Posts Tagged ‘NBA’

Wardell Stephen Curry II (ur. 14 marca 1988 w Akron, Ohio) – amerykański koszykarz grający w zespole NBA Golden State Warriors. Jest synem byłego zawodnika NBA, Della Curry’ego. Najlepszy gracz sezonu zasadniczego 2014/2015. Mistrz NBA 2015 po zwycięstwie w finale z ekipą Cleveland Cavaliers. Jego Golden State wygrało 4-2, choć po trzech meczach przegrywało 1-2.

Po meczu finałowym Curry uznany za najlepszego zawodnika sezonu zasadniczego stwierdził:

„Jestem bardzo szczęśliwy. Bóg jest dla nas dobry że dał nam taką możliwość”.

Gracz jest znany ze swojego przywiązania do wiary. Gdy trafia za trzy punkty, często kieruje prawy palec do góry, by podkreślić swoją miłość i wiarę w Jezusa Chrystusa.

– Każdy mecz to okazja, by być na wielkiej scenie i byc świadkiem Chrystusa. Kiedy wchodzę na parkiet, ludzie powinni wiedzieć, kogo reprezentuję i w kogo wierzę – zaznacza.

Jego motto przed każdym meczem to werset z Listu do Filipian 4,13: „Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie”.

Stephen był wychowany w wierze już jako chłopiec. Rodzice zabierali go ze sobą do kościoła co niedzielę i środę. Pewnego dnia młodzieżowy pastor zachęcił go by podjął osobistą decyzję w sprawie wiary. Uczynił to. Od tamtej pory umacnia swoją relację z Bogiem.

– Jest wiele rzeczy, które musimy pokonać w tym życiu z Jezusem, przez Jego dzieło na krzyżu. On zapłacił za nas największą cenę. Jestem dumny, że jestem dzieckiem Bożym – powiedział.

Curry zdradził niedawno, że 10 członków zespołu Golden State Warriors uczęszcza na przedmeczowe nabożeństwa i wspólnie się modli. Z kolei były trener tej drużyny, Mark Jackson jest pastorem kościoła True Love Worship Center International w mieście Reseda w Kaliforni.

Poniżej 10 najlepszych akcji w tym sezonie w wykonaniu Stephena Curry’ego:

http://chnnews.pl/index.php/pl/rozrywka/item/2569-zobacz-co-swiezo-upieczeni-mistrzowie-ligi-nba-powiedzieli-o-bogu.html

Reklamy

Andre Tyler Iguodala – amerykański koszykarz, występujący w drużynie Golden State Warriors. Po dwóch latach gry na uczelni Arizona, Iguodala trafił do NBA, będąc wybranym z 9. numerem draftu 2004 przez Philadelphia 76ers. Wraz ze swoją obecną ekipą został mistrzem NBA, zostając jednocześnie najbardziej wartościowym graczem finałów (MVP).

uid_288217f3a0dd0bdd20b8cd25622027791434537967864_width_658_play_0_pos_0_gs_0_height_371

– Mówili, że jestem jak młody Scottie Pippenem, jak młody Penny Hardaway, albo jak młody Grant Hill. Gdy byłem dzieckiem, na boisku robiłem wszystko – mówił Igoudala, odbierając statuetkę dla MVP. Jego Golden State w finałowej batalii pokonali Cavaliers 4-2. W szóstym spotkaniu zwyciężyli w Cleveland 105:97

Iguodala to pierwszy w historii MVP, który nie rozpoczął wszystkich meczów finałów w podstawowej piątce. Trener Steve Kerr postawił na niego w czwartym spotkaniu, zastępując Andrew Boguta. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Zagrał 39 minut, zdobył 22 punkty i miał osiem asyst. Pokazał też bardzo dobrą grę w defensywie, choć krył lidera Cavs – Jamesa.

Iguodala szczególne pochwały odbierał za występ w meczach numer cztery i sześć. – Był naszym najlepszym obrońcą LeBrona. Podejmował świetne decyzje, miał siedem asyst, żadnej straty. Zbierał i do tego bronił – podkreślał po ostatnim boju Kerr.

James został wskazany jako MVP przez czterech ekspertów. Lider Cavs notował rewelacyjne statystyki – 35,8 punktu, 13,3 zbiórki i 8,8 asysty. Nie powtórzyła się jednak historia z 1969 roku, kiedy to zawodnik z drużyny przegranej został wybrany najbardziej wartościowym graczem finałów.

Iguodala w finałach wypadł zdecydowanie lepiej niż w sezonie regularnym (16,3 pkt przy 7,8 oraz 5,8 zb. przy 3,3), choć jego dokonania przy tych Jamesa i tak prezentują się skromnie. – Wierzę, że Bóg ma dla każdego z nas drogę. Każdemu wyznacza cel i ja swój zrealizowałem – zaznaczył.

Z kolei podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie (2012) Andre podczas jednego z wywiadów powiedział: Kiedy ludzie widzą nas na parkiecie chcemy, aby widzieli dzieło Boga. Chcemy być dobrymi przedstawicielami tego w co wierzymy. Kiedy już grasz, to nie jesteś jedynie reprezentantem swojego kraju czy NBA, reprezentujesz bowiem swoje wierzenia. Pragniesz grać najlepiej jak potrafisz dla Kogoś, kto za ciebie umarł.

http://sport.tvp.pl/20498107/iguodala-james-74-niespodziewany-mvp-finalow

Kevin Wayne Durant – amerykański koszykarz grający obecnie w Oklahoma City Thunder, były zawodnik Seattle SuperSonics i University of Texas at Austin. Po roku studiów na teksańskiej uczelni, kiedy notował średnio 25,8 punktu, oraz 11,1 zbiórki w meczu został zgłoszony do draftu NBA. Razem z innym koszykarzem, który także spędził tylko rok na studiach Gregiem Odenem byli typowani do pierwszego numeru draftu. Ostatecznie Durant został wybrany z numerem drugim, choć jak się później okazało zrobił większą karierę niż nękany ciągle kontuzjami Oden. MVP sezonu NBA 2013/14.

20c9b93f8a6862c9570f2444079dc0c9

Kevin Durant swój debiut w NBA zaliczył w przegranym meczu z Denver Nuggets, w którym zdobył 18 punktów, 5 zbiórek, oraz 3 przechwyty. Swojego pierwszego game-winnera, Durant rzucił 16 listopada 2007 w wygranym meczu Sonics z Hawks w podwójnej dogrywce. Jako pierwszoroczniak pięciokrotnie był wybierany najlepszym rookie miesiąca (listopad, grudzień, styczeń, marzec i kwiecień). Rzucał najwięcej punktów wśród wszystkich pierwszoroczniaków (20,3 pkt/mecz co jest o 7,6 pkt/mecz więcej od któregokolwiek innego rookie oraz najlepszym wynikiem w drużynie Ponaddźwiękowców) – wraz z 4,4 zbiórki/mecz i 2,4 asysty/mecz w 80 meczach (wszystkie w pierwszej piątce). Durant był też jedynym pierwszoroczniakiem, który prowadził w pięciu statystykach w swoim zespole – wliczając średnią punktową, bloków, przechwytów, celnych oraz procent rzutów osobistych.

Na koniec sezonu regularnego Kevin Durant został uznany najlepszym pierwszoroczniakiem, zostając tym samym pierwszym zawodnikiem, który tego dokonał w historii SuperSonics. Ponadto jego średnia punktowa (20,3) pobiła czterdziestoletni rekord rookie Boba Rule’a (1967/1968).

We wrześniu 2010 roku Durant wziął udział w Mistrzostwach Świata rozgrywanych w Turcji. Wraz z reprezentacją USA zdobył mistrzostwo globu w finale pokonując reprezentację gospodarzy 81:64. Po meczu został ogłoszony MVP mistrzostw, znalazł się także w pierwszej 5 turnieju. Mistrz olimpijski (2012).

Lider Oklahoma City Thunder 19 lutego 2012 roku ustanowił swój rekord kariery zdobywając 51 punktów w wygranym meczu przeciw Denver Nuggets zakończonym wynikiem 124-118 dla OKC. Innym ważnym osiągnięciem tego zawodnika było zdobycie tytułu All-Star Game MVP, w którym to meczu wystąpił w wyjściowym składzie zdobywając 36 punktów.

To co jest jednak ważne dla tego wybitnego sportowca, to nie tylko osiągnięcia sportowe, lecz również jego wiara. Zawodnik Oklahoma City Thunder, Kevin Durant, nie zapomina bowiem o Bogu w ważnych chwilach.

MVP sezonu zasadniczego 2013/14 po otrzymaniu statuetki dla najlepszego gracza powiedział:

„Przede wszystkim chciałbym podziękować Bogu za to, że zmienił moje życie i pozwolił mi zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi w życiu. Koszykówka jest tylko platformą do tego, bym mógł inspirować ludzi. Zdaję sobie z tego sprawę”.

W bardzo emocjonalny sposób opisał następnie zmagania, przez które przechodził dorastając. Uczcił także swoją matkę, która jako samotny rodzic wychowała go razem z jego bratem.

Wcześniej Kevin Durant niejednokrotnie przyznawał się do Jezusa Chrystusa w wywiadach. Zapytany przez Doris Burke ze stacji ESPN o swoje pasmo sukcesów, koszykarz odpowiedział:

„Dziękuję Bogu, Jezusowi Chrystusowi. To wszystko, co mogę powiedzieć”.

Poniżej wideo z przekazania Durantowi nagrody MVP sezonu:

http://chnnews.pl/index.php/pl/rozrywka/item/1485-najlepszy-koszykarz-sezonu-nba-podziekowal-bogu-za-to-ze-zmienil-jego-zycie-wideo.html

Marcin Janusz Gortat (ur. 17 lutego 1984 w Łodzi) – polski koszykarz, wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego, reprezentant Polski, od 19 grudnia 2010 zawodnik Phoenix Suns. Jako jedyny Polak w historii NBA awansował do jej finału. Pomimo sławy i pieniędzy gracz nie wstydzi przyznawać się także do swojej wiary.

gortat

Marcin Gortat w barwach Orlando Magic.

Jestem katolikiem, a więc człowiekiem, który wierzy w Boga. Zdaje sobie sprawę, że takie deklaracje rodzą nie tylko potrzebę  uzewnętrzniania swoich poglądów, ale życia opartego na zasadach chrześcijańskich. W świecie sportowym zasady wiary stanowią o czystości intencji, współzawodnictwa, walki, w której widzi się nie tylko siebie, ale drugiego człowieka. To jest po prostu dobra wola,  pozytywna aura, która pozwoli każdemu zachować i rozwinąć swoje najlepsze cechy człowieka, kolegi, zawodnika. Moja wiara pozwala mi być po prostu prawym człowiekiem. Oczywiście nie jest to dane każdemu składającemu deklaracje wiary tak po prostu,  jest to ustawiczna praca nad własnymi  słabościami i niedoskonałościami, abym kiedyś w miarę upływu czasu mógł tę deklarację powtórzyć bez pretensji do siebie, że nie chciałem z własnej woli żyć w zgodzie z Bogiem, któremu winien jestem wiele jego dobroci i błogosławieństwa,  o które wciąż ustawicznie proszę. Wiara w Boga pozwala mi na życie w komforcie pozytywnych nadziei, uczuć, nie tylko w stosunku do moich bliskich, ale ludzi i świata w ogóle, dlatego uważam się za człowieka szczęśliwego z powodu wiary, która daje nadzieję.

*

W młodości Marcin uprawiał lekkoatletykę (skok wzwyż) i piłkę nożną. Jego ojcem jest Janusz Gortat, polski bokser, dwukrotny brązowy medalista olimpijski w wadze półciężkiej (Monachium 1972 i Montreal 1976), a matką wielokrotna reprezentantka polskiej kadry narodowej w siatkówce Alicja Gortat. Ma starszego brata Roberta, który jest bokserem.

Marcin Gortat dorastał na łódzkich Bałutach razem ze starszym bratem Filipem. Ukończył Technikum Mechaniczne w Łodzi, mówi płynnie po angielsku, niemiecku i serbsku. Wystąpił w reklamie akcji promocyjnej przeciwko tzw. dopalaczom – „Tylko słabi gracze biorą dopalacze”, reklamie akcji promocyjnej mleka – „Pij mleko, będziesz wielki”.

http://www.sport.episkopat.pl/dokumenty/?type=swiadectwo&id=131

Michael Redd był jednym z najlepszych koszykarzy NBA, kiedy był w swojej najwyższej formie. W ciągu zaledwie trzech lat przeszedł drogę od bycia wybranym dopiero w drugiej rundzie draftu (2000) do gwiazdy ligi. Wraz ze wzrostem rozpoznawalności przyszły jednak także wyzwania dla tego wówczas zaledwie 20-letniego syna pastora.

usab_michael_redd

„Pamiętasz jak Szatan kusił Jezusa i pokazał Jemu wszystkie królestwa mówiąc, „Mógłbyś mieć to wszystko.” Tak samo było ze mną. Jestem pewny, że wielu 20-latków nie jest wystarczająco dojrzałych, aby w tak młodym wieku poradzić sobie samemu z nieoczekiwaną sławą, pieniędzmi czy pokusami. Trzeba staczać wówczas wielką walkę.”

Michael dorastał w kościele, lecz pomimo to miał jeszcze wiele do nauki.

„Dopiero po dołączeniu do Milwaukee Bucks (klub Michaela), zacząłem nawiązywać prawdziwą relację z Jezusem Chrystusem. Myślałem sobie wcześniej, że skoro jestem synem pastora i bardzo wierzącej matki to nic mi nie stoi na przeszkodzie w osiągnięciu zbawienia.”

„Przez fakt bycia synem duchownego, będącego bardzo znanym w mieście wiedziałem, że wszystko, co robię nie uchodzi uwadze ludzi. Byłem pod mikroskopem. Kiedy już jednak poszedłem do colleag’u, mogłem odetchnąć i krzyknąć: Woooah!”

Po trzech latach szkoły Michael został wybrany w drafcie do ligi NBA.

„W wyborach do ligi NBA zostałem wybrany dopiero w drugiej rundzie, z dalekim numerem (43). Mój ojciec powiedział mi wówczas, ‚Synu, nie chodzi o pozycję, lecz o pozycję‚. Odpowiedziałem, ‚Tato, nie mam ochoty tego słuchać. Jestem zły. Zostałem wybrany z bardzo dalekim numerem w dodatku w drugiej rundzie. Nie mów mi teraz o kwestiach duchowych. Jestem wściekły.’ Po pewnym czasie zrozumiałem jednak co ojciec miał na myśli. Mówił, ze nie liczy się pozycja, numer z jakim zostałem wybrany, lecz miejsce jakie Bóg miał dla mnie w tamtym czasie. Nie dostrzegałem tego. Powiedziałem, ‚Ray Allen jest tutaj. Glen Robinson również, podobnie jak Sam Cassell. Jakim cudem uda mi się zagrać choć przez chwilę?”

Na początku Michael rzeczywiście po prostu nie grał. Był sfrustrowany swoim zawodowym życiem, co przekładało się negatywnie na jego życie prywatne.

„Kiedy przybyłem do Milwaukee, był to pierwszy raz, kiedy byłem naprawdę odizolowany od rodziców. Było to dla mnie wyzwanie. Robiłem rzeczy, które chciałbym, aby nigdy się nie wydarzyły. Znalazłem się w świecie, który prawie mnie zniszczył. To było życie bez żadnego celu z nieczystością i alkoholem na czele. Spędzałem mnóstwo czasu w klubach nocnych robiąc rzeczy, które czułem, że nie dają mi szczęścia.”

Jedna noc w Atlancie zmieniła jednak wszystko.

„To był jeden mecz. Nie byłem wówczas takim człowiekiem jakim powinienem być. Mówiłem sobie wówczas w duszy, ‚Panie, chcę być wolny. Naprawdę chcę żyć dobrze. Pomóż mi żyć tak jak należy.’ Tak więc graliśmy w Atlancie. Podczas zwyczajowej drzemki przed meczem, jaką drużyna robiła, Bóg obudził mnie i powiedział, ‚Módl się’. Wstałem i zacząłem się modlić. Łzy zaczęły lecieć mi z oczu. Poprosiłem Ojca o wybaczenie i pomoc w powrocie na właściwą ścieżkę.”

Michael poświęcił swoje życie Bogu. Rzeczy zaczęły się zmieniać.

„Kontynuowałem ciężką pracę na treningach, posiadanie dobrego podejścia do wszystkiego codziennie i tak dzięki Bogu zacząłem grac najpierw po 5 minut na mecz, potem 21, a jeszcze później po średnio 28 minut. W taki sposób stałem się podstawowym graczem Milwaukee i jednym z lepszych całej ligi.”

Redd stał się jednym z najbardziej cenionych obrońców ligi, a po pewnym czasie zaoferowano mu olbrzymi kontrakt.

„Widziałem z jakiego miejsca Bóg mnie podźwignął i jestem Jemu bardzo wdzięczny za to. Mnóstwo osób z drugiej rundy draftu nie miało szczęścia, aby przełamać się w NBA.”

Obecnie Michael żyje tak, jak zawsze naprawdę chciał żyć. Ma żonę, a także założył fundację Michael Redd Foundation zajmującą się działalnością charytatywną. Kupił także nowy kościół dla swojego ojca w którym może on głosić ewangelię.

„Codziennie mówię ludziom, że koszykówka jest tym co robię, a nie tym kim jestem. Jestem człowiekiem który kocha Boga. To po pierwsze. Posiadanie prawdziwej relacji z Jezusem Chrystusem jest najlepszą rzeczą jaką mógłbyś kiedykolwiek mieć. Naprawdę. Masz spokój umysłu. Jedną z charakterystycznych rzeczy w wierze jest właśnie ten spokój, który ciężko zrozumieć. Kiedy bowiem czasy są ciężkie, on wciąż jest we mnie i to jest zasługa Jezusa Chrystusa. Mam siłę, aby żyć jak należy, ponieważ On żyje we mnie.”

Michael Redd osiągnięcia:

– złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Pekinie 2008

– złoty medal na Mistrzostwach Ameryki 2007

– wybór do Meczu Gwiazd NBA 2004

– rekordzista NBA w celnych rzutach za 3pkt w jednej kwarcie (8 rzutów przeciwko Houston)

http://www.cbn.com/entertainment/sports/michael_redd050707.aspx

Można wiele powiedzieć o tym, co sportowiec wnosi do gry poprzez spojrzenie na jego przydomek, zwłaszcza w koszykówce. Wilt Chamberlain – „The Stilt – szczudło”, Earvin Johnson – „Magic”, Michael Jordan – „Air – podniebny” .

robinson_wall1024

David Robinson w barwach San Antonio Spurs.

Pseudonimem Robinsona brzmi z kolei, „The Admiral”. Pochodzi on z okresu, kiedy Amerykanin służył w U.S. Naval Academy, a związane jest ze zdolnością Davida do przejęcia parkietu boiska w trudnych chwilach i prowadzeniu swojej drużyny do zwycięstwa, co miało miejsce tak wiele razy podczas jego kariery.

Na swój przydomek Robinson zaczął pracować od sezonu 1989-1990, po tym jak dołączył do drużyny San Antonio Spurt, po odbyciu przymusowej dwuletniej służby w Marynarce. Niektórzy zastanawiali się ile czasu będzie on potrzebował, aby stać się naprawdę rozpoznawalnym graczem. Okazało się, że niedługo. Po jednym z meczy podczas jego debiutanckiego sezonu przeciwko ekipie New Jersey Nets, w którym Robinson zdobył 26 punktów i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa, jeden z rywali powiedział w wywiadzie, „Jeśli on będzie wciąż się tak rozwijał i uczył gry, to nie chciałbym grac przeciwko niemu w przyszłości.”

ALL-STAR ADMIRAŁ

david robinson air ballistic force olympics

Admirał podczas Igrzysk Olimpijskich.

Podczas swojej gry w San Antonio, David wciąż i wciąż pokazywał jak dobry jest w „uczeniu się gry.” W krótkim czasie stał się jednym z najlepszych centrów (pozycja, na jakiej grał Robinson – admin), w całej lidze NBA, głównie dzięki swojej niezwykłej zręczności i szybkości. W 1990 został wybrany najlepszym debiutantem ligi, w 1992 został uznany najlepszym obrońcą ligi, a w 1995 roku dostał nagrodę dla najlepszego zawodnika całej NBA. Poza tym został wybrany, jako jedyny amerykański gracz trzy razy do olimpijskiej reprezentacji USA.

Podziw, jaki można mieć do Robinsona jest tym większy, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że podczas swojego pobytu w koledżu nie mógł on w pełni poświecić się koszykówce ze względu na wiele innych obowiązków jak np: gra na saksofonie czy pianinie. Sam Robinson mówi o sobie, że jeśli nie byłby koszykarzem, to zostałby naukowcem, muzykiem lub graczem baseball. Biorąc pod uwagę tak napięty grafik, niezwykłym może być fakt, że pomimo tego w 1991 roku Robinson poświęcił się niemal w całości tylko jednej rzeczy. Tą rzeczą było czytanie Biblii.

Biblia? Tak, i David wyjaśnia dlaczego:

 „W czerwcu 1991 minister z mojego kościoła przyszedł i odbył rozmowę ze mną. W skrócie powiedział mi, że nie żyłem życiem chrześcijanina, że powinienem zacząć traktować moją wiarę poważnie. Wiedziałem już wcześniej, że powinienem czytać Biblię i próbować nauczyć się więcej o Bogu. 8 Czerwiec był tym dniem, kiedy przysiągłem ofiarować moje życie Jezusowi Chrystusowi. Kiedy to uczyniłem, Pan pobłogosławił mi w moim życiu na wiele sposobów. Sprawił, że zwróciłem całą moją uwagę na Biblię.”

David zrozumiał, że – jak wszyscy inni ludzie – potrzebował przebaczenia, aby uzyskać zbawienie, i że przebaczenie przychodzi przez zaufanie Jezusowi Chrystusowi, jako swojemu Zbawcy. Jezus ratuje nas przed grzechem, który sprawia, że oddalamy się od Boga. Te grzechy trzymają nas z dala od poznania Boga i radości życia wiecznego, które On tak bardzo chce nam dać. W rzeczywistości nasze grzechy dają nam tylko śmierć, jak to jest napisane w Biblii, „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć” (Rzymian 6:23).

Bóg jednak dał nam szansę, na wybaczenie naszych grzechów, kiedy wysłał swojego syna, Jezusa Chrystusa, na śmierć za nas, biorąc naszą karę na siebie. Biblia również mówi, „Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić” (1Pt 3: 18). Chrystus umarł nie tylko po to, aby okazać swoją miłość do ludzi, lecz także powrócił do życia, aby pokazać, ze ma władzę nad śmiercią, którą pokonał.

Dla nas ma to takie znaczenie, że zamiast starać się zdobyć przychylność Boga, poprzez bycie dobrym i robiąc dobrze, (co jest w pełni niemożliwe dla człowieka ze względu na naszą naturę), Bóg w swoim miłosierdziu chce abyśmy po prostu zaakceptowali ofiarę za nasze grzechy, jaka już się dokonała. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (Jan 3:16)

W jednym z wywiadów Robinson tak mówił:

 „Za każdym razem, kiedy staję na parkiecie, myślę o oddawaniu czci Bogu”, mówi Robinson. „Nie chcę, aby ludzie mówili jak wspaniałą osobą jestem, tylko, aby widzieli jak wspaniały jest Bóg. Chcę po prostu, aby ludzie wiedzieli, że niczym się od nich nie różnię. To, że jestem tak wysoki to tylko i wyłącznie zasługa Boga. Ale najlepszą rzeczą w moim życiu nie jest to, że jestem wystarczająco wysoki, aby być zawodowym koszykarzem, czy posiadanie pieniędzy. Każdego ranka, gdy się budzę chce mi się płakać, jak pomyślę, że Bóg jest tak dobry, i że kocha mnie tak bardzo, ze dał mi trójkę niezwykłych dzieci i wspaniałą żonę”.

robinson i duncan

David Robinson i Tim Duncan, czyli „Dwie Wieże”.

David Robinson był gwiazdą NBA, człowiekiem, do którego można było się zwracać podczas meczu w krytycznych sytuacjach. Jest on także naśladowcą króla, Jezusa Chrystusa, Zbawiciela Davida i każdego, kto zwróci się do Chrystusa.

Jeśli Admirał widział potrzebę do posiadania kotwicy w swoim życiu, i jeśli odnalazł on przebaczenie, stabilność, i cel w Chrystusie Jezusie, czy i ty nie powinieneś również tego rozważyć w swoim życiu?

http://globalchristiancenter.com/knowing-god-as-a-young-adult/david-robinson.html