ZARZUTY „Styl literacki Biblii jest prostacki”.

Posted: 14 października 2014 in ZARZUTY WOBEC CHRZEŚCIJAŃSTWA
Tagi:

biblia

W starożytności, literacka strona Biblii stanowiła dla wielu wykształconych Greków i Rzymian wielką przeszkodę w ich drodze do wiary. Pismo Święte wydawało im się tekstem prostackim, bez smaku, literacką miernotą. Wystarczy przypomnieć pochodzące z roku 384 wyznanie świętego Hieronima, że choć był już gorliwym chrześcijaninem i z całego serca oddawał się postom oraz modlitwie, z przyjemnością czytał Cycerona czy Plauta, „kiedy natomiast zaczynałem czytać Proroków, budziła we mnie odrazę ich mowa niewykwintna i – ponieważ ślepymi oczami nie widziałem światła – myślałem, że wina to nie oczu, lecz słońca”.

Już w roku 177 Celsus z Aleksandrii przeciwstawiał pospolitość i brak elegancji ksiąg biblijnych „przepięknemu i starannemu stylowi Platona i jemu podobnych”. Na zarzut ten Orygenes przytomnie odpowiadał, że styl Pisma Świętego nie jest prostacki, tylko prosty, i to właśnie dzięki temu jego przesłanie nie jest ograniczone do wąskiego grona wtajemniczonych, ale jest zrozumiałe zarówno dla ludzi niewykształconych, jak dla narodów barbarzyńskich. Warto jednak wiedzieć, iż za zarzutem prostactwa kryło się ponadto oskarżenie, że w Piśmie Świętym jest wiele miejsc ciemnych i niezrozumiałych, a mówiąc dosadnie – bełkotu.

Spróbujmy zobaczyć, jak ten wynikający z ówczesnej kultury odruch niechęci na literacką stronę Pisma Świętego potrafił bardzo pozytywnie wykorzystać święty Augustyn.

Augustyn niewierzący

Zacznę od tego, że on sam owej niechęci wobec „prostactwa” Biblii doświadczał. Pismo Święte – spowiadał się w Wyznaniach – „wydało mi się nie dość dostojne, gdy je porównywałem z monumentalną prozą Cycerona. Moja pycha nie chciała się pogodzić z właściwą Pismu miarą stylu”.

Nowych uprzedzeń wobec Pisma Świętego dołożyli Augustynowi manichejczycy, którzy uważali Stary Testament za dzieło diabła, a co do Nowego Testamentu, wprawdzie nie głosili tego publicznie, „raczej skrycie nam szeptali, że sfałszowali go pewni ludzie, którzy chcieli do wiary chrześcijańskiej wprowadzić prawo żydowskie. Ale żadnych egzemplarzy nie sfałszowanych jakoś nam nie pokazywali” (5,11;82).

Augustyn przyjmował początkowo w dobrej wierze manichejskie oszczerstwa przeciwko Staremu Testamentowi. Zwierza się na przykład w Wyznaniach, jakim zdumieniem napełniło go to, że święty Ambroży wierzy w Boga absolutnie transcendentnego wobec materii. Manichejczycy wmówili mu przedtem, jakoby katolicy – wierzący, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo – pojmowali Boga antropomorficznie (6,3;90).

Ale też w miejscu, w którym poczuł się najbardziej oszukany, rozpoczęło się pojednanie Augustyna z Pismem Świętym. Mianowicie zaczęły go pasjonować katolickie wykłady na temat Starego Testamentu (systematyczne objaśnianie kolejnych ksiąg biblijnych stanowiło zwyczajną część pracy duszpasterskiej starożytnego Kościoła). Przyciągały go zwłaszcza wykłady wspomnianego przed chwilą Ambrożego.

„Cieszyłem się, że przedstawiano mi dawne księgi Prawa i Proroków w świetle zupełnie odmiennym od tego, w którym przedtem wydawały mi się one absurdalne – wtedy gdy krytykowałem, [ Boże,] Twoich świętych za poglądy, jakie ja sam im przypisywałem. A oni mieli poglądy zupełnie odmienne. Z radością też słyszałem, że w kazaniach Ambroży często powoływał się na tekst: <Litera zabija, a duch ożywia> – jakby to była reguła, którą szczególnie mocno chciał podkreślić. Kiedy wyjaśniał takie teksty, które wtedy, gdy je brałem według litery, zdawały się głosić naukę przewrotną, i uchylając zasłony tajemnicy, odsłaniał ich sens duchowy, nic w tym, co mówił, nie budziło mojego sprzeciwu, chociaż z drugiej strony nie wiedziałem jeszcze, czy jest to prawdą” (6,4;91).

Długą drogę musiał jeszcze Augustyn odbyć, zanim w Piśmie Świętym rozpoznał słowo Boże. Drążyło go pytanie: „Skąd wiesz, że te księgi zostały dane ludzkości z natchnienia Ducha jedynego prawdziwego Boga, który kłamać nie może?” (6,5;92). Ostatecznej pewności co do tego nabrał Augustyn dopiero w momencie, kiedy Jezus stał się Panem jego serca. Rozpoznawszy w Jezusie Zbawiciela, niepojęty Dar Boga dla ludzkości, Augustyn z całą oczywistością zobaczył Kościół, a w Kościele Pismo Święte i sakramenty jako podstawowe narzędzia, którymi posługuje się Bóg, ażeby tym Darem, którym jest Jezus Chrystus, mogły być obdarzane kolejne pokolenia i poszczególni ludzie.

Warto jednak nieco podglądnąć zmagania się niewierzącego Augustyna z pytaniem, skąd on może mieć pewność, że Biblia jest Pismem Świętym. Cztery momenty, pozornie niewiele wspólnego mające z tym pytaniem, okazały się dla niego ważne w jego poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie.

Po pierwsze, nigdy nie zgubił Augustyn fundamentalnej intuicji, że istnieje Bóg: „Żadne, najbardziej nawet napastliwe i oszczercze tezy nie zdołały nigdy wydrzeć mi mojej wiary w to, że Ty istniejesz – chociaż nie wiedziałem, czym jesteś – i że rządzisz ludzkimi sprawami. W to, że jesteś i że się troszczysz o nas, wierzyłem czasem mocniej, czasem słabiej, ale jednak zawsze wierzyłem, chociaż nie wiedziałem, jak należy pojmować Twoją substancję ani jaką drogą idzie się do Ciebie i jaką się do Ciebie wraca” (6,5;92).

Po wtóre, szyderstwa manichejczyków z wiary (nie tylko z wiary katolickiej, ale w ogóle z wiary jako postawy religijnej, która prowadzi do poznania tego, co ostateczne) uprzytomniły Augustynowi człowieczą niemożność obywania się bez wiary. Bardzo zraziło go do manichejczyków to, że walcząc z wiarą autentycznie religijną, doszli do – jak odczuwał, niegodnej człowieka – wiary w absurdy i własne fantazje.

Po trzecie, doświadczał Augustyn wielkiego rozczarowania do filozofii. Poświęcił jej tyle czasu i serca, a okazało się, że nie jest ona w stanie doprowadzić człowieka do prawdy. Co prawda, nie miał on w sobie zadatków na – jak to byśmy dzisiaj powiedzieli – postmodernistę. W gorszącym go gąszczu wzajemnie się zwalczających systemów filozoficznych, jednak platonizm go zafascynował. Dopiero z perspektywy wiary chrześcijańskiej będzie go krytykował jako „zarozumiałość… tych, którzy wiedzą, dokąd iść, lecz nie znają wiodącej tam drogi” (7,20;127).

Wreszcie po czwarte, znaczące zaczęły mu się wydawać popularność i autorytet, jakimi Pismo Święte cieszy się wśród różnych narodów i warstw społecznych. W fakcie tym zaczął domyślać się palca Bożego: „Zacząłem pojmować, że na pewno nie nadałbyś Pismu Świętemu tak wielkiej powagi we wszystkich już krajach, gdyby nie miało ono być dla nas środkiem szukania Ciebie” (6,5;92).

Gorszącą go niegdyś prostotę Pisma Świętego Augustyn – jeszcze niewierzący – zaczął teraz postrzegać jako podstawę jego uniwersalnej komunikatywności: „Chociaż wszyscy ludzie mogą je czytać z łatwością, ma ono jednak taką głębszą warstwę, gdzie spoczywają jego wielkie tajemnice. Dzięki słowom najzwyklejszym i prostemu stylowi Pismo Święte jest dostępne dla wszystkich, a jednocześnie pochłania całą uwagę ludzi o umysłach poważnych. Dlatego przygarnia do siebie wszystkich ludzi, a niektórym pozwala przejść przez wąskie furtki do Ciebie, nielicznym, lecz byłoby ich o wiele mniej, gdyby ono nie jaśniało tak wzniosłym blaskiem, jednocześnie przyciągając do siebie takie tłumy swoją świętą pokorą” (6,5;93).

Jednak sporo czasu miało jeszcze upłynąć, zanim Augustyn został chrześcijaninem i nauczył się czytać Pismo Święte jako słowo Boże.

Czytanie Pisma Świętego w wierze

Znamy dokładnie to miejsce Pisma Świętego, przy którym Augustyn został obdarzony wiarą. Swoje nawrócenie opisał w ósmej księdze Wyznań. Był już w pełni przekonany o prawdzie wiary katolickiej, a jednak wiedział, że jest jeszcze człowiekiem niewierzącym. Czuł, że powinien się rzucić Bogu w ramiona, a wciąż tego nie potrafił.

I właśnie wówczas usłyszał owe dwa słowa jakiegoś tajemniczego dziecka: Tolle, lege – „weź i czytaj!” Kiedy chwycił Biblię, pierwsze słowa, na jakie natrafił, zawierały odpowiedź na jego niepokoje, czy zdoła żyć w pełnej zgodzie z Bożymi przykazaniami. Były to słowa Listu do Rzymian 13,13n: „…nie w ucztach i pijaństwie, nie w rozpuście i rozwiązłości, nie w zwadzie i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa, a nie ulegajcie staraniom o ciało i jego pożądliwości” (8,12;150).

Z perspektywy już chrześcijańskiej, Augustyn zrozumiał, że jego dawnym zainteresowaniom Biblią brakowało właśnie pokory. A bez pokory można w ogóle nie zauważyć tego, jak bardzo Pismo Święte przerasta nas swoim bogactwem. „Wchodzi się tam nad niskim progiem, a potem wznosi się nad nami wyniosłe sklepienie, spowite w tajemnice” (3,5;38).

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/tajemnice_biblii/b_augustyna.html#

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.