Archive for the ‘BIBLIA’ Category

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

852972-milky-way-wallpaper

Kiedyś to byli bogowie… prawie dla wszystkich.

Żadna prawda nie boi się odważnych stwierdzeń podlegających falsyfikacji. Takich to właśnie stwierdzeń należałoby się spodziewać po wierzeniach religijnych, które są autentyczne. Jak więc w takim razie wygląda sytuacja z wiarą starożytnych Żydów i ich świętą Księgą? Czy znajdujemy tam takie bezkompromisowe i nieprawdopodobne orzeczenia, które po tylu wiekach (o dziwo) nie zostałyby sfalsyfikowane? Znajdujemy i to wiele. W poniższym wpisie zwrócimy uwagę na dwa z nich.

Pierwsze z nich to ciągłe podkreślanie przez Boga Jahwe na kartach Biblii, że Bóg jest tylko jeden i nie ma innego. Wszystkie bożki pogańskie ówczesnego świata miały być nieprawdziwe, tak samo jak natura w żaden sposób boska. Praktycznie rzecz biorąc niemal żadna inna wiara świata starożytnego nie uważała siebie za jedyną prawdziwą, innych bogów za fałszywych. Co najwyżej podkreślała większe znaczenie swojego boga nad innymi. Biblia mówi wprost: nie ma innych bogów poza Jahwe, a ciała niebieskie nie są bóstwami. Stwierdzenie niedorzeczne… jak na tamte czasy.

Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym [Pwt 6:4].

Widziałeś to wszystko, byś poznał, że Pan jest Bogiem, a poza Nim nie ma innego. Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego [Pwt 4:35.39].

Nie lękajcie się ani nie przerażajcie! Czyż nie przepowiedziałem z dawna i nie oznajmiłem? Wy jesteście moimi świadkami: czy jest jaki Bóg oprócz mnie? albo inna Skała? – Ja nie znam takiego! [Iz 44:8]

Czyż nie Ja jestem Pan, a nie ma innego Boga prócz Mnie? Bóg sprawiedliwy i zbawiający nie istnieje poza Mną [Iz 45:21].

Wspomnijcie rzeczy minione od wieków! Tak, Ja jestem Bogiem i nie ma innego, Bogiem, i nikogo nie ma jak Ja [Iz 46:9].

Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Pan, i nie ma innego [Iz 45:5-6]

Należy teraz sobie zadać pytanie: w jaki sposób można dokonać falsyfikacji danych wierzeń? Sposobów jest wiele. Dwa z nich które przychodzą na myśl to nauka i czas. Czy nauka udowodniła fałszywość istnienia Boga Żydów i Chrześcijan. Nie. Dlaczego?

Ano dlatego, że jest On w przeciwieństwie do bożków mitologii pogańskiej niezależny od natury, nie jest jej częścią. Dlatego to właśnie rozwój nauki i poznawanie coraz lepiej świata przyrodzonego w żaden sposób nie jest w stanie powiedzieć, że Bóg Jahwe nie istnieje. Ci co tak mówią to pseudo-naukowcy, w dodatku wchodzący w filozofię o której zazwyczaj nie mają pojęcia. Stwórca, którego obraz maluje nam Biblia nie musi chować się w lukach nauki, gdyż jest całkowicie oddzielny od przyrody.

Poganie i ich bożki prawie nigdy nie twierdzili, że tylko ich bóg jest prawdziwy, że nie ma innych*. Pomimo braku tak kategorycznych stwierdzeń ich wierzenia i tak zostały sfalsyfikowane zarówno przez naukę jak i upływ czasu.

Bożki były w nierozerwalny sposób powiązane z naturą. Narodziny wszechświata = narodziny bogów. Kosmogonia była jednocześnie teogonią. Nie ma bogów bez kosmosu. Dlatego to poprzez naukowe badania można było ich sfalsyfikować. I tak się stało. Słońce czy Księżyc nie są bogami, jak nauka nam pokazała. Natchnieni autorzy poprzez biblijny opis stworzenia w Genesis mówili nam o tym już 2600 lat temu. Cały ten opis jest polemiką z pogańską mitologią, dla której cała natura była przesiąknięta bogami itp. Biblia już na początku mówi nam, że jest jeden Bóg, który stworzył przyrodę, której nie należy się bać, ani czcić. Ciała niebieskie to tylko „lampy”.

14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; 15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. 16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. 17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; 18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre – Genesis 1:14.

Bóg poprzez autorów Biblii powiedział, że bożki pogańskie nie istnieją i miał rację. Było to w czasach, kiedy takie stwierdzenie było niemal nie do pomyślenia. Wszystkie ludy miały panteony swoich bóstw. Cała natura miała być nimi przesiąknięta. Nauka pokazała nam, że w przyrodzie nie ma nic boskiego. Że nie ma w niej żadnych bogów.

Co prawda Biblia mówi, że Bóg jest wszechobecny, ale nie na sposób panteistyczny, jak numen, mana czy orenda. Bóg jest transcendentny wobec przyrodzonej rzeczywistości. Jest poza czasem i przestrzenią, gdyż jest wieczny. On istniał przed światem i będzie wtedy gdy wszechświat się skończy, (por. Iz 40,6-8; 44,6; 90,2), gdyż to On sprawił, ze świat zaczął istnieć, ustanowił prawa dla niego i nadał mu porządek (por. Jer 33,25). Jest jak skała, na której świat jest zbudowany ( 2 Sm 22,32). Podczas, gdy świat jest zmienny, Bóg jest niezmienny (por. Iz 41,4; Ml 3,6).

Wcześniej zostało powiedziane, że falsyfikacja wierzeń może odbywać się na dwa główne sposoby. Pierwszy to nauka o której wspomniano powyżej. Drugim natomiast jest upływ czasu. Jak czas może pokazać nam, że dana wiara jest bajką? Odpowiedź jest prosta: poprzez zanik tej wiary na świecie. Z całego panteonu wierzeń pogańskich praktycznie wszystkie wymarły. Wyznawcy bogów Grecji, Rzymu, Egiptu czy Babilonii nie istnieją. Cóż to za bóg, który nie ma wyznawców swoich? Chyba tylko taki, który nie istnieje i nigdy nie istniał.

INNE STWIERDZENIE

Drugie odważne stwierdzenie jakie znajdujemy w Biblii i które z czasem można by poddać łatwo falsyfikacji to proroctwo o rozejściu się wiary w Boga Jahwe po całej Ziemi. W innych wpisach zostało już to parę razy wspomniane więc tutaj tylko krótko to powtórzymy. Najpierw ze dwa cytaty:

Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów (Rdz 17:5)

A mówił: «To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi (Iz 42:6)

To co niezwykłe w tym stwierdzeniu to to, że kiedy zostało one zapisane w Biblii (co najmniej 500 lat przed Chrystusem) wiara w Boga Jahwe była wyznawana przez grupkę Żydów (w tamtym czasie będących dodatkowo około okresu niewoli babilońskiej), którzy w dodatku byli dosyć mocno odizolowani od świata pogańskiego. Żeby tego było mało monoteizm żydowski był zjawiskiem tak wyjątkowym w starożytności, że dla pogan niemal niezrozumiałym. A jednak czas pokazał, że proroctwo się spełniło i dzięki chrześcijanom (pierwsi chrześcijanie byli niemal w 100% Żydami) wiara zaczęła się rozchodzić najpierw na Imperium Rzymskie, którego oficjalną religią zostało w IV wieku, a następnie na cały świat. Stało się tak pomimo wielkiego prześladowania przez rzymian, które trwało przez pierwsze trzy wieki naszej ery (poganie nie byli prześladowani). Żeby tego było mało sami Żydzi będąc najbardziej prześladowanym i rozproszonym narodem w historii ludzkości przetrwali do dnia dzisiejszego zachowując swoją wiarę i tożsamość narodową.

Kategoryczne stwierdzenia to jest coś czego unikasz jak nie masz 100% pewności. Robisz tak ponieważ mogą cię one pogrążyć. Wiara Żydów i chrześcijan nie boi się takich stwierdzeń. Mogła dzięki temu zostać łatwo sfalsyfikowana z biegiem czasu. Nic takiego się o dziwo jednak nie stało. Wierzenia pogańskie z kolei zazwyczaj unikały takich pewnych siebie orzeczeń. Nie uchroniło ich to jednak przed końcem.

21 Przedłóżcie waszą sprawę sporną, mówi Pan, podajcie wasze mocne dowody, mówi Król Jakuba. 22 Niechaj przystąpią i niech Nam objawią to, co się ma zdarzyć. Jakie były przeszłe rzeczy? Objawcie, abyśmy to wzięli do serca. Albo oznajmijcie Nam przyszłe rzeczy, abyśmy mogli poznać ich spełnienie. 23 Objawcie to, co ma nadejść w przyszłości, abyśmy poznali, czy jesteście bogami. Zróbcie choć coś, czy dobrego, czy złego, żebyśmy to z podziwem wszyscy oglądali. 24 Otóż wy jesteście niczym i wasze dzieła są niczym; obrzydliwością jest ten, kto was wybiera. [Księga Izajasza rozdział 41, wersety od 21 do 24]

* Faraon Echnaton IV (XIV w. przed Chr.) w hymnie na cześć Słońca mówił: „Ty, jedyny boże, oprócz którego nie ma żadnego”. Jednak nawet ten swoisty monoteizm faraona jest nieporównywalny z biblijną wiarą w jednego Boga. We wspomnianym przykładzie Aton – ubóstwione Słońce jest częścią świata, natomiast Jahwe Starego Testamentu jest Bogiem transcendentnym, tzn. Bogiem przewyższającym pod każdym względem stworzony przez siebie świat, Bogiem zupełnie różnym od świata. Jego Osoba nie podlega światowym kategoriom czasu i przestrzeni. Dodajmy, że wiara Echnatonna została po jego śmierci natychmiast wyrugowana z życia Egipcjan.

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

IsaiahProrok jako rzecznik Jahwe towarzyszy od początku królom, by powściągać ich naturalne dążenie do absolutyzmu. Już za Saula, pierwszego króla ludu wybranego, dochodzi do otwartego konfliktu między nim a Samuelem (1 Sm 13 i 15), później znów Dawidowi przeciwstawia się Natan (2 Sm 12) i Gad (2 Sm 24,11-13; 1 Krn 21,9-13). I nic się nie zmienia aż do upadku Jerozolimy: Izajasz występuje z krytyką Achaza (Iz 7-8), Jeremiasz zaś toczy otwartą walkę z Jojakimem (Jr 35).

Prorocy atakują zresztą nie tylko królów, ale i cały lud, a zwłaszcza możnych i bogatych, którzy wykorzystują bezlitośnie wszystkich słabych i ubogich. Uparci świadkowie niewidzialnego Jahwe powtarzają im wciąż na nowo, że nie może liczyć na wierność Boga ten, kto sam nie dochowuje mu wierności, i że ta wierność, o jaką tu chodzi, nie sprowadza się wyłącznie do składania przepisanych Prawem ofiar.

Prorocy Izraela przypominają niewątpliwie pod wieloma względami swoich pogańskich odpowiedników, zwłaszcza tych z Mezopotamii, Syrii czy Kanaanu. Jeśli jednak poznamy ich trochę lepiej , łatwo przekonamy się, jak bardzo się od nich różnią. Tutaj możemy zwrócić uwagę jedynie na różnice najważniejsze. Tylko prorocy biblijni stworzyli nowy, szczególny gatunek literacki, wchodząc na zawsze do historii literatury światowej. Jeśli nawet bywali niekiedy, tak czy inaczej, powiązani z kultem, to – inaczej niż prorocy pogańscy – sami jako tacy tego kultu nie sprawowali. Jeśli ekstaza lub wizję odgrywały w ich życiu pewną rolą, nie stanowiły one nigdy ani istotnej treści, ani potwierdzenia ich posłannictwa.

Kształtowali natomiast w rozstrzygający sposób teologię i myśl religijną Izraela, głosili jako pierwsi wielkie idee etyczne i niezdezaktualizowane do dzisiaj zasady współżycia społecznego. Niczego podobnego nie znajdujemy w profetyzmie pogańskim. Toteż ich znaczenie w dziejach kultury podkreślali niejednokrotnie nawet myśliciele zdecydowanie ateistyczni. Według E. Renana [1] Grecja nauczyła nas myśleć, Rzym rozbudował prawo, lecz to właśnie Jerozolimie zawdzięczamy rozbudzenie sumienia i poczucie sprawiedliwości. K. Marks chciał widzieć w prorokach swego rodzaju prekursorów socjalizmu. Inni jeszcze dopatrywali się pokrewieństwa duchowego z francuskimi encyklopedystami…[2]

Wszystkie te i tym podobne mniej lub bardzie chybione pomysły są wynikiem spekulacji oderwanych od tekstów samych proroków. Do nich trzeba też powrócić, jeśli chcemy znaleźć odpowiedź na pytanie, co dla tych ludzi było w ich życiu i działalności istotnie pierwotne i najważniejsze. Czytając ich księgi, nie można nie zauważyć, że powtarzają oni ustawicznie, przy każdej okazji: Tak mówi Jahwe; wyrocznia Jahwe. Chcą najwyraźniej przekazać swoim współczesnym coś, co my dzisiaj nazwalibyśmy może „punktem widzenia Jahwe”, Tego, który jest dla nich Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bogiem Mojżesza. Kiedy interweniują, a czynią to nader często, w dziedziny życia według naszej terminologii „świeckiego”, czy chodzi tu o politykę, czy stosunki społeczne, czy nawet o strategię lub choćby codzienne obyczaje, nie występują nigdy w imię własnej wiedzy fachowej, własnych umiejętności, inteligencji czy lepszego rozeznania sytuacji. Nie jest wcale wykluczone, że koncepcje polityczne na przykład Izajasza lub Jeremiasza, nie były zawsze najskuteczniejsze. Im jednak chodziło o co innego. Jeżeli prorocy interweniowali z całym zaangażowaniem i namiętnością, narażając się nieraz na prześladowania, wynikało to z przeświadczenia, iż również w tych dziedzinach życia żadnego problemu nie sposób rozwiązać niezależnie od Boga, ignorując Jego wolę i zamysły. Takie było w każdym razie ich niewzruszone przekonanie, ono kierowało wszystkim, co robili i mówili, toteż od niego trzeba zacząć, by zrozumieć właściwie i działalność biblijnych proroków, i ich księgi.

[1] Ernest Renan – francuski pisarz, historyk, filolog i filozof, orientalista, znany semitolog i badacz historii religii, zwłaszcza chrześcijaństwa. Jego najbardziej znanym dziełem stało się Vie de Jésus („Życie Jezusa”) – 1863, w którym przedstawił Jezusa jako człowieka, pomijając aspekt religijny. Publikacja uzyskała wielki sukces czytelniczy, ale wywołała też skandal. Papież Pius IX nazwał autora europejskim bluźniercą, a minister edukacji, Victor Duruy, odwołał wykłady Renana. Głosił „postawę widza” i hedonizm. Religie traktował jako fenomen psychologiczny, który należy badać bez odwoływania się do czynników nadprzyrodzonych.

[2] Encyklopedyści – grupa francuskich filozofów, naukowców i literatów, twórców Wielkiej encyklopedii francuskiej. Utworzenie tej encyklopedii było jednym z największych przedsięwzięć epoki oświecenia i wyrazem oświeceniowego światopoglądu. Uważa się, że encyklopedyści przygotowali podłoże intelektualne Wielkiej Rewolucji Francuskiej.

Anna Świderkówna (1925 – 2008) – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka, oblatka tyniecka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii. Ponad 30 lat kierowała Katedrą Papirologii (późniejszym Zakładem Papirologii) UW.

———————————–

O Starym Testamencie i wizji Boga, który nam maluje można by wiele powiedzieć. Czasami można nawet usłyszeć jaki to Jahwe jest okrutny i jak bardzo widoczny jest kontrast pomiędzy ST a Nowym Testamentem i nauką miłości głoszoną przez Jezusa z Nazaretu. Do takiego jednak wniosku można dojść tylko i wyłącznie poprzez bardzo powierzchowne patrzenie na Biblię lub jej nieznajomość. Co do Jezusa to w NT (poza ogromnym miłosierdziem bijącym z tej Postaci) można znaleźć wiele twardych mów Nazarejczyka. Tak samo jest w ST. Znajdują się tam opisy, które mogą powodować palpitacje serca. Faktem jest jednak, że główną rzeczą jaką można by powiedzieć o Bogu jest to, że pragnie on miłosierdzia i sprawiedliwości, a kara zawsze jest rezultatem utrzymującej się nieprawości. W największym stopniu widać to właśnie u proroków, przez których to w najbardziej bezpośredni sposób przemawia Bóg w całym ST. Spójrzmy chociaż na dwie pierwsze księgi prorockie, czyli Amosa i Ozeasza (VIII w. p.n.e.) działających w Izraelu:

>>>BÓG DOMAGA SIĘ SPRAWIEDLIWOŚCI<<<

Am 2:6-7

6 Tak mówi Pan: Z powodu trzech występków Izraela i z powodu czterech nie odwrócę tego [wyroku], gdyż sprzedają za srebro sprawiedliwego, a ubogiego za parę sandałów; 7 w prochu ziemi depcą głowy biednych i ubogich kierują na bezdroża; ojciec i syn chodzą do tej samej dziewczyny, aby znieważać święte imię moje.

Am 5:14-15

14 Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. Wtedy Pan, Bóg Zastępów, będzie z wami, tak jak to mówicie. 15 Miejcie w nienawiści zło, a miłujcie dobro! Wymierzajcie w bramie sprawiedliwość! Może ulituje się Pan, Bóg Zastępów, nad Resztą pokolenia Józefa.

Am 3:9-11

Głoście w pałacach w Aszdodzie i na zamkach w ziemi egipskiej!  Mówcie: «Zbierzcie się na górach Samarii, zobaczcie wielkie w niej zamieszanie i gwałty pośród niej!» 10 Nie umieją postępować uczciwie – wyrocznia Pana – gromadzą nieprawość i ucisk w swych pałacach. 1Dlatego tak mówi Pan Bóg: Nieprzyjaciel otoczy kraj;
zniszczona będzie moc twoja i ograbione twoje pałace.

Oz 4:1-2

1 Słuchajcie słowa Pana, synowie Izraela, On bowiem spór wiedzie z mieszkańcami kraju, gdyż zaginęły wierność i miłość i znajomość Boga na ziemi. 2 Przeklinają, kłamią, mordują i kradną, cudzołożą, popełniają gwałty, a zbrodnia idzie za zbrodnią.

Oz 10:12-13

12 Posiejcie sobie sprawiedliwość, a zbierzecie miłość; karczujcie nowe ziemie! Nadszedł czas, by szukać Pana, aż przyjdzie, by sprawiedliwości was nauczyć. 13 Dlaczego uprawiacie zło, zbieracie nieprawość i spożywacie owoce kłamstwa?

Oz 12:6-7

6 Pan jest Bogiem Zastępów, Pan jest imieniem, które wspominał. 7 Ty zaś powróć do Boga swojego – strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!

>>>BÓG NIE CIERPI FAŁSZYWEJ POBOŻNOŚCI<<<

Am 5:21-24

21 Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach. 22 Bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, na ofiary biesiadne z tucznych wołów nie chcę patrzeć. 23 Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem pieśni twoich, i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć. 24 Niech sprawiedliwość wystąpi jak woda z brzegów i prawość jak potok nie wysychający wyleje!

Oz 6:6

6 Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń.

Oz 8:11-13

11 Wiele ołtarzy Efraim zbudował, ale mu służą jedynie do grzechu. 12 Wypisałem im moje liczne prawa, lecz je przyjęli jako coś obcego. 13 Lubią ofiary krwawe i chętnie je składają, lubią też mięso, które wówczas jedzą, lecz Pan nie ma w tym upodobania. Wspominam wtedy na ich przewinienia i karzę ich za grzechy – niech wrócą znów do Egiptu!

ZOBACZ TAKŻE–> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/12/21/zarzuty-bog-starego-testamentu-jest-okrutny/

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

babylon-5

(…) wtedy to Jahwe Elohim ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się czło­wiek istotą żywą (Rdz 2,7).

Bóg, lepiący człowieka z gliny lub z ziemi, to motyw częsty na Bliskim Wschodzie. Codzienna obserwacja wykazywała, jak łatwo pod zręczną ręką rzemieślnika powstawały z tego nieefektownego materiału śliczne nieraz formy, przeróżne naczynia i figurki. Według jednego z egipskich mitów również człowieka ukształtował z gliny na kole garncarskim bóg Chnum. Podobne wyobrażenia spotykamy także w Mezopotamii.

Jahwista (autor drugiego opisu stworzenia z Biblii) należał niewątpliwie do elity umysłowej Jerozolimy. Nie umiemy ustalić, co czytał i czy w ogóle miał bezpośredni dostęp do bogatej literatury asyryjsko-babilońskiej. Jest w każdym bądź razie pewne, że jeśli nie wprost, to przynajmniej przez przekłady, parafra­zy i przeróbki znał z niej niemało i potrafił to dla własnych celów po mistrzowsku wykorzystać.

Mówiliśmy już o wielkim babilońskim poemacie Enuma elisz, który głosił chwałę boga Marduka. Dziełem jeszcze starszym i bardziej czcigodnym jest utwór, zwany przez nas od imienia głównego bohatera – Athrahasis (albo Atarhasis czy Atramhasis). Powstał on zapewne w XVIII w., najstarszy zaś jego tekst, a przy tym najdłuższy i najlepiej zachowany, został sporządzony przez pisarza imieniem Kasap-Aya (a może Nur-Aya, bo pierwszy znak nie jest całkiem oczywisty) za panowania czwartego z kolei następcy Hammurabiego, króla Ammi-saduqa, tzn. w latach 1646 – 1626. Sam poemat jest najdawniejszą znaną nam próbą zrozumienia prawdy o człowieku, próbą sformułowania odpowiedzi na pytanie, skąd się wziął i jaki jest właściwy cel jego życia. Nie chodzi tu o stworzenie świata, nieba i ziemi, ale właśnie o człowieka. Wszystko na nim się koncentruje.

Pod tym względem opowieść Jahwisty jest bliska ujęciu Atrahasis. Również dla autora biblijnego najistotniejsze jest stworzenie człowieka. Wszystko, co zostaje stworzone później, odnosi się bezpośrednio do niego, jest niejako zawarte w samym akcie stwórczym, który człowieka powołuje do życia.

Pierwsze wiersze Atrahasis opowiadają o dwóch grupach bogów, starszych, Anunnaki, i młodszych, Igigi:

Kiedy bogowie stwarzali człowieka, byli zmuszani do pracy i bardzo się trudzili, srogi był ich trud, a praca bardzo ciężka i nieskończone ich mozoły gdy wielcy Anunnaki nakładali na Igigi siedmiokrotne prace (1,1–4).

Wykorzystywani tak okrutnie, wyczerpani do cna Igigi zbuntowali się wreszcie przeciw swym potężnym pobratymcom. Zagrożeni Anunnaki wpadli w panikę, która pogłębiła się jeszcze po daremnych próbach ugłaskania buntowników. W końcu bogu Ea przyszedł do głowy dobry pomysł:

Ea otworzywszy usta zwrócił się do bogów, swoich braci: Dlaczego mamy ich obwiniać? Ciężka była ich praca, nieskończone mozoły…

Jest jednak na to rada. Wystarczy stworzyć człowieka.

To on będzie dźwigał jarzmo bogów, będzie dźwigał jarzmo Igigi, to człowiek zostanie obciążony ich pracą (c 1–12).

Na takie rozwiązanie zgodzili się wszyscy chętnie. I oto z gliny zmieszanej z ciałem i krwią zabitego boga We stworzony został człowiek.

Z zachowanego tekstu nie wynika jednoznacznie, kim był ów bóg We. Może przywódcą buntowników? W poemacie Enuma elisz stworzenie człowieka przedstawione jest w podobny sposób, tyle tylko, że – ponieważ jest to poemat na cześć Marduka – właśnie Marduk znajduje rozwiązanie trudności. Cel jest taki sam jak wynika to niedwuznacznie ze słów Marduka:

Stworzę człowieka, aby obciążyć go pracami bogów i aby bogowie odzyskali swobodę. Chcę upiększyć ich istnienie, aby nawet podzieleni na dwie grupy cieszyli się czcią jednakową (Enuma elisz VI 7–10).

Tu także zostaje do tego dzieła użyta krew boga, tym razem straszliwego Kingu, który jest przywódcą i jakby uosobieniem wszystkich sił niszczycielskich, zagrażających ładowi nowego świata.

Tak więc, według Jahwisty i według poematów babilońskich, człowiek łączy w sobie pierwiastek ziemski i boski. W micie blisko­wschodnim ów pierwiastek boski jest zarazem zły, zło tkwi zatem w samej na­turze człowieka. Całkiem inaczej widzi to Jahwista. U niego człowiek otrzymuje od Boga „tchnienie życia”. Chodzi tutaj po prostu o cud życia. Nie znaczy natomiast wcale, że Bóg „tchnął duszę” w ludzkie ciało. Tekst hebrajski, tłumaczony dosłownie, mówi, że właśnie dzięki temu „tchnieniu życia” sam człowiek stał się „żyjącą duszą”, czyli – jak my byśmy to powiedzieli – żywą istotą. Jahwista nie próbuje tłumaczyć, że człowiek „składa się” z duszy i ciała. Stworzeniem Boga jest cały człowiek w swej jedności psychofizycznej. Brak tu jakiejkolwiek podstawy do uznania wyższości tego, co duchowe, nad tym, co cielesne.

Druga zasadnicza różnica między opowieścią biblijną a wyobrażeniami babilońskimi to cel stworzenia człowieka. Mardukowi i Ea chodzi o uwolnienie bogów od uciążliwej pracy, o znalezienie kogoś, kto „przejmie ich jarzmo”. U Jahwisty człowiek jest wprawdzie stworzony do pracy (wbrew fałszywej, a powszechnie przyjętej opinii, raj nie jest miejscem, „gdzie się nic nie robi”), lecz praca ta nie jest jego obciążeniem, ale powołaniem i służyć ma przede wszystkim jemu samemu. Żeby się przekonać o słuszności tego twierdzenia, wystarczy przypomnieć sobie, że to właśnie dla człowieka Jahwe Elohim zasadził na pustynnej ziemi ogród, a w nim wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące. W ogrodzie tym umieścił człowieka po to, aby go doglądał, pozwalając mu przy tym jeść owoce z wszystkich drzew, oprócz owoców z drzewa poznania dobra i zła, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz (Rdz 2,8 – 15,17). Człowiek korzystając z ogrodu sprawuje jednocześnie nad nim pieczę w imieniu nie tylko własnym, ale i Tego, kto ten ogród zasadził.

[Admin: Pesymizm w opisach powstania człowieka nie dotyczy oczywiście tylko powyższych dwóch mitologii. Przykładowo w zaratusztrianizmie w jednej z wersji mitów z potu Ormuzda walczącego z Arymanem przyszedł na świat pierwszy człowiek, Kajomars [1]. Z kolei w mitologii greckiej człowiek powstaje z popiołów pozostałych po unicestwionych przez Zeusa Tytanach, którzy to wcześniej rozszarpali, ugotowali i zjedli Dionizosa[2]].

ANTROPOMORFICZNE PRZEDSTAWIENIE BOGA /zarzuty/

Czytając tekst Jahwisty mamy ochotę nieraz uśmiechnąć się z pobłażaniem dla naiwności autora, który tak bardzo antropomorficznie przedstawia swego Boga. Nie tylko „ulepił” On człowieka, „ulepił” zwierzęta, lecz za chwilę także uśpi mężczyznę, by wyjąć mu jedno żebro, potem zaś przy wieczornym chłodnym wietrzyku będzie się przechadzał w ogrodzie, by wreszcie wygnanym z raju ludziom sporządzić ze skór odzienie (Rdz 2,7. 19.21; 3,8.21). W poczuciu naszej wyższości zapominamy zbyt łatwo, że w czasach Jahwisty (ok. X w. p.n.e.) nie znano jeszcze pojęć abstrakcyjnych, nie wykształcił się jeszcze język filozoficzny. Hebrajczycy zresztą z zasady posługiwali się konkretami.

Jak wyrazić, że Bóg jest osobą, a nie jakąś bezosobową siłą, skoro nie ma w ogóle pojęcia „oso­by”? Najłatwiej było przedstawić Go po prostu postępującego jak człowiek. Wieczorna przechadzka Boga po ogrodzie ma ukazać, jak bliski jest On ludziom, a serdeczna troska, którą otacza nawet grzeszników wygnanych z raju, znajduje swój wyraz w sporządzeniu dla nich odzieży [troskę tą widać także w opisie potopu kiedy „Jahwe zamknął drzwi arki” za Noem”]. Gdybyśmy dzisiaj pisali na ten temat, na pewno ujęlibyśmy to inaczej. Musimy jednak nauczyć się myśleć tak, jak autor biblijny, jeśli chcemy naprawdę zrozumieć, co ma nam do powiedzenia. Bez tego stracimy wiele.

[1] Andrzej M. Kempiński: Słownik mitologii ludów indoeuropejskich. Poznań: KW SAWW, 1993, s. 214.

[2] The Greek World by Anton Powell (Sep 28, 1997) , s. 494.

http://ps-po.pl/stworzenie-czlowieka/

ZOBACZ–> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/11/13/argumenty-za-wiara50-zadziwiajaca-geneza-czlowieka-w-biblijnm-opisie-stworzenia/

A TAKŻE–> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/11/27/argumenty-za-wiara50a-czlowiek-zostal-stworzony-na-obraz-boga/

https://strangetriumph.wordpress.com/2013/11/10/on-the-seventh-day-god-rested-and-humanity-began-to-rule/

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

YHWH-19

IMIĘ BOŻE JAHWE

Jahwe to właściwe imię Boga Izraelitów w ST. Dominuje ono w księgach biblijnych nad wszystkimi innymi imionami Bożymi. Wystarczy wspomnieć że tym imieniem nazwany jest Bóg Izraela aż 6823 razy, podczas gdy imię Elohim użyte zarówno o Bogu prawdziwym, jak i o fałszywych bogach pogańskich zachodzi jedynie 2500 razy. W Pięcioksięgu imię Jahwe użyte jest 1778 razy, w Księdze Jozuego 204 razy, w Księdze Sędziów 165 razy w Księgach Królewskich 484 razy, u Izajasza 357 razy, u Jeremiasza 611 razy, u Ezechiela 211 razy, w Psalmach 670 razy, wreszcie w Księdze Kronik 494 razy. A należy jeszcze dodać, że imię Jahwe w skróconej formie wchodzi w skład imion teoforycznych, a tych jest setki. Już ta krótka statystyka dowodzi ważności tego imienia dla Starego Testamentu.

Z imieniem Jahwe łączy się wiele kwestii niezmiernie trudnych do rozwiązania. Wymienimy tu cztery:

1. Oryginalna forma tego imienia;
2. jego prawdziwa wymowa (prawdziwe wyrażenie);
3. pochodzenie;
4. znaczenie.

1. Oryginalna forma tego imienia.

Istnieje forma dłuższa, złożona z czterech spółgłosek: J-h-w-h, zwana tetragramem, kilka form krótszych, z których dwie: j-h-w (tj. jahu) i j-h (tj. jah) spotyka się na końcu teoforycznych imion własnych, dwie zaś inne: j-h-w (to jest jehó) i j-w (to jest jo) na początku imion. Przykładem imion pierwszego rodzaju mogą być Jesajahu lub Jeśajah, drugiego zaś rodzaju Jehojaqim lub Jojaqim. Formę Jah spotyka się także osobno użytą w tekstach poetyckich (Wj 15, 2; Ps 77, 12) i w formułach kultowych, jak halelujab, to jest chwalcie Jahwe. Natomiast Żydzi przebywający na Elefantynie, wyspie na Nilu, używali na oznaczenie Boga formy Jahu lub Jdho, jak o tym świadczą dochowane z wieku V przed Chrystusem papirusy. Trudno rozstrzygnąć, która z wymienionych form jest pierwotna, a która późniejsza. Nie wyjaśniają tego również pozaizraelskie teksty, jak mezopotamskie imiona własne z III tysiąclecia, złożone rzekomo z krótszej formy imienia Jahwe, jak Lipuśjaum, Jaubani, Addaja, Akia.

Zarówno opinia starszeństwa formy dłuższej, jak i opinia starszeństwa formy krótszej ma swoich zwolenników. Jedynie uzasadnione stanowisko, to raczej duża powściągliwość sądu, gdyż w obrębie Izraela obie formy występują równolegle od najdawniejszych czasów, i to tak w użyciu popularnym, jak tego dowodzi stela Meszy i teksty z Lakisz, jak w użyciu liturgicznym i oficjalnym czego znów dowodzą teksty biblijne.

2. Jego prawdziwa wymowa (prawdziwe wyrażenie).

Również problem stanowi prawidłowa wymowa biblijnego tetragramu j-h-w-h. Dawniejsi uczeni, opierając się na aktualnej wokalizacji poczynionej przez Masoretów, wymawiali Jehowa(h), natomiast ogół obecnych uczonych wymawia Jahwe(h). Słuszność tej ostatniej wymowy dowodzi tak tradycja Samarytan, przekazana przez Teodoreta, oddającego tetragram przez Jabe, a czytającego Jave oraz tradycja Żydów palestyńskich przekazana znów. przez Epifaniusza, Klemensa Aleksandryjskiego i innych, którzy oddali to przez Iayai czy Iaye. Widać z tego, że greccy pisarze przepisywali greckimi literami imię Jahwe, opuszczając hebrajską literę he, tj.- ha waw, to jest w, pisali przez greckie (3 mające brzmienie zbliżone do w, albo przez dyftong ou, brzmiący jak w. Jest godne podkreślenia, że we wszystkich tych formach transkrypcji mamy stałe następstwa samogłosek a i e. Również transkrypcja teoforycznych imion żydowskich w tekstach magicznych z VII wieku po Chrystusie, jak i transkrypcja samego imienia Bożego w tychże tekstach świadczą na korzyść wymowy Jahwe 9.

Wymowa tetragramu jako Jehowa nie była znana Żydom w starożytności. Zaczęło się to dopiero gdzieś w XII—XIII wieku 10, a w ogólne użycie weszła w wieku XVI. Została ona spowodowana wokalizacją W masorecką tetragramu, zaczerpniętą z wyrazu adnaj. Takiej zaś wymowy tetragramu dowodzą najpierw takie partykuły enklityczne, jak be, le i inne, które nie mają nigdy przy tetragramie formy, jaką by winny mieć, gdyby tetragram wymawiano Jehowah, ale posiadają formę ba, la, wa, co wskazuje, że imię Boże wymawiano jak ‚adonaj. Ponadto takiej wymowy dowodzi i to, że ilekroć tetragram poprzedza wyraz ‚adonaj, otrzymuje wówczas punktację wyrazu ‚elohim, ażeby nie powtarzać dwa razy tego samego wyrazu (np. Rdz 15, 2).

3. Pochodzenie.

Czyniono różne próby w celu wyjaśnienia pochodzenia imienia Bożego Jahwe. Dawniej 12 szukano źródła tego imienia w językach indo-aryjskich, w Egipcie, Fenicji, a niekiedy u Kenitów i na Półwyspie Synajskim z którymi przez małżeństwo z Seforą, córką kapłana kenickiego Jetry był spokrewniony Mojżesz. I ta ostatnia opinia została odrzucona, gdyż nie znaleziono na to żadnych dowodów, a sprzeciwia się jej Wj 3, 7, gdyż w wypadku, gdyby Jahwe był pierwotnie bogiem Kenitów, to jakżeby mógł tak przemówić do Mojżesza: „Dosyć napatrzyłem się udręce ludu mego w Egipcie…”.

Obecnie wciąż jeszcze wielu uczonych usiłuje wyprowadzić imię Jahwe z Babilonu w Opierają się oni na istnieniu w języku akkadyjskim imion własnych osób, których częścią składową jest ja, jau, jaum, jama, np. Lipuśjaum, Jaubani, Addaja. Ta część składowa miała stanowić w Mezopotamii imię własne bliżej nie znanego boga, którego imię miał przekształcić Mojżesz w Jahwe. Ale i tę opinię należy odrzucić, gdyż w odkrytej dotąd literaturze izraelskiej nie spotkano takiej nazwy boga. Ponadto w imionach własnych wyżej wymienionych nie stoi przed ja, jau, jaum, jama, wyraz ilu, tj. bóg, co czyniono zawsze przy imionach bogów, stanowiących część składową imion teoforycznych. Było to tedy zapewne przypadkowe zakończenie pewnych nazw geograficznych czy też imion własnych m ‚Zdaniem niektórych uczonych ma to być zaimek nieokreślony „któryś”, „jakiś” itp.

Nie mniej trudną jest rzeczą znaleźć odpowiedź na pokrewne pytanie, czy imię Jahwe było znane w Izraelu przed objawieniem na górze Synaj. Wprawdzie z Wj 6, 3 wynikałoby, że dopiero Mojżeszowi objawił Bóg to imię, gdyż patriarchom byf jedynie znany jako ‚El Saddaj, tj. Bóg wszechmogący, ale znów z różnych imion biblijnych, pochodzących z czasów przedmojżeszowych, jak Jokebed (to jest Jahwe jest chwałą — Wj 6, 20), czy Abijah, Ahijah, Bitjah (1 Krn 2, 25. 32; 7, 8), tj. Jahwe jest moim ojcem, czy moim bratem, czy też moim domem, wynikałoby, że imię Jahwe przynajmniej w formie pierwotnej było znane już przed powołaniem Mojżesza na wybawcę Izraela. Trzeba tu jeszcze dodać, że Rdz 4, 26 zaznacza, iż już za czasów Enosa, syna Seta, „poczęto wzywać imienia Jahwe. Najpierw należy odrzucić rozwiązania dawnych liberalnych krytyków, którzy twierdzili, że w aktualnych przekazach biblijnych mamy przedstawione sprzeczne poglądy, jeden pogląd J(ahwisty), utrzymującego, iż znajomość imienia Jahwe sięga początków ludzkości (Rdz 4, 26), a drugi (Wj 3, 15) E(lohisty) i autora P (Wj 6, 3), że imię to ujawniło się dopiero na Synaju w. Jest to bowiem rzeczą niemożliwą, aby ostatni redaktor nie usunął tych sprzecznych poglądów. Toteż już więcej prawdopodobieństwa ma zapatrywanie tych uczonych, którzy, jak A. Bea 20, czy R. Driver21, sądzą, że imię to było znane od początku istnienia ludzkości, ale z biegiem czasu poszło w zapomnienie i dopiero ponownie zostało objawione Mojżeszowi na Synaju.

P. van Imschoot znów sądzi, że imię Jahwe było znane Izraelitom, albo tylko samemu pokoleniu Lewiego jedynie w krótszej formie i mogło ono jedynie oznaczać „któryś”, natomiast w Rdz 4, 26 położony jest akcent nie na imieniu Jahwe, lecz na publicznym kulcie prawdziwego Boga. Również wszelkie inne wzmianki o imieniu Jahwe w opowiadaniu o patriarchach izraelskich mają jedynie na celu podkreślenie, że Bóg patriarchów jest identyczny z Jahwe, Bogiem Mojżesza.

4. Znaczenie.

Najważniejszą kwestią przy omawianiu imienia Jahwe jest ustalenie właściwego znaczenia tego imienia, co można czynić nie tylko przy pomocy filologii i gramatyki, ale przede wszystkim przy pomocy objawienia Bożego, zawartego nie tylko w Wj 3, 14, ale i w całym bliższym i dalszym jego kontekście.

W świetle filologii trzeba stwierdzić, że pochodzi ono od rdzenia h-w-h. Ma on w języku hebrajskim dwie odmiany: jedna odpowiada arabskiemu słowu h-w-j i ma znaczenie „upadać” (Jb 37, 6), druga znów jest identyczna z takim samym rdzeniem w języku aramejskim i syryjskim i ma znaczenie „stawać się, być”. Ten drugi rdzeń przybrał w języku hebrajskim formę h-j-h.

Pochodzące od rdzenia h-j-h imię Jahwe może być już to formą czasownikową (werbalną), już to formą rzeczownikową (nominalną).

Ta ostatnia opinia ma niewielu zwolenników, i to głównie wśród nowszych uczonych. Opowiada się za nią przede wszystkim L. Koehler, który wylicza przykładowo kilka wypadków „j”, jako przedrostka rzeczownikowego, jak jibsam — woń,. jidbaś — miód, jahmiir — kozioł, jogbohah — wzniesienie. Ostrożniejszy jest w ocenie tych wyrazów P. Joiion, który sądzi, że są to może pierwotne imperfecta. Podobne zapatrywanie już przed nimi wyraził H. Bauer — P. Leander, dowodząc tego tym, że w rzeczownikach przedrostek „j” występuje jedynie w języku hebrajskim, aramejskim i arabskim. Pośrednie stanowisko w tej kwestii zajmuje W. Gesenius — E. Kautzsch, który czyni rozróżnienie między rzeczownikami pospolitymi, utworzonymi z przedrostka „j”, a imionami własnymi, jak Ja*aąob (Jakub), Jięhaą (Izaak), które są właściwie czasownikami w imperfectum.

Stąd widać, że istnienie form rzeczownikowych, utworzonych bezpośrednio z rdzenia przez dodanie przedrostka „j”, nie jest rzeczą pewną, zwłaszcza przy, imionach własnych. Jeśliby się przyjęło, że imię Jahwe jest rzeczownikiem, wówczas miałoby ono znaczenie albo „istnienie”, albo „istota”, albo „absolutnie istniejący”.

Ponieważ jednak opinia, uważająca imię. Jahwe za formę rzeczownikowa jest bardzo wątpliwa dlatego wydaje się więcej prawdopodobna opinia ta, która imię Jahwe uważa za formę czasownikową.

Ale znów istnieje wśród uczonych rozbieżność, czy imię Jahwe wystepuje
w formie prostej Qal czy w formie przyczynowej Hifil .Jeśli przyjmiemy formę Qal imienia Jahwe, wywodzącego się od rdzenia h-w-h – upadać, to miałoby ono ono znaczenie spadającego np. meteoru. Przyjmując jako formę Hifil utworzoną od tego samego rdzenia, oznaczałoby imię Jahwe „spuszczającego” np. pioruny czy błyskawice. Analogiczną interpretację imienia Jahwe podaje R. Kittel, który je wywodzi od słowa hawa – wiać, czyli wówczas imię to oznaczałoby „wiejącego”.

Wszystkie te jednak wyjaśnienia należy odrzucić, gdyż nie dają takiego obrazu Jahwe, Boga izraelskiego, jak go nam przedstawiają księgi biblijne Opierają się one jedynie na pewnych zjawiskach, towarzyszących zjawieniom się Jahwe wśród piorunów i błyskawic, co jednak nie daje wystarczającej podstawy, by mieszać samego Jahwe z tymi zjawiskami atmosferycznymi. Toteż ogól starszych filologów usiłuje raczej wyjaśniać imię Jahwe przy pomocy drogiego rdzenia h-j-h, mającego znaczenie „stawać się, być”. Jeżeliby z powodu dźwięku „a” pod przedrostkiem „j” uważało się imię Jahwe za formę Hifil, wówczas to imię oznaczałoby tego, który sprawia istnienie, czyli stwórcę W Aczkolwiek wyjaśnienie to odpowiada temu, co mówi Pismo św. o Jahwe, to jednak nie można go przyjąć ze względów filologicznych, gdyż słowo hdjdh nigdy nie występuje w języku hebrajskim w formie Hifil. Wobec tego nie pozostaje nic innego jak przyjąć, że imię Jahwe jest słowem formy Qal i oznacza tego, „który jest”, ale z odcieniem aktywnego ujawnienia istnienia3*. Wyraz bowiem hajdh w znaczeniu „być” jako słowo statyczne w imperfectum, jakim jest Jahweh, może mieć jedynie znaczenie czasu przyszłego, natomiast w znaczeniu „stawać się”, jako słowo czynu, może również służyć do wyrażenia czasu teraźniejszego, lecz czynności jedynej i niepowtarzalnej. Imię tedy Jahwe w świetle filologii oznacza nie tylko tego, który „jest”, ale i tego, który działa. Stąd widać, że jeśli imię Jahwe jest formą czasownikową, to z punktu widzenia filologii hebrajskiej nie ma znaczenia bytu absolutnego, ale relatywnego.

Przeciw prawdziwości przedstawionego wyjaśnienia nie można podnosić trudności z samogłoski „a”, stojącej w przedrostku „j” w imieniu Jahwe, podczas gdy taką samogłoską w formie Qal jest „i” (jiątol). Istnienie bowiem samogłoski na” w imieniu Jahwe można tłumaczyć już to amorycką formą tego imienia, gdyż samogłoska „a” występuje w amoryckich imionach własnych 35, lub, co jest jeszcze prawdopodobniejsze, starożytnością jego formy gramatycznej 36. Wiemy bowiem, że pierwotną samogłoską przedrostka „j” było „a , jak dowodzi tego arabskie jaąfulu. Wprawdzie obecne imperfectunt od słowa h&jah W formie Qal brzmi jihjeh, ale w imieniu Jahwe spółgłoska „w”, archaizująca to imię, wpłynęła na zatrzymanie archaicznej samogłoski w przedrostku „j”. Nie sięgając tak daleko, można samogłoskę „a” wytłumaczyć za P. Jotionem37 tym, że pierwotną samogłoską przedrostka Qal było w słowach statywnych „i”, natomiast w słowach czynnych „a”, czego ślad znajduje się jeszcze obecnie w słowach z pierwszą spółgłoską gardłową. Opierając się na tej interpretacji mamy w samej formie gramatycznej potwierdzenie, że wyraz ten jako forma czasownikowa ma znaczenie słowa czynnego.

Tej opinii broni A. Vaccari38, dowodząc przy tym, że jest to jedyny wypadek wśród religii Bliskiego Wschodu, iż imię Boga ma formę czasownikową z przedrostkiem imperfektum. Wynika stąd wniosek, że imię to nie jest wynikiem refleksji religijnej, lecz zawdzięcza się objawieniu.

Za takim wyjaśnieniem filologicznym imienia Jahwe przemawia tekst biblijny Wj 3, 14, oraz jego kontekst. Bóg ukazawszy się Mojżeszowi w krzaku gorejącym powiedział doń: „Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka, Bogiem Jakuba” (w. 6). Wówczas Mojżesz pyta o Jego imię, by je oznajmić Izraelitom, gdy będą się o nie pytali. Wtedy Bóg tak powiedział do Mojżesza: „Jestem, który jestem (‚ehjeh ‚aśer ‚ehjeh)”, i dodał: „Tak powiesz synom Izraela: Jam jest (‚ehjeh) posłał mnie do was”. I rzekł dalej Bóg do Mojżesza: „To jest imię moje na wieki i to nazwa moja w najdalsze pokolenia”.

Prawie wszyscy uczeni utrzymują, że Bóg, objawiając swe imię Mojżeszowi, podał mu równocześnie znaczenie tego imienia. Oczywiście zwyczajem biblijnym nie musiało to wyjaśnienie być zgodne z analizą naukową, ale wystarczy zgodność z brzmieniem tego imienia. Jedynie nieliczni uczeni39 utrzymują, że słowa Boże skierowane do Mojżesza: „Jestem, który jestem”, są odpowiedzią wymijającą i bynajmniej nie podają znaczenia imienia Jahwe. Należałoby je przełożyć, jak i inne rzekomo paralelne wyrażenia różnych wysłańców Bożych do ludzi (Rdz 32, 30; Sdz 13, 18): „Jestem tym, czym jestem”, innymi słowy jestem bytem tajemniczym, który nie jest zobowiązany zdawać komuś sprawy z tego, kim jest. Tłumaczenie to harmonizuje z mentalnością ludów Wschodu, które nie znały właściwego imienia swoich bóstw, gdyż kapłani zarówno w Babilonii, jak i w Egipcie pilnie strzegli tajemnicy imienia boga, i nigdy go nie zdradzali. Tak samo też postępowali i bogowie w tych krajach. Bogini Izyda tylko podstępem dowiedziała się od boga Ha właściwego jego imienia40.

Jednakowoż opinię tę należy odrzucić, gdyż tam w Piśmie Św., gdzie Bóg, względnie Jego wysłannik, odmawia wyjawienia swego imienia, dzieje się to w sposób wyraźny i nie ulegający wątpliwości (Rdz 32, 30; Sdz 13/ 18). Chciał przez to Bóg pouczyć o swej tajemniczości i transcendentności. W naszym wypadku Mojżesz nie wątpi w istnienie i transcendencję Boga, ale lęka się, czy podoła wykonać zleconą mu przez Boga misję i czy mu uwierzą rodacy. Wtedy mu Bóg mówi: „Tak powiesz synom Izraela: ‚ehjeh posłał mnie do was”. Słowa Boże nie miały bynajmniej na celu uchylenia pytania Mojżesza, lecz wyjaśniały treść Bożego imienia Jahwe.

I znowu uczeni różnią się w wyjaśnieniu sensu imienia Jahwe. Jedni sądzą, że Bóg objawiając Mojżeszowi swe imię Jahwe, tym samym wskazał to, co stanowi istotę bóstwa, a zarazem rację wszystkich jego doskonałości. A ponieważ to, co w danym bycie należy do jego istoty, jest bez ograniczenia, więc i istnienie Boże i jego doskonałość, jako należące do Bożej istoty są bez ograniczenia. Jest przeto Jahwe bytem najwyższym, istniejącym od siebie samego (aseitas), najdoskonalszym, niezmiennym, wiecznym. Tak już rozumieli znaczenie imienia Jahwe tłumacze LXX, przekładając w ten sposób: ja jestem Byt istniejący sam od siebie, absolutnie i koniecznie (ens a se), w przeciwieństwie do innych bytów, które mają istnienie udzielone od kogoś z zewnątrz (ens ab alio). Nie jest zaś Jahwe tylko jakimś bytem myślowym, abstrakcyjnym, lecz bytem osobowym, wyposażonym w wiedzę, moc i świętość. Poucza Mojżesza o czekającym go zadaniu, domagając się odeń posłuszeństwa. Pragnie przez uwolnienie Izraelitów z Egiptu wypełnić swe obietnice, poczynione w przeszłości patriarchom izraelskim.

To tłumaczenie imienia Jahwe zostało przyjęte ogólnie przez teologów i po dziś dzień jest przez nich ogólnie przyjmowane. Do tego tłumaczenia zbliżona jest interpretacja E. Kóniga42. Słowa Boga wyjaśniającego swoje imię Jahwe przekłada on w ten sposób: „Jestem, który jestem, i będę, który będę”, sądząc, że oznaczają one tyle, co „pozostający, trwający, wieczny”.

Przeciw obu wyżej wymienionym tłumaczeniom, a zwłaszcza przeciw tłumaczeniu pierwszemu wysunąć trzeba zarzut, że jest ono zbyt abstrakcyjne, aby je można przyjąć u Izraelitów z czasów Mojżesza. P. Heinisch stara się osłabić ten zarzut, wskazując na to, że u współczesnych Izraelitom narodów spotyka się wypowiedzi które logicznie winny zaprowadzić do idei istnienia Boga samego z siebie. I tak babilońskiego boga księżyca Sin sławi się w hymnie jako „owoc, który sam siebie rodzi, a egipski bóg Ra mówi o sobie: „Ja jestem wielkim bogiem, który z siebie samego powstał”.

Wszystkie te wymienione wypowiedzi nie są faktycznie paralelami interpretacji LXX imienia Jahwe, gdyż i w Egipcie, i w Babilonii znano czas, gdy bogów jeszcze wcale nie było. Ponadto są one jedynie spekulacjami kapłanów egipskich czy babilońskich, którzy przez tego rodzaju wypowiedzi chcieli jedynie bogów swoich sanktuariów otoczyć czcią. W Izraelu zaś objawione przez Boga Mojżeszowi imię Jahwe miało być znane przez wszystkich Izraelitów, którzy byliby niezdolni do zrozumienia takiej wzniosłej idei.

Największą trudność w przyjęciu tej tradycyjnej interpretacji imienia Jahwe stanowi filologia. Słowo hawah, jak i hajah, zarówno z pochodzenia swego, jak i ze względu na formę gramatyczną imperfectum, nie może oznaczać istnienia absolutnego w teraźniejszości, co byłoby konieczne do tego, aby^ wypowiedź Boga, o której mówimy, mogła oznaczać byt absolutny, istnienie z samego siebie. Może ona jedynie jako słowo czynu oznaczać teraźniejszość „jestem”, z aktywnym odcieniem ujawnienia istnienia. Wobec tego omówione interpretacje wypowiedzi Bożej muszą odpaść.

Pozostaje tedy, jako najprawdopodobniejsza, interpretacja tych uczonych, którzy w oparciu zarówno o filologię, jak i kontekst sądzą, że słowa Boże skierowane do Mojżesza podkreślają stałość pomocy i wierność Boga wobec swego ludu, czy też sądzą, że mieści się w tych słowach Bożych stwierdzenie o skuteczności Bożego istnienia47. I istotnie według kontekstu imię Boże Jahwe miało dostarczyć uzasadnienia posłannictwu Mojżesza, powołanego przez Boga do wyzwolenia Izraela i podkreślenia obietnicy pomocy Bożej, jaką on otrzymał („Ja będę z tobą” — Wj 3, 12). Ponadto to imię Boże ma usunąć wątpliwości ludu, gdyż będzie on chciał poznać imię Boga, który posyła Mojżesza, aby się upewnić, że ten Bóg jest zdolny dokonać wyzwolenia. Imię tedy Jahwe po winno oznaczać skuteczność działania tego, który posłał Mojżesza. Nazywa się Jahwe, tzn. „Jest”, bo skutecznie ujawnia swoje istnienie. Przez cuda, których dokona „pozna się, że on jest Jahwe” (Wj 7, 5; 9, 14; 14, 4. 18; por. Ez 13, 23; 22, 16; 25, 11; 28, 26).

Na takie znaczenie słów Bożych wypowiadanych do Mojżesza wskazują analogiczne formuły włożone w usta Boże, jak: „Ja, Jahwe, mówię, co mówię” (Ez 12, 25), czy: „Okażę łaskę, komu okażę łaskę” (Wj 33, 19), które bez wątpienia podkreślają rzeczywistość, albo raczej skuteczność i najwyższą niezależność słowa lub łaski Bożej. To samo najprawdopodobniej mieści się w słowach Bożych ‚ehjeh ‚aser ‚ehjeh.

Imię Jahwe nie jest wynalazkiem ludzi, ale jest darem danym Izraelitom przez objawienie. Objawiając zaś Izraelitom swe imię, dał im Bóg samego siebie, gdyż takie jest znaczenie semickie i biblijne imienia. Bo imię jest równoznaczne z osobą, która je nosi. Bóg dał poznać przez Mojżesza, że się zaangażuje w dzieje Izraela, i że zawiążą się specjalne relacje między Nim a Izraelitami.

Izraelici dobrze zrozumieli w ciągu wieków, że imię Jahwe jest darem ich Boga. Toteż zwykli byli mówić z całym naciskiem: ,Jahwe, nasz Bóg’, jako odpowiedź na to, co Bóg powiedział o nich, nazywając ich „mój lud”. Jahwe jest „sztandarem” ludu Izraela (Wj 17, 15). Wyruszą „w imię Jahwe”, tj. sam Bóg będzie im towarzyszył w podróży, Bóg żyjący życiem wolnym, stwórczym i obfitującym.

Imię Boże miało na celu uzmysłowić stały związek Boga z swym narodem. Jahwe tedy, to imię Boga przymierza. Dla czcicieli mieszczą się „pomoce” w tym imieniu (Ps 120, 2; 123, 8). Lud Boży składa się z tych, którzy się nazywają jego imieniem (Iz 43, 7), czy którzy wzywają jego imienia (Am 9, 12; Jr 14, 9).

Imię tedy Jahwe ma znaczenie historyczne. Już przez swą formę gramatyczną zapowiada swą gotowość pomocy, a przez kontekst z powołaniem Mojżesza na oswobodziciela Izraela jeszcze bardziej okazuje się związek imienia Jahwe z Bogiem, który uwalnia Izraela z ziemi niewoli.

Liczne też inne teksty świadczą o związku imienia Boga z wyjściem z Egiptu. Szczególnie znamienne są tu dwa teksty prorockie. Jeden z nich brzmi; „Ja jestem Jahwe, Bóg twój od ziemi egipskiej” (Oz 12, 10; 13, 4; por. Jr 2, 6)] a drugi: „W dniu, gdy wybrałem Izraela, wyciągnąłem rękę moją w obronie ich mówiąc: To ja, Jahwe, wasz Bóg, podniosłem rękę w obronie ich, aby ich wyprowadzić z ziemi Egiptu…” (Ez 20, 5-6).

Również wymowny jest tekst kodeksu kapłańskiego: „To ja, Jahwe. Będziecie zachowywali przykazania i będziecie je wypełniać. To ja Jahwe. Nie będziecie bezcześcić mojego imienia świętości i będę uświęcony w pośrodku synów Izraela. To ja Jahwe, który was uświęca, który was wywiódł z Egiptu, aby być Bogiem dla was. To ja, Jahwe” (Kpł 22, 31-32). Kodeks kapłański nie zna mocniejszego motywu dla zalecenia swych przepisów, jak przypomnienie zbawczego imienia Jahwe: „To ja Jahwe, Bóg wasz”.

To imię wystarczy odtąd, aby przypomnieć wypadek decydujący, łaskę uwolnienia. Wymienienie tego imienia jest aktem wiary, ale i wdzięczności. Imię to jest nie tylko wspomnieniem (Wj 3, 15), ale jakby znakiem sakralnym otrzymania pomocy Bożej: „Ktokolwiek będzie wzywał imienia Jahwe, będzie zbawiony” (Jl 2, 32).

Bóg się objawia w zdarzeniach, a Izrael miał dar ich zrozumienia jako języka Boga. Toteż po różnych faktach dodają autorzy biblijni: „aby poznano, że to jest Jahwe”. Imię Boże znajduje się jako objawione i urzeczywistnione w samym zdarzeniu. Jahwe jest Bogiem, który przychodzi i wspomaga.

Moc tego imienia ukazuje także wyrażenie „Jahwe seba’ot”. Wyrażenie to miało najpierw znaczenie, że Jahwe jest Wodzem wojsk (por. Wj 12, 41-42; 1 Sm 17, 45; por. Joz 5,13-16). Lecz od początku profetyzmu u Amosa i Izajasza, którzy walczą z kultem gwiazd, tj. z zastępami nieba, wyrażenie to oznaczało, że Jahwe jest mocą najwyższą na ziemi i na niebie, od której pochodzi i zależy wszelka moc na świecie 50.

Jahwe jest wolny, przychodzi z pomocą kiedy i komu chce. Jego imię oznacza przyjście dla wybawienia, ale i dla ukarania. Imię tedy Jahwe ma tez znaczenie eschatologiczne.

To znaczenie występuje w drugiej części Iz: Jahwe będzie na końcu, jak był na początku, gdyż On jest pierwszy i ostatni (Iz 41, 4; 44, 6; 48, 12). Autor Apokalipsy podejmie to wyrażenie Izajaszowe (Obj 1, 4. 8. 17; 2, 8; 22, 13) oraz utworzy analogiczną formułę, która się wydaje być wyjaśnieniem imienia Jahwe: „Który jest, który był i który przychodzi”.

Pwt 32, 39 mocno podkreśla znaczenie imienia Jahwe jako Boga jedynego, któiy jest równocześnie zbawcą. Nie przychodzi, aby karać, ale oczyszczać i zapewniać życie (por. Iz 43, 3. 11-12; 45, 15. 21; 49, 25-26; 50, 2; 60 16; 62, 11; 63, 1. 8. Tę też myśl podaje Iz 52, 2-6, gdzie prorok wzywa Jeruzalem, aby się podniosło: „Otrząśnij się ze snu, powstań, spocznij Jeruzalem… za darmo zostaliście sprzedani i bez srebra zostaniecie wykupieni… W ten sposób pozna mój lud Imię moje w ten dzień, ponieważ ja jestem Jahwe, który mówi: Oto jestem”.

Lud wybawionych jest odpowiedzialny za imię Boże przed ludźmi. W szczególności zaleca prorok Ezechiel Izraelitom staranie się, aby imię Jahwe święcili poganie i aby nie bluźnili temu imieniu (por. Mt 6, 9). Jahwe ma znaczenie świadectwa w oczach wszystkich ludzi. Świat będzie sądzony w zależności od ustosunkowania się do tych, którzy to imię wyznają. Mimo wszystkich błędów Izraela imię Jahwe będzie wielkie między narodami, złamie granice historycznego Izraela i rozprzestrzeni się po całym świecie. Takie było przeznaczenie objawienia tego imienia Mojżeszowi.

Ta zapowiedź znalazła swe wypełnienie we Wcieleniu. Imię Jahwe weszło jako część składowa do imienia Jezusa (hebr. Jehosu’a, tj. Jahwe jest zbawieniem, lub zbawienie (przez) Jahwe), co jest synonimem Jahwe.

Jezus Chrystus jest tym, który przychodzi zbawić (Łk 2, 11) od grzechów, przebaczając je i uwalniając od śmierci i gniewu (Dz 5, 31; 10, 43). „Dlatego Bóg wywyższył go i nadał mu imię przewyższające wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano mieszkańców niebios, ziemi i podziemia i żeby w każdym języku wyznawano, że Jezus Chrystus jest Panem w chwale Boga Ojca” (Flp 2, 9-11).

Pokrewnej formuły używa Chrystus o sobie w Ewangeliach u Mt 14, 27 i J 6, 20 mówiąc: „Ja jestem, nie bójcie się”. Ponadto występuje ona jeszcze dwa razy w nieco odmiennej formie u Mt 28, 10 i Łk 24, 38. Przez słowa te dodawał Chrystus odwagi Apostołom, ukazując się niespodziewanie na morzu (Mt 14, 27; Mk 6, 50; J 6, 20). Podobnie uspokajał Apostołów albo niewiasty zjawiając się po swym zmartwychwstaniu (Mt 28, 10). Kładzie wtedy nacisk na zaimku osobowym „ja”. Lecz sens tych słów nie ogranicza się do uspokojenia, gdyż słów tych użyje Chrystus, by oświadczyć, że jest Mesjaszem. U Mk 14, 61 n czytamy: „Zapytał go najwyższy kapłan ponownie i rzekł mu: Czy ty jesteś Chrystus, Syn Błogosławionego? Jezus tedy rzekł: Jam jest”. Jeszcze wyraźniej tymi samymi słowy potwierdził Chrystus swoją godność Syna Bożego u Łk 22, 70: „Wtedy powiedzieli wszyscy: Tyś jest Syn Boży? On zaś rzekł do nich: Sami mówicie, że ja jestem”.

Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że formuła lycó el[il jest aluzją do słów Jahwe, objawiającego się ludziom w ST. Kryje się tedy za tą formułą Chrystusową świadomość całkowitej równości z Bogiem Izraela, który się przedstawił Mojżeszowi jako „Ten, który jest”.

I ze słów Chrystusa „Ja jestem” — zwłaszcza z tych, którymi zachęca do pozbycia się lęku, wynika, że i tu one oznaczają Boga jako zbawcę. Przychodzi Bóg do ludzi, aby ich miłować.

W świetle tedy filologii, kontekstu bliższego, jak i dalszego, obejmującego i księgi NT, okazuje się, że imię Jahwe oznacza Boga-Zbawcę, zawsze gotowego świadczyć ludziom swe łaski.

Ks.dr Stanisław Łach prof KUL,
Księga Wyjścia
Pallotinum 1964.

ZOBACZ TAKŻE–> znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/11/29/argumenty-za-wiara51-6-faktow-dodajacych-wiarygodnosci-biblii/

ZOBACZ TAKŻE CO MÓWI O IMIENIU BOGA PROF. ANNA ŚWIDERKÓWNA – BIBLISTKA–> http://www.czasnabiblie.pl/multimedia/audycje/rozmowy-z-prof-anna-swiderkowna-cz-10/ audio nr 2

UWAGA – POWYŻSZA STRONA (CZASNABIBLIE.PL) JEST CAŁY CZAS W PRZEBUDOWIE Z TEGO CO WIDZĘ. DOSTĘP DO AUDYCJI PROF. ŚWIDERKÓWNY MOŻE BYĆ NIESTETY UTRUDNIONY LUB NIEMOŻLIWY PRZYNAJMNIEJ PRZEZ JAKIŚ CZAS.

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

Red Bible

1. ŻYDZI WCIĄŻ ISTNIEJĄ.

Wszystkich badaczy religii zdumiewa to, że Izrael jest jedynym narodem, który przetrwał do naszych czasów i zachował nienaruszoną wiarę w Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba. Nie przetrwali Fenicjanie, Etruskowie, Kartagińczycy, Asyryjczycy, Babilończycy, czy Macedończycy, którzy w odróżnieniu od Hebrajczyków byli potężnymi narodami, o rozwiniętej kulturze i cywilizacji.

O tym cudzie historii, którego doświadczył lud Izraela, pisze znany teolog F. Rienecker:

„Jest to cud, że Izrael mimo rozproszenia, trwającego setki lat, wciąż istnieje, podczas kiedy inne ludy starożytności wyginęły. Narody żyjące w czasach proroków m.in. Egipcjanie, Asyryjczycy, Babilończycy, Persowie, Grecy, Rzymianie, już nie egzystują jako ludy w ówczesnej formie. Tylko Żydzi trwają cały czas jako świadkowie prawdy zawartej w pismach”.

Dodać do tego trzeba jeszcze, że żaden naród w historii świata nie był tak zaciekle prześladowany jak Żydzi, czego kulminacją było to, co się działo podczas Drugiej Wojny Światowej.

2. PROROCTWO O POWSZECHNOŚCI WIARY W BOGA JAHWE NA CAŁYM ŚWIECIE.

Wszyscy wiedzą, że jedną z cech Pisma Świętego są licznie występujące w nim proroctwa. W przypadku wielu z nich można wysuwać dwa zarzuty. Pierwszy mówi o tym, że proroctwo zostało spisane po wydarzeniu które przewiduje. Zarzut ten przytacza się np. w odniesieniu do Księgi Daniela, która to wbrew pozorom nie jest księgą prorocką, lecz apokaliptyczną. Drugi zarzut mówi, że np. dana osoba umyślnie zachowała się w określony sposób, aby w ten sposób proroctwo wypełnić. Istnieje jednak w ST proroctwo (jedno z największych), któremu nie można w żaden sposób postawić tych zarzutów. Wskazuje ono na to, że wiara w Boga Jahwe (wyznawana tylko przez małą grupkę Żydów) miała rozejść się po całym świecie. Kilka cytatów:

Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów (Rdz 17:5)

Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi (Rdz 12:3)

A potomstwo twe będzie tak liczne jak proch ziemi, ty zaś rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, na północ i na południe; wszystkie plemiona ziemi otrzymają błogosławieństwo przez ciebie i przez twych potomków. (Rdz 28:14)

Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia [takiego, jakie jest udziałem] twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu (Rdz 22:18)

A mówił: «To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi (Iz 42:6)

No i teraz pytanie: jakie było prawdopodobieństwo, że to właśnie ta niezwykła wiara żydów rozejdzie się po całym świecie tak, jak to zostało przepowiedziane na wieki przed chrześcijaństwem? Tym bardziej, że w tamtych czasach istniała ogromna ilość różnych bóstw, których liczba wyznawców przekraczała niewyobrażalnie liczbę czcicieli Jahwe. Patrz np. kult Marduka w potężnym Babilonie. Dziś nie ma ani wyznawców Marduka, ani Babilonu.

3. NIEZWYKŁOŚĆ MONOTEIZMU WŚRÓD ŻYDÓW W CZASACH POWSZECHNEGO POLITEIZMU.

Mały i pogardzany naród izraelski w ciągu swoich dziejów miał zawsze świadomość wielkiej misji powierzonej mu przez Boga; panowało powszechne przekonanie, że to właśnie w tym narodzie przyjdzie na świat oczekiwany Mesjasz. Izraelici całą swoją nadzieję pokładali w wypełnieniu się tego proroctwa. To, co najbardziej zdumiewa historyków religii, to fakt, że Izrael od początku swoich dziejów wierzył tylko w jednego Boga, chociaż wszystkie starożytne religie oddawały cześć wielu bogom. Narody, które stworzyły całą kulturę i cywilizację starożytną, przewyższały Hebrajczyków we wszystkich dziedzinach życia (m.in. w sztuce, filozofii oraz technice), tylko w dziedzinie religii lud izraelski miał nieskończenie doskonalsze pojęcie Boga, który jest jedynym, świętym i sprawiedliwym Stwórcą oraz Panem całej stworzonej rzeczywistości.

Jest to Bóg, który stworzył całą przyrodę – a więc przyroda nie jest Bogiem, lecz stworzeniem. Wszystkie natomiast starożytne religie ukazywały całą przyrodę jako rzeczywistość, gdzie działają magiczne moce, gdzie roi się od wielu bogów, którymi są również gwiazdy i księżyc. Tymczasem dla prostego ludu izraelskiego słońce, gwiazdy, planety i wszystko, co istnieje, jest dziełem jednego Boga.

„ Pilnie się wystrzegajcie – skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie – abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej podobiznę mężczyzny lub kobiety, podobiznę jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest na ziemi, podobiznę jakiegokolwiek ptaka,latającego pod niebem, podobiznę czegokolwiek, co pełza po ziemi, podobiznę ryby, która jest w wodach – pod ziemią. Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słonce, księżyc i gwiazdy i wszystkie zastępy nieba, abyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłon i nie służył…” [Pwt 4:15-25]

Żydom nie wolno było ani oddawać czci ciałom niebieskim, ani nie mogli tworzyć sobie posążków Boga Jahwe, ani nawet nie mogli wymawiać imienia Pana Boga swego. Wszystko to dla ludzi tamtych czasów było niewyobrażalnie uciążliwe. Sami sobie stworzyli takiego „niewygodnego” Boga?

4. UZNANIE CZŁOWIEKA ZA BOGA W NAJMNIEJ PRAWDOPODOBNYM MIEJSCU.

Chrześcijaństwo zaczęło się wśród Żydów, a gdzie jak gdzie, ale szczególnie właśnie w tym narodzie nie była możliwa deifikacja, ubóstwienie człowieka. Jeżeli jednak mimo to niektórzy Żydzi uznawali Jezusa z Nazaretu za Boga (a takich Żydów było tysiące), to mogli uczynić to tylko na podstawie jakichś nadzwyczajnych dowodów.

Myśl tę trafnie wyraża jeden z racjonalistycznych uczonych, Couchoud:

„W wielu krajach Imperium było rzeczą możliwą uznać za Boga zwyczajnego człowieka. Ale w jednym nie było to możliwe, a mianowicie w Palestynie. Żydzi bowiem adorowali Jahwe, Boga jedynego, transcendentalnego, nieznanego, którego nie wolno było odtworzyć na obrazie, którego imienia nie wymieniano, oddzielonego niezgłębionymi przepaściami od wszelkiego stworzenia.

Przyrównać Jahwe do jakiegokolwiek stworzenia byłoby największym świętokradztwem. Żydzi czcili cesarza, ale daliby się raczej porąbać w kawałki, niż bodaj półgłosem wyznać, że cesarz jest Bogiem. Daliby się też raczej porąbać w kawałki, niż powiedzieliby to samo o Mesjaszu.

Jakże więc jeden z pierwszych chrześcijan, jakiego znamy, Hebrajczyk z Hebrajczyków (tj. św. Paweł), zdolny byłby połączyć człowieka z Jahwe w sposób zupełnie naturalny? Oto cud, przeciwko któremu ja się buntuję… Byłoby zaiste brakiem rozumu przeciwstawiać się apoteozie cesarza, i to za cenę życia, by potem zastąpić ją apoteozą jednego z poddanych. Czyż o rzemieślniku, którym był Jezus, Paweł mógłby powiedzieć: „A każdy kto wzywa Imienia Pańskiego, zbawion będzie” (Rz 10,13; por. Jl 3,5) albo „Aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano” (Flp 2,10; por. Iz 45,23), skoro Pismo św. mówi te rzeczy o Bogu?”

Couchoud starał się wybrnąć z tego impasu poprzez zaprzeczanie historyczności Jezusa. Obecnie jednak nawet najbardziej ateistyczni historycy zajmujący się Nowym Testamentem czy Wczesnym Chrześcijaństwem stwierdzają jednomyślnie, że Nazarejczyk istniał. Faktem jest również to, że Pierwotny Kościół miał swoją siedzibę w Jerozolimie (i musiał składać się niemal wyłącznie z Żydów), św Paweł, który ubóstwił w swoich listach Jezusa był wykształconym Żydem, jak i to, że NT w ogólności mówi o Jezusie jako Bogu.

To uznanie za Boga Człowieka pochodzącego z Palestyny jest jeszcze niezwykłe z innego powodu. Jezusa stawia się na równi z innymi założycielami religii: Konfucjuszem, Buddą, Mahometem i innymi. Wyznawcy tych ostatnich nie zrobili jednak z nich bogów, choć w ich przypadku byłoby to dużo łatwiejsze (i bardziej prawdopodobne) niż w przypadku Jezusa wywodzącego się z ultra-monoteistycznej Palestyny, gdzie nie można było nawet wymawiać imienia Boga. Jak to powiedział G.K. Chesterton w swoim wybitnym „Człowieku wiekuistym”:

Nawet gdyby Kościół nie zrozumiał, o co Chrystusowi chodziło, byłoby przecież prawdą, że żadna historyczna tradycja poza Kościołem nigdy nie popełniła takiej pomyłki. Mahometanie nie zrozumieli Mahometa opacznie i nie przypuszczali, że jest on Allachem. Żydzi nie poddali błędnej interpretacji słów Mojżesza i nie utożsamiali go z Jahwe. Dlaczego zatem to jedno roszczenie miałoby zostać wyolbrzymione, skoro podobnego do niego nikt inny nigdy nie zgłaszał?

5. ZADZIWIAJĄCE IMIĘ BOGA.

13 Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć?» 14 5 Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM (hebr. Ehjeh aszer ehjeh, gr. ego eimi ho on, łac. ego sum qui sum)». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was». 15 Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: „JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia. (WJ 3:13-15)

Marduk (sum. damar-dutu, tłum. „Młody byczek boga Utu”);

Uranos (także Uran, Niebo; gr. Οὐρανός Ouranós, łac. Uranus, Caelus ‘niebo’) – w mitologii greckiej bóg i uosobienie nieba;

Gaja (gr. Γαῖα Gaía, Gḗ ‘Ziemia’, łac. Tellus, Terra) – w mitologii greckiej Ziemia-Matka;

Chronos (gr. Χρόνος Chrónos – „Czas”, łac. Chronus) – bóg w mitologii greckiej, uważany za personifikację Czasu;

Temida (gr. Θέμις Thémis, łac. Themis) – w mitologii greckiej bogini i uosobienie sprawiedliwości, prawa i wiecznego porządku;

Helios (także Słońce, Helius; gr. Ἥλιος Hḗlios ‘Słońce’, łac. Sol ‘Słońce’) – w mitologii greckiej bóg i uosobienie Słońca;

Eos (także Świt, Jutrzenka; gr. Ἠώς Ēṓs ‘jutrzenka’, łac. Aurora ‘jutrzenka’, ‘zorza’) – w mitologii greckiej bogini i uosobienie zorzy porannej, brzasku i świtu;

Selene (także Księżyc; gr. Σελήνη Selḗnē ‘Księżyc’, łac. Luna ‘Księżyc’) – w mitologii greckiej bogini i uosobienie Księżyca;

Hades (także Pluton; gr. Ἅιδης/ᾍδης Háidēs, Ἀίδης Áidēs, Ἀΐδης Aḯdēs ‘niewidzialny’, łac Pluto) – w mitologii greckiej bóg podziemnego świata zmarłych;

Hestia (gr. Ἑστία Hestía ‘ognisko domowe’, łac. Vesta);

Metyda (także Metis, Rozsądek, Roztropność; gr. Μητις Mētis, łac. Metis ‘Roztropność’, ‘Rozwaga’, ‘Rozum’, ‘Przebiegłość’) – w mitologii greckiej jedna z okeanid; bogini i uosobienie roztropności (w pozytywnym znaczeniu) i przewrotności (w negatywnym znaczeniu);

Apollo (gr. Ἀπόλλων Apóllōn, zwany też Φοῖβος Phoibos ‘Jaśniejący’, łac. Apollo) – w mitologii greckiej syn Zeusa i Leto.

Bogowie w mitologii starożytnej stanowili personifikację czy uosobienia czasu, sprawiedliwości, księżyca itp. Byli nierozerwalnie związani z tym światem. Stąd takie można by powiedzieć imiona na „jedno kopyto”. Brak świata oznacza brak bogów, czyli inaczej jak to było w monoteizmie Żydów, gdzie Bóg jest „Święty”, co oznaczało oddzielny od świata, transcendentny.

6. PATRZĄC TYLKO I WYŁĄCZNIE Z PUNKTU WIDZENIA HISTORII LITERATURY BIBLIA JEST NIEZWYKŁA.

Parę słów o czymś, o czym najczęściej zapominamy wszyscy, i to zarówno wierzący, jak i niewierzący, chrześcijanie i ateiści. Biblia, nawet rozważana jedynie z punktu widzenia historyka kultury czy literatury, stanowi zjawisko jedyne w naszych dziejach. W ciągu dwudziestu wieków naszej ery nie było innego dzieła, czy zespołu dzieł literackich, który by miał tak licznych czytelników, żadnego nie  przepisywano, a później nie wydawano drukiem tak wiele razy, żadnego nie tłumaczono na tyle języków. Wpływy i najróżniejsze echa biblijne odnajdujemy na każdym kroku w naszej sztuce, literaturze, sposobie myślenia, a nawet w nawykach językowych. Mówimy na przykład nieraz o „faryzejskiej obłudzie” lub o „ludziach dobrej woli” nie zastanawiając się wcale nad pochodzeniem tych wyrażeń. A Władysław Gomułka „Wiesław” powiedział w którymś ze swoich przemówień: „Jak mówi przysłowie, nie samym chlebem człowiek żyje”. I na pewno zdziwiłby się bardzo, gdyby mu ktoś wytknął, że cytuje tu wcale nie polskie przysłowie, ale Pismo Święte, i to aż trzy jego księgi naraz (Mt 4,4; Łk 4,4; Pwt 8,3 ). Fragment książki „Jak zrozumieć Pismo Święte” – A. Świderkówna

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

god-touches-adam

Skorzystajmy z okazji, żeby sobie przypomnieć, jak ważne prawdy przekazuje nam ten pozornie naiwny opis stworzenia człowieka, jaki znajduje się w Piśmie Świętym. Otóż zupełnie rewolucyjna, w porównaniu do różnych mitów pogańskich, jest tu prawda, że stworzeniem człowieka zajął się sam Bóg. Przypomnijmy sobie mnogość mitów greckich o początkach człowieka, a w żadnym z nich ludzie nie odważali się nawet pomyśleć o tym, że sam Bóg najwyższy mógłby postanowić nasze pojawienie się na tym świecie. Pierwszego człowieka ukształtował – według jednego mitu – Hefajstos, według innego – Prometeusz. Według jeszcze innego mitu pierwsi ludzie urodzili się z kamieni, jakie rzucali za siebie tytani Deukalion i Pyrra. Istnieje nawet taki szczególnie pesymistyczny mit, według którego pierwsi ludzie wyrośli z zasadzonych w ziemi zębów smoka, czyli z czegoś najbardziej odrażającego co się da pomyśleć.

Tymczasem biblijny opis stworzenia człowieka przeniknięty jest dogmatem, że człowiek jest tym Bożym stworzeniem, na którym spoczęła szczególna miłość Boga. Opis przekazuje nam to w ten sposób, że nie tylko sam Bóg powołał człowieka do istnienia, ale jego stworzeniu poświęcił szczególnie wiele uwagi.

Co więcej, w tym pozornie naiwnym opisie znalazł się głęboki teologicznie przekaz, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo samego Boga.

Jeszcze więcej odsłonił nam ten prosty tekst biblijny, kiedy bibliści odkryli jego odniesienia do babilońskiego mitu o powstaniu człowieka. Mianowicie według poematu „Enuma Elisz” pierwsi ludzie zostali ukształtowani z krwi sprzyjającego smokowi Tiamat boga Kingu (według innej wersji, z gliny zmieszanej z krwią tego boga). Od razu widzimy skrajnie pesymistyczną ideę tego mitu: ludzie to takie nieszczęsne istoty, które już od samego początku są przeniknięte ciemnością i chaosem. Myślę, że teoria ewolucyjnego pochodzenia człowieka, jeśli ją połączyć z materialistycznym dogmatem o rzekomo czysto zwierzęcej naturze człowieka, ma sporo pokrewieństwa z tym babilońskim mitem. W innym języku wyraża to samo przeświadczenie, jakoby niemoralność i duchowy chaos były w człowieku pierwotne w stosunku do tego wszystkiego, co w naszym własnym człowieczeństwie uważamy za najcenniejsze.

Jakżeż jasna i radosna jest na tle mitu babilońskiego prawda biblijna: Sam Bóg stworzył człowieka! A stworzył dlatego, że chciał nam udzielić podobieństwa do samego Siebie! Kiedy zaś stworzył, nie miał najmniejszej wątpliwości, że „wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1,31)! Z ręki Stwórcy człowiek wyszedł bowiem jako święty i bezgrzeszny, grzech pojawił się w nas dopiero później, z naszej winy, choć nie bez wpływu grzechu popełnionego w świecie stworzeń wyższych od człowieka (Rdz 3,1-6).

Obraz Boga lepiącego człowieka z gliny wydaje się wielu ludziom naiwny. A oto jakie głębie dostrzegł w tym obrazie święty Ireneusz (w roku mniej więcej 180!): „Bóg ukształtował człowieka własnymi rękami, to znaczy przez Syna i Ducha Świętego… i wycisnął na ukształtowanym ciele własną formę, w taki sposób, aby nawet to, co widzialne, miało Boski kształt”.

EWOLUCJA MÓWI NAM, ŻE CIAŁO CZŁOWIEKA POWSTAŁO Z ZIEMI/MATERII NIEOŻYWIONEJ. BIBLIA TEMU NIE PRZECZY.

Natomiast ten szczegół opisu biblijnego, że człowiek został ukształtowany z ziemi, przypominał nauczycielom Kościoła, że człowiek jest częścią przyrody i jako taki został szczególnie wezwany do tego, żeby być kapłanem wszystkich stworzeń nierozumnych, powołanym do oddawania Bogu chwały w imieniu całej ziemi i wręcz całego kosmosu. Zarazem Ojcowie Kościoła wciąż przypominali o tym, że człowiek jest kimś więcej niż częścią przyrody, bo przecież w glinę jego ciała sam Bóg tchnął ducha.

Z niezliczonych świadectw patrystycznych na ten temat przytoczę tu dwa. Święty Ambroży (+397) pisze na temat duszy człowieka mniej więcej to samo, o co tak wyraźnie dopominał się Pius XII, kiedy w encyklice „Humani generis” wskazywał na możliwość pogodzenia teorii ewolucji z wiarą w Boga Stwórcę.

„Oczywista rzecz – wyjaśnia Ambroży w swoim dziełku pt. O dobrach przynoszonych przez śmierć, 38 – iż dusza nie umiera razem z ciałem, bo nie jest z ciała, jak o tym w wielu miejscach poucza Pismo. Albowiem Adam [bezpośrednio] od Pana Boga naszego otrzymał ducha życia i stał się człowiekiem, istotą żyjącą”.

Wypowiedź świętego Cypriana (+258) przytaczam głównie dlatego, że stanowi ona niezwykle oryginalne odczytanie prośby Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi: „Skoro mamy ciało z ziemi, a ducha z nieba, i modlimy się, (znaczy to, że) sami jesteśmy ziemią i niebem, toteż modlimy się, by w obydwóch, to znaczy w ciele i w duchu spełniała się wola Boga” (O Modlitwie Pańskiej, 16).

Dokładnie to samo, w języku nam współczesnym, przypomniał Jan Paweł II, właśnie w owym przesłaniu z października 1996 na temat teorii ewolucji, które tak Pana poruszyło. Mówi tam Ojciec Święty, że niektóre teorie ewolucji „są nie do pogodzenia z chrześcijańską antropologią”, te mianowicie, w których „ducha ludzkiego uważa się za stworzonego przez siły materii ożywionej lub też jako zwykły epifenomen tej materii. Są one nie do pogodzenia z prawdą o człowieku, są one również niezdolne do określenia godności osoby ludzkiej” (Biuletyn KAI, 1996 nr 44 s.17). [o. Jacek Salij]

csl krok w ewolucji został juz zrobionyhttp://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/praca_nad_wiara/stworzenie.html# — grafika z https://www.facebook.com/templumchristi

ZOBACZ–> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/11/27/argumenty-za-wiara50a-czlowiek-zostal-stworzony-na-obraz-boga/

A TAKŻE–> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/12/27/argumenty-za-wiara50b-pesymizm-enuma-elisz-i-atrahasis/

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

adam-and-eve

Typową ilustracją ważności tej zasady jest historia interpretacji opowiadania o stworzeniu kobiety (2,21–23). Chyba żadne inne wersety Biblii nie stały się źródłem tylu żartów, mniej lub więcej wybrednych dowcipów, rysuneczków, karykatur itp. Grzęźniemy w niezrozumiałej dla nas warstwie słownej tekstu, nie dostrzegając w ogóle jego sensu. Można by sądzić, że Bóg występuje tutaj w roli chirurga, który najpierw daje pacjentowi narkozę, by następnie wyciąć mu żebro. W końcu robi jednak coś, czego najlepszy nawet chirurg dokonać nie potrafi: z jednego żebra „buduje” całą kobietę.

Otóż ów „głęboki sen”, w jaki zostaje pogrążony mężczyzna (sen taki spotykamy jeszcze i gdzie indziej w Biblii), oznacza przede wszystkim, że to, co się stanie za chwilę, dzieje się całkowicie poza świadomością człowieka. Kiedy się obudzi, ujrzy przed sobą kobietę, nie mając pojęcia, skąd się ona wzięła. Wie jednak od razu, że właśnie w niej znajduje swoje dopełnienie. Woła więc z ogromną radością: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Jest to stwierdzenie najbliższego pokrewieństwa, a nawet równości. W podobny sposób przemówią do króla Dawida zgromadzeni w Hebronie przedstawiciele wszystkich pokoleń Izraela: Oto myśmy kości twoje i ciało (2 Sm 5,1). I ta właśnie prawda zawarta jest w obrazie budowania kobiety z kości wyjętej z ciała mężczyzny. Nie bardzo wprawdzie wiadomo, dlaczego musiało to być żebro. Niektórzy badacze upatrują w tym okruch prastarej tradycji, sięgającej nawet III tysiąclecia, w języku Sumerów bowiem ti znaczy zarówno żebro, jak i życie. Jest to jednak przypuszczenie niezbyt pewne.

Mężczyzna wita kobietę nie tylko jako odpowiednią dla siebie pomoc, tę, która pozwala mu w pełni zrealizować siebie, lecz także jako takiego samego, jak on, człowieka. Jeśli poprzednio skłonni byliśmy dziwić się tam, gdzie w rzeczywistości nie było powodów do zdziwienia, tu z kolei nie znajdujemy zazwyczaj nic dziwnego. A przecież Jahwista żył w świecie, gdzie kobieta nie była bynajmniej uważana za człowieka równego mężczyźnie, lecz bardzo często po prostu za jego niewolnicę. Autor biblijny będzie zatem szukał wyjaśnienia tego stanu w opowieści o błędnym wy­borze i grzechu pierwszych ludzi. Na początku wszakże pragnie podkreślić, że w zamyśle Boga Stwórcy kobieta i mężczyzna są sobie równi.

Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem (2,24).

Hebrajskie słowo ba­sar („ciało”) ma jednak znaczenie o wiele szersze niż jego polski odpowiednik i nie przeciwstawia się duszy czy duchowi, wskazując przede wszystkim na ziemskie uwarunkowanie człowieka. Koniec przytoczonego wyżej zdania można by przetłumaczyć: „Stają się jedną istotą ludzką”. Jest w tych słowach pełna afirmacja związku mężczyzny i kobiety we wszystkich jego wymiarach, tak fizycznym, jak i duchowym.

Anna Świderkówna (1925 – 2008) – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka, oblatka tyniecka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii. Ponad 30 lat kierowała Katedrą Papirologii (późniejszym Zakładem Papirologii) UW.

http://ps-po.pl/kobieta-i-mezczyzna/

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERACZŁOWIEK CZUJE, ŻE JEŻELI BÓG ISTNIEJE TO MUSI BYĆ CZYMŚ WIĘCEJ NIŻ OSOBĄ

W dzisiejszych czasach niemało ludzi stwierdza: „Wierzę w Boga, ale nie w Boga osobowego”. Ludzie ci mają odczucie, że owa tajemnicza istota, leżąca u podstaw wszystkiego, musi być czymś więcej niż osobą. Chrześcijanie właściwie zgadzają się z tym — i jako jedyni proponują pewne wyobrażenie tego, czym może być istota wykraczająca poza ramy osobowości. Wszyscy inni, choć twierdzą, że Bóg jest więcej niż tylko osobą, w istocie myślą o Nim jako o kimś nieosobowym, to jest jako o czymś mniej niż osoba.

Jeśli jednak szukasz czegoś ponadosobowego, czegoś więcej niż osoba, to nie wchodzi tu w rachubę wybór pomiędzy ideą chrześcijańską i pozostałymi. Idea chrześcijańska nie znajduje swego konkurenta.

Jeszcze inni ludzie sądzą, że po tym życiu, a być może po kilku kolejnych egzystencjach, dusze ludzkie zostają „wchłonięte” przez Boga. Gdy jednak próbują wyjaśnić, o co im chodzi, wygląda na to, że nasze wchłonięcie w Boga wyobrażają sobie na podobieństwo jednej rzeczy materialnej wchłanianej w drugą. Ludzkie życie porównują do kropli wody wpadającej do morza. Ale to oczywiście oznacza koniec kropli. Jeśli rzeczywiście przydarza się nam coś takiego, to wówczas wchłonięcie okaże się niczym innym, jak kresem istnienia. Chrześcijanie jako jedyni mają pewne pojęcie o tym, w jaki sposób dusze ludzkie mogą się stać częścią życia Bożego, a mimo to pozostać sobą — a nawet stać się sobą znacznie bardziej niż do tej pory.

Ostrzegałem, że teologia jest rzeczą praktyczną. Owo stanie się częścią Bożego życia to jedyny cel, dla którego istniejemy — a błędne wyobrażenia na ten temat utrudniają sprawę. Dlatego na kolejnych kilka minut muszę poprosić Czytelników o skupienie.

Wiemy, że w przestrzeni można się poruszać na trzy sposoby: w prawo i w lewo, w górę i w dół, albo do przodu i do tyłu. Każdy kierunek ruchu albo mieści się w jednym z tych trzech, albo też jest jakimś kompromisem pomiędzy nimi. Nazywamy to trzema wymiarami przestrzeni. Zauważ: przy użyciu tylko jednego wymiaru da się narysować jedynie linię prostą. Używając dwóch, można narysować figurę, na przykład kwadrat. Kwadrat składa się z czterech prostych linii. Teraz zróbmy kolejny krok. Posiadając trzy wymiary, można zbudować coś, co nazywamy bryłą — na przykład sześcian, coś jakby kostkę cukru czy kość do gry. Sześcian składa się z sześciu kwadratów.

Rozumiesz? Jednowymiarowy świat byłby linią prostą. W dwuwymiarowym świecie nadal mamy linie proste, ale z wielu takich linii otrzymujemy figury. W trójwymiarowym świecie nadal mamy figury, jednak kilka figur tworzy jedną bryłę. Innymi słowy, przechodząc na coraz to bardziej realne i skomplikowane poziomy, nie pozostawiasz za sobą rzeczy, które znalazłeś na poziomach prostszych — są one nadal obecne, ale w nowych połączeniach. Połączeniach, które byłyby dla ciebie niewyobrażalne, gdybyś znał tylko prostsze poziomy.

Otóż chrześcijańskie wyjaśnienie Boga opiera się na tej samej zasadzie. Poziom ludzki jest poziomem nieskomplikowanym i raczej pustym. Na poziomie ludzkim jedna osoba jest jedną istotą, a dwie osoby to za każdym razem dwie odrębne istoty — tak jak w dwóch wymiarach (powiedzmy na kartce) jeden kwadrat jest jedną figurą, a dwa kwadraty to zawsze dwie odrębne figury. Na boskim poziomie nadal istnieją osoby, lecz tam odkrywamy je w nowych połączeniach, których — nie żyjąc na tamtym poziomie — nie potrafimy sobie wyobrazić. W boskim wymiarze, jeśli to można tak ująć, znajdujemy Istotę, która jest trzema Osobami, choć pozostaje jedną Istotą, podobnie jak sześcian to sześć kwadratów, które mimo to pozostają jednym sześcianem. Oczywiście nie możemy w pełni pojąć takiej Istoty — podobnie jak nigdy nie umielibyśmy poprawnie wyobrazić sobie sześcianu, gdybyśmy potrafili postrzegać tylko dwa wymiary przestrzeni. Możemy jednak wyrobić sobie o niej choćby nikłe pojęcie — a wówczas po raz pierwszy w życiu zdobywamy pojęcie, choćby i nikłe, czegoś ponadosobowego — czegoś więcej niż osoba. Jest to coś, na co sami nigdy byśmy nie wpadli, choć słysząc o tym, uznajemy, że właściwie powinniśmy, skoro tak dobrze pasuje to do innych rzeczy, które znamy (…)

Gdyby chrześcijaństwo było naszym wymysłem, oczywiście dałoby się je uprościć. Nie jest nim jednak. Pod względem prostoty nie możemy konkurować z wynalazcami nowych religii. To niemożliwe — zajmujemy się faktami. Każdy potrafi mówić prosto, jeśli nie musi się martwić o fakty.

DLA CZŁOWIEKA MIŁOŚĆ ZAWSZE INTUICYJNIE WSKAZYWAŁA NA BOGA

Najróżniejsi ludzie z lubością powtarzają chrześcijańskie stwierdzenie, że „Bóg jest miłością”. Ale jakby nie zauważają przy tym, że słowa „Bóg jest miłością” nie mają właściwie żadnej treści, o ile w Bogu nie mieszczą się co najmniej dwie Osoby. Miłość to coś, co jedna osoba żywi wobec drugiej. Jeśli Bóg jest jedną osobą, to przed stworzeniem świata nie był miłością. Oczywiście mówiąc to, ludzie ci mają na myśli coś zupełnie innego: chodzi im o to, że „miłość jest Bogiem”. Chcą przez to powiedzieć, że nasze uczucia miłości, niezależnie od czasu i okoliczności, w których powstają, a także niezależnie od przynoszonych skutków, mają być traktowane z wielkim szacunkiem. Może i tak — ale to coś zupełnie różnego od chrześcijańskiej treści stwierdzenia, że „Bóg jest miłością”. Mówiąc tak, chrześcijanie wierzą, że w Bogu od zawsze trwa żyjące i dynamiczne działanie miłości, które stworzyło wszystko inne.

Przy okazji — być może najważniejsza różnica pomiędzy religią chrześcijańską a wszystkimi innymi polega na tym, że w chrześcijaństwie Bóg nie jest czymś statycznym (ani nawet osobą), a dynamiczną, pulsującą aktywnością, życiem, niejako dramatem. A nawet, jeśli nie zostanie to uznane za brak szacunku z mojej strony, wręcz pewnego rodzaju tańcem.

csl Trójca

CHRZEŚCIJAŃSTWO PO PROSTU – C.S. LEWIS

ZOBACZ MOŻE TAKŻE –> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2014/10/12/argumenty-za-wiara42a-ewangelie-synoptyczne-wyraznie-o-jezusie-jako-bogu/