Nowe konto na youtube

Posted: 23 Listopad 2016 in Uncategorized

Moje ostatnie konto na youtube zostało zamknięte z powodu naruszenia praw własności Copernicus Centre. Nie mam siły pisać więcej więc powiem tylko, że otworzyłem nowe konto na którym znajdzie się około 70% filmów ze starego konta. Nie bd tych przez które konto usunięto plus tych, których kopii nie mam.

https://www.youtube.com/channel/UCOb6WCnO7pGU0DbtRBbZi8g

https://znanichrzescijanie.wordpress.com/category/wiara-i-rozum-apologetyka-youtube/

„Niektórzy ludzie lubią Żydów,  inni z kolei nie. Żaden jednak myślący człowiek, nie może zaprzeczyć, że są oni – poza wszelkimi wątpliwościami – najbardziej nadzwyczajną rasą, jaka kiedykolwiek pojawiła się na świecie” [Winston Churchill].

„Natknęłam się na tajemnicę bez rozwiązania, tajemnice tak wielką, że dałam sobie spokój z próbą odnalezienia [racjonalnego] wytłumaczenia. Tajemnicą tą było przetrwanie Żydów.

Usiadłam na podłodze mojego biura, otoczona poprzez książki o Sumerze, Egipcie, Rzymie itp, a także sceptyczne materiały odnoszące się do Jezusa i nie potrafiłam zrozumieć jak ci ludzie [Żydzi] wytrwali do dnia dzisiejszego, nie tracąc nic ze swej tożsamości. To była tajemnica, która przyciągnęła mnie z powrotem do Boga. To było coś, co na nowo ożywiło w moim umyśle ideę Boga” [Ann Rice – autorka Wywiadu z wampirem].

dostrzec-sonia-w-pokoju-kilka-sw-otwierajcych-oczy-na-oczywiste-problemy-zwizane-z-ochron-innowacyjnoci-pawe-waszak-1-728

Podważanie dawnej ortodoksyjnej wiary było w głównej mierze dziełem duchownych trudniących się komentowaniem Nowego Testamentu. Powołując się na autorytet ekspertów w tej dziedzinie kazano nam rezygnować z ogromnej masy wierzeń, które podzielali pierwsi chrześcijanie, Ojcowie Kościoła, ludzie średniowiecza, Reformatorzy, a nawet nasi ojcowie żyjący w wieku dziewiętnastym. Pragnę tutaj wyjaśnić źródło mojego sceptycyzmu w odniesieniu do autorytetu ekspertów. Sceptycyzmu ignoranta, jak sami aż zbyt łatwo zauważycie. Ale sceptycyzm jest ojcem ignorancji, gdyż trudno jest wytrwale pogłębiać wiedzę, jeśli nie potrafi się wzbudzić w sobie prima facie przekonania do swoich nauczycieli.

Przede wszystkim, bez względu na to, jaką wartość ci ludzie mogli sobą przedstawiać jako komentatorzy Biblii, nie ufam im jako krytykom. Uważam, że nie mają dostatecznego literackiego wyrobienia i nie dostrzegają istoty czytanych przez siebie tekstów.

To oskarżenie wydaje się dziwne, jeśli zważyć, że wysuwam je przeciwko ludziom, którzy całe swoje życie spędzili na studiowaniu tych ksiąg. Ale właśnie stąd mogą pochodzić ich trudności. Jeśli ktoś całą młodość i wiek dojrzały spędził na badaniu tekstów NT oraz wyników badań innych uczonych, a nie dysponuje przy tym żadną porównawcza skalą, która pozwoliłaby mu dokonać literackiej oceny i którą dać może jedynie głęboka i wszechstronna znajomość szeroko pojętej literatury, ten ktoś moim zdaniem szczególnie łatwo może przeoczyć to, co w tych tekstach jest najważniejsze. Kiedy mi mówi, że jakieś ewangeliczne zdarzenie jest legendą albo zmyśloną opowieścią, chciałbym wiedzieć, ile powieści i legend przeczytał i czy ma dostatecznie wyrobiony smak, by potrafił je wykryć – a nie, ile lat spędził nad Ewangelią. Czytaj resztę wpisu »

21 Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. 22 Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, 2mężczyzna powiedział:
«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!
Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta».
24 Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem [Genesis 2].

27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę [Genesis 1].

I usłyszałem jakby głos wielkiego tłumu i jakby głos mnogich wód, i jakby głos potężnych gromów, które mówiły: «Alleluja, bo zakrólował Pan Bóg nasz, Wszechmogący. 7 Weselmy się i radujmy,  i dajmy Mu chwałę, bo nadeszły Gody Baranka, a Jego Małżonka się przystroiła, 8 i dano jej oblec bisior lśniący i czysty» – bisior bowiem oznacza czyny sprawiedliwe świętych. 9 I mówi mi: «Napisz:  Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę Godów Baranka!» [Apokalipsa 19].

ZOBACZ TAKŻE–> https://znanichrzescijanie.wordpress.com/2015/03/27/argumenty-za-wiara58-ewangelia-jezusa-ofiarna-milosc-i-teoria-ewolucji/

bible

Biblia: między mitem a historią. Jest to jeden z rozdziałów książki Anny Świderkówny [Biblia a człowiek współczesny].

„Czym właściwie jest Biblia? Zbiorem mitów czy opowieści historycznych. Ani jednym ani drugim. To wielki księgozbiór na który złożyły się pisma należące do najróżniejszych gatunków literackich. Znajdziemy tam, zarówno fragmenty pisane językiem mitycznym, jak i teksty historyczne. Trzeba zawsze jednak pamiętać, że historia tworzona w czasach starożytnych, różni się bardzo od tego, co rozumiemy pod tym pojęciem dzisiaj”.

„Izrael podobnie jak pozostałe ludy Starożytnego Wschodu nie miał właściwego języka, którym mógłby przekazać swoje refleksje filozoficzne czy teologiczne. Posługiwał się więc obrazowym i symbolicznym językiem mitów, aby wyrazić największe prawdy, a nawet objawienie Boże.”

„Jedyną w Biblii szeroko rozbudowaną bajkę spotykamy w rozdziale IX Księgi Sędziów. Drzewa rozprawiają tam ze sobą, bo postanowiły wybrać króla i nie wiedzą, które z nich ma nim zostać. Co ciekawe, chociaż opowieść ta znalazła się w Piśmie Świętym, nikt nie próbuje dowodzić, że Pismo naucza, iż kiedyś drzewa mówiły i wybierały króla. Dlaczego? Bo w tym przypadku nawet nie wiedząc o tym, umiemy rozpoznać gatunek literacki. Kłopot pojawia się dopiero tam, gdzie go nie rozpoznamy”.

„Autorzy biblijni korzystali z języka mitycznego, jednak bardzo starannie oczyszczali cegiełki przejęte ze świata pogańskiego”.

„Przyznaję, że rozdział pierwszy Księgi Rodzaju raczej mnie denerwował. Złościł mnie tak długo, póki nie zobaczyłam go na tle mitologii bliskowschodniej z której przecież wyrasta. Wtedy dopiero oceniłam podobieństwa i różnice”.

„To co czytamy w Biblii, aż do połowy czwartego wersetu rozdziału drugiego ma formę hymnu liturgicznego na cześć jedynego Stwórcy nieba i ziemi. Wszystko jest tu stworzone, także to co i gdzie indziej, nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i w Grecji było uznawane za bóstwa: ciała niebieskie, Słońce, księżyc, gwiazdy. W tekście biblijnym są to lampy, które Bóg wiesza na sklepieniu nieba, żeby pomagały ludziom tworzyć kalendarz i odróżniać dzień od nocy”.

„Wszystkie znane mi kosmogonie są zarazem teogoniami, co oznacza, że powstawanie świata ściśle wiąże się z narodzinami bogów. To dlatego, że rodzą się coraz to nowi bogowie, powstaje niebo, Ziemia, księżyc, gwiazdy, morze i wszystko inne. Początek Księgi Rodzaju to jedyny tekst w którym mowa jest tylko o kosmogonii. Nie znajdujemy w niej genealogii Boga. Nie słyszymy, aby miał On żonę albo żony. Nie dowiadujemy się niczego o Jego dzieciach. I nas to nie zdumiewa, gdyż myślimy zawsze w kategoriach monoteizmu […] Trzeba uświadomić sobie, że kiedy ten tekst powstał, prawdopodobnie na przełomie VI i V wieku przed naszą erą, nigdzie w znanym mi świecie starożytnym takiego Boga nie było. I to jest naprawdę zadziwiające”.

„Nie bójmy się zatem tego, co mityczne. Nie szukajmy w pismach sprzed wielu wieków naszego rozumienia historii. Nie próbujmy decydować, jakimi gatunkami literackimi Bóg ma prawo się posługiwać. Wsłuchajmy się raczej w Jego słowo, które w swej dobroci sam  zechciał wcielić w słowo ludzkie”.

CAŁY ROZDZIAŁ PONIŻEJ. CZYTA KRYSTYNA CZUBÓWNA.

Anna Świderkówna (1925 – 2008) – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka, oblatka tyniecka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii. Ponad 30 lat kierowała Katedrą Papirologii (późniejszym Zakładem Papirologii) UW.

PASCAL SERCE MA POWODY, KTÓRE ROZUM...

… czy jest to jednak możliwe, aby współczesny człowiek – który tak głęboko uwierzył w to, że tylko i wyłącznie rozum i nauka (zwłaszcza nauki przyrodnicze) są jedynymi źródłami prawdy – dał się powtórnie przekonać, że i serce  – gdzieś tam zepchnięte na dalszy plan – mogłoby nam ukazać prawdziwą rzeczywistość, jeśli się w nie wsłuchamy?

„Ja mam naukę. Po co mi jakiś bełkot o wierze czy sercu” ktoś mógłby powiedzieć. I wielu mówi. I po części w zasadzie mają rację. Nauka to przecież wspaniała rzecz. Pozwala nam odkrywać prawdę, której pragnienie (obok pragnienia piękna, sprawiedliwości i nieśmiertelności) tak głęboko jest w nas zakorzenione. Na jakie pytania jednak odpowiada nam nauka? Ile lat ma wszechświat? Jak są zbudowane gwiazdy? Jak się rozwijało życie na Ziemi? Fajne pytania. I często pasjonujące odpowiedzi. Czy są to jednak pytania, które są dla nas naprawdę najważniejsze? Cóż, jeżeli istnieją jeszcze inne pytania, większej wagi (a przecież one istnieją i nie ma potrzeby przytaczać ich tutaj) to ograniczając się do nauki nie odpowiemy na nie. Nauka może nam tylko i wyłącznie opisać świat przyrodzony. Na temat ewentualnego świata nadprzyrodzonego z definicji nie miałaby nic do powiedzenia. Niby oczywiste, ale…

Erwin Schrodinger (1887-1961) – jeden z najznamienitszych twórców mechaniki falowej oraz twórca jednego z najważniejszych równań w historii nauki, równania Schrodingera. W książce Nature and the Greeks wydanej przez Cambridge University Press w 1954 roku, oświadcza:

„Jestem bardzo zdumiony, że naukowy obraz realnego świata jest aż tak niepełny. Oferuje on bardzo wiele rzeczowych informacji, układa całe nasze doświadczenie w nadzwyczajnie spójnym porządku, ale zdumiewać może, że milczy o wszystkim bez wyjątku, co jest rzeczywiście bliskie naszemu sercu, co naprawdę ma dla nas znaczenie. Nie jest w stanie powiedzieć niczego o czerwonym i niebieskim, gorzkim i słodkim, fizycznym bólu i fizycznej przyjemności, nie wie niczego o pięknie i brzydocie, dobru i złu, o Bogu i wieczności. Nauka czasami udaje, że odpowiada na pytania z tego zakresu, ale odpowiedzi te często są tak niemądre, że nie jesteśmy skłonni traktować ich serio.”

I tak będzie chyba zawsze. Kiedy nauka wyjaśnia wszystko, mamy nieodparte wrażenie, że wszystko pomija.

Seria „ARGUMENTY ZA WIARĄ” ma na celu pokazanie, że chrześcijaństwo i ogólnie wiara w Boga nie jest czymś co wymaga całkowitego wyłączenia myślenia. Cykl ten może nie da niezbitego 100% dowodu na istnienie Boga (nie taki jest jego cel), lecz powinien sprawić, aby przynajmniej niektóre osoby niewierzące zmieniły swoją postawę z bezmyślnego wyśmiewania chrześcijaństwa w założenie, że „być może coś w tym jest”. Z kolei osoby już wierzące być może wzmocnią swoją wiarę po kolejnych wpisach z tej serii.

>>>WIELKIE NAWRÓCENIA SŁYNNYCH OSÓB<<<

***C.S.LEWIS – AUTOR „OPOWIEŚCI Z NARNII”***

cs-lewis-2C. S. Lewis, były profesor literatury średniowiecznej i renesansowej Uniwersytetu w Cambridge, pisząc o swoim nawróceniu na chrześcijaństwo stwierdza, iż wierzył, że chrześcijanie “nie mają racji”.

Jeszcze w 1916 r. 18-letni Lewis tak pisał w liście do przyjaciela, gdy ten wspomniał mu coś o Bogu:

„Sądziłem, że stopniowo uwolniłeś się od dawnych przekonań. Chyba wiesz, że ja nie wyznaję żadnej religii. Nie znajduję na jej potwierdzenie jakichkolwiek dowodów, a z filozoficznego punktu widzenia chrześcijaństwo nie jest nawet najlepszą z nich. Wszystkie religie, a właściwie wszystkie mitologie, nazywając rzecz po imieniu, są po prostu wytworem człowieka”.

Przyjęcie chrześcijaństwa było ostatnią rzeczą, której pragnął Lewis. A jednak: “Na początku 1926 roku najbardziej zaciekły ateista, jakiego znałem, siedział w moim pokoju przy kominku i mówił, że materiał dowodowy historyczności Ewangelii jest rzeczywiście zadziwiająco dobry”. – pisał jeden z przyjaciół Lewisa.

Po ocenieniu podstaw i materiału dowodowego chrześcijaństwa Lewis stwierdził, że inne religie “nie mają takiego historycznego oparcia jak chrześcijaństwo”. Jego znajomość literatury zmusiła go do potraktowania zapisu Ewangelii jako wiarygodnej relacji. “Byłem już zbyt doświadczony w krytyce literackiej, by uważać Ewangelie za mity”.

W końcu profesor Lewis podjął decyzję:

“Wyobraź sobie mnie, samego w tamtym pokoju w Magdalen, noc po nocy czującego – kiedykolwiek mój umysł odrywał się choć na sekundę od pracy – stałe, nieuchronne zbliżanie się Tego, którego tak gorąco pragnąłem nie spotkać. W końcu to, czego tak bardzo się obawiałem, przyszło na mnie. W święto Trójcy Świętej 1929 roku ustąpiłem. Uznałem, że Bóg jest Bogiem i ukląkłem, by się modlić, być może jako najbardziej przybity i uparty nawrócony w Anglii tej nocy”.

***ALEXIS CARREL – NOBLISTA W DZIEDZINIE MEDYCYNY***

carrelNie mniej spektakularne było nawrócenie Alexisa Carrela, chirurga światowej sławy i laureata Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, autora słynnego dzieła: „Człowiek – istota nieznana”.

Przybył on do Lourdes w 1903 r. z zamiarem krytycznego opisania tego, co ludzie wierzący nazywali cudami, a on uważał za autosugestię. Na jego oczach została uzdrowiona, po pokropieniu wodą, Maria Bailla, która umierała na gruźlicę otrzewnej (jej rodzice i brat także na to umarli). Poruszony do głębi tym co widział, żarliwą modlitwą wyjednał sobie łaskę nawrócenia, a później napisał: „Życie nie polega na tym, żeby zrozumieć, lecz kochać, pomagać drugim, modlić się, pracować. Spraw, mój Boże, by nie było za późno…”. Po przyznaniu się do bycia świadkiem naocznym uzdrowienia, Carrel został zmuszony do opuszczenia Uniwersytetu na którym pracował. Nie przeszkodziło mu to jednak w kontynuowaniu swojej kariery. Po wyjeździe do USA poprzez swoje prace zdobył nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.

***LEW WALLACE – AUTOR „BEN HURA”***

Lew Wallace, wytrawny ateista, wielka postać literatury, generał, osoba nie wierząca. Spędziwszy parę lat na poszukiwaniu prawdy o Jezusie i przekopawszy grube tomy materiałów źródłowych, chcąc obalić mit dotyczący Chrześcijaństwa, a które to argumenty pragnął następnie przedstawić w swojej książce na ten temat, w pewnym momencie zwątpił. Kiedy doszukał się niezbitych argumentów dowodowych, na kolanach wykrzyknął prawdę o Jezusie:

„Mój Pan i mój Bóg”

– Lew Wallace, napisał następnie słynną powieść o misji Jezusa i Chrześcijaństwie na podstawie, której to nakręcono później głośny film p.t. „Ben Hur”- jeden z najbardziej nagrodzonych Oskarami filmów w historii kinematografii.

***STEVE MCQUINN***

T167228~Steve-McQueen-PostersBył znany z mówienia, że żyje tylko dla siebie i nie odpowiada przed nikim. Pewnego razu zapytany o to, czy wierzy w Boga, aktor odpowiedział: “Wierzę we mnie. Tak długo jak jestem numerem jeden, tak długo Bóg jest numerem jeden.” Ta filozofia wiele mówiła o jego życiu. Wszystkie pieniądze, samochody, narkotyki, alkohol i kobiety, które człowiek chciałby mieć, były do jego dyspozycji i była to tylko kwestia czasu zanim stał się uzależniony od tego wszystkiego.

Z powodu problemów zdrowotnych był zmuszony wyprowadzić się z Malibu do spokojnego Santa Paula. Tam ożenił się po raz trzeci. Po pewnym czasie postanowił zapisać się na naukę latania. Człowiek, który został jego instruktorem nazywał się Sammy Mason i szybko zaprzyjaźnił się z McQuinnem, co nie zdarzało się często. Podczas długich lotów przyjaciele rozmawiali przez wiele godzin o sensie życia. Steve szybko zaczął czuć, że jego rozmówca był inny od ludzi, których znał. Pewnego razu aktor zapytał wprost o sekret instruktora. Mason wówczas usiadł ze starzejącym się aktorem i wyjaśnił co, czy raczej kto, uczynił różnicę w jego życiu. Odpowiedzią, powiedział, był Jezus Chrystus.

McQuinn był zaintrygowany. Miał tak dużo respektu dla Masona i jego rodziny, że zaczął chodzić razem z nimi do jednego z kościołów. Przez kilka miesięcy McQuinn podczas nabożeństw stał z tyłu na balkonie, nie przedstawiając się. Po tym czasie dzięki uczestnictwu w nabożeństwach, jak i długich rozmowach z pastorem kościoła, Leonardem DeWittem aktor poczuł obecność Ducha Świętego i został chrześcijaninem. Od tego czasu aktor był kompletnie innym człowiekiem. Według jego znajomych zmiana była dramatyczna. Steve często był widziany zarówno podczas modlitwy jak i studiowania Biblii.

McQueen w 1980 roku dowiedział się, że zostało mu już niewiele życia. Steve udał się do szpitala na operacje, lecz po kilku dniach od niej zmarł.

Kiedy znaleziono go martwego, miał wyżej wspomnianą Biblie w rękach, z palcem wskazującym jego ulubiony fragment: “Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.”

***FRYDERYK SZOPEN***

szopenMało kto wie, że do grona nawróconych tuż przed zgonem należał także Fryderyk Chopin. Odwrócił się od Boga w 1831 r., kiedy Rosjanie rozgromili powstanie listopadowe. Zapisał wtedy: „Boże! Czy Ci nie dość moskiewskich zbrodni – albo – alboś sam Moskal!”. Wtedy było to prawdziwe bluźnierstwo. Droga życiowa Chopina jeszcze długo była daleka od Kościoła.

Po wyjeździe w wieku 20 lat do Paryża, Szopen szybko zapomniał o wartościach wpajanych mu przez swoich rodziców – gorliwych katolików. Nowe znajomości, nowe środowisko – w którym Bóg był często na ostatnim miejscu – sprawiły, że życie religijne Fryderyka – tak pieczołowicie pielęgnowane przez rodziców w kraju – zaczęło zamierać. Romanse z George Sand – najbardziej kontrowersyjną osobą paryskiego świata – i Delfiną Potocką, którą Mickiewicz nazwał „największą z grzesznic”, wesołe spotkania, liczne koncerty, wycieczki, podróże coraz bardziej oddalały Chopina od Kościoła i Boga.

Ciężko chory na gruźlicę, był nakłaniany przez swojego przyjaciela – ks. Jełowieckiego – do pogodzenia się z Bogiem. Mówił, że sakramentów nie może przyjąć, bo ich już nie rozumie. Owszem, może się księdzu wyspowiadać jako przyjacielowi, ale spowiedzi jako sakramentu nie chce.

12 października 1849 roku lekarz dał księdzu znać, że Fryderyk może nie przeżyć nocy. Kapłan niezwłocznie pobiegł do niego, ale chory nie chciał z nim rozmawiać. Uścisnęli sobie ręce i Jełowiecki ze zmartwiałym sercem wracał do domu.

Ostatecznie jednak Szopen po licznych przemyśleniach i rozmowie z Delacroix, który przekonywał kompozytora, że przez jego muzykę przemawia sam Bóg, wyspowiadał się i przyjął ostatnie namaszczenie. Żegnając się z życiem i księdzem , Chopin dziękował: „Bez Ciebie, mój drogi, byłbym zdechł jak świnia”.

***JOE ESZTERHAS – SCENARZYSTA „NAGIEGO INSTYNKTU”***

Joe Eszterhas“Joe” Eszterhas – amerykański scenarzysta węgierskiego pochodzenia, znany głównie jako autor scenariusza Nagiego instynktu.

O Joe Eszterhasie mówiono: „diabeł”. Zyskał sławę „najbardziej wyklinanego człowieka w Ameryce”.

Seks, alkohol i narkotyki. Tak można określić styl życia sławnego scenarzysty erotycznych thrillerów: „Nagiego instynktu”, „Slivera” czy „Showgirls”. Joe Eszterhas szokował nawet bardzo liberalne pod względem obyczajowym hollywoodzkie środowisko.

„Kradłem samochody i nie rozstawałem się z nożem. O mało nie zabiłem innego chłopca i niedużo brakowało, bym wylądował za kratkami. Nie wiodło mi się w szkole” – wspominał czasy swojego dzieciństwa. Eszterhas nie skończył studiów, ale rozpoczął pracę w prasie w Cleveland. Przez kilka lat wydawał magazyn „Rolling Stone”. Potem zaczął pisać scenariusze filmowe. Zadebiutował w 1978 roku, kiedy Norman Jewison nakręcił według jego scenariusza głośny dramat związkowy „F.I.S.T” z Sylvestrem Stallone w roli głównej. Niebywałym sukcesem komercyjnym okazał się dramat muzyczny „Flashdance”, do którego scenariusz napisał we współpracy z Thomasem Hedleyem.

W 1992 roku wielkim hitem stał się „Nagi instynkt” z Sharon Stone w reżyserii Paula Verhoevena. Film wywołał skandal, bo epatował wyrazistymi scenami przemocy i erotyzmu. Po tym filmie Eszterhas stał się najlepiej opłacanym scenarzystą na świecie. Za scenariusz inkasował 3 mln dolarów. Jako pierwszy scenarzysta w historii znalazł się na liście najbardziej wpływowych ludzi w przemyśle filmowym. Przez cały ten czas prowadził dziki, jak to sam teraz nazywa, tryb życia.

Pod koniec lat 90. Eszterhas porzucił Hollywood i przeniósł się do Bainbridge w Ohio. Miesiąc po przeprowadzce dowiedział się, że ma raka gardła. Lekarze wycięli mu prawie 80 proc. krtani i kazali natychmiast rzucić palenie i picie. Zrozumiał, że musi coś zmienić w swoim życiu. Usiadł na krawężniku koło swego domu.

„Płakałem i prosiłem Boga, by mi pomógł… I on to zrobił.” – pisze Eszterhas o tym przełomowym momencie. – “Nie modliłem się od czasu, kiedy byłem chłopcem. W swojej twórczości kpiłem z Niego i z tych, którzy go kochają. A teraz słyszałem siebie proszącego, by mi pomógł… I w chwili, kiedy poprosiłem o pomoc, On odpowiedział na moją prośbę”.

Eszterhas natychmiast porzucił wszystkie nałogi. 8 lat po operacji chirurg, który ją przeprowadził, stwierdził, że jest całkowicie wyleczony. A tkanki krtani tak się zregenerowały, że po raku nie pozostał ślad.

„Lekarz nazwał to cudem” – wspomina scenarzysta. – “Moje życie zmieniło się diametralnie. Ekscesy zastąpiły modlitwa i długie spacery. I tak często, jak tylko mi pozwolą, noszę krzyż w kościele w Bainbridge Township”.

***OSCAR WILDE – PISARZ, HOMOSEKSUALISTA***

oscar-wilde2O tym, że Oskar Wilde był pisarzem i że stał się symbolem dekadencji, wie prawie każde dziecko. O tym, że nawrócił się na katolicyzm przed śmiercią, nie wie prawie nikt. Takie rzeczy z jakiegoś powodu trzyma się w tajemnicy. Wilde, “który sam siebie ogłosił arcy grzesznikiem i archetypowym cynikiem, od dziecka odczuwał wyraźną słabość do katolicyzmu” – pisze jego biograf Joseph Pearce. Trzy tygodnie przed śmiercią wyznał: “Moje zepsucie moralne wynikło w dużej mierze z faktu, że ojciec nie pozwolił mi zostać katolikiem”.

Dodatkowo co do Oskara Wilde, czytamy: „… był biseksualistą. Jak sam mówił, kultywował pederastię na wzór starożytnych Greków …” 6 kwietnia 1895 r. Wilde został aresztowany i oskarżony o kontakty homoseksualne (w tamtych czasach karalne w Wielkiej Brytanii). Sąd skazał go na 2 lata ciężkich robót, karę odbywał w więzieniu w Reading pod Londynem. Jego żona zmieniła nazwisko na Constance Holland, zabrała dzieci i wyjechała z kraju. W więzieniu Wilde podupadł na zdrowiu, a jego stan finansowy po wyjściu na wolność był godny pożałowania.

Kompletnie zdruzgotany napisał w więzieniu takie słowa: „Nie wątpię ani przez moment, że najwznioślejszą chwilą w życiu człowieka jest ta, kiedy klęczy on w pyle, bije się w piersi i wyznaje grzechy całego swojego życia”.

Po odsiadce,  pod zmienionym nazwiskiem, jako Sebastian Melmoth, wyjechał na kontynent i tam spędził ostatnie lata życia. Zmarł w podrzędnym paryskim hoteliku „Hotel d’Alsace”, z powodu zapalenia opon mózgowych. Miał 46 lat. Na łożu śmierci przeszedł na katolicyzm.

„Oczywiście, grzesznik musi się pokajać. Dlaczego? Po prostu dlatego, że inaczej nie pojąłby, co uczynił. Moment skruchy jest momentem inicjacji. Więcej -jest sposobem, w jaki człowiek zmienia swoją przeszłość. Grecy uważali to za niemożliwe. W swoich gnomicznych aforyzmach często powtarzają, że „nawet bogowie nie mogą zmienić przeszłości”. Chrystus pokazał, że może tego dokonać najpospolitszy grzesznik – że jest to jedyna rzecz, jaką może uczynić” – Oscar Wilde.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

>>>MASONI, KOMUNIŚCI I INNI WROGOWIE KOŚCIOŁA<<<

***SOLUTORE  ZOLA – ZAŁOŻYCIEL WOLNOMULARSTWA W EGIPCIE***

masoneria fot. MesserWoland Wikimedia CommonsJeden z najgłówniejszych przywódców masonerii, znakomity rodem i stanowiskiem M. Solutore Zola – eks-wielki mistrz, eks-wielki hierofant, eks-suweren, wielki komandor, założyciel wolnomularstwa w Egipcie i przyległych prowincjach – dnia 18 kwietnia 1896 roku składał w ręce Monsignora Sallua publiczne wyrzeczenie się swych błędów.

Dnia 27 października 1895 zamierzył przez ciekawość zwiedzić pewną świątynię. – Wszedłszy do kościoła z litością i z pogardliwym uśmiechem spoglądał na tłumy pobożnych i pielgrzymów, spieszących tu, by oddać cześć Niepokalanej Matce Boga. – Tego samego dnia nieszczęśliwym przypadkiem upadł tak, iż złamał lewą nogę w trzech miejscach. – Doktorzy przybywszy zbyt późno nie mogli już zaradzić odpowiednio i wskutek tego Solutore cierpiał niezmierne bóle, prawie nie do zniesienia.

W tym stanie przeżył aż do wigilii Bożego Narodzenia. Tego dnia we śnie ukazała mu się Maryja, która wyrzucała mu, że do świątyni przychodził, aby szydzić z wiernych. Niewiasta zachęciła go, aby zaczął się modlić i zrzucił z nóg bandaże.

Gdy się Zola z rana obudził, małżonka jego, nader pobożna i wielkich cnót pani, spytała go, z kimże we śnie rozmawiał. – Pytanie to, żywo mu stawiło przed oczy sen jego i wzruszyło głęboko serce tym wspomnieniem. – Odpowiedział swej żonie: „Idź do kościoła Madonny – i zapal świecę przed Jej ołtarzem”. – Był to pierwszy objaw wiary ze strony Solutora – po czterdziestu latach życia bez wiary.

W tejże samej chwili uczuł, iż sprawdziła się na nim obietnica Maryi – gdyż podniósł się z łoża boleści i bez pomocy zdołał się przejść po pokoju – złamana noga była zupełnie zdrową!

Zwyciężony tym cudem już się nie opierał dłużej działaniu łaski Bożej – lecz się nawrócił – i sam własnoręcznie spisał szczegóły cudu, jakiego doznał od Matki Najświętszej.

***ITALIA BETTI – „HEROD BABA KAROLA MARKSA”***

Jednym z najgłośniejszych nawróceń był powrót do Kościoła i porzucenie komunizmu przez marksistowską aktywistkę Italię Betti, którą znano w całych Włoszech jako „herod babę Karola Marksa”. Była profesorem matematyki i jedną z czołowych przywódców włoskiej partii komunistycznej. Przez wiele lat objeżdżała włoskie miasteczka i wsie na czerwonym motocyklu propagując ateistyczny komunizm oraz laickie nauczanie i walcząc o to, by wyrwać z rąk katolickich księży i zakonów osierocone w czasie wojny dzieci, które zostały przez nich przygarnięte.

Betti przypadkowo trafiła do San Giovanni Rotondo i tam, podczas spotkania z o. Pio nawróciła się, publicznie wyznając całą swoją przeszłość. Zrezygnowała z działalności politycznej, zamieszkała na peryferiach miasta, oddając się pokucie i modlitwie. Idąc za jej przykładem szeregi partii komunistycznej opuściło wielu innych członków, wśród nich był Giovanni Gigliozzi, redaktor komunistycznego dziennika „Avanti”.

***CESARE FESTA***

festaCesare Festa cieszył się sławą wybitnego prawnika w Ligurii. Był burmistrzem Arenzano i prezesem stowarzyszenia włoskich kombatantów. Jeszcze za młodu wstąpił do masonerii, gdzie trudnił się głównie zaciekłym zwalczaniem Kościoła. Jego kuzynem był doktor Festa, który badał fenomen stygmatów Ojca Pio. To on mu poradził, aby pojechał do San Giovanni Rotondo i przekonał się, że cuda, w które nie wierzy, zdarzają się naprawdę. Prawnik skorzystał z propozycji, ponieważ nie zwykł był przepuścić żadnej okazji do demaskowania religijnych naciągaczy. Wszedł do Kościoła, a tam powitał go sam ojciec Pio, pytając, “po co przyszedł, skoro jest masonem”. Prawnik niemal oniemiał, a po rozmowie z zakonnikiem w cztery oczy zapragnął się wyspowiadać. Ojciec Pio polecił mu udać się na pielgrzymkę do Lourdes, a fakt ten odbił się szerokim echem w prasie włoskiej. Niedługo potem Cezare Festa, szef loży, rozstał się oficjalnie ze swoimi “braćmi” i został apostołem wiary pomimo licznych gróźb pod jego adresem.

***MAURICE CAILLET – WPŁYWOWY MASON***

cailletCaillet – były Czcigodny Mistrz Wielkiego Wschodu Francji – jednej z najważniejszych lóż masońskich -w jednym z wywiadów został zapytany: jak to się stało, że nawróciłeś się na chrześcijaństwo?

Caillet- W 1984 r. zawiozłem ciężko chorą żonę do Lourdes w nadziei, że wyzdrowieje. Podczas gdy moja małżonka była w basenie sanktuarium, ja poszedłem do krypty. Tam po raz pierwszy w życiu uczestniczyłem we Mszy św. Ewangelia tego dnia mówiła: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone”, a były to słowa znane mi z rytuału masońskiego na stopień Wielkiego Ucznia. Zobaczyłem też po raz pierwszy w konsekrowanej Hostii Światło, którego na próżno szukałem w 18 masońskich inicjacjach. Wstrząśnięty, usłyszałem wewnętrzny głos, który wzywał mnie do złożenia ofiary. Dlatego po Mszy św. poszedłem za księdzem do zakrystii i poprosiłem o chrzest, aby ofiarować całe moje jestestwo Bogu.

***ALBERTO DEL FANTE***

Del Fante był członkiem loży masońskiej i na łamach czasopisma „Laicka Italia” pisał liczne artykuły, w których kpił i ośmieszał o. Pio, twierdząc, że jest manipulatorem, któremu udaje się zwodzić tysiące łatwowiernych ludzi. Po jakimś czasie poważnie zachorował jego ukochany siostrzeniec. Badania wykazały, że Enrico ma gruźlicę kości i płuc. Medycyna była bezsilna, nie było żadnej nadziei na wyleczenie. Dwóch krewnych chorego chłopca udało się do San Giovanni Rotondo, aby prosić o pomoc o. Pio, który powiedział im, że Enrico na pewno wyzdrowieje. Alberto del Fante nie dając wiary zapewnieniu o. Pio stwierdził, że jeżeli chłopiec wróci do zdrowia, to wtedy sam pojedzie z pielgrzymką do San Giovanni Rotondo. I rzeczywiście, ku wielkiemu zdumieniu wszystkich, Enrico w sposób cudowny odzyskał pełne zdrowie. Dla Alberto del Fante fakt ten stał się duchowym wstrząsem. Pojechał do San Giovanni Rotondo, gdzie po spotkaniu i spowiedzi u o. Pio nawrócił się. W ten sposób mason Alberto stał się żarliwym katolikiem i synem duchowym o. Pio.

***STANISŁAW BRZOZOWSKI – WG. MIŁOSZA NAJWIĘKSZY PISARZ XX WIEKU***

brzozowski stanislaw_6176041Polski filozof, pisarz, publicysta i krytyk teatralny i literacki epoki Młodej Polski. Zwolennik materializmu dziejowego, który wprowadził marksizm do myśli polskiej.

Filozofia Brzozowskiego czerpała z myśli Fichtego, Marksa, Nietzschego, Sorela i Kanta. Przeciwstawiał się XIX-wiecznemu pozytywizmowi i utylitaryzmowi. Jako publicysta związany z lewicą. Zafascynowany Marksem przyjął materialistyczny sposób widzenia rzeczywistości, od początku jednak wyciągając z niego oryginalne, często odmienne od marksistowskich wnioski, np. nie podzielał marksistowskiej krytyki Kościoła. Z jego trwałości i siły wnioskując, że jego nauka i struktura wyrażają istotną prawdę człowieczeństwa (krytykował jednocześnie sobie współczesnych myślicieli katolickich jak np. Stanisława Tarnowskiego).

Jakkolwiek stosunkowo wcześnie zaczął się odwoływać do nauki Kościoła, to nawrócił się na katolicyzm dopiero w ostatnich miesiącach życia. Świadectwo tego nawrócenia można znaleźć na kartach Pamiętnika. Stopniowe zbliżanie się Brzozowskiego do Kościoła przyczyniło się do gwałtownych krytyk ze strony środowisk lewicowych, z którymi był związany.

Szczególnie duży wpływ na nawrócenie Brzozowskiego miał John Henry Newman – słynny konwertyta z anglikanizmu na katolicyzm, który podobnie jak Brzozowski spotkał się z ogromną krytyką swojego wcześniejszego środowiska. Sam pisarz tak pisał o Newmanie:

„Nie potrafię wypowiedzieć, jak nieskończenie wiele zawdzięczam Newmanowi. Jego książki są dla mnie jakby żywym, nieskończenie przekonywającym, opanowującym światłością głosem. Czytanie ich już jest zlewem światła i spokojnie ufającego rozumu. Lubię jak zaklęcie te trzy litery – J. H. N. […] Niech błogosławione będzie imię nauczyciela mego i dobroczyńcy”.

„W literaturze polskiej XX wieku – jak pisał Czesław Miłosz – nie znajdzie się pisarza o takiej skali i powadze zainteresowań. Górował on umysłowo nad wszystkimi sławami swego czasu i to przesądza o jego wyjątkowej pozycji dzisiaj”.

***LESZEK MALIŃSKI***

Przez całe dorosłe życie Leszek Maliński (†84 l.) z Pabianic należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Gdy komunizm upadł, działał w innych lewicowych formacjach. Zawsze z dala od Kościoła i religii. Dopiero na łożu śmierci pojednał się z Bogiem. Umierający wyznał wiarę w Najwyższego. Kilka godzin później zmarł.

Leszek Maliński to postać w Pabianicach dobrze znana. Mieszkańcy określali go “pierwszym komunistą w mieście”. Do PZPR wstąpił zaraz po maturze. Szybko wspinał się po szczeblach partyjnej kariery. Ta otworzyła mu drogę do wysokich stanowisk w fabrykach włókienniczych

***ALDO BRANDIRALLI***

Niedawno Aldo Brandirali, zastępca burmistrza Mediolanu do spraw sportu i młodzieży, oświadczył: „Urodziłem się pięćdziesiąt dziewięć lat temu w rodzinie robotniczej. W młodości założyłem związek komunistów marksistowsko-leninowskich. W latach 1968-1975 uważany byłem za charyzmatycznego przywódcę lewicy pozaparlamentarnej. Udzielałem nawet ślubów towarzyszom, powracając do starej liturgii partyzanckiej! Jednak w latach 1976-1981 odsunąłem się nieco od życia publicznego i pewnego dnia, na szczęście, spotkałem księdza Luigi Giussaniego. Na początku sprzeciwiałem się wszystkiemu, co mówił, ale czułem, jak kruszą się we mnie wielkie utopie. To był początek powrotu. Zbliżyłem się do Kościoła i ogarnęło mnie nieustające zdumienie. Odkryłem świat rozległy, złożony i czułem, że mogę go zgłębiać, chociaż ani wtedy, ani teraz wiele rzeczy nie przypadło mi do gustu. Na przykład moralizowanie, uczestniczenie obrzędowe i wyłącznie zewnętrzne, cynizm ukryty pod pozorną religijnością. Jednak jest w Kościele obecność, w którą katolicy wierzą naprawdę: tą obecnością jest Chrystus. Chrystus jest przekonujący. Po dziesięciu latach zgiąłem przed Nim kolana!”.

***ANTONIO GRAMSCI – ZAŁOŻYCIEL WŁOSKIEJ PARTII KOMUNISTYCZNEJ***

10582173_640Założyciel włoskiej partii komunistycznej Antonio Gramsci (1891-1937) pod koniec życia nawrócił się i przyjął sakramenty – ujawnił nieoczekiwanie biskup Luigi De Magistris pochodzący z tych samych stron na Sycylii co Gramsci, podczas konferencji prasowej w Radiu Watykańskim.

Gramsci był jednym z założycieli Włoskiej Partii Komunistycznej. W latach 1922-1923 Gramsci przebywał w Moskwie reprezentując WPK w III Międzynarodówce Komunistycznej. Gramsci w swoich pismach przedstawił koncepcję silnie akcentującą rolę świadomości w historii. Przekonany o znaczeniu idei w dziejach głosił konieczność opanowania i przechwycenia przez działaczy instytucji społecznych. Idee te do dzisiaj inspirują lewicę na całym świecie. To, czego dowiadujemy się o nim dzisiaj, jest jednak dużo ważniejsze, niż wszystkie jego dzieła razem wzięte. Według relacji zakonnicy, chory Gramsci poprosił o przyniesienie mu obrazu Dzieciątka Jezus i pocałował ten wizerunek. Przyjął sakramenty i powrócił do wiary swego dzieciństwa.

Były parlamentarzysta partii komunistycznej i prezes Fundacji im. Antonio Gramsciego, Beppe Vacca oświadczył, że nic mu nie wiadomo o nawróceniu założyciela partii komunistycznej we Włoszech. Jednocześnie dodaje, że „nie byłoby w tym skandalu”. Wątpliwości zgłaszają historycy włoskiego komunizmu. Natomiast o wiarygodności słów biskupa przekonany jest były prezydent Włoch, Francesco Cossiga. Podobno już wcześniej krążyły pogłoski na temat zbliżenia się Gramsciego do wiary, ale nigdy nie było na to dowodu.

***GIOVANNI BARDAZZI***

Włoch Giovanni Bardazzi był kierownikiem komórki partii komunistycznej w swojej miejscowości. Niechętnie patrzył na religijność swojej żony. Zabraniał jej wpuszczania do domu zakonników oraz wspierania datkami biednych. Bardazzi na zebraniach urągał Kościołowi Katolickiemu. Pewnej nocy Giovanniemu przyśnił się zakonnik z brodą, w brązowym habicie i w rękawiczkach bez palców. „Chcę cię widzieć w San Giovanni Rotondo” – powiedział do niego.

Giovanni opowiedział o swym śnie żonie, która zachęcała go, by odwiedził Ojca Pio. Początkowo wyśmiewał ten pomysł. Po pewnym czasie jednak sen się powtórzył. Wtedy Bardazzi udał się do San Giovanni Rotondo, by powiedzieć zakonnikowi, co o nim myśli. Gdy przedarł się przez tłum, zobaczył zakonnika ze swojego snu. Stał jak skamieniały, nogi i ręce odmówiły mu posłuszeństwa. „Przyszła czarna owca!” – krzyknął do niego Ojciec Pio.

Podczas Mszy św. Giovanni obserwował cierpiącą twarz zakonnika. Zastanawiał się, czy on mógłby odczuć choć cząstkę tego bólu? Gdy opuścił kościół był tak słaby, że nie mógł utrzymać się na nogach. Uświadomił sobie swą głupotę. Chciał jak najszybciej się wyspowiadać. Jednak Ojciec Pio nie przyjął go od razu. Bardazzi zerwał ze swoim środowiskiem, przeprosił wszystkich, których wcześniej prześladował i dopiero wtedy pojednał się z Bogiem.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

>>>NAWRÓCENIA W ŚWIECIE ROCKA<<<

***NICKO McBRAIN – IRON MAIDEN***

nicko-mcbrain-10Uważany za jednego z najwybitniejszych perkusistów heavy metalowych wszech czasów, McBrain gra w zespole Iron Maiden od 1982 roku. Muzyk oddał swoje życie Chrystusowi w 1999 w trakcie duchowego doświadczeniem, które miało miejsce w trakcie zwiedzania kościoła. Była z nim żona Rebecca. Nicko powiedział Willow Creek Association News, że modlił się o przyjęcia Chrystusa do serca i zaczął czytać Biblię: „Miałem spotkanie z Jezusem, które cały czas dzieje się w moim sercu”. McBrain nadal podróżuje i nagrywa z zespołem, grając utwory, które uczyniły zespół sławnym. Gra także w zespole kościelnym w jego kościele na Florydzie. Wierzy, że jego pozornie absurdalny styl życia jest częścią planu Pańskiego. McBrain dał swoje świadectwo przed fanami zespołu i nawołuje, by oddali swoje życie Jezusowi. Często rozmawia z innymi muzykami Iron Maiden o swojej wierze.

„Staram się przekonać tych facetów w moim zespole, by stali się chrześcijanami”, tak McBrain powiedział serwisowi canada.com w 2009 roku. „Jestem z nimi po to, by prowadzić ich po mojej drodze, by wiedzieli, jaki plan Boży jest w Biblii. To do nich też jest skierowane. Niech uwierzą, bo czeka ich wieczne szczęście. Mówię do chłopaków, popatrz, w moim przekonaniu, w tej chwili, po dołączeniu do Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, będę miał z tobą życie wieczne w niebie! ”

***DAVE MUSTAIN – METALLICA***

Dave_Mustaine_e_dragut_dar_dificil-1Mustaine stał się sławny grając w zespole Metallica, a później w grupie Megadeth. Jego umiejętności muzyczne są stale doceniane – uznaje się go za jednego z wybitnych gitarzystów metalowych. Miał swoje ciemna strony, które były wynikiem złego dzieciństwa i nagłej sławy. Walczył z uzależnieniem alkoholowym. Zajmował się okultyzmem.

„Gdy byłem młody, zainteresowałem się czarną magią, co miało na mnie fatalny wpływ. Zmarnowałem sobie przez to sporą część życia. Rzucałem uroki na ludzi i na ciele wytatuowałem sobie różne satanistyczne motywy – przyznaję, że to była straszna głupota. Przepełniała mnie złość i agresja wobec świata. W głowie kotłowały mi się koszmarne myśli i w końcu wpadłem w depresję. Zachorowałem od całej tej złej energii, którą w sobie nagromadziłem. Moja przygoda z satanizmem rozpoczęła się, gdy mieszkałem w San Francisco. Czytałem też “Biblię Szatana””

Dave Mustaine nawrócił się na początku 2000 roku, w wyniku mocnej refleksji nad swoim życiem. Jak powiedział później w wywiadzie, „Patrząc na krzyż, powiedziałem kilka prostych słów: Co mam do stracenia? Potem całe moje życie się zmieniło. To było trudne, ale nie zamieniłbym tego doświadczenia za nic. Idę przez życie wierząc, że Bóg istnieje.

***BRIAN „HEAD” WELCH – KORN***

Były gitarzysta i współzałożyciel nu-metalowej grupy Korn. Sława i fortuna nie były wystarczające dla Welcha, który popadł w uzależnienie od alkoholu, amfetaminy i pigułek nasennych. W 2005 roku Welch znalazł Boga. Został ochrzczony w Jordanie w marcu tego samego roku. Jak później wyjaśnił w wywiadzie radiowym, oblekłem się w pełną zbroję Boga: „poprzedniego dnia byłem z pustką w sercu, a następnego otrzymałem objawienie Chrystusa i wszystko się zmieniło!” Welch szczegółowo opisał swoje przebudzenie duchowe w książce o prowokacyjnym tytule „Save Me from Myself: How I Found God, Quit Korn, Kicked Drugs, and Lived to Tell My Story”. Przeżył aby opowiedzieć swoją historię.

***ALICE COOPER***

255px-Cooper,_Alice_(2007)Alice Cooper zachwycał nastolatków i przerażał ich rodziców szokującymi koncertami. Pełne były wątków wampirycznych, sadystycznych i okultystycznych. To były szokujące rzeczy jak na początek lat 70-tych. Podczas jednego z koncertów odczuł osobowo zło. Przeraził się. Cooper przyznaje, że początkowo nawrócenie było głównie ze strachu, powiedział sobie „nie chcę iść do piekła”.

Cooper twierdzi, że modlitwa potwierdziła jego decyzję. Apeluje: „Módlcie się. To jest naprawdę proste, aby skupić się na Chrystusie. Wokalista nie zrezygnował ze spotkań z satanistycznymi muzykami podczas koncertowania. Tłumaczy: „Rozmawiam z Marylin Mansonem i nie wstydzę się tego, bo jestem jedyną chyba osobą, którą wysłucha, kiedy mówię mu o Jezusie”. Cooper dalej gra koncerty wykonując przeboje z lat swojej świetności, 70-tych i 80-tych. Zrezygnował tylko z części scenografii oraz wielu elementów swojego show, które były kiedyś jego atrybutami. Tym, którzy krytykują jego nawrócenie, Cooper odpowiada „jestem nowym stworzeniem. Nie oceniajcie mnie już przez pryzmat tego, jakim kiedy byłem. Chwała Bogu za to, kim teraz jestem.”

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

>>>BLUŹNIERCY<<<

***GIUSEPPE CARDUCCI – NOBLISTA W DZIEDZINIE LITERATURY***

Włoski poeta. Bardzo wpływowy. Uważany za jednego z najważniejszych pisarzy „nowoczesnych Włoch”. Zapisał się w historii jako pierwszy Włoch, który otrzymał nagrodę Nobla  w dziedzinie literatury (1907).

Giosue Carducci, który przecież napisał odrażający „Hymn do szatana”, w 1897 roku udał się aż do Piccolo San Bernardo i rzucił się do stóp opata Pietra Chanoux, wyznając pokornie swoje grzechy. Dziesięć lat później, leżąc na łożu śmierci, poprosił o sakramenty, ale otaczający go nieszczęśni towarzysze z oburzeniem odrzucili jego prośby, nie chcąc dopuścić, by poeta zmienił obrany niegdyś kurs. Pewien kapłan, przebrany za golibrodę, zdołał zaspokoić wyraźne pragnienie skruszonego Carducciego i zaniósł mu wytęskniony wiatyk oraz udzielił sakramentu ostatniego namaszczenia.

***GIOVANNI PAPINI – BLUŹNIERCZY PISARZ***

PapiniBalancedOjciec Papiniego był masonem z przekonania i postanowił za wszelką cenę nie chrzcić syna. Matka jednak znalazła sposób aby tego dokonać. Kobieta przecież i diabła przechytrzy. Na początku, naturalnie, dorastając w cieniu ojca… żarliwego antykatolika, Giovanni Papini poił się łakomie zatrutymi zasadami wizji życia bez Boga, a nawet… skierowanej przeciw Bogu.

W jednej ze swoich książek pisarz włożył w usta Pana Boga takie bluźniercze słowa: „Ludzie: stańcie się wszyscy ateistami, stańcie się nimi czym prędzej! Sam Bóg, wasz Bóg, Bóg wasz syn prosi was o to z całej duszy!”. Już po nawróceniu Giovanni Papini płakał na samą myśl o tym, że napisał taką książkę, i polecił córce Violi wyszukać wszystkie jeszcze istniejące egzemplarze i spalić je.

Lecz w 1911 roku Papini czuł zupełnie inaczej i doświadczał złośliwej satysfakcji, słysząc komentarze zgorszonych ludzi wierzących. A w dwa lata później w założonym przez siebie piśmie „Lacerba” opublikował artykuł jeszcze nikczemniejszy, zatytułowany Cristo peccatore (Chrystus grzesznik). Znieważał w nim Chrystusa w słowach do tego stopnia wulgarnych, że nie nadających się do powtórzenia. Wielu ludzi jednak modliło się za Papiniego i modlitwy zostały wysłuchane.

Można wykazać, że cały splot opatrznościowych okoliczności oswoił „bestię” ukrytą w duszy Papiniego i sprawił, że zrodziło się jagnię gotowe pobiec naprzeciw Dobrego Pasterza.

A oto owe okoliczności: pierwsza wojna światowa z jej brzemieniem bezsensownych tragedii; wyrzuty sumienia z powodu nawoływania do niej (Papini i to robił!); Komunia jego córeczki i chrześcijańska łagodność żony; ciągłe upomnienia i zachęty przyjaciela Domenica Giuliottiego; dobre lektury z tego okresu (pośród nich dzieła św. Augustyna i Pascala oraz Ćwiczenia duchowe Ignacego Loyoli i Naśladowanie Chrystusa oraz sama Ewangelia) prowadziły w jednym kierunku: serce już skłaniało się ku Chrystusowi.

W 1921 roku Giovanni Papini był chrześcijaninem. Żarliwym, dosłownie zakochanym w Chrystusie. Gdy spotkał Jezusa, wszystko inne wydaje mu się cieniem. Pisze ze zdecydowaną stanowczością:

„To, co było przed Chrystusem, może być piękne, ale to umarło. O Cezarze, w jego epoce, było o wiele głośniej niż o Chrystusie, zaś Platon przekazywał więcej wiedzy niż Jezus. I chociaż dyskutuje się o jednym i drugim, to któż się zacietrzewia w dyskusji za lub przeciw Cezarowi? I gdzie są dzisiaj platończycy i antyplatończycy? Tymczasem Chrystus żyje w nas. Jedni Go kochają, inni nienawidzą. Jedni miłują mękę Chrystusa, inni zniszczenie. A to, że wszyscy atakują Go zajadle, dowodzi, że On jeszcze nie umarł”.

***ADOLF RETTE – FRANCUSKI PISARZ***

Adolf Rette otworzył duszę i ukazał publicznie swe nawrócenie w dzienniku wydanym w 1907 roku, zatytułowanym dramatycznie: „Od diabła do Boga” (Du diable a Dieu).

Rette był dziennikarzem, pisarzem i subtelnym poetą, dobrze znanym we Francji w pierwszej dekadzie XX w. Pisał o sobie:

„Wychowany bez wiary, wyrosły w podzielonej rodzinie, stałem się – zaledwie osiągnąwszy pełnoletność – przekonanym ateistą, walczącym materialistą. Przyłączyłem się do wrogów religii i brałem udział we wszystkich ich odrażających działaniach. Ukończywszy osiemnaście lat wkroczyłem w okres rozwiązłości i szaleństw, które dzisiaj przejmują mnie zgrozą i które całym sercem odrzucam”.

Opisuje, jak przemierzał Francję wzdłuż i wszerz, siejąc nienawiść do wiary katolickiej i obrzucając bluźnierstwami Chrystusa, którego z pogardą zwał „Galilejczykiem”.

Jednym z ważniejszych momentów w życiu Rette była lektura „Boskiej Komedii” Dantego. Czytając wersety Dantego Alighieri, tak mocno przesycone wiarą i rozjaśnione chrześcijańską nadzieją, Rette poczuł nagle wątpliwość: „Czy nie może się zdarzyć, że rację ma ta tak przeze mnie wyśmiewana religia katolicka twierdząc, iż grzesznik, który żałuje i radośnie przyjmuje pokutę za swe grzechy, staje się dzięki temu godny nieba? Jeśli w tej poezji Dantego, oprócz wspaniałej fantasmagorii, jest coś jeszcze, to ja mógłbym obmyć się z moich obrzydliwych występków i zostać zbawionym! Lecz czy to prawda, że Bóg istnieje?”.

Zaledwie w ciszy ducha wykwitło to pytanie, Rette rozpoczyna dialog z jakimś
głosem, który słyszy w sobie i który mówi mu: „Daj spokój, biedny marzycielu, nie dasz się chyba omotać tymi bzdurami? To wszystko jest tylko literacką fikcją. Dobrze wiesz, że katolicyzm to w gruncie rzeczy stara bajda i byłbyś głupi, gdybyś przestał wyśmiewać się z niego”.

Pisarz jest zdumiony, ale w duchu odpowiada: „Niewątpliwie, niewątpliwie! Ale jednak przed chwilą doświadczyłem czegoś niezwykłego…”. I podnosi tom „Boskiej Komedii”, który wysunął mu się z dłoni, i powtarza raz po raz: „A jeśli istnieje? A jeśli Bóg istnieje?”

Nawrócenie Rette nie wydarzyło się w ułamku sekundy jak to miało miejsce np. w przypadku Andre Frossarda. Był to proces rozłożony w czasie, który był codzienna walką wewnętrzną pisarza. W końcu jednak ten były bluźnierca nie miał wyjścia i musiał chcąc być przed samym sobą uczciwym uznać, że Bóg istnieje.

Po jednym z ostatnich etapów swojego nawrócenia czyli spowiedzi a następnie Pierwszej Komunii św. Rette woła: „Dlaczego czas nie może się zatrzymać w tej uroczystej godzinie spokoju i niewinności? Dzień następujący po Komunii św. przeżyłem jakby w świetlistym śnie. Wszystkie moje myśli wznosiły się do Boga; wydawało mi się, że każda
rzecz przybrała odświętny wygląd. Patrzyłem na świat dosłownie nowymi oczami”

***SALLY READ – POETKA***

sally-readPoetka, która została wychowana w silnie antyreligijnej i antykatolickiej rodzinie.

– Jeszcze dwa lata temu byłam zaangażowaną ateistką i naprawdę nienawidziłam Kościoła katolickiego – stwierdziła Read. Jej życiowa postawa zmieniła się w ciągu dziewięciu miesięcy 2010 roku. – Cały proces trwał od marca do grudnia, zostałam przyjęta do Kościoła katolickiego w grudniu w Watykanie – dodała.

Do nawrócenia doszło w okresie pracy oddającej jej doświadczenia z pacjentami cierpiącymi na skutek chorób psychicznych. – Pisząc stałam się bardzo świadoma tego, że nie wiem, gdzie dusza istnieje i czy istnieje. To naprawdę doprowadzało mnie do szaleństwa – wyznała Read.

W tym czasie rozpoczęła długie dyskusje z kanadyjskim księdzem. – Rozmawiałam z księdzem o tym, czy Bóg istnieje i na inne podobne tematy. Doszłam do przekonania, że Bóg jest największym poetą a ja jestem po prostu jego narzędziem – stwierdziła Angielka.

Pewnego dnia zwróciła się do Chrystusa z pierwszą modlitwą, co wywołało w niej olbrzymią zmianę. – Zdałam sobie sprawę, że istnieje tylko jeden Kościół i ze względu na Eucharystię i możliwość przyjmowania Komunii świętej najbliższą drogą do Chrystusa jest bycie katolikiem – tłumaczy poetka.

Nawrócenie było szokiem dla jej rodziny, jeszcze większym dla liberalnego środowiska artystycznego.

***ALFONS RATISBONNE – ŻYDOWSKI BANKIER***

AlphonseRatisbonneWydarzeniem, które poruszyło prawie cały świat połowy XIX wieku, było nawrócenie na katolicyzm pochodzącego z rodziny bankierów żydowskich Alfonsa Ratisbonne’a.

Starannie wykształcony wyznawca judaizmu z pogardą odnosił się do chrześc?aństwa, szczególnie zaś do katolicyzmu. Niechęć ta jeszcze się zwiększyła w momencie, gdy jego brat Teodor nawrócił się i został księdzem, a później przewodził Arcybractwu Serca Maryi. Alfons, spośród wszystkich członków rodziny, był najbardziej zawziętym przeciwnikiem nawróconego brata.

Pewnego roku młody Ratisbonne zatrzymał się w Rzymie, gdzie wspaniałe świątynie – pomniki chwały Kościoła katolickiego, jeszcze bardziej utwierdzały go w nienawiści do Chrystusa. Po latach wyznał: Żywiłem w sercu nienawiść do księży, świątyń, klasztorów, przede wszystkim zaś do jezuitów. Samo ich wspomnienie doprowadzało mnie do szału.

Goszcząc w Wiecznym Mieście, postanowił odwiedzić swego przyjaciela Gustawa de Bussieres, brata hrabiego Teodora de Bussieres. Podczas rozmowy Bussiers zaczął namawiać młodego bankiera na odejście od judaizmu. Ratisbonne odpowiedział szyderstwami, twierdząc z przekonaniem, iż skoro się urodził Żydem, więc zostanie nim do końca życia, ponieważ człowiek honoru nie zmienia religii. Bussierowi udało się jedynie przekonać bankiera, aby ten przyjął medalik z Najświętszą Maryją Panną.

Jakiś czas potem, de Bussiers poszedł do Kosćioła załatwić pewne formalności. Alfons z kolei spacerował po kościele i przyglądał się poszczególnym ołtarzom. Ścierały się w nim skrajne uczucia. Z jednej strony był pełen podziwu dla piękna katolickiej świątyni, z drugiej zaś ciągle bardzo krytycznie nastawiony wobec Kościoła katolickiego, oskarżał go w duchu o wszelkie możliwe nieszczęścia swego narodu.

W pewnym momencie Ratisbonne spostrzegł, że chociaż w całym kościele było ciemno, to w kaplicy św. Michała pokazała się jakaś cudowna jasność. Jakież było jego zdumienie, gdy okazało się, że widzi Niepokalaną Dziewicę w takiej postaci jak na Cudownym Medaliku. Mimo woli zbliżył się do Niebieskiej Pani, upadł na kolana i pozostał tak przez długi czas nieruchomy. Ukazała mi się Maryja Dziewica, taka, jak przedstawiona na medaliku! – mówił później do swego przyjaciela. Alfons relacjonował, że Maryja dała mu znak, by uklęknął i wypowiedziała tylko jedno słowo: dobrze. To jednak wystarczyło, żeby Alfons zrozumiał wszystko i wszystko w swoim życiu zmienił. Wiarę, plany życiowe… Wszystko! Teodor de Bussieres znalazł go klęczącego z oczami zalanymi łzami przed jednym z ołtarzy. Musiał trącić go parę razy, zanim ten zauważył jego obecność.

Znajomy, ciągle nie mogąc zrozumieć co się stało, nalegał, by Alfons wyjaśnił mu, o co chodzi, ale Ratisbonne ciągle jeszcze był jak w innym świecie. Wyciągnął wiszący na piersi Cudowny Medalik i zaczął go całować, głośno wołając przy tym z płaczem: Ach, jaki jestem szczęśliwy. Jak dobry jest Bóg! Jaka obfitość łask i szczęścia. Jakże ci, co nie wierzą, są godni litości! Ach rozumiem teraz miłość katolików do ich kościołów i pobożność, z jaką je zdobią i wypełniają. Jak tutaj jest dobrze. Chciałoby się nigdy stąd nie wychodzić, to już prawie nie jest ziemia.

Odmieniony Alfons Ratisbonne potem mówił:

O Boże! Pół godziny temu jeszcze bluźniłem, czując wściekłą nienawiść do religii katolickiej… Po ludzku sądząc, niemożliwym mi było zmienić religię: rodzina moja żydowska, narzeczona Żydówka… Jakże jestem szczęśliwy!… Jaka pełnia łaski i dobroci!…

Odmieniony Ratisbonne rozpoczął rekolekcje osiem dni po nawróceniu. Został ochrzczony 31 stycznia 1842 roku, przyjmując imię Maryi. Później w 1847 roku wstąpił do zakonu jezuitów i przyjął święcenia kapłańskie.

Wiadomość o jego nieoczekiwanym i całkowitym nawróceniu szybko rozprzestrzeniła się po całej Europie i wywołała ogromne poruszenie.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

>>>WYBITNE POSTACIE ZE ŚWIATA PRAWNICZEGO<<<

***SIR LIONEL LUCKHOO – REKORDZISTA GUINESSA W ILOŚCI WYGRANYCH PROCESÓW O MORDERSTWO***

portraitLionel Luckhoo (1914-1997) słynny prawnik, a właściwie geniusz prawniczy, którego nazwisko zapisane zostało w Księdze Rekordów Guiness’a jako prawnika, który wygrał najwięcej spraw w historii w procesach o morderstwa w ilości aż 245. Nagabywany przez innych, by jako geniusz prawniczy i jednocześnie ateista wypowiedział się odnośnie prawdy o Jezusie Chrystusie, zdecydował się, a następnie po podjęciu tego wyzwania oraz prześledzeniu faktów, powiedział:

„Poświęciłem więcej niż 43 lata swojego życia w pracy jako prawnik, adwokat i obrońca na rozprawach sądowych, ukazując się w wielu zakątkach świata i wciąż jeszcze pracuję w tym kierunku. Miałem to szczęście, iż osiągnąłem wiele zwycięstw w procesach karnych i oświadczam jednoznacznie, iż świadectwo na Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest tak przytłaczające, że wymusza ono zaakceptowanie tego faktu na podstawie dowodów, które absolutnie nie pozostawiają miejsca na wątpliwości”

W 1980 roku Luckhoo otworzył ośrodek kształcenia świadomości Chrześcijańskiej oraz tworzył liczne opracowania pisemne w tym kierunku.

***JOHN SINGLETON COPLEY – JEDEN Z NAJWIĘKSZYCH AUTORYTETÓW PRAWNICZYCH WIELKIEJ BRYTANII***

Anglik, John Singleton Copley, znany także jako Lord Lyndhurst, uznawany jest za jeden z największych autorytetów prawniczych w Wielkiej Brytanii. Był ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym, trzy razy sędzią Sądu Najwyższego Anglii i został wybrany na rektora Uniwersytetu w Cambridge – piastując w ten sposób w ciągu swego życia najwyższe urzędy, jakie można nadać sędziemu w Wielkiej Brytanii.

Po śmierci Copleya wśród jego osobistych papierów znaleziono zapiski na temat zmartwychwstania w świetle dowodu prawnego oraz przyczyn, dla których Lord Lyndhurst został chrześcijaninem: „Wiem doskonale, czym jest dowód, i mówię wam, taki dowód, jak ten na zmartwychwstanie, nie został jeszcze obalony”.

***PROFESOR SIMON GREENLEAF – TWÓRCA POTĘGI HARVARDZKIEJ SZKOŁY PRAWA***

175px-27_2blinka_fig01fZ pewnością człowiekiem wysoce utalentowanym w dziedzinie badania świadectw historycznych był Simon Greenleaf. Był on sławnym profesorem prawa na Uniwersytecie Harvarda, następcą sędziego Josepha Story’ego. Znalezienie się Harvardzkiej Szkoły Prawa w elitarnej grupie wybitnych szkół prawa w Stanach Zjednoczonych jest rezultatem wysiłku tych dwóch ludzi. Greenleaf napisał trzytomowe dzieło pt. A Treatise on the Law of Evidence (Traktat o prawie dowodowym), które ciągle jest uważane za jedno z największych z dziedziny badania świadectw w całej literaturze dotyczącej procedury prawnej. Odznaczony został również sławetnym tytułem „Royal Professor of Law”, prestiżowej uczelni Harvard’u.

Profesor Simon Greenleaf w swoich rozważaniach oświadczył, że, Zmartwychwstanie Jezusa  jest jednym z najlepiej potwierdzonych zajść w historii
na podstawie prawa dowodowego – na podstawie dowodów, jakie stosuje się w
sądach. Po zakończeniu swoich badań w tym temacie, profesor pozyskał wiarę [bądź wzmocnił; nie jest to pewne]. Powiedział on między innymi:

,,A zatem byłoby to niemożliwe, aby [autorzy Ewangelii] tak mocno trwali w ogłaszaniu prawd, które opisywali, gdyby nie widzieli rzeczywiście Jezusa wskrzeszonego z martwych, i gdyby nie traktowali tego faktu z taką sama pewnością, jak jakiegokolwiek innego faktu”

Profesor Greenleaf swoje rozważania zakończył wnioskiem:

„Zmartwychwstanie Jezusa jest jednym z najbardziej potwierdzonych faktów w historii”

***DR BENJAMIN GILBERT-WEST – UNIWERSYTET CAMBRIDGE***

Dr. Bejamin Gilbert-West z Uniwersytetu Cambridge był jednym z tych naukowców, którzy usilnie chcieli skompromitować Chrześcijaństwo. Odstawiając na bok swoje zajęcia zabrał się za studium i pisanie książki, która miała być uwieńczeniem jego zamierzeń. Jednak, w wyniku wnikliwego studium, doszedł do całkiem przeciwnych wniosków zostając gorliwym wyznawcą Jezusa. Powiedział:

„Nie odrzucaj, dopóki nie zbadasz dowodów”

Dr. West napisze później książkę p.t. „”Observations on the History and Evidences of the Resurrection of Jesus Christ”- (Obserwacja Historii i Dowodów Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa).

***LORG GEORGE LITTELTON***

Lord George Littelton, członek Parlamentu i Komisarz Skarbowy także nie potrafił uwierzyć w bezsprzeczną słuszność Chrześcijaństwa. W tym samym czasie, co i dr. Gilbert West, podjął się on udowodnienia nie racji Chrześcijan oraz wykazania, że Św. Paweł nigdy nie nawrócił się do wiary w Chrystusa. Po roku badań, tak jak i jego przyjaciel oraz prawnik, Gilbert West, również i on nawrócił się do wiary w Jezusa. Następnie oświadczył w liście do dr. Gilberta West’a:

„…poza wszelkimi dowodami, które można wyciągnąć z przepowiedni zamieszczonych w Starym Testamencie, z koniecznych połączeń jakie istnieją z całą religią żydowską, z cudów Jezusa oraz dowodów odnoszących się do Niego
podanych przez innych apostołów, uznałem, że nawrócenie i apostolat Świętego Pawła, niewystarczająco rozpatrzony,- jest sam w sobie demonstrujący wystarczające dowody na potwierdzenie Chrześcijaństwa jako Boskiej interwencji”.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

>>>ABORCJONIŚCI<<<

***BERNARD NATHANSON***

nathansonBył ateistą i jednym z największych na świecie zwolenników aborcji. Dążył uparcie do tego, by w USA uczynić aborcję legalną, tanią i dostępną. Prowadził największą klinikę aborcyjną w Stanach Zjednoczonych. Przyznaje się do dokonania 75 000 aborcji. Mówi teraz z wielkim bólem: “w tej liczbie jest także zabicie mojego nie narodzonego dziecka, które uśmierciłem własnymi rękami”.

Kiedy przyjechał do Polski 19.10.1996 r., na konferencji prasowej w galerii Porczyńskich, skierował apel do polskich parlamentarzystów: Błagam was, nie róbcie żadnego kroku w kierunku liberalizacji aborcji! Historia wam nigdy tego nie wybaczy. Chcę Was przestrzec, żebyście nie popełniali tych samych błędów, które my popełniliśmy w Ameryce. Głosowanie za aborcją będzie jednocześnie głosowaniem za eutanazją, zabijaniem ludzi starych, kalekich i terminalnie chorych, za eksperymentami genetycznymi – będzie pierwszym krokiem na równi pochyłej, na dole której znajduje się całkowita dehumanizacja życia, dolina śmierci.

***ABBY JOHNSON***

Droga „nawrócenia” Abby Johnson jest  podobna do historii  dr. Nathansona. Przez osiem lat kierowała aborcyjną placówką Planned Parenthood w Teksasie, a zmiana nadeszła, kiedy kobieta – asystując przy USG – dostrzegła w nienarodzonym dziecku człowieka. – Przed odejściem z kliniki nie wiedziałam wiele o dr. Nathansonie, tylko tyle, że był jednym z założycielskich członków NARAL, nawrócił się i wyprodukował „Niemy krzyk” – opowiada Johnson. Ale dr Nathanson, jak sama przyznaje, wszedł w jej życie w cudowny sposób, tuż po tym, jak postanowiła opuścić PP. W ciągu tygodnia po tej decyzji przytrafiły się dwa znaczące wydarzenia w jej życiu – obejrzała po raz pierwszy w życiu „Niemy krzyk” i przeczytała książkę dr. Nathansona „Ręka Boga”. – Nie sądzę, by to był zbieg okoliczności – przyznaje Johnson. – Zupełnie nie wiedziałam, co się wydarzy. Pozew, media, krytycy… Ale wiedziałam, że są inni, tacy jak ja, że jest dr Nathanson. Dał mi nadzieję, że mogę zrobić to samo. Stał się człowiekiem honoru, uczciwości i silnych wartości. Mnie bardzo długo brakowało tych cech. Żyłam w strachu, że nigdy nie będę w stanie ich odzyskać. Dr Nathanson przywrócił mi nadzieję – wyznaje Abby Johnson.

***NORMA MCCORVEY***

bildeNiezwykłe jest nawrócenie Normy McCorvey, znanej  z jej sądowego pseudonimu jako „Jane Roe”. To ona w 1973 r. wraz ze środowiskami proaborcyjnymi pomogła doprowadzić przed Sądem Najwyższym USA do legalizacji zabijania dzieci nienarodzonych w tym kraju, dziś jest działaczką obrony życia.

Było to w marcu 1970 w stanie Teksas. „Jane Roe” twierdziła, że zaszła w ciążę w wyniku gwałtu. Jej przypadek został nagłośniony i stał się  przełomowym argumentem na rzecz aborcji. W czasie trwania procesu Norma urodziła dziecko i oddała je do adopcji. Jej adwokatki utrzymywały, że ich klientka została zmuszona do urodzenia dziecka wbrew własnej woli. W wyniku głosowania (7 głosów za i 2 przeciw) sędziowie wydali 22 stycznia 1973 wyrok, znoszący nie tylko chroniące życie prawo stanu Teksas, ale także inne regulacje stanowe w tej dziedzinie. Oznaczało to w praktyce legalizację aborcji w całych Stanach Zjednoczonych (w ciągu pierwszych trzech miesięcy ciąży). Pociągnęło to za sobą masowe praktykowanie przerywania ciąży, które – jak się ocenia – tylko w ciągu 20 pierwszych lat po wydaniu tego orzeczenia – doprowadziło, jak się ocenia, do 32-35 mln legalnych „zabiegów”.

Norma, która przeszła na katolicyzm, stała się gorącą orędowniczką ruchów na rzecz obrony życia nienarodzonych. Wielokrotnie przedstawiała świadectwa kobiet, które ucierpiały w wyniku aborcji. Wyjaśniała, że sama padła ofiarą prawników, którzy wykorzystali ją, by podważyć funkcjonujący od stu lat zakaz przerywania ciąży w macierzystym stanie. W 1987 r. McCorvey przyznała, że wcale nie została zgwałcona a ojcem jej dziecka był znany jej mężczyzna. Zaświadczyła, że kłamstwem były również zeznania domniemanych gwałcicieli.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

>>>BYŁE GWIAZDY PORNO<<<

***SHELLEY LUBBEN***

MV5BMTQzNDU0NzYwOV5BMl5BanBnXkFtZTcwODg0MTU3Mw@@._V1._SX500_SY568_Shelley Lubben – była prostytutka i aktorka pornograficzna występująca pod pseudonimem Roxy. Po opuszczeniu seksprzemysłu, została nowo narodzoną chrześcijanką i rozpoczęła kampanię przeciwko pornografii i wykorzystywaniu kobiet w przemyśle pornograficznym.

W wywiadzie udzielonym gazecie Deseret News, Shelley Lubben oświadczyła, że w wieku dziewięciu lat została wykorzystana seksualnie. Trauma po tym przeżyciu spowodowała, że jako nastolatka została prostytutką. Kiedy miała 26 lat, zaczęła występować w filmach pornograficznych, wpadła w alkoholizm i uzależnienie od narkotyków oraz nabawiła się opryszczki. Jej historia była przedstawiona w filmie dokumentalnym Traffic Control. Jej życie zmieniło się, gdy poznała swojego przyszłego męża i razem postanowili wrócić do chrześcijaństwa.

W 2005 zaczęła agresywną kampanię w internecie przeciwko wykorzystywaniu ludzi przez przemysł pornograficzny. W 2008 założyła organizację non-profit pod nazwą Pink Cross Foundation.

Celem założonej organizacji jest pomoc osobom uzależnionym od narkotyków, seksu i pornografii, a w szczególności kobietom związanym z przemysłem pornograficznym. Dzięki darowiznom organizacja pomaga zainteresowanym osobom wysyłając im paczki z literaturą religijną, muzyką chrześcijańską i Bibliami. Także w zależności od potrzeb wspiera materialnie i prowadzi pomoc duchową.

Lubben opisuje sceny z filmów porno jako mechaniczne i brutalne pozbawiające intymności i degradujące kobietę sprowadzając ją do roli przedmiotu, co z reguły prowadzi do uzależnienia od narkotyków i alkoholu.

***BRITTNI RUIZ***

jenna-prseley-xxxchurch-youtube26-letnia Brittni Ruiz – amerykańska aktorka porno – rozpoczęła nowe życie, dzięki wierze w Jezusa Chrystusa.

Mając 18 lat aktorka weszła do świata sex-biznesu. Na początku czuła się piękną i wartościową, szybko jednak te uczucia zastąpiły rozpacz i wstręt do samej siebie. Kilkakrotnie próbowała odebrać sobie życie, o czym powiedziała w programie telewizyjnym „The View”.

Zrezygnowała z zawodu, mimo że mogła zarabiać nawet 10.000 euro na dzień. Sama Ruiz mówi, że znalazła miłość Boga. „Potrafię siebie kochać, szanować, a także odczułam, że Jezus potrafi zapełnić poczucie pustki”.

Pastor Craig Gross, założyciel strony internetowej xxxchurch.com, był zaangażowany w wyciągnięcie Ruiz z branży seksualnej. Powyższa strona ma na celu pomoc ludziom, którzy uzależnieni są od pornografii.  Razem z pastorem Grossem, Ruiz angażuje się w pomoc kobietom, które pracują w sex-biznesie. Chce im pokazać, że istnieją ludzie, dla których ich los nie jest obojętny.

Opracowano na podstawie wielu linków z Internetu min:

http://www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/jezeli_znakow_i_cudow1.html
http://www.katolickie.media.pl/polecane/publikacje-polecane/2775-ks-dr-waldemar-kulbat-droga-nawrocenia

i książki: „Gdzie jest Bóg? Historie nawróceń XX wieku” Angelo Comastriego