Adam Małysz – czterokrotny srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich.

Posted: 20 października 2013 in SPORTOWCY
Tagi:

adam_malysz_01

Adam Małysz.

Polski skoczek narciarski, multimedalista olimpijski, najbardziej utytułowany skoczek w historii indywidualnych konkursów mistrzostw świata w skokach narciarskich, po zakończeniu kariery skoczka narciarskiego kierowca rajdowy, międzynarodowy rajdowy mistrz Polski i Czech z roku 2012, dwukrotny uczestnik Rajdu Dakar.

Czy to ma być rozmowa o Kościołach, o wyznaniowych różnicach, czy skupimy się na pojęciu wiary, która łączy wszystkich uznających istnienie Boga? Chcemy mówić między innymi o tym, na ile wiara w Boga pozwala lepiej przejść przez sportową karierę…

Przez sport i przez życie, tego przecież nie da się rozdzielić. Jestem młodym człowiekiem, ale mam za sobą trochę przeżyć, wydarzeń, w których szerzej pojęta wiara w Boga i ludzi, pozwalała mi dokonywać słusznych wyborów.

Które z wydarzeń zdaje się być dla pana przełomowe?

Po dwóch latach słabych startów, które poprzedzone były bardzo dobrymi wynikami w Pucharze Świata na początku kariery, przyszło załamanie. Przestałem wierzyć w sens tego, co robię. Można powiedzieć, że wtedy często rozmawiałem sam z sobą, a trudniejsze pytania zadawałem patrząc jeszcze wyżej, niż latam na nartach po wybiciu się z progu. Te moje wątpliwości rozwiewała żona, która wierzyła we mnie bardziej, niż ja sam. Dlatego nie skończyłem sportowej kariery, skaczę dalej i chyba wreszcie dokonałem w sporcie jakiegoś przełomu, bo z minionego sezonu znów mogę być zadowolony. Jeszcze nie tak bardzo jak wtedy, gdy wygrywałem konkursy Pucharu Świata, ale czuję, że jestem blisko tego ostatecznego przełomu.

Skoki narciarskie to bardzo niebezpieczna dyscyplina sportu. Każdy z oddanych skoków to loteria, w której nie do końca wszystko zależy od pana. Choćby z silnym podmuchem wiatru często wygrać się nie da…

Uprawiam bardzo niebezpieczną dyscyplinę sportu i wiara bardzo pomaga w podjęciu tego ryzyka, ale przecież to nie jest tak, że stałem się wierzący dopiero z chwilą, gdy staję na rozbiegu. Ta wiara we mnie była od dziecka, była zanim w moim życiu pojawił się sport. Ta kolejność jest bardzo istotna, bo wiara towarzyszy mi w całym życiu, nie tylko na rozbiegu. Zdecydowana większość skoczków daje te świadectwa wiary, żegnając się na rozbiegu przed oddaniem skoku. To na pewno nie jest robione na pokaz, sam robię przed skokami znak krzyża. Przecież, gdy się już wybiję na progu, to bliższy jestem, tam wysoko w powietrzu, rozmowy z Bogiem, niż z ludźmi…

Czy przeżył pan wiele takich sytuacji, gdy tej szczególnej opieki „z Góry” pan potrzebował?

Tak, ale nie na skoczni, tylko w drodze na zawody. Dwukrotnie lecąc samolotami, do Finlandii i Szwecji, podczas lądowania przy silnym wietrze dostaliśmy takie podmuchy, że już wydawało mi się, że samolot spadnie na pas startowy bokiem. Najpierw złamie się skrzydło, później rozleci się samolot i będzie po nas… Skończyło się na strachu, na bardzo krótkich chwilach zastanawiania się nad tym, czy to akurat w tym miejscu i czasie nastąpi kres mojej drogi. Nie wiem, a może wtedy była tylko pustka, a dopiero gdy już bezpiecznie w hotelowym łóżku przeżywałem całe wydarzenie ponownie pojawiły się te refleksje. Więcej czasu na myślenie było, gdy jadąc na lotnisko do Wiednia, skąd wylatywaliśmy do Nagano, nasz samochód wpadł w poślizg i odbijaliśmy się od barierki, a potem chcieliśmy „ściąć” stojący we mgle patrol policyjny. Na szczęście auto się zatrzymało. Nikt nie ucierpiał, a wystarczyły milimetry, żeby skończyło się czyjeś ludzkie życie. Trenera, moje, policjanta… Ktoś nad nami czuwał, żyjemy.

http://www.katolik.pl/bozy-doping,1031,812,cz.html?idr=365

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s