Posts Tagged ‘western’

Gary Frank James Cooper – amerykański aktor filmowy. Syn angielskich farmerów z Bedfordshire, Charlesa i Alice. Debiutował w 1925 w filmie Tricks (western, niemy). Uhonorowany w 1942 Oscarem za rolę w filmie Sierżant York, w 1953 Oscarem oraz Złotym Globem dla najlepszego aktora w filmie W samo południe. Od 1933 był żonaty z Veronicą Balfe. Zmarł na raka prostaty. W 1961 otrzymał Oscara za całokształt twórczości.

949467_5190940728_779f78bef1_b_7Watykański dziennik “L’Osservatore Romano” (…) przypomniał w obszernym artykule postać Gary’ego Coopera i jego nawrócenie na katolicyzm. 26 czerwca 1953 roku, podczas pobytu we Włoszech w ramach promocji filmu “W samo południe” ten znany amerykański aktor znalazł się na audiencji u Piusa XII. Wydarzenie to i inne wspomnienia zawiera materiał Silvii Guidi, oparty na wspomnieniach Veroniki Balfe i córki gwiazdora Marii Janis Cooper.

„Na audiencji ojciec miał w rekach święte obrazki, koszulki, medaliki i mnóstwo różańców, bo wielu jego przyjaciół z Hollywoodu prosiło o o przywiezieniem im czegoś pobłogosławionego przez papieża… Panowało duże napięcie, kiedy poprzedzany przez gwardzistów szwajcarskich wszedł papież – wysoki, blady, ubrany na biało. Byliśmy mniej więcej w połowie kolejki. Ojciec, przyklękając stracił równowagę – z powodu emocji, ale także chronicznego bólu w krzyżu – i upuścił na podłogę wszystkie te święte obrazki i różańce; medaliki potoczyły się po całej sali. Zakłopotany ojciec na czworakach starał się wszystko pozbierać jak najprędzej, gdy nagle natknął się na szkarłatny but i brzeg szaty. Papież Pius XII przyglądał mu się, cierpliwie czekając, aż wstanie z podłogi” – przytoczyła autorka słowa córki.

Gdy chodzi o nawrócenie aktora, który ochrzcił się pięć lat później, w 1958, Maria Janis zapewniła, że było ono samodzielne i przemyślane, a nie pod wpływem żony, jak twierdza niektórzy biografowie. Wcześniej Cooper zaprzyjaźnił się z księdzem Haroldem Fordem. Zanim jednak zaczął z nim rozmawiać o sprawach wiary, odkryli, że obaj pasjonują się bronią palną, myślistwem, wędkarstwem i nurkowaniem.

W wywiadzie, który ukazał się w książce Barry Normana „The Hollywood Greats”, Cooper powiedział: “Każdą godzinę mego życia, rok po roku, poświęcałem na realizowanie tego, co przychodziło mi do głowy; a to, co miałem ochotę robić, nie zawsze było poprawne. Ubiegłej zimy zacząłem się zastanawiać nad tym, o czym myślałem już od jakiegoś czasu: «Stary Coopie, winien jesteś wdzięczność Komuś za to, czego się dorobiłeś!» Nigdy nie będę nawet podobny do świętego…, mogę tylko powiedzieć, że staram się być nieco lepszy. Może mi się uda”.

Kiedy w czasie wręczania Oskarów w kwietniu 1961 odebrał go w jego imieniu James Stewart i świat dowiedział, że Gary Cooper jest ciężko chory, “nadeszły listy z całego świata; między innymi pisali papież Jan XXIII, królowa Elżbieta II i jego wielki przyjaciel Ernest Hemingway… zatelefonował do niego z Białego Domu prezydent Kennedy”. Dziennikarzowi, który rozmawiał z nim 6 maja 1961 roku, czyli na klika dni przed śmiercią, aktor powiedział: “Wiem, że to, co się wydarzy, jest wolą Boga, nie boje się przyszłości”.

“L’Osservatore Romano” stwierdza, że “po zapoznaniu się ze świadectwami przyjaciół na temat ostatniego okresu życia Gary Coopera, tradycyjne określenie «an american hero» jest mniej retoryczne i bardziej odpowiada rzeczywistości”.

http://gosc.pl/doc/1077159.Historia-nawroconego-kowboja

John Wayne, właśc. Marion Mitchell Morrison – amerykański aktor, reżyser i producent filmowy, który zdobył popularność głównie dzięki rolom w westernach, jedna z największych legend Hollywood. Symbol amerykańskiego indywidualizmu i patriotyzmu.

john_wayne400Tak, John Wayne był moim dziadkiem. Przed śmiercią przyjął chrzest w Kościele katolickim – mówi 46-letni ks. Matthew Muñoz z diecezji Orange w Kalifornii.

Matthew miał 14 lat, kiedy jego dziadek zmarł na raka. Pamięta jednak dobrze, jak się z nim bawił. John Wayne nie wyglądał wówczas na zdobywcę trzech oskarów. Był po prostu dziadkiem. Jednak ze wszystkich jego osiągnięć ks. Muñoz najbardziej dumny jest z tego, że John Wayne przyjął katolicyzm. – Moja babcia Josephine Wayne Saenz miała na niego świetny wpływ i to ona wprowadził go do świata katolickiego – opowiada ks. Mathhew.

Josephine i Marion Mitchell Morrison (bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko Johna Wayne’a) pobrali się w 1933 r. Mieli czworo dzieci. (Ich najmłodsza córka Melinda została potem matka ks. Matthew.) Choć w 1945 r. rozwiedli się, Josephine do śmierci Johna nie wyszła powtórnie za mąż. Przez wiele lat modliła się o jego nawrócenie. Została wysłuchana w 1978 r., a więc około roku przed śmiercią Johna.

Do przyjęcia chrztu namawiał go jego przyjaciel – przebywający na wygnaniu w USA arcybiskup Panamy Thomas Clavel. – Aż w końcu mój dziadek powiedział: „Okay, I’ ready” (Jestem gotowy).

Abp Clavel był już jednak zbyt chory, by przyjechać do rezydencji Johna Wayne’a. Wysłał tam swego następcę abp. McGratha. – Moja mama i mój wujek byli tam, gdy przyjechał. Nie ma więc wątpliwości, że John Wayne został ochrzczony – opowiada ks. Matthew. Dodaje, że jego dziadek wyraził też żal, że nie został wcześniej katolikiem, bo – jak wyjaśnił – jego życie było zbyt pracowite („busy life”).

Nie znaczy to, że John Wayne był wrogiem religii. Przeciwnie, nieraz brał udział w zbiórkach na Kościół. – Od najmłodszych lat miał dobre wyczucie, co jest dobre, a co złe. Został wychowany w czymś w rodzaju „wiary biblijnej” – mówi ks. Muñoz, dodając, że jego dziadek często pisał odręczne listy do Wszechmocnego. – Pisał do Boga piękne listy miłosne z modlitwami . Były były wręcz dziecinne, proste, a zarazem głębokie – ocenia jego wnuk – ksiądz. Jego zdaniem, dla Johna Wayne na pierwszym miejscu był Bóg, na drugim rodzina, a na trzecim Ojczyzna. I było to widać w jego filmach.

14488_226170634197403_537894904_n

http://gosc.pl/doc/977964.John-Wayne-To-moj-dziadek