzy razy bliżej, a co za tym idzie dziewięć razy większy (patrząc z Ziemi) to także byłby problem. Gdyby Mikrofalowe Promieniowanie Tła, które to dociera do nas w każdej sekundzie z każdego zakątka wszechświata nie miałoby tak wydłużonych fal (rezultat ekspansji przestrzeni) ku dalekiej czerwieni spektrum elektromagnetycznego to widzielibyśmy płynącą do nas z każdej strony światłość. Na szczęście – dla prowadzenia obserwacji astronomicznych – człowiek nie jest w stanie widzieć tak długich fal. Takich gdyby można by pewnie jeszcze mnożyć.

WPIS BĘDZIE KONTYNUOWANNY…

INSPIRACJĄ DLA ARTYKUŁU BYŁA KSIĄŻKA „THE PRIVILEGED PLANET” J. RICHARDSA I G. GONZALEZA  ZOBACZ JEDEN Z ICH ARTYKUŁÓW–> http://www.discovery.org/a/2143

Advertisements

Możliwość komentowania jest wyłączona.