[7] Naukowiec jako kapłan, czyli kilka słów Keplera.

Posted: 4 czerwca 2016 in WIARA MOTYWATOREM NAUKI?

Johannes KeplerKopie eines verlorengegangenen Originals von 1610Fragment książki „Konflikt czy symbioza” Olafa Pedersena:

Wszystkie dzieła Keplera wypływają z przekonania, że badanie natury ujawnia boskie misterium. W Mysterium cosmographicum wspomina:

Księgę natury, która jest tak bardzo wychwalana w Piśmie Świętym. Paweł ukazuje ją poganom… a nasze oddanie kontemplacji natury jest tym głębsze im lepiej znamy stworzenie i jego wielkość. Doprawdy, jak wiele pieśni pochwalnych zostało wyśpiewanych przez Dawida, sługę Boga! – trafiły one do jego umysłu przez pełną zadziwienia kontemplację niebios: Niebiosa głoszą chwałę Boga (Ps 19,1).

W Astronomia nova zaprasza on swoich czytelników by razem z nim:

chwalili i świętowali mądrość i wielkość Stwórcy, którą odkryję dla nich poprzez coraz głębsze wyjaśnienie Wszechświata oraz poszukiwanie jego przyczyn i odnalezienie błędu i pozoru.

Przekonanie to towarzyszyło mu przez lata i odnajdujemy je także w Epitomie astronomiae copernicanae (1618):

Wszechświat jest dokładnie tą Księgą Natury, w której Bóg jako Stwórca, objawił i zawarł Swą istotę i Swą wolę co do człowieka w pozbawionym słów (alogos) piśmie.

W końcu odkrycie trzeciego prawa w Harmonicae mundi wprowadza Keplera w stan prawdziwej ekstazy:

Od bladego zmierzchu przed ośmioma miesiącami, od jasnego światła dnia trzy miesiące temu i od tych kilku dni, gdy pełne Słońce oświeciło moje wspaniałe spekulacje , nic mnie nie powstrzymuje. Zmierzam wolny od świętego szaleństwa. Muszę szczerze wyznać, że skradłem złote wazy Egipcjan, by zbudować tabernaculum dla mego Boga daleko od granic Egiptu. Jeżeli przybaczycie mi, będę się cieszył. Kości zostały rzucone i piszę księgę, którą będzie się czytać albo już wkrótce, albo w odegłej przyszłości: to się nie liczy! Może ona czekać wiek cały na czytelnika, tak jak Bóg sam czekał sześć tysięcy lat na świadka tych cudów.

Pod tym entuzjazmem kryła się pewna nowa idea. Kepler żywił głębokie osobiste przekonanie, że jego oddanie matematycznej nauce jest konsekwencją religijnego powołania, które nie wahał się porównywać z powołaniem św. Pawła. Już w 1595 r. pisał do swego nauczyciela Michała Maestlina z Tubingen:

pragnę zostać teologiem (…) i zobacz! Bóg będzie wielbiony także w astronomii poprzez moją pracę. Prawdziwie oszołomiony mogę teraz przynajmniej wykrzyknąć z Piotrem: Odejdź ode mnie, gdyż jestem człowiekiem grzesznym.

Trzy lata później wyraża się jeszcze dobitniej, opisując astronomów jako kapłanów Najwyższego Boga. Podobnie w swej dedykacji dla cesarza Ferdynanda II zawartej w Epitome astromionae copernicanae (1618) uważa siebie za:

powołanego przez Boga Stwórcę na kapłana w tym, co dotyczy Księgi Natury, przedstawiając swą książkę jako święty hymn do Boga Stwórcy (…) zapisany w formie poezji, która choć jest nowa, to dostrojona do prawdopodobnie najstarszej i pierwotnej liryki filozoficznej pochodzącej z wysp Samos.

Wspomnienie Pitagorasa pokazuje, że Keplerowski nowy rodzaj poezji stanowił naprawdę matematyczny dyskurs o naturze, a nie zwykłe arystotelowskie poszukiwanie przyczyn. Widać to również z dedykacji zawartej w Astronomia nova, gdzie o autorze Psalmu 104 mówi się, że jest on:

daleki od spekulacji o fizycznych przyczynach; jest bowiem całkowicie zachwycony wielkością Boga który stworzył cały świat, i skomponował ten hymn do Boga Stwórcy, dla którego zjawiska świata toczą się wedle ustalonego porządku.

Kapłaństwo naukowców stanowiło tylko pewną analogię do kapłaństwa sakramentalnego, które opiera się na Księdze Pisma Świętego.

Podobnie Księga natury także miała swe kapłaństwo które pochodziło od Chrystusa:

Musimy pamiętać, że świat jako taki nie posiada Ducha Bożego. Musimy pamiętać, ze jesteśmy daleko od Boga i że cały świat jest pochłonięty przez zło. Ale musimy także pamiętać, że Syn Boży przyszedł i dał nam nowy umysł, abyśmy mogli poznać prawdę.

Według Keplera kapłaństwo naukowców winno mieć konsekwencje w ich osobistym życiu. W 1605 pisał w liście do Charlesa Heydona:

Uważam, ze sztuki matematyczne zostały dane rodzajowi ludzkiemu nie tylko dla ich rozmaitych aplikacji, ale także dla cnotliwego upodobania duszy, i jako dobrowolny dar od Boga. Są bowiem połączone ze czcią najmądrzejszego Architekta tak, że człowiek podlegając w swym wygnaniu pracy może zatrzymać duszę i radować się, że pomaga mu ona przeżywać jego życie.

Te wewnętrzne owoce nauki głęboko zajmowały myślenie Keplera:

niczego innego nie badałem z większą uwagą i większą dokładnością (..) niż pytania, czy mogę znaleźć także Boga w sobie samym – Jego, którego prawie trzymałem w swych rękach, obserwując cały Wszechświat.

Bezpośrednim efektem tego poszukiwania jest poczucie pokory:

Ponieważ my astronomowie jesteśmy kapłanami Najwyższego Boga, wypada, abyśmy nie koncentrowali się na trosce o naszego własnego ducha, ale przede wszystkim na chwale Boga.

Ten etos, ukazujący Keplera jako naukowca jest bardzo bliski starotestamentowemu pojęciu stworzenia, które omawialiśmy w rozdziale drugim. Stwierdzenie, że świat został stworzony, jest równoważone przypisaniu całej jego chwały Bogu, a nie człowiekowi.

ZOBZACZ TAKŻE–> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2016/02/20/1-wplyw-wiary-biblijnej-na-wspolczesna-nauke-indywidualne-motywacje-uczonych/

CAŁA SERIA–> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/category/wiara-motywatorem-nauki/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s