KĄCIK LITERACKI – RAJ UTRACONY [JOHN MILTON].

Posted: 23 grudnia 2015 in KĄCIK LITERACKI

almighty-power

O POCZĄTKACH RODZAJU LUDZKIEGO

Dwa z nich, nad inne szlachetniejsze kształtem,
Postawę prostą miały i wzrost słuszny
Na podobieństwo Boże; przystrojone
W swą przyrodzoną nagość najgodniejszą,
Panami innych stworzeń się zdawały,
Godnymi swego panowania, bowiem
Boskie wejrzenie ich jest wizerunkiem
Ich Stworzyciela, chwalebnym odbiciem
Prawdy, mądrości i świątobliwości,
Świątobliwości surowej i czystej,
Surowej, jednak prawdziwie synowskiej
Swobody pełne; stąd to władza ludzi
Prawdziwa bierze swe źródło. A przecież

Nie byli równi sobie, bowiem płeć ich
Także jednaką nie była, prócz tego
On do dzielności zdawał się stworzony
I do rozmyślań, gdy ona do czułej
Słodyczy, pełnej wdzięku wabiącego;
On Bogu służy jedynie, gdy ona
Bogu w nim. Jego piękne i wysokie
Czoło i oko pełne wyniosłości
Zdają się świadczyć, że on tu jest władcą;
Hiacyntowe kędziory spadały
Po obu stronach czoła u mężczyzny
W puklach, szerokich ramion nie sięgając;
Na kibić smukłą jej spływał rozwity
Włos nietrefiony, jakoby zasłona,
Lecz niby wina pędy tak się wijąc
W płochych pierścieniach, co ukazywało,
Że jest uległa, prosząc o łagodność
W poddaniu swoim; on zasię przyjmował
Radośnie owo poddanie i miękką
Uległość, dumę skromną i miłosną,
Ociągającą się nieco powolność.
Nieosłonięte były części ciała,
Tak skryte dzisiaj, gdyż wówczas nie było
Wstydu przez winę zesłanego, wstydu
Tak fałszywego wobec dzieł Natury.
O ty, godności niegodna, zrodzona
Z Grzechu, jak bardzo udręczyłaś ludzi
Swym udawaniem, zwykłym udawaniem
Czystości, żywot ludzki pozbawiając
Najszczęśliwszego żywota w prostocie
I niewinności nieposzlakowanej!
A więc chodzili nago, bez obawy
Spotkania Boga lub anioła, bowiem
Zła w tym żadnego dostrzec nie umieli.
A więc dłoń w dłoni chodzili i byli
Z par najpiękniejszą, jakie kiedykolwiek
W miłosnym dotąd splotły się uścisku:
Adam był z ludzi najpiękniejszym, odkąd
Synowie jego się zrodzili, Ewa
Także piękniejszą była niż jej córy.
Na trawie w cieniu szeleszczących liści
Drzewa, co rosło nieopodal źródła
Świeżego, siedli po trudzie przyjemnym
Przy doglądaniu ogrodu, po trudzie
Na tyle wielkim, aby stał się bliższym
Zefir im chłodny, milszym wypoczynek,
Zdrowszym pragnienie i większym łaknienie
Na ich wieczerzę z owoców, do których
Raźno się wzięli. Były to owoce
Pełne nektaru, a gałąź usłużna
Je podawała, gdy tak spoczywali
Na brzegu owym, usianym kwiatami
Wśród aksamitnych traw, a kiedy wreszcie
Zjedli miąższ smaczny, uczuli pragnienie,
Więc zaczerpnęli wody ze strumienia
W tykwy. Nie brakło i żartów łagodnych
Ani uśmiechów serdecznych, a także
Młodzieńczych pieszczot, co w pełni przystoją
Związkom małżeńskim w miłej samotności.

JOHN MILTON [RAJ UTRACONY]

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.