Posts Tagged ‘Benedykt XVI’

Destruction of Jerusalem by Ercole de' Roberti

Powierzchowne czytanie lub słuchanie eschatologicznej mowy Jezusa musi budzić wrażenie, że z chronologicznego punktu widzenia zburzenie Jerozolimy Jezus połączył bezpośrednio z końcem świata. Nasila się ono wtedy szczególnie, gdy u Mateusza czytamy: „Zaraz po ucisku owych dni słońce się zaćmi (…). Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego…” (24,29n). To bezpośrednie powiązanie końca Jerozolimy z końcem całego świata zdają się jeszcze bardziej potwierdzać słowa znajdujące się kilka wersetów dalej: „Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie aż się to wszystko stanie” (23,34).

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że powiązanie to rozluźnił jeden Łukasz. Czytamy u niego:

„Jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jeruzalem będzie deptane przez pogan, aż czasy pogan się wypełnią” (21,24).

Między zburzeniem Jerozolimy a końcem świata pojawiają się „czasy pogan”. Łukaszowi zarzucano, że w ten sposób przesunął chronologiczną oś Ewangelii i pierwotnego nauczania Jezusa, koniec czasów uczynił czasem pośrednim i tym sposobem wynalazł czas Kościoła jako nowy okres historii zbawienia. Jeśli jednak przyjrzymy się dokładniej, okaże się, że owe „czasy pogan” są zapowiedziane także u Mateusza i Marka, z tym, że innymi słowami oraz w innym miejscu mowy Jezusa.

U Mateusza znajdujemy następujące słowa Pana:

„A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec” (24,14).

U Marka zaś czytamy:

„Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom” (13,10).

Wynika stąd najpierw, że przy tworzeniu powiązań w tej mowie Jezusa trzeba zachować daleko posuniętą ostrożność. Została ona ułożona przez połączenie kilku przekazanych fragmentów, które należy czytać nie jako jedną całość, lecz tak jakby zostały one włączone w siebie. Do tego redakcyjnego problemu, mającego duże znaczenie dla należytego rozumienia tekstu, wrócimy w trzecim punkcie („Proroctwo i apokalipsa…”) i tam obszerniej go omówimy.

Z merytorycznego punktu widzenia oczywiste się staje, że wszyscy trzej synoptycy wiedzą coś o czasie pogan. Koniec świata może nastąpić dopiero wtedy, gdy Ewangelia zostanie ogłoszona wszystkim narodom. Czas pogan – czas Kościoła złożonego z narodów całego świata – nie jest wynalazkiem świętego Łukasza; to spuścizna tradycji wspólna wszystkim Ewangeliom.

W tym miejscu ponownie napotykamy powiązanie tradycji Ewangelii z podstawowymi motywami teologii Pawła. W swej mowie eschatologicznej Jezus zapowiada, że najpierw wszystkim narodom musi zostać ogłoszona Ewangelia, i wtedy dopiero może nastąpić koniec. Niemal dokładnie to samo twierdzenie znajdujemy u Pawła w Liście do Rzymian:

„Zatwardziałość dotknęła tylko część Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony…” (11,25n).

Pełnia pogan i cały Izrael: w formule tej ukazuje się uniwersalizm Bożej woli zbawienia. W naszym kontekście istotne znaczenie ma jednak fakt, że również Pawłowi znany jest czas pogan, który biegnie już teraz i musi się dopełnić aby plan Boży osiągnął swój cel.

Wczesne chrześcijaństwo nie mogło mieć chronologicznie dokładnej idei długości owych kairoi („czasy”), i było z pewnością przekonane, że będą one krótsze; jest to jednak sprawa drugorzędna. Istotne znaczenia ma samo zasadnicze potwierdzenie i zapowiadanie takiego czasu, który uczniowie – bez obliczania jego długości – musieli rozumieć i rzeczywiście rozumieli przede wszystkim jako zadanie realizowania teraz tego, co zostało powiedziane i nakazane, czyli niesienia Ewangelii wszystkim narodom.

Niestrudzoną aktywność Pawła śpieszącego do pogan, ażeby wszystkim im zanieść orędzie i polecenie to, na ile możiew, wypełnić jeszcze za swego życia, uzasadnia jedynie świadomość historycznego i eschatologicznego znaczenia głoszenia tego orędzia”: świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1Kor 9:16).

Tak więc widoczna w pokoleniu apostolskim pilna potrzeba ewangelizacji wynika nie tyle z pytania o to, czy poznanie Ewangelii przez każdego jednego człowieka jest konieczne do zbawienia, ile raczej z określonej koncepcji historii, wyrażającej się w przekonaniu, ze świat osiągnie cel wtedy dopiero, gdy Ewangelia dotrze do wszystkich narodów. W niektórych okresach dziejów odczuwanie tej pilnej potrzeby wyraźnie słabło, aby później na nowo wybuchnąć jasnym płomieniem i stać się zarzewiem nowego dynamizmu ewangelizacji. W tym kontekście zawsze pojawia się także pytanie o misję Izraela. Dzisiaj z przerażeniem widzimy , jak wiele brzemiennych w następstwa nieporozumień nagromadziło się tutaj w minionych wiekach. Nowe przemyślenia prowadzą jednak teraz do wniosku, że w każdym zaciemnieniu można na nowo odnaleźć przesłanki poprawnego rozumienia.

Chciałbym tu zwrócić uwagę na to, co w tej sprawie Bernard z Clairvaux doradził swemu uczniowi papieżowi Eugeniuszowi III. Przypomniał mu, że została mu powierzona troska nie tylko o chrześcijan: Jesteś „także dłużnikiem niewierzących, Żydów, Greków i pogan” (De cons, III/I,2). Zaraz jednak poprawił się i uściślił: „Rozumiem oczywiście, że w sprawie Żydów tłumaczy się czas, bo dla nich został ustalony określony termin, którego nie można uprzedzić. Przed nimi muszą wejść w pełnej liczbie poganie. Co jednak powiesz o samych poganach? (…) Co przyszło do głowy twoim poprzednikom, że (…) przerwali ewangelizację, mimo iż ciągle jeszcze szerzyła się niewiara. Z jakiego powodu (…) szybko mknące słowo zamilkło? (De cons. III/I,3, cyt. za Winklerem, I, s. 707).

Hildegarda Brem tak komentuje te słowa: „Mając na uwadze List do Rzymian 11,25, Kościół nie musi się zajmować nawracaniem Żydów, ponieważ musi oczekiwać nadejścia określonej przez Boga chwili, <<aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia pogan>> (Rz 11,25). Przeciwnie, sami Żydzi są żywym kazaniem, na które musi wskazywać Kościół, ponieważ przywodzą nam na myśl Mękę Chrystusa (zob. Ep. 363)…” (Winkler, I, s. 834).

Zapowiedź czasu pogan i wynikające stąd zadanie stanowi centralny punkt eschatologicznego orędzia Jezusa. Szczególne zadanie ewangelizacji pogan, które Paweł otrzymał od zmartwychwstałego, jest solidnie zakorzenione w orędziu przekazanym uczniom przez Jezusa przed Męką. Czas pogan – czas Kościoła – o którym, jak widzieliśmy, jest mowa we wszystkich Ewangeliach stanowi istotny element eschatologicznego orędzia Jezusa.

PRZYPOWIEŚCI

Wydaje mi się zupełnie jasne, że wiele przypowieści Jezusa, na przykład przypowieść o sieci pełnej dobrych i złych ryb (Mt 13,47-50) i przypowieść o chwastach wyrastających na roli (Mt 13,24-30), mówi o tym czasie Kościoła [ewangelizacji świata]; interpretowane w perspektywie rychłego nadejścia eschatologii są one pozbawione jakiegokolwiek sensu.

Mt 13,47-50

47 Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. 48 Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. 49 Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych 50 i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Mt 13,24-30

24 Inną przypowieść im przedłożył: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. 25 Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. 26 A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. 27 Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” 28 Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” 29 A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. 30 Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».

—————————–

PS [admin] Na sam koniec można jeszcze dodać jeden aspekt mów Jezusa: czuwajcie! Motyw czuwania pojawia się u Nazarejczyka wiele razy. Słyszymy jak koniec świata ma przyjść nagle, niepostrzeżenie. „Kiedy będą mówić pokój i bezpieczeństwo…”, „Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego”. Jakże te wypowiedzi mają się do zburzenia Jerozolimy, a więc wydarzenia dającego się przewidzieć i związanego z ucieczką a nie czuwaniem? Benedykt XVI wspomniał o problemie redakcyjnym w którym dwa rożne wydarzenia zostały połączone przez ewangelistów w jedno (zburzenie Jeruzalem i koniec świata). Dlaczego twórcy tych tekstów tak postąpili? Związane mogło to być min. z nastrojami apokaliptycznymi powszechnie panującymi w I wieku n.e. jak i pragnieniem jak najszybszego powtórnego przyjścia Chrystusa. Faktem jednak jest, że po całościowym spojrzeniu na NT (jak to ukazał BXVI) wyraźnie widać, że Jezus mówił, że przed końcem świata będzie trwać „czas pogan”, czyli ewangelizacji, a także, że ów koniec przyjdzie niepostrzeżenie, co wyklucza zrównanie zburzenia Jerozolimy z końcem rzeczy.

42 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. 43 A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. 44 Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie [Mt 26:42-44].

Joseph Ratzinger – „Jezus z Nazaretu cz II” s. 52-56

ZOBACZ TAKŻE–> http://www.teologiapolityczna.pl/ostatnia-noc-swiata-c-s-lewis/

Reklamy

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

jesus_face_3Istnieje kontrowersyjny pogląd, jakoby nauka o boskości Pana Jezusa pojawiła się dopiero w Ewangelii Jana, a trzy wcześniejsze Ewangelie tej prawdy nie znały.

Warto wiedzieć, że sto lat temu Adolf Harnack, skądinąd bardzo zasłużony badacz początków chrześcijaństwa, był jeszcze bardziej radykalny, mianowicie przesuwał ugruntowanie się wśród chrześcijan wiary w boskość Jezusa na wiek IV. Była to jednak teza kompletnie ideologiczna, skoro w samej tylko Ewangelii Jana Pan Jezus z całą otwartością nazywany jest po prostu Bogiem (por. J 1,1 i 18; 10,33; 20,28).

Ale również trzy pierwsze Ewangelie nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że są dobrą nowiną o Synu Bożym, Bogu prawdziwym. Ci, którzy twierdzą, że Jezus był tylko zwyczajnym wędrownym nauczycielem żydowskim, jakich w tamtych czasach było wielu, powinni się zastanowić, czy którykolwiek z tych wędrownych nauczycieli mógłby powiedzieć o sobie to, co mówił o sobie Jezus: że „nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić” (Mt 11,27; por. Łk 10,22).

Czymże innym niż przypisaniem sobie boskości były Jego słowa o tym, że „Syn Człowieczy jest Panem szabatu” (Mk 2,28; Mt 12,8)? Albo Jego deklaracja, że „Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów” (Mt 9,6; Mk 2,10; Łk 15,24)? Albo obietnica, że „Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10)? Przecież jeden tylko Bóg mógł stawiać radykalne żądanie: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37)

Czy którykolwiek z wędrownych nauczycieli żydowskich mógł mówić o sobie, że jest Panem aniołów? A Jezus tak właśnie o sobie mówił. Mówił, że przy końcu świata „Syn Człowieczy pośle aniołów swoich” (Mt 13,41; por. 16,27; Mk 8,38; Łk 9,26). Co więcej, On jednoznacznie mówił o sobie, że przyjdzie sądzić wszystkie narody (por. Mt 25,31–46).

Jak wiemy, proroctwa wielokrotnie zapowiadały, że Mesjasz będzie synem Dawida, i w Ewangeliach Pan Jezus często jest tak nazywany. Jednak On sam zwraca uwagę na to, że jest kimś więcej niż synem Dawida, bo przecież Dawid w Psalmie 110 nazywa Go swoim Panem (por. Mt 22,42–45; Mk 12,35–37; Łk 20,41–44). Świadectw boskości Pana Jezusa jest we wszystkich trzech Ewangeliach synoptycznych naprawdę bez liku.

Istnieje ponadto w Nowym Testamencie niezmiernie interesujący typ cytatów starotestamentalnych, które dotyczą naszego tematu. Chodzi mianowicie o te przytoczenia ze Starego Testamentu, w których Jezus utożsamiony jest z Bogiem Starego Testamentu. Jest np. w Księdze Joela zdanie: „Każdy, kto wezwie imienia Jahwe, będzie zbawiony” (Jl 3,5). Otóż Apostoł Paweł odnosi je do Pana Jezusa (Rz 10,13)

Z kolei Ewangelia Marka rozpoczyna się wezwaniem, aby przygotować drogę dla Pana i prostować ścieżki na Jego przyjście – Ewangelista ma tu niewątpliwie na myśli przygotowanie dróg dla Jezusa Chrystusa. Tymczasem u Izajasza, z którego św. Marek cytuje te słowa, przytoczone zdanie brzmi nieco inaczej: „Drogę dla Jahwe przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu” (40,3). Tego typu cytatów jest w Nowym Testamencie znacznie więcej (por. np. Iz 45,23 oraz Flp 2,10).

Znajdujące się w Ewangeliach synoptycznych świadectwa boskości Pana Jezusa można przytaczać bez końca. „Kim właściwie On jest – pytają apostołowie, zdumieni Jego wszechmocą – że nawet wichrom i wodzie rozkazuje, a są Mu posłuszne” (Łk 8,25; por. Mt 8,27; Mk 4,41). On sam przypisuje sobie boską wszechobecność: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20), i podobnie: „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam Ja jestem pośród nich” (Mt 18,20).

W Nowym Testamencie – jak już wspomniano – właściwie nieustannie natrafiamy na świadectwa boskości Zbawiciela. Weźmy taki oto szczegół: Najwięksi z proroków pamiętali, że są jedynie sługami Boga i żaden z nich nie odważył się głosić słowa Bożego swoim własnym autorytetem. Swoje nauki poprzedzali obwieszczeniem, że „to mówi Pan”, że taka jest „wyrocznia Pańska”. Inaczej Pan Jezus. On jedyny spośród proroków głosi słowo Boże swoim własnym autorytetem: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom [przez proroków mówiących w imieniu Boga]: Nie zabijaj… A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi” (Mt 5,21n); „Uczył ich jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie” (Mt 7,29).*

Już Ojcowie Kościoła zwracali uwagę na różnice między poszczególnymi Ewangeliami i ogromnie się cieszyli, kiedy jakiś szczegół znajdujący się w jednej Ewangelii pomagał im głębiej zrozumieć tekst z innej Ewangelii (na przykład tylko w Ewangelii Łukasza napisano, że na Górę Przemienienia Jezus wyszedł, aby się modlić, a z Mojżeszem i Eliaszem rozmawiał tam o swoim odejściu – Łk 9,28 i 31). Również w czasach Ojców Kościoła zdawano sobie sprawę z tego, że Ewangelia Jana – napisana mniej więcej ćwierć wieku po Ewangeliach synoptycznych – tak istotnie uzupełnia ich przekaz i dziękowano Bogu za to.

Jednak tylko nieliczący się z faktami i myślący życzeniowo ideologowie mogą twierdzić, jakoby ewangeliści Mateusz, Marek i Łukasz wierzyli w jakiegoś innego Jezusa niż ewangelista Jan. Podane wyżej teksty z Ewangelii synoptycznych jeszcze raz potwierdzają prawdę słów zapisanych w Liście do Hebrajczyków, że „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13,8). [o.Jacek Salij]

——————————–

* KAZANIE NA GÓRZE JEZUSA JEST JEGO NAJWAŻNIEJSZĄ MOWĄ JEŚLI CHODZI O NAUKĘ MORALNOŚCI. JUŻ SAM SPOSÓB MÓWIENIA WSKAZUJE JEDNOZNACZNIE, ŻE CHRYSTUS STAWIA SIEBIE W MIEJSCU BOGA.

W czym tkwi różnica między słowem proroków a słowem Syna? Prorocy wprowadzali swoje słowa przy pomocy formuł: „Tak mówi Pan», lub: „Wyrocznia Pana!». Jezus rozpoczyna mówiąc: „Ja wam powiadam». Więcej, Jezus niejeden raz wzmacnia to swoje „Ja», poprzedzając wypowiedź słowem Amen: „Zaprawdę (Amen), powiadam wam…» (Mk 3,28). Nie spotyka się tego nigdzie w literaturze hebrajskiej. „W Amen, które poprzedza „ja wam powiadam», jest zawarta w zarodku cała chrystologia” (H. Schlier); tym słowem Jezus wyraża całkowitą pewność mówienia w imieniu Boga, z władzą Boga.

Jezus mówił w imieniu własnym, a nie komentował nauczycieli, jak to czynili wszyscy rabini Jego czasów. Stawiał się nawet ponad Pismem, nie wahając się w razie potrzeby poprawić je i udoskonalić; całe Jego Kazanie na Górze zbudowane jest według schematu: „Słyszeliście, że powiedziano…; a Ja wam powiadam» (por. Mt 5,21nn). Wrażenie, jakie musiał robić taki sposób mówienia było ogromne. Było ono mniej więcej takie, jakby pewnego dnia jakiś kapłan, przemawiając do ludzi w kościele zaczął zmieniać Ewangelię, mówiąc: „Jezus Chrystus wam powiedział…; a ja wam mówię…». Dlatego zrozumiała jest reakcja słuchaczy: „Zdumiewali się Jego nauką: uczył bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie» (Mk 1,22). Wrażenie nowości, jakie robiło słowo Jezusa wyrażano najczęściej terminem „władza» (por. także Mk 11,28). Strażnik posłany, aby Go aresztować, mówił prosto: „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał w ten sposób, jak ten człowiek przemawia» (J 7,46).

http://www.currenda.diecezja.tarnow.pl/archiwum/2-96/o-2.htm

* * *

# JAKO CIEKAWOSTKĘ NR 1 NALEŻY WSPOMNIEĆ TUTAJ O ŚWIADECTWIE PISARZA RZYMSKIEGO PLINIUSZA MŁODSZEGO, KTÓRY JUŻ NA POCZĄTKU II WIEKU (112 n.e.) NAPISAŁ, ŻE CHRZEŚCIJANIE UWAŻALI JEZUSA JAKO BOGA:

Caius Plinius Caecilius Minor (62-114), czyli Pliniusz Młodszy, był w latach 111-113 wielkorządcą i namiestnikiem Pontu i Bitynii. Z tego okresu pochodzi 9 ksiąg listów Pliniusza będących cennym historycznym źródłem do poznania ówczesnego życia. Nas szczególnie interesuje List 96 dlatego, że znajdujemy w nim informacje dotyczące chrześcijaństwa. Co się z niego dowiadujemy? Najpierw, że w prowincji Bitynii w owym czasie była już znacząca liczba chrześcijan. Mieli oni duży wpływ na otoczenie, w którym żyli, bo wielu pogan przyjmowało chrześcijaństwo. W wyniku licznych nawróceń pustoszały pogańskie świątynie, co bardzo zaniepokoiło władze rzymskie, ponieważ coraz mniej złota wpływało z tych świątyń do ich kasy. Trzeba pamiętać, że był to okres zwycięskich wojen Trajana z Dakami i Partami, co wymagało ogromnych funduszy. Ogólny ton listu jest pisany z pozycji nieprzychylnej chrześcijaństwu, chociaż trzeba podkreślić pozytywną opinię o chrześcijanach wyrażoną w liście do cesarza Trajana. Tak pisał Pliniusz:

„Błąd i wina chrześcijan polegała na tym, że mieli zwyczaj w wyznaczonym dniu zbierania się przed świątynią i wygłaszania modlitwy pochwalnej na cześć Chrystusa jako Boga. Następnie zobowiązywali się pod przysięgą, że nie będą kradli ani prowadzili rozbojów, że nie będą cudzołożyli ani zapierali się wiary, że będą oddawać wszystko, co wezmą na przechowanie… Tak więc nic w nich nie znalazłem ponad głupi i bezmyślny zabobon”.

Gdyby Pliniusz dowiedział się od chrześcijan, że Chrystus jest dla nich tylko Bogiem napisałby: śpiewają hymn do swego Boga Chrystusa. Jeśli jednak pisze: do Chrystusa jako Boga to oczywiście dlatego, że wie, iż Chrystus jest dla chrześcijan nie tylko Bogiem ale i człowiekiem. Takie postępowanie chrześcijan, niezgodne z obyczajami rzymskimi było czymś złym. Według prawa rzymskiego o oddawaniu człowiekowi czci boskiej mógł decydować tylko senat. Tak było z Juliuszem Cezarem, która 2 lata po swojej śmierci, na mocy orzeczenia senatu, został włączony w poczet bogów. Zatem według świadectwa Pliniusza Chrystus był człowiekiem, któremu chrześcijanie bityńscy oddawali cześć jako Bogu.

http://adonai.pl/jezus/?id=24

# JAKO CIEKAWOSTKĘ NR 2 NALEŻY WSPOMNIEĆ,  ŻE POCZĄTEK EWANGELII ŚW. JANA MÓWIĄCY WYRAŹNIE O JEZUSIE JAKO BOGU:

 1Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo

14A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.

ZNAJDUJE SIĘ NA PAPIRUSACH DATOWANYCH NA KONIEC II WIEKU – PAPIRUS BODMER XIV-XV (P75) I BODMER II (P66). TO ODNOŚNIE TEORII, ŻE BOSKOŚĆ JEZUSA ZOSTAŁA WYMYŚLONA I SPISANA W IV WIEKU ZA CZASÓW KONSTANTYNA (KŁANIA SIĘ MIN. „KOD DA VINCI” DANA BROWNA BRANY PRZEZ NIEKTÓRYCH NAPRAWDĘ NA POWAŻNIE).

# JAKO CIEKAWOSTKĘ NR 3 NALEŻY WSPOMNIEĆ, ŻE OJCOWIE KOŚCIOŁA NA DŁUGO PRZED IV WIEKIEM PISALI O JEZUSIE JAKO BOGU:

„Nasz Bóg, Jezus Chrystus, został, zgodnie z zamierzeniem Boga, poczęty w łonie Maryi, z rodu Dawida, za sprawą Ducha świętego” (List św. Ignacego z Antiochii do Efezjan ( rozdz. 35), 107 r. n.e.).

„Gdybyście zrozumieli słowa proroków, nie wątpilibyście, że On (Jezus) był Bogiem, Synem jedynego, najwyższego Boga” (Rozmowa z Trifonem św. Justyna Męczennika (rozdz. 100), 165 r. n.e.).

„On (Jezus Chrystus) jest świętym Panem, Mądrym, Cudownym, Przepięknym, Wszechpotężnym Bogiem, który zstąpił z nieba, aby sądzić ludzi” (Kontra herezjom św. Ireneusza z Lyonu (tom 3, rozdz. 130), 200 r. n.e.).

„On (Jezus Chrystus) jest tak Bogiem, jak i Człowiekiem, źródłem wszelkiego dobra” (Ekshortacja do Greków św. Klemensa z Aleksandrii, 190 n.e.).

„Tylko Bóg jest bezgrzeszny. Jedynym człowiekiem bez grzechu jest Chrystus, również Bóg” (O Duszy Tertuliana (41,3), 210 r. n.e.).

„Chociaż (Syn) był Bogiem, przybrał ciało; i stając się człowiekiem, nadal był Bogiem” (Doktryny Fundamentalne Orygenesa (I:0:4, rozdz. 185), 254 r. n.e.).

http://opusdei.pl/pl-pl/article/rzeczywistosc-historyczna-deformowana-przezkod-leonarda-da-vinci/ Patrz też tu.

TAK WIĘC TO, CO WIEMY ODNOŚNIE CHRYSTOLOGII, TO TO, ŻE:

1. OJCOWIE KOŚCIOŁA W II I III WIEKU MÓWILI O JEZUSIE JAKO BOGU.

2. CHRZEŚCIJANIE NA POCZĄTKU II WIEKU ODDAWALI CZEŚĆ JEZUSOWI JAKO BOGU.

3. EWANGELIA ŚW. JANA POWSTAŁA POD KONIEC I WIEKU MÓWI O JEZUSIE JAKO BOGU.

4. EWANGELIE SYNOPTYCZNE POWSTAŁE OKOŁO 20-25 LAT PRZED NIĄ MÓWIĄ O JEZUSIE JAKO BOGU.

5. LISTY ŚW. PAWŁA I INNE POWSTAŁE PRZED EWANGELIAMI (I OKOŁO 20-30 LAT PO UKRZYŻOWANIU CHRYSTUSA) MÓWIĄ O JEZUSIE JAKO BOGU.

Benedykt XVI : Już mniej więcej 20 lat po śmierci Jezusa w hymnie ku czci Chrystusa w Liście do Filipian (2,6-11) znajdujemy zaawansowaną chrystologię, która o Jezusie mówi, że był równy Bogu, jednak ogołocił się, stał się człowiekiem, uniżył się aż do śmierci na krzyżu i dlatego należy mu się taki kosmiczny hołd i uwielbienie, jakie należą się Jemu [Bogu Ojcu] tylko – takie, które Bóg zapowiada u proroka Izajasza (45,23).

Badania krytyczne słusznie stawiają sobie pytanie: co takiego stało się w ciągu tych dwudziestu lat od ukrzyżowania? Jak mogła powstać taka chrystologia? Oddziaływanie anonimowych czynników wspólnoty kościelnej niczego przecież nie wyjaśnia i nadaremnie szuka się ich podmiotów. Jak takie kolektywne czynniki mogłyby być tak twórcze? Tak przekonujące i dynamiczne? Czy również z historycznego punktu widzenia nie jest o wiele bardziej logiczne, że ta wielkość tkwi  już w samych początkach i że postać Jezusa rzeczywiście rozsadzała wszystkie dostępne kategorie i można ją zrozumieć tylko w perspektywie tajemnicy Boga? [Jezus z Nazaretu s.13-14]

Seria “ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że “być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

reconstruction-of-jerusalem-750x393

„Mówcie sobie, co chcecie – ktoś nam powie – ale przecież apokaliptyczne wierzenia pierwszych chrześcijan okazały się błędne. Z Nowego Testamentu jasno wynika, że oni wszyscy oczekiwali powtórnego przyjścia Chrystusa jeszcze za swego życia. Co gorsze, mieli do tego powód i to taki, który na pewno sam uznasz za nader kłopotliwy. Powiedział im to Nauczyciel. Nie tyko podzielił ich rozczarowanie, ale sam wprowadził ich w błąd. Oznajmił dosłownie: „Nie przeminie to pokolenia, aż się to wszystko stanie”. I pomylił się. Jasne jest zatem, że sam wiedział o końcu świata nie więcej od innych”.

Jest to z pewnością najbardziej kłopotliwy werset Biblii. Ale nie mniej zastanawia nas fakt, że kilka słów dalej następuje inne oświadczenie: „Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.” Jawny błąd i wyznanie własnej niewiedzy sąsiadują ze sobą. Jest całkowicie pewne, że słowa te, i w tej formie, wyszły z ust samego Jezusa i że nie przypisał Mu ich żaden kronikarz. Gdyby ten kronikarz nie był bezgranicznie uczciwy, za nic w świecie nie zanotowałby w ogóle tego wyznania Chrystusowej niewiedzy. Nie mógł mieć żadnego innego motywu, poza chęcią powtórzenia całej prawdy. I gdyby następni kopiści nie byli równie uczciwi, nigdy nie przekazaliby owej (pozornie) błędnej przepowieści o „tym pokoleniu”, gdy upływ czasu w pełni wykazał jej (pozory) błąd. Ten werset (Mk 13:30-32) i okrzyk [na krzyżu]: „Czemuś mnie opuścił?” (Mk 15:34) stanowią najpotężniejsze świadectwo, że Nowy Testament jest historycznie w pełni wiarygodny. Ewangeliści odznaczali się najważniejszą i największą zaletą uczciwych świadków – zapisywali fakty na pierwszy rzut oka szkodliwe dla głównej, prezentowanej przez nich treści.

„Ostatnia noc świata” – C.S. Lewis

——————————–

C.S. Lewis używa słowa „pozornie” gdyż tak naprawdę nie wiadomo do końca, kogo Jezus miał na myśli mówiąc „to pokolenie” i jakie konkretnie zdarzenia miały się zdarzyć, zanim ono przeminie. Jest to najbardziej skomplikowany fragment NT, w którym Jezus wypowiada się o dwóch zdarzeniach (zburzenie Jerozolimy, które nastąpiło 40 lat po ukrzyżowaniu Chrystusa i koniec świata). Dla apostołów zburzenie Jerozolimy kojarzyło się automatycznie (nie koniecznie słusznie) z końcem świata. Jezus nie wyprowadził ich z błędu, tym bardziej, że sam się przyznał, że tylko Ojciec w niebie wie kiedy będzie koniec świata. Dlatego właśnie, aby dokładniej określić, kiedy koniec może przyjść należy spojrzeć na wszystkie mowy Chrystusa, a nie tylko jedną i to najbardziej skomplikowaną. Takie spojrzenie całościowe na mowy Nazarejczyka wskazuje raczej na to, że przed końcem świata wiele rzeczy musi się wydarzyć, jak rozproszenie żydów po całym globie i przede wszystkim głoszenie ewangelii wszystkim narodom świata, jak i zanik wiary przy samym końcu („Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę…”).

Dodać do tego jeszcze należy wiele przypowieści Jezusa w których mówi często o czuwaniu, o przyjściu Pana „jak złodziej w nocy” czy powolnym rośnięciu obok siebie kąkolu i pszenicy.  Koniec przyjdzie niepostrzeżenie („kiedy będą mówić pokój i bezpieczeństwo…”), a to wyklucza zrównanie w czasie zburzenia Jerozolimy i końca świata.

33 Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. 34 Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. 3Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. 3By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. 3Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!».[Mk 13:33-36]

>>> Dodatkowo pomiędzy jednym i drugim zdarzeniem istnieje przestrzeń czasowa, tzw. „czas pogan” o którym wspominał min. Benedykt XVI w swoim „Jezusie z Nazaretu”.

…jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. [Łk 21:24]

A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.[Mt 24:14]

Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom. [Mk 13:10]

Dodatkowo tradycja o Ewangelii głoszonej wszystkim narodom to nie był wymysł ewangelistów piszących swoje teksty 35-60 lat po ukrzyżowaniu Jezusa. Jest ona widoczna już u św. Pawła, który pisał swoje listy 20-30 lat po Męce Pańskiej:

…zatwardziałość dotknęła tylko część Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia pogan. [Rz 11:25]