Archive for the ‘PIERWSZE LATA CHRZEŚCIJAŃSTWA’ Category

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

Jean-Léon_Gérôme_-_The_Christian_Martyrs'_Last_Prayer_-_Walters_37113

Przemienione życie pierwszych chrześcijan jest jednym z najbardziej przekonujących świadectw faktu zmartwychwstania. Musimy zapytać: Co skłaniało ich do głoszenia wszędzie wiadomości o zmartwychwstałym Chrystusie?

Gdyby istniały jakieś widoczne korzyści będące rezultatem ich wysiłków – takie jak pozycja, bogactwo, wyższy status społeczny – moglibyśmy logicznie wytłumaczyć ich działanie. W nagrodę jednak za swoje szczere i całkowite oddanie zmartwychwstałemu Chrystusowi ci pierwsi chrześcijanie byli bici, kamienowani, rzucani lwom na pożarcie, torturowani, krzyżowani i poddawani wszelkim możliwym do wymyślenia represjom mającym powstrzymać ich od głoszenia nauki Jezusa. Sami byli wszakże jednymi z najbardziej pokojowo nastawionych ludzi i nikomu nie narzucali siłą swych przekonań. Raczej oddawali swoje własne życie na dowód całkowitej pewności co do prawdy przekazywanego orędzia.

Bardzo trudne byłoby wyjaśnienie przemiany tych wszystkich ludzi, gdyby zmartwychwstanie nie było prawdziwe. Profesor Robert Grant (University of Chicago) był najbardziej płodnym historykiem amerykańskim swojego pokolenia, jeśli chodzi o wczesne chrześcijaństwo. Powiedział on:

„Powstanie chrześcijaństwa jest prawie nie do pojęcia, jeżeli takie wydarzenie nie miałoby miejsca”. [1]

Ktoś mógłby powiedzieć, że np. fundamentaliści islamscy także oddają za coś życie. Jest tutaj jednak pewna różnica. Obecni fundamentaliści żyją ponad tysiąc lat od początku Islamu. Pierwsi chrześcijanie umierali za wiarę w coś co po pierwsze działo się w ich czasach. Tam nie potrzebna była jakaś wielka wiara. Oni mogli łatwo sprawdzić argumenty na których opierali swoje przekonanie w zmartwychwstanie. Po drugie ciężko uwierzyć, aby grupa osób, które były najbliżej Jezusa za czasów jego nauki (apostołowie i inni), mogła patrzeć spokojnie, jak ludzie umierają za coś, co może nie być pewne na 100%. W przypadku tej grupy osób trudno mówić o wierze. Oni wiedzieli, że albo Jezus pokazał im się, albo to ich kłamstwo. W kłamstwo ich trudno uwierzyć, gdyż jak można z jednej strony rozprzestrzeniać tak wzniosłe pod względem moralnym nauki, a z drugiej strony tak bezczelnie kłamać i patrzeć, jak inni umierają niepotrzebnie. Apostołowie musieli otrzymać niepodważalny dowód na zmartwychwstanie Jezusa. A najlogiczniejszym dowodem jest Chrystus, który im się ukazał.

„Czy ci mężczyźni, którzy przyczynili się do przemiany moralnej struktury społeczeństwa, są wytrawnymi kłamcami czy też szaleńcami opanowanymi złudzeniem? Te propozycje są trudniejsze do uwierzenia niźli fakt Zmartwychwstania, i nie ma nawet krztyny dowodu, aby je potwierdzić” – Paul Little [2]

Pascal, francuski filozof, pisze: „Twierdzenie, jakoby Apostołowie byli oszustami, jest absurdalne. Spróbujmy jednak prześledzić logiczne konsekwencje takiego poglądu. Wyobraźmy sobie tych dwunastu mężczyzn, którzy spotykają się po śmierci Jezusa Chrystusa i knują spisek, że będą głosić Jego zmartwychwstanie. Stanowiliby w ten sposób zagrożenie zarówno dla władz cywilnych, jak i religijnych. Można by więc spodziewać się reakcji władz. Serce człowieka charakteryzuje się zmiennością i niestałością; łatwo go skusić obietnicami dóbr materialnych. Gdyby chociaż jeden z nich poddał się tak nęcącym pokusom lub dał posłuch bardziej przekonującym argumentom więzienia i tortur, wszystko wydałoby się”. [3]

Profesor prawa z Harvardu Simon Greenleaf, który przez wiele lat prowadził wykłady na temat tego, jak analizować świadectwo i ustalić, czy kłamie ono, czy nie, podsumowuje, pisząc o Apostołach:

„Było zatem niemożliwością, by mogli oni wytrwać przy prawdach, które głosili, gdyby Jezus rzeczywiście nie powstał z martwych i gdyby oni nie znali tego faktu z taką samą pewnością, z jaką znali każdy inny fakt. Kroniki działań wojennych nie dostarczają przykładu dla tak heroicznej stałości, cierpliwości i niezachwianej odwagi. Mieli oni wszelkie możliwe motywy, by dokładnie zrewidować podstawy swojej wiary oraz materiał dowodowy opierający się na faktach i prawdach, które stanowczo podtrzymywali”. [4]

Dr George Eldon Ladd, pisząc z kolei na temat historycznego znaczenia przemiany Apostołów, stwierdza: „Historyk [nie wierzący w zmartwychwstanie Chrystusa – przyp. red.] musi także przyznać, że historyczny krytycyzm nie znalazł jeszcze wystarczającego historycznego wyjaśnienia tych faktów; że dla tego historyka przemiana uczniów jest problemem nierozwiązalnym. Musi on także przyznać, iż pogląd twierdzący, że Jezus rzeczywiście powstał z martwych, wyjaśnia wszystkie fakty”. [5]

Na sam koniec jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie. Przez pierwsze trzy wieki naszej ery jedyną religią prześladowaną w Cesarstwie Rzymski było chrześcijaństwo. Cała masa innych wierzeń trwała sobie w sielance. Chrześcijaństwo jednak nie upadło (jak zapowiedział Chrystus). W IV wieku wszystko się odwraca. W roku 391 za sprawą Teodozjusza I chrześcijaństwo zostało wyniesione do miana religii państwowej. Praktykowanie innych religii było karane śmiercią. Jakie były tego konsekwencje? Wszystkie religie pogańskie po prostu bardzo szybko zniknęły. Można powiedzieć, że w taki sposób same się sfalsyfikowały. Tak było min. z mitraizmem, które przecież swego czasu Cesarz Aurelian (214-275) wyniósł do rangi religii państwowej. W rezultacie jednak zapowiedzianych prześladowań religia ta w krótkim czasie zaniknęła. Na podstawie wykopalisk wiemy, że mitrea po prostu zostały porzucone; odnalezione zabytki sztuki mitraistycznej nie noszą najczęściej śladów zniszczenia. [6]

Opracowano min. na podstawie książki „Sprawa Zmartwychwstania” – Josha McDowella

[1] Robert Grant, Historical Introduction to the New Testament, New York, Harper and Row, 1963, s.302.

[2] Paul Little, Know Why You Believe, Scripture Press Publications, Inc., Wheaton, Illinois, 1971, s. 63

[3] The Essential Pascal, red. Robert W. Gleason, Mentor-Omega Books, New York 1966, s. 187

[4] Simon Greenleaf, An Examination of the Testimony of the Four Evangelists by the Ruler of Evidence Administered in the Courts of Justice, s. 29.

[5] George Eldon Ladd, The New Testament and Criticism, Grand Rapids, Mich., Wm. B. Eerdmans, 1967, s. 188

[6] http://pl.wikipedia.org/wiki/Mitraizm

 

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

Faktem numer jeden jest powstanie i istnienie Kościoła. Pierwotny sukces Kościoła chrześcijańskiego jest zjawiskiem historycznym, które domaga się wyjaśnienia. Jego początki prowadzą bezpośrednio do miasta Jerozolima w Palestynie około A. D. 30. Kościół rozkwitnął w tym samym mieście, w którym ukrzyżowano i pogrzebano Jezusa.

Czy jesteś w stanie uwierzyć, że pierwotny Kościół mógłby przetrwać chociaż jeden tydzień we wrogim sobie otoczeniu, gdyby Chrystus nie powstał z martwych? Wystarczyło pokazać ciało Jezusa, a chrześcijaństwo zostałoby zduszone w zarodku.  Paul Meier, profesor historii starożytności na Western Michigan University mówi:

„Gdzie rozpoczęło się chrześcijaństwo? Odpowiedź brzmi: W jednym punkcie na ziemi – w Jerozolimie. A jest to ostatnie miejsce, gdzie ono mogłoby się rozpocząć, gdyby grób Jezusa pozostawał zajęty, ponieważ każdy, kto przedstawiłby ciało martwego Jezusa, zadałby śmiertelny cios rodzącemu się chrześcijaństwu, rozpłomienionemu Jego rzekomym zmartwychwstaniem.

To, co się wydarzyło w Jerozolimie siedem tygodni po pierwszej Wielkanocy, mogło się wydarzyć tylko dlatego, że ciało Jezusa w jakiś sposób zniknęło z grobu Józefa. Gdyby było inaczej, przywódcy świątyni – w swojej dyskusji z Apostołami – zwyczajnie zdmuchnęliby ten nowy ruch przez uczynienie z grobowca Józefa z Arymatei dowodu nr 1. Nie zrobili tego, ponieważ widzieli, że grób był pusty. Ich oficjalne wyjaśnienie – że uczniowie ukradli ciało – było potwierdzeniem faktu, że grób był rzeczywiście pusty”.

Zmartwychwstanie było głoszone w odległości kilku minut drogi od grobu Józefa. W rezultacie pierwszego kazania – natychmiast po powołaniu się na zmartwychwstałego Chrystusa – uwierzyło trzy tysiące ludzi. Wkrótce potem uwierzyło następne pięć tysięcy (teksty NT mówiące min. o tych nawróceniach powstały w czasach, kiedy wciąż żyli ludzie pamiętający czasy Chrystusa, a więc trudno zarzucać kłamstwo autorom tych tekstów, tym bardziej, że chrześcijanie mieli wielu wrogów, którzy od razu wytknęliby autorom NT mijanie się z prawdą).

Czy tylu ludzi mogłoby się nawrócić, gdyby Jezus nie zmartwychwstał?

Dodatkowo należy zadać pytanie, co takiego motywowało pierwszych chrześcijan (głównie tych z I wieku, ale także z dwóch kolejnych stuleci), do wytrwania przy wierze nawet w obliczu utraty życia? Ludzie ci byli prześladowani z dwóch stron: zarówno przez Żydów jak i Rzymian. Można powiedzieć, że ludzie potrafią oddawać życie za coś w co wierzą (np. muzułmanie). Pierwsi chrześcijanie jednak wierzyli w wydarzenie, które miało miejsce za ich życia, a nie wieki wcześniej. Mieli oni więc możliwość sprawdzenia podstaw swojej wiary i na pewno to robili.  Najwyraźniej dowody za zmartwychwstaniem Chrystusa były, aż tak przytłaczające, świadków tak wielu i tak wiarygodnych,  że woleli oddać swoje życie, aniżeli oddać np. boską cześć Cezarowi, gdyż wiedzieli, że jeżeli Jezus zmartwychwstał, to i oni choć umrą, żyć będą.

### Dr J. N. D. Anderson – kierownik Instytutu Zaawansowanych Studiów Prawniczych Uniwersytetu Londyńskiego – wyprowadza z tego dowodu wniosek, że Kościół zawdzięcza powstanie zmartwychwstaniu swego założyciela. Ten sławny prawnik pyta: „Czy rzeczywiście istnieje jakaś inna teoria zgadzająca się z faktami?”.

### Dr Daniel Fuller zauważa, że „próba wyjaśnienia tego (Kościoła) bez odwołania się do zmartwychwstania jest tak beznadziejna, jak próba wyjaśniania historii Rzymu bez odwołania się do Juliusza Cezara”.

„Sprawa Zmartwychwstania” – Josh McDowell i inne